Nowość w sklepie KP!
Najnowszy numer KP
Komentarze
CYTAT DNIA
Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Sierakowski: Zmiana czy restauracja? |
|
|
Sławomir Sierakowski
|
|
26.03.2007 |
Aleksander Kwaśniewski wrócił i nawet pogoda się poprawiła. Z telewizji
poznikały twarze, do których przez ostatnie półtora roku zdążyliśmy się
przyzwyczaić. Zamiast permanentnie przemawiających, wyjaśniających,
grożących i tropiących polityków prawicy na błękitnym tle, choć bez
białego konia, pojawił się były prezydent Kwaśniewski. I już w
pierwszych, jeszcze tylko telefonicznych, ankietach zaczął święcić
triumfy.
Polacy chcą Kwaśniewskiego, bo mają już dość
szarpaniny, chcą świętego spokoju, bo chcą piękna, a nie brzydoty.
Pragną harmonii i współpracy, odrzucają permanentny konflikt i
opluwanie się.
Coraz wyraźniej widać, że projekt IV RP zakończył
się fiaskiem. Poparcie spada. Elity się zbuntowały. Realnych efektów,
poza upolitycznieniem państwa, nie widać. Za to do głosu zostały
dopuszczone siły ekstremalne, takie jak LPR, które w cywilizowanej
demokracji powinny znajdować się poza sceną polityczną. I odium tej
kompromitacji zaczęli odczuwać wszyscy Polacy.
Restauracja III RP
Pamiętajmy
jednak, że sukces braci Kaczyńskich nie wziął się znikąd. Był wynikiem
kompromitacji III RP. Ten paradoks znamy z historii: złe rządy prowadzą
do gwałtownej zmiany, a gdy nowe okazują się jeszcze gorsze, następuje
restauracja poprzednich. To logika inna niż zwykła wymiana partii
rządzących w dojrzałych demokracjach.
Czy jednak zanim nadejdzie
czas na prawdziwe zmiany, musimy przejść w Polsce jałowy okres
restauracji? Czy mimo zmiany nazw i aliansów, będzie jak było, może
tylko nadziei i witalności będzie mniej? Ich w III RP, mimo wszystkich
jej błędów, nigdy nie brakowało. Odpowiedź na to pytanie zależy przede
wszystkim od tego, jaki program polityczny ma dla Polski Aleksander
Kwaśniewski. Na dłuższą metę nie wystarczy przecież ani prosta krytyka
„państwa podsłuchów”, które buduje PiS wespół z LPR i Samoobroną, ani
przypominanie sukcesów III RP, na zmianę z odwoływaniem się do ogólnie
słusznych haseł związanych z Europą, prawami człowieka i swobodami
demokratycznymi.
W związku z tym warto chyba, abyśmy wszyscy
razem i każdy z osobna wciąż stawiali wracającemu Kwaśniewskiemu
pytania zasadniczej natury. Jasne i nierozmydlone odpowiedzi na nie -
bez względu na to, jakie będą - zapewne nie uczynią go na powrót idolem
wszystkich Polaków. Mogą natomiast pomóc zwolennikom zmiany - a nie
restauracji - podjąć decyzje, czy warto Kwaśniewskiego poprzeć.
Pytania do Kwaśniewskiego
Zacznijmy od paru pytań oczywistych.
1.
Jak Kwaśniewski zamierza uniknąć oczywistych patologii III RP,
zwielokrotnionych jeszcze w IV? Upartyjnienia państwa i instytucji
publicznych, zblatowania władzy i biznesu, marnej jakości polityków,
którym chodzi wyłącznie o blichtr władzy i prywatne korzyści. Gdzie są
ci ludzie, co do których nie będzie wątpliwości, czy jak się tylko
dopchają do władzy, to zaraz nie zaczną się przekręty? Jak były
prezydent przekona tych, którzy o patologiach dzisiejszej władzy mówią
jak o twórczym rozwinięciu metod z czasów rządów SLD? Jak rozwiązać
problem mediów publicznych, spółek Skarbu Państwa, obsadzania stanowisk
nie tylko w agencjach i funduszach publicznych, ale nawet w szpitalach,
teatrach, galeriach sztuki przez kolegów ekipy rządzącej?
2.
Skoro Aleksander Kwaśniewski nie pretenduje do pozycji bardziej
wyrazistych niż centrowe i uważa się dziś za liberała i demokratę, to
mimo wszystko nie obejdzie się bez sprecyzowania, co przez liberalizm i
demokrację rozumie. I czym się ma różnić jego stanowisko na przykład od
PO, która też uważa się za partię demokratyczną i obok konserwatyzmu,
również odwołuje się do ideałów liberalnych. Żeby nie odchodzić daleko
od bieżących sporów w stronę teoretycznych spekulacji, zapytajmy
wprost, czy wchodząc do polityki Aleksander Kwaśniewski zamierza bronić
rzekomo kompromisowego kształtu obecnej ustawy antyaborcyjnej, tak jak
czyni to PO, czy postulować jej liberalizację? Jaki jest jego stosunek
do legalizacji związków jednopłciowych, związków partnerskich itd.?
3.
Gros swoich zainteresowań politycznych były prezydent siłą rzeczy
koncentruje na polityce zagranicznej. Znowu trudno dostrzec istotną
różnicę między dotąd wypowiadanymi przez niego ogólnymi hasłami a
stanowiskiem Platformy. Jakiej Europy pragnie Aleksander Kwaśniewski?
Bo że demokratycznej i zintegrowanej oraz posiadającej konstytucję, to
już wiemy. A teraz chcielibyśmy się dowiedzieć: zintegrowanej wokół
czego? Czy bardziej socjalnej, jak wypowiedziały się społeczeństwa
Francji i Holandii, które utrąciły konstytucję, czy bardziej
liberalnej?
4. Istotną częścią polityki obecnej koalicji,
polityki uprawianej w sferze symbolicznej, jest polityka historyczna i
lustracja. Czy Aleksander Kwaśniewski zamierza zrewidować
nacjonalistyczny kształt polskiej polityki historycznej i w jakim
kierunku? Czy poparłby projekt wspólnych europejskich podręczników do
historii? Co zamierza zrobić z lustracją?
5. Absolutną tajemnicą
jest, co Kwaśniewski ma do powiedzenia w tak ważnych sprawach jak
polityka społeczna i gospodarcza. Nie będzie żadną nową jakością
powtarzanie oczywistości o szansie, którą Polska ma przed sobą i
powinna wykorzystać. Jakie powinny nastąpić zmiany w podatkach, w
prawie, w polityce gospodarczej? Że trzeba umieć wykorzystywać fundusze
europejskie - wszyscy wiemy.
Eksprezydent nie wszystkich Polaków
Tak
dochodzimy do kwestii fundamentalnej. Kogo reprezentować chce w
polityce Polski Aleksander Kwaśniewski? Wszystkich Polaków już się nie
da, prezydentem już nie zostanie. Kłopot polega na tym, że role są
rozdane i właśnie dlatego sondaże od dawna utrzymują się w podobnym
kształcie. PiS i częściowo zjedzone przystawki reprezentują przegranych
transformacji, zaś PO wygranych. W wyborach samorządowych pierwsi
wygrali w mniejszych miastach i wsiach, a drudzy głównie w dużych
miastach.
Z tego, co dotąd mówi Kwaśniewski, wynika, że
konkurować będzie on nie tyle z twórcami „państwa podsłuchów”, co z
Platformą. Czy w tej sytuacji uda mu się sięgnąć po socjalny elektorat
PiS-u? Nie będzie miał mu w istocie niczego do zaoferowania? PiS
przynajmniej rozładowuje frustracje swoich wyborców, w ciągłej gonitwie
za agentami, układami, homoseksualistami oraz seryjnymi mordercami ze
szpitali. Polakowi, który zagłosował na obecną koalicję, schludnie
ubrany pan mówiący o europejskich standardach i szanowaniu Polski za
granicą nie ma nic ciekawego do powiedzenia. Zatem nadzieje, że
Kwaśniewski uwolni nas od Giertycha i Leppera wydają się
nieuzasadnione, więc złudne.
Być może szansa jest gdzie indziej.
Aleksander Kwaśniewski często mówi o mobilizacji niegłosujących. I
chyba nie jest to jedynie kolejny ogólnie słuszny sąd, że dla
demokracji lepsza jest większa frekwencja przy wyborach niż mniejsza.
Jeśli szukać elektoratu raczej poza obecnie popierającymi PiS i PO, to
należy znaleźć właściwą odpowiedź na pytanie o tak małą partycypację
Polaków w sferze publicznej. Powody są te same, które stoją za klęską
formacji okrągłostołowej i zdobyciem władzy przez zwolenników IV RP.
Nie chodziło tylko o afery i upartyjnianie państwa, prawdziwym powodem
zwycięstwa PiS-u było pozostawienie rosnącej grupy ludzi bez nadziei na
poprawę ich materialnego losu.
Nie widząc szans w partiach
dotąd wymieniających się władzą, Polacy oddali ją populistycznym
kontestatorom. Albo na nich zagłosowali, albo nie poszli na wybory, a
nie od dziś wiadomo, że niska frekwencja sprzyja zawsze dobrze
zmobilizowanym „wściekłym”.
Czas transformacji, w której
chodziło o przejście ze złego w sposób oczywisty ustroju, do ustroju
lepszego, skończył się bezpowrotnie. Epoka, w której można było sądzić,
że istnieje ruch albo w przód, albo w tył jest za nami. Wiara, że mamy
tylko jeden model ekonomiczny przemian, wymagający światopoglądowego
kompromisu z Kościołem, zakończyła się wygnaniem Cesarza i
splądrowaniem państwa przez niewolników. Program polityczny, który
wspierał „prezydent wszystkich Polaków”, niestety jednych wynosił do
góry, innych skazywał na śmietnik historii. Popieranie starego będzie
nieskuteczne.
Pułapka socjotechniki
Z
miejsca, w którym stoimy, wykonać trzeba krok do przodu, a nie do tyłu.
Socjotechniczna sprawność i formalne talenty niczego na dłuższą metę
nie zmienią. Jeśli Aleksander Kwaśniewski uważa, że mimo tych
wszystkich procesów, które zaszły, mimo że z błędów transformacji
zrodziła się władza populistów, należy uprawiać tę samą centrową
politykę po lewej stronie, to niech chociaż wyjaśni, dlaczego. Komu ma
pomóc taka polityka? Jakie argumenty za nią stoją?
Dziś wydaje
się, że budowa „wspólnego domu: Polska” wymaga nie wzywania do
współpracy i powszechnego kompromisu, ale reprezentowania wyrzuconych
na różne sposoby za burtę polskich przemian. Wymaga wyrwania ich z
objęć konserwatywnego populizmu. Pamiętać jednak należy, że wyrzucono
nie tylko tych, którzy nie pasowali do reguł wolnego rynku, ale i tych,
którzy nie pasowali do konserwatywnego konsensusu, który zapewnić miał
poparcie Kościoła dla akcesji do UE i reform rynkowych. Kompromisu nie
da się zadekretować odgórnie. Od tego jest polityka i starcie różnych
partii, żeby kompromis między górnikiem i przedsiębiorcą albo księdzem
i feministką był efektem demokratycznej rywalizacji. Przedsiębiorca i
ksiądz mają dziś swoich reprezentantów, zaś górnika reprezentują co
najwyżej populistyczni politycy obecnej koalicji. I nikt nie
reprezentuje feministek. Kogo reprezentować chce Aleksander Kwaśniewski?
W cieniu taśm Oleksego
Powrót
Kwaśniewskiego odbywa się w cieniu taśm Oleksego. Widać, jak PiS
komentuje ujawnienie tych materiałów, i wiadomo już, jak będzie
wyglądało powitanie przez rządzącą prawicę Kwaśniewskiego w polskiej
polityce. Walka będzie krwawa, a czy bezpośrednią konfrontację wygra
Kaczyński, czy Kwaśniewski, zależy od tego, jak zmęczeni rządami
obecnej koalicji Polacy odbierają informacje w rodzaju tych płynących z
taśm Oleksego.
Kwaśniewski, który dał zatęsknić za sobą, wcale
nie musi upaść pod tego typu zarzutami. Rozkochani przez lata w
prezydenckiej parze obywatele mogą ataki na nią potraktować jako
małostkowe dręczenie króla i królowej, którym należy się bogactwo i
prawo do błędów. Ale są to sprawy doraźne, a do następnych wyborów jest
ponad dwa lata. Bardzo wcześnie Aleksander Kwaśniewski zdecydował się
na powrót. Bardzo prawdopodobne, że w związku z tym do gry powróci
także Adam Michnik, przestanie pisać o Mickiewiczu, Ratzingierze i
ranach na czole, a zacznie komentować bieżącą politykę. Jednak dystans,
który pozostaje do następnej wyborczej rozgrywki, wymagać będzie czegoś
znacznie więcej niż zdyskontowania błędów obecnie rządzących i dawnych
zasług. Szczególnie, jeśli były prezydent ma ambicje równie wielkie jak
urzędy, które sprawował, i popularność, którą się cieszył. „Wszystkie
ręce na pokład”, ale gdzie ma płynąć ta łódź?
Tekst ukazał się w „Dzienniku” z 27 marca 2007.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 26.03.2007 )
|
|
Najnowsze teksty i opinie
|
|
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...