NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Sierakowski: Prawica „trzeciej drogi” Drukuj
Sławomir Sierakowski   
18.08.2007

Młody Człowiek do Człowieka Dojrzałego:

Ty jesteś silny, lecz brak ci radości”.

Człowiek Dojrzały do Młodego Człowieka:

Ty miałeś radość, lecz brakło ci sił” 

odwrócone motto

„Ojców i dzieci” Iwana Turgieniewa 
 

Rządząca dziś Polską prawica świetnie nadaje się na symbolicznego wroga całej rozsądnej, światłej i liberalnej reszty polskiego świata.

Populiści, obskuranccy fundamentaliści, wrogowie powszechnie akceptowanych reguł demokracji – czy taka jest w istocie polska prawica? Czy raczej jest ona tylko wygodnym straszakiem, który ma nas skłonić do obrony za wszelką cenę kapitalistyczno-demokratycznego staus quo? Rządy braci Kaczyńskich mają przecież także bardziej pragmatyczne oblicze, kiedy gładko podporządkowują się oczekiwaniom rynków finansowych albo na użytek światlejszej publiczności tonują wypowiedzi, cynicznie tłumacząc koalicję z LPR i Samoobroną sejmową matematyką.

Żeby głębiej wniknąć w tożsamość polskiej prawicy przeprowadziliśmy w  najnowszym numerze „Krytyki Politycznej” rozmowy z Cezarym Michalskim, Janem Rokitą i Radkiem Sikorskim. Na wiwisekcję zgodził się tylko Cezary Michalski, Rokita i Sikorski starali się pozostać politykami. Mimo to pewne cechy są im wspólne.

Wszyscy trzej opierają swoją tożsamość na dawnych podziałach i antykomunizmie. To dla nich rodzaj sztandaru, a także nieustannego alibi moralnego, które na zawsze ma ich postawić po właściwej stronie. Bez wątpienia to raczej element nie autentycznej polityczności, ile dominującej współcześnie postpolityki, sprowadzającej się do prowadzenia zastępczych konfliktów stron pogodzonych z wszechwładzą globalnego rynku. Polskie podziały bowiem nie są już nawet anachroniczne, trwające mocą swojej historyczności, lecz w coraz większym stopniu są jedynie emblematami różnicy, niezbędnymi, aby tworzyć wrażenie, że jakieś fundamentalne różnice wciąż istnieją i porządkują scenę polityczną.

Za taką interpretacją przemawia także fakt, iż mimo dominacji prawicowych języków w sferze publicznej, nasi bohaterowie nie czują się usatysfakcjonowani prawicowością Polski. I nie chodzi wcale o estetyczne trudności w odbiorze rządzących albo obawy o radykalizm Kaczyńskich, o to, że bracia zbudują państwo niedemokratyczne. Michalski mówi o „liberalizmie zmęczenia”, próbując wydobyć swoje poglądy ponad bezrefleksyjną postpolityczność, Rokita przeczuwa konieczność głębokiej reformacji prawicy, zaś Sikorski wskazuje na nieskuteczność prawicy w kształtowaniu rzeczywistości według swoich idei.

Dlaczego prawicowi intelektualiści są tak niezadowoleni, a nawet nieco zgorzkniali? Można zrozumieć, dlaczego nie podoba się im obecny prawicowy rząd, ale dlaczego tak źle czują się w Polsce, gdzie poza rządem prawicowa jest ogromna część sfery publicznej? Gdzie, co sami przyznają, antykomunizm i konserwatyzm zwyciężyły spektakularnie i bezapelacyjnie.

A jednak ich brak satysfakcji może być uzasadniony. Po lekturze trzech rozmów można odnieść wrażenie, że prawica zbliża się do podobnego kryzysu tożsamości, w jakim od lat prawie wszędzie na świecie tkwi lewica. Dla lewicy konfrontacja z późnym kapitalizmem oznaczała albo marginalizację, albo kolaborację z wolnym rynkiem („trzecia droga”). W tym czasie konserwatyści zmienili swój stosunek do „sofistów, ekonomistów, kalkulatorów”, którzy mierzili ojca idei konserwatywnej Edmunda Burke'a i stanęli u sterów ekonomicznej liberalizacji, utożsamiając swoje ideały z efektami tego procesu. Zredefiniowali pojęcie wolności, ograniczając jej rozumienie do negatywnej „wolności od” i uznali, że każda pozytywna „wolność do” ma potencjalnie totalitarny charakter. Państwo i jego rola w życiu gospodarczym społeczeństwa trafiło na listę podejrzanych, zaś sam liberalizm został zredukowany do liberalizmu ekonomicznego, który miał najlepiej gwarantować swobodę jednostki.

W rezultacie idee liberalne, które wcześniej służyły wyrównywaniu szans – gdy liberałowie, jak John M. Keynes, budowali państwa opiekuńcze, i, jak John Rawls, uzasadniali je filozoficznie – nagle zaczęły sprzyjać społecznemu rozwarstwieniu. W tej sytuacji musiało dojść do połączenia liberalizmu z konserwatyzmem, który dostarczał uzasadnień dla starych i nowych nierówności. To przypadek naszej Platformy Obywatelskiej.

Dziś okazuje się, że sojusz konserwatyzmu z ekonomicznym liberalizmem w ostatnich dekadach tylko opóźnił samodzielną dominację wolnego rynku nad sceną polityczną. Wolnego rynku, który okazał się wyjątkowo niewierny i nauczył się zarabiać także na emancypacji obyczajowej, tolerancji i różnorodności, stając się ich częściowym sojusznikiem, a zarazem protektorem odważnej jedynie w kwestiach kulturowych „trzeciodrogowej” lewicy.

Im dalej od Wielkiej Brytanii, miejsca narodzin lewicy „trzeciej drogi”, tym bardziej wiernopoddańcze gesty i głośniejsze zachwyty nad kapitalizmem. I tym cichsze głosy w sprawach obyczajowych. Choć - o ironio - liberalizujących obyczajowość wpływów rynku nie da się powstrzymać. Seriale amerykańskie zrobiły więcej dla wolności obyczajowej w Polsce niż nasza krajowa lewica przez całe kadencje swoich rządów. Zaś prawica, która promowała w Polsce wolny rynek, dziś coraz bardziej się mu podporządkowuje i już ogon zaczyna machać psem.

Trzej bohaterowie „Krytyki”, ze względu na role, jakie pełnią w życiu publicznym, różnią się świadomością sprzeczności, w jakie popadła prawicowość. Z miejsca, z którego rzeczywistość polityczną postrzega Radek Sikorski, widać raczej objawy niż źródła nadchodzącego kryzysu ideologicznego. Jan Rokita wydaje się najbardziej reprezentatywny dla opisywanych tu procesów -  mówi o potrzebie reformacji na prawicy oznaczającej wiele cesji obyczajowych. Natomiast Cezary Michalski zdaje sobie sprawę z tego, co się dzieje z prawicą, lewicą i polityką i przechodzi na pozycje centrysty, liberała, ale liberała z konieczności, liberała ze zmęczenia. Nie broni ani lewicy, ani prawicy, a swój pakt podporządkowania podpisuje samodzielnie i świadomie, wcześniej dokonując rozrachunku z własną polityczną przeszłością.

Zwycięstwo hegemonii neoliberalnej stworzyło dwa nowe zjawiska w sferze politycznej. Z ograniczenia pola polityczności jedynie do kwestii kulturowych narodziła się nie tylko „trzecia droga”, ale i prawicowy populizm. Cała energia wkładana przez takich polityków jak Jarosław Kaczyński w poszukiwanie układu, tropienie agentów, obiecywanie „rewolucji moralnej” bierze się właśnie z wyrzucenia poza debatę prawdziwego sporu o gospodarkę. Można jeszcze ogłosić podział na „Polskę solidarną” i „Polskę liberalną”, ale nie sposób już wywiązać się z tych haseł. Już nie można powierzyć sterów polityki gospodarczej innym politykom niż Zyta Gilowska. Żeby wyjaśnić społeczne problemy, powstanie masowej biedy i rosnące nierówności, trzeba uciec się do sztucznego języka tajemniczego zła i stale odwracać uwagę wyborców kolejnymi atakami na widzialnych i niewidzialnych wrogów. Z kraju i ze świata. Z czasów obecnych i minionych.

Zauważmy, że status „trzeciej drogi” nie jest podmiotowy. Narodziła się ona jako skutek uboczny zwycięstwa neoliberalizmu. Jako nowy pomysł na lewicowość oparty na założeniu, że spór polityczny z prawicą dotyczyć ma innych kwestii niż gospodarcze. Dziś natomiast obserwujemy, jak podmiotowość traci niepopulistyczna prawica.

Spór między „Rzeczpospolitą” i „Dziennikiem” wydaje się tu symptomatyczny. Próbująca zachować tradycyjnie konserwatywną postawę „Rzeczpospolita” ściera się dziś z silniejszym finansowo Dziennikiem” i atakuje go za zdradę prawicowych ideałów, sama będąc ostro atakowaną za wsteczność i  ortodoksyjne zamknięcie w prawicowej kruchcie. Ewolucji „Dziennika” (, który wcześniej otwarcie stawał, razem z dzisiejszymi publicystami „Rzepy” (Wildsteinem, Ziemkiewiczem i in.) po stronie projektodawców IVRP, nie sposób wytłumaczyć jedynie porażką samego projektu. „Dziennik” ku powszechnemu zaskoczeniu zaangażował się po stronie ekologii, nie zajął wystarczająco stanowczego stanowiska w sprawie eutanazji, za to bardzo zdecydowanie wystąpił przeciw pomysłom zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej, które poparła większość posłów rządzącej koalicji oraz PO. Bowiem jedna sprawa to definiowanie rzeczywistości, a druga to definiowanie się wobec rynkowej konkurencji. Dziś konserwatyści muszą wmawiać sobie – tak jak wcześniej wmawiali sobie socjaldemokraci – że innej drogi nie ma. Na naszych oczach rodzi się zjawisko prawicowej TINY (od „there is no alternative”).

O takim kierunku przemian mówi wprost Jan Rokita. Wszystko wskazuje na to, że na prawicy coraz szerzej rozwierać się będą nożyce między tracącymi znaczenie fundamentalistami a zwycięskimi postmodernistami. A tych, którzy nie zgodzą się na utratę suwerenności, cyniczna postpolityczna prawica i lewica wrzucać będą do worka z fundamentalistami. Tymi prawdziwymi, jak Marek Jurek oraz domniemanymi. Takie „pomyłki” zdarzają się zresztą nie tylko Cezaremu Michalskiemu, uczyniła z nich sobie tezę na ten sezon także Jadwiga Staniszkis.

W postpolitycznym świecie samo posiadanie poglądów zakrawa na radykalizm. Zaś posiadanie ambicji politycznych bez posiadania znaczących środków, to niemal szaleństwo. Ale przecież nie fundamentalizm i niekoniecznie walka z wiatrakami, o czym świadczy rozwój „Krytyki”, wywołujący takie oburzenie rozmaitych prawicowych środowisk. Analityczne zainteresowanie cyników wynika zaś z tego, że z utraconej wiary pozostaje im pragnienie, aby ktoś wierzył za nich. Dlatego zapewne będzie coraz więcej „zmęczonych liberałów”, stale pocieszających się istnieniem rozmaitych fanatyków, anachronizmów, marginesów, fundamentalistów i tym podobnych. Przybywać będzie zapewne liberałów ostatniej godziny. Zmęczonych oczywiście wieloletnim funkcjonowaniem na tych samych marginesach i w roli tych samych fanatyków oraz krętą etycznie drogą, jaką należało przejść, aby wreszcie się znaleźć w bezpiecznym centrum.

Im mniej suwerenni stawać się będą wszyscy uczestnicy walki politycznej, tym więcej nihilistycznych walk i sporów będziemy obserwować. W poprzednim numerze Krytyki” opisaliśmy, jak usunięcie ze sfery politycznej możliwości wyboru realnie różniących się od siebie dróg uprawiania polityki gospodarczej czyni konflikt polityczny dysfunkcjonalnym i wprowadza na scenę populistów. Taki konflikt jest tym głośniejszy, im mniejsze jest jego znaczenie dla rzeczywistego biegu spraw publicznych. Całość energii politycznej kanalizuje się w sporach wokół lektur szkolnych, pomników, teczek, taśm, komentowania wzajemnych oskarżeń itd. Już dziś zaskoczeni jesteśmy temperaturą życia politycznego – okazało się, że w polityce wcale nie ma wakacji!

Temperatura ta pewnie będzie rosnąć wraz z coraz większym wyobcowaniem sfery politycznej i wypłukiwaniem demokratycznych instytucji z polityczności. Zaś obywatele skazani będą na naiwną wiarę w eksperckie zarządzanie tymi sferami życia społecznego, które oderwano od polityki. A jedynym  sposobem mobilizacji tych, którzy w czasach nowych nierówności spadać będą na dół hierarchii, pozostanie strach. I tylko strach – tak po prawej (przed agentami, układem, imigrantami, terroryzmem itd), jak i po lewej stronie (np. przed molestowaniem seksualnym) – ożywiać będzie sferę publiczną, ale w sposób daleki od prawdziwej polityki. Bowiem chytry rozum wolnego rynku polega właśnie na tym, abyśmy zapatrzeni w tę pianę walk i kłótni nie dostrzegli tego, co Szekspir nazwał w Hamlecie „substancją epoki” - zaniku prawdziwej polityki po obu stronach sceny politycznej i szkodliwych konsekwencji tego procesu dla całych grup społecznych oraz demokracji jako takiej. Aby postpolityczny Dojrzały Człowiek Turgieniewa odwracał się plecami tak samo od odchodzącego w przeszłość fanatyzmu religijnego Marka Jurka jak od rozpoczynającego swoją drogę Człowieka Młodego niegodzącego się na zastany kryzys. Taki jak dziś w Polsce, trawiący zarówno rząd jak i opozycję, przypominający widok ze „Szlacheckiego gniazda” Turgieniewa, gdzie „nieudacznicy powstają przeciw niegodziwcom”.

Jeden z najciekawszych komentatorów literatury Turgieniewa, a zarazem chyba największy współczesny nauczyciel liberalizmu Isaiah Berlin już w latach 70. przestrzegał swoich uczniów, że w liberalizmie nie chodzi jedynie o trzymanie się środka. Że „triumfy chłodnej moralnej arytmetyki strat i zysków uwalniającej przyzwoitych ludzi od wszelkich niepokojów, od myślenia o jednostkach będących przedmiotem ich naukowych kalkulacji jak o konkretnych osobach, które żyją i cierpią, kiedy ktoś konkretny umiera – wszystko to dziś jest raczej domeną establiszmentu, nie opozycji”. Tak jak w Polsce, gdzie wszystko, co najgorsze w polskiej polityce, od skrajnej prawicy po postkomunizm, od fanatyzmu po cynizm gromadzi się w komplecie i w całości wypełnia główny nurt życia politycznego. 

Tekst ukazał się w
„Gazecie Wyborczej” z 18-19 sierpnia 2007 i jest zmienioną wersją tekstu z 13. numeru „Krytyki Politycznej” - „Czy prawica roztopi się w wolnym rynku?”.
Komentarze
Dodaj nowy
kot   |25.08.2007 14:48:55
Znakomita forma ściga się o lepsze z trafnością treści. Gratulacje.
mwystanski  - Forma sprzeczna z treścią   |27.08.2007 09:41:51
Nie, nie. Forma dobra, treść też, tyle że z różnych parafii (pardon le mot).
Język ten to język dla "elit", tzn. dla tych, którzy rozumieją
polityczność jako sferę właśnie obyczajowo-kulturową. Może nie mają racji, ale
dla nich ekonomia JEST sprawą odrębną od polityki, zarządzana przez ekspertów.
Przekonywanie, że polityka zajmuje się przede wszystkim gospodarką … ich nie
przekona. Z kolei ci, którzy jeszcze wierzą, że tak jest (może mają rację, a
może nie), a kwestie obyczajowo-kulturowe polityki są im obce - do nich forma
(język) Sierakowskiego nie trafi.
Forma musi odpowiadać treści.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 26.08.2007 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 1.12599 Seconds