|
Sonia Termion, „Fakt”: Co dla pana znaczy Polska?
Sławomir Sierakowski, KP: Ja Polskę wybrałem.
Na studiach dostałem propozycję pracy na Uniwersytecie w Monachium od
jednego z największych współczesnych socjologów – Ulricha Becka.
Pojechałem tam i po kilku miesiącach poczułem się jak w złotej klatce.
Wytrzymałem jeszcze trochę, aż w końcu podjąłem decyzję o
skoncentrowaniu się w całości na „Krytyce” i powrocie do kraju. Polska
jest dla mnie absolutnie najciekawsza. Prawdziwe ambicje zrealizować
można tu, a nie tam, gdzie wszystko jest w miarę normalne.
To pana w Polsce fascynuje?
Tak,
kocham to polskie doganianie. Polska to dla mnie laboratorium
współczesnej Europy, a może i świata. Przez słabość tutejszych
instytucji – państwa, partii, związków zawodowych, szkół, globalne
prądy są tu dużo bardziej wyraźne. Jak panuje hegemonia neoliberalna to
tu w najjaskrawszej formie. Jak przychodzi populistyczna reakcja na
niesprawiedliwe przemiany lat 90. to też w najostrzejszej formie – najgorsi populiści trafiają do rządu. Jak mamy falę postpolityczną,
którą reprezentują Merkel czy Sarkozy, to tu rządzi Tusk i jego pusta
polityka miłości.
Czy to laboratorium - Polskę -traktuje pan bez emocji?
Przeciwnie.
Nasze zaangażowanie traktuję jako projekt bardzo silnie nacechowany
emocjami i pasją. Ale żadnych nostalgicznych historii pt. kocham moją
ulicę itd. nie będę opowiadał, bo tego nie czuję. To co powoduje, że
jestem polskim Polakiem w Polsce to przede wszystkim fenomen
inteligencji zaangażowanej charakterystyczny tylko dla tej części
świata – Polski i Rosji. Dlatego „Krytyka Polityczna” nie jest
ekspozyturą zachodnich lewicowych nowinek filozoficznych, tylko próbą
ożywienia starej polskiej tradycji lewicowej inteligencji
zaangażowanej.
Ta postawa była żywa po 89 r.?
Próbowano
ją zabić w latach 90. Uznano, że nadszedł kapitalizm i to klasa średnia
ma być motorem przemian. A zamiast zaangażowania społecznego, uznanego
za anachronizm, mamy krzewić postawę nastawionego na zysk egoizmu
rynkowego.
O jaką jeszcze Polskę pan walczy?
Nie
należącej tylko do najbogatszych i ich adwokatów - niemal wszystkich
„ekspertów ekonomicznych” i ogromnej części mediów skoncentrowanych na
grupie „18-49 lat, duże miasto, wyższe wykształcenie”. Zewsząd słyszymy
„Polski nie stać na wysokie podatki, emerytury pomostowe, pomoc
bezrobotnym itd.” „Polska” stała się synonimem beneficjentów
transformacji. Resztę zostawiono z frustracjami i dziś pasożytuje na
nich PiS.
Jaka jeszcze byłaby Polska pana marzeń?
Będąca
faktycznie częścią Europy - miłująca wolność przekonań, szanująca prawa
mniejszości, wolna od dominacji „moralnej większości”. Nie rozumiem,
czemu Polska, która oczekuje pomocy bogatszych państw zachodnich, jest
jednocześnie głównym hamulcowum integracji UE. To nam pierwszym powinno
zależeć na silnie zintegrowanej Europie, bo to my obawiamy się bardziej
niż inni o bezpieczeństwo. A do tego potrzebna jest konstytucja,
wspólna polityka zagraniczna, energetyczna itd.
Polskę pan wini za to, że nie ma wspólnej polityki energetycznej?
Pośrednio
też. Nie można stawać okoniem wobec federalizacji Unii, a potem wymagać
większej solidarności i pomocy w rozwiązywaniu naszych problemów. A tu
wszystkie opcje de facto broniły hasła „Nicea albo śmierć”.
Czemu uważa pan, że osłabienie pozycji Polski w UE miałoby się Wspólnocie przysłużyć?
Dlaczego
osłabienie? Tak można myśleć, jeśli z góry się zakłada, że nasz interes
sprowadza się do blokowania innych państw. System podwójnej większości
zbliżyłby Europę do jednej wspólnoty politycznej.
W tej wspólnocie miałyby zniknąć różnice narodowościowe?
Absolutnie
nie. Różnice narodowo-kulturowe same w sobie nie są sprzeczne ze
ściślejszą integracją polityczną. Choć oczywiście zagraża ona
rozumieniu tożsamości narodowej, które cudownie łączy kompleksy wobec
innych z poczuciem wyższości.
Odżegnuje się pan od tradycyjnego patriotyzmu?
Brzydzi mnie, że takie symbole jak hymn, orzełek itd. zostały w Polsce skompromitowane, zużyte przez prawicowych populistów.
Obchodzi pan 11 listopada?
Niepodległość
sama w sobie jest dla mnie niewystarczająca. Mają ją też Chiny czy
Korea Północna. Ważne, po co ma ona być. Patriotyzm musi się łączyć z
innymi wartościami, bo inaczej jest sentymentalnym kaprysem albo
przeradza się w ksenofobię.
Polska dobrze wykorzystała niepodległość odzyskaną w 1918 r.
Tak,
szczególnie w pierwszym okresie – miała jedno z najbardziej postępowych
praw socjalnych i obywatelskich, kobiety niemal natychmiast dostały
prawo głosu. Polska zdała ten egzamin wspaniale. Potem, niestety, było
znacznie gorzej.
A patrona tej niepodległości, a potem sanacji jak pan postrzega?
Nie
potrafię ująć tego w kilku zdaniach. Piłsudski to był w pewnym sensie
taki Jaruzelski au rebours. Jaruzelski zaczął od dyktatury, a skończył
na pokojowym przejściu do demokracji. Piłsudski - odwrotnie. Nie są to
symbole dla lewicy.
Zrównuje pan Piłsudskiego z Jaruzelskim? Równie dużo mają, pana zdaniem, na sumieniu?
Nie
stawiam znaku równości. Piłsudski był wielkim, romantycznym bohaterem,
który wywalczył dla Polski niepodległość. Choć może warto przypomnieć,
że zamach stanu, więzienie ludzi za przekonania polityczne, strzelanie
do strajkujących robotników, cenzura, korupcja i oszustwa władzy,
skrytobójstwa, likwidacja opozycji, fałszerstwa wyborcze to niestety
wspólny mianownik rządów obu przywódców. Porównując reżim sanacji i PRL
Jaruzelskiego, zauważymy, że ten pierwszy przyniósł znacznie więcej
ofiar. Natomiast zasadniczo różni je kwestia niepodległości. Widzimy
więc, że niepodległość jest i wszystkim (bo znacznie lepiej oceniamy
Marszałka niż Jaruzelskiego) i niczym, bo nie gwarantuje rozwoju,
wolności, sprawiedliwości.
Skoro tak źle pan myśli o Piłsudskim, to kto jest dla pana wzorem do naśladowania w naszej historii?
Dla
mnie zawsze najważniejszą inspiracją były postacie opozycji
demokratycznej w czasach PRL: Kuroń, Michnik, czyli przedstawiciele
ostatniego pokolenia lewicowej inteligencji zaangażowanej. Niezależnie
od tego, jakich wyborów dokonywali po ‘89 roku.
Wywiad ukazał się w „Fakcie” z 10 listopada 2008. Zobacz: artykuł.
Na podobny temat
|
@Spokojny "Overall proponuje...
Pomysł, żeby na każdą parę przypadało...