Nowość w sklepie KP!
Najnowszy numer KP
Komentarze
CYTAT DNIA
Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Sierakowski: Trybunał wbił włócznię w PiS |
|
|
Sławomir Sierakowski
|
|
18.05.2007 |
To jest oczywiście ostateczne fiasko tej ustawy i wielka porażka
ustawodawcy, czyli Prawa i Sprawiedliwości. Mówiąc kolokwialnie,
najwięksi zwolennicy lustracji dali się załatwić jak dzieci.
Stworzyli projekt, o którym od pierwszego dnia było wiadomo, że jest
niekonstytucyjny w bardzo wielu sferach. To, co Trybunał Konstytucyjny
zrobił, to jedynie potwierdził wszystkie obawy i zarzuty dotyczące tej
ustawy.
Wydaje mi się, że tak jak pierwsza komisja śledcza, rywinowska, była
lekcją demokracji dla polskiego społeczeństwa – była czynnikiem
ożywczym, takim momentem zwrócenia uwagi na pewne reguły postępowania w
demokracji, na cywilizowaną filozofię, która powinna towarzyszyć
tworzeniu prawa i jego egzekwowania – tak dzisiaj tę rolę przejął na
siebie TK i dał Polakom naprawdę bardzo poważną lekcję demokracji.
Przypomniał, że w lustracji nie może chodzić o odwet.
Po drugie, że lustracja nie może być oparta na logice odpowiedzialności
zbiorowej. Po trzecie, że ustawa nie może być zrobiona tak, żeby
służyła jako łatwy instrument uprawiania wrogiej polityki wobec
rozmaitych grup czy korporacji zawodowych. I to jest ta fundamentalna
filozofia cywilizowanej demokracji, której TK dał dzisiaj świadectwo.
Jestem ciekawy, co będzie dalej. Spodziewam się dwojakiej reakcji.
Pierwszej bardzo odwetowej ze strony braci Kaczyńskich, tzn. za wszelką
cenę, czyli w żenujący sposób wprowadzanie tej ustawy w życie. Ale to
wersja mało prawdopodobna.
Druga możliwość to otwarcie archiwów, ale na to też nie będzie
przyzwolenia TK, gdyż jest napisane, że osoby prywatne nie powinny być
objęte lustracją, a zatem też otwarcie archiwów nie powinno dotyczyć
dowolnie szerokiej grupy społecznej. TK wbił silnym ruchem włócznię w
serce filozofii rządzenia PiS-u. I to rękami człowieka, który został
wydelegowany przez Kaczyńskch do TK – po pierwszej serii ataków PiS-u
na tę instytucję – jako ktoś, kto miał zapewnić realizację partyjnych
interesów swojego mocodawcy. Tymczasem znów okazało się, że demokracja
umie się obronić. Wybrany głosami PiS-u Jerzy Stępień zautonomizował
się równie szybko jak przed laty Leon Kieres, wybrany przez prawicę na
szefa IPN.
Niezrozumiałe jest dla mnie też to, dlaczego PiS postawił na tak
koślawy projekt. Dlaczego nie wykonał żadnego sensownego kroku, który
zastopowałby bieg po równi pochyłej w stronę kompromitacji w tak
istotnej dla siebie sprawie. Wygląda na to, że Kaczyńscy weszli w
infantylną logikę konfrontacji kosztem skuteczności. Każdy zarzut lub
wątpliwość wobec projektu działały na nich usztywniająco. Bracia jak
ognia boją się ustąpić, wolą poświęcać kolejnych żołnierzy, jak w tym
wypadku posła Arkadiusza Mularczyka.
Świeć Panie nad jego polityczną i adwokacką duszą. Dodatkowy kłopot
pojawia się z tymi, którzy już zostali zlustrowani, a teraz według tego
wyroku nie musieliby tracić stanowisk albo twarzy. A przecież mogło być
nawet gorzej. Gdyby TK tak się nie spieszył, to Skarb Państwa narażony
zostałby na ogromne odszkodowania finansowe. TK zachował się bardzo
propaństwowo, zarówno spiesząc się z publikacją tekstu wyroku w
Dzienniku Ustaw, jak i z samym przeprowadzeniem sprawy.
Co w tej sytuacji będzie z Bronisławem Geremkiem? Nie mam pojęcia.
Dlatego, że z jednej strony TK uznał za konstytucyjny obowiązek
zlustrowania eurodeputowanych, ale z drugiej strony nie tylko
zakwestionował wzór oświadczenia lustracyjnego, ale napisał, że
zakwestionowana została wielkość sankcji. Ta sankcja nie może oznaczać
utraty stanowiska. Dlatego nie wiadomo, co z Bronisławem Geremkiem.
Myślę, że nie wiedzą tego dzisiaj nawet konstytucjonaliści.
Tekst ukazał się w „Życiu Warszawy” z 12 maja 2007.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 21.06.2007 )
|
|
Najnowsze teksty i opinie
|
|
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...