NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Sierakowski: Polska to laboratorim Europy Drukuj
Sławomir Sierakowski w rozmowie z Sonią Termion   
10.11.2008

Sonia Termion, „Fakt”: Co dla pana znaczy Polska?

Sławomir Sierakowski, KP: Ja Polskę wybrałem. Na studiach dostałem propozycję pracy na Uniwersytecie w Monachium od jednego z największych współczesnych socjologów – Ulricha Becka. Pojechałem tam i po kilku miesiącach poczułem się jak w złotej klatce. Wytrzymałem jeszcze trochę, aż w końcu podjąłem decyzję o skoncentrowaniu się w całości na „Krytyce” i powrocie do kraju. Polska jest dla mnie absolutnie najciekawsza. Prawdziwe ambicje zrealizować można tu, a nie tam, gdzie wszystko jest w miarę normalne.

To pana w Polsce fascynuje?

Tak, kocham to polskie doganianie. Polska to dla mnie laboratorium współczesnej Europy, a może i świata. Przez słabość tutejszych instytucji – państwa, partii, związków zawodowych, szkół, globalne prądy są tu dużo bardziej wyraźne. Jak panuje hegemonia neoliberalna to tu w najjaskrawszej formie. Jak przychodzi populistyczna reakcja na niesprawiedliwe przemiany lat 90. to też w najostrzejszej formie – najgorsi populiści trafiają do rządu. Jak mamy falę postpolityczną, którą reprezentują Merkel czy Sarkozy, to tu rządzi Tusk i jego pusta polityka miłości.

Czy to laboratorium - Polskę -traktuje pan bez emocji?

Przeciwnie. Nasze zaangażowanie traktuję jako projekt bardzo silnie nacechowany emocjami i pasją. Ale żadnych nostalgicznych historii pt. kocham moją ulicę itd. nie będę opowiadał, bo tego nie czuję. To co powoduje, że jestem polskim Polakiem w Polsce to przede wszystkim fenomen inteligencji zaangażowanej charakterystyczny tylko dla tej części świata – Polski i Rosji. Dlatego „Krytyka Polityczna” nie jest ekspozyturą zachodnich lewicowych nowinek filozoficznych, tylko próbą ożywienia starej polskiej tradycji lewicowej inteligencji zaangażowanej.

Ta postawa była żywa po 89 r.?

Próbowano ją zabić w latach 90. Uznano, że nadszedł kapitalizm i to klasa średnia ma być motorem przemian. A zamiast zaangażowania społecznego, uznanego za anachronizm, mamy krzewić postawę nastawionego na zysk egoizmu rynkowego.

O jaką jeszcze Polskę pan walczy?

Nie należącej tylko do najbogatszych i ich adwokatów - niemal wszystkich „ekspertów ekonomicznych” i ogromnej części mediów skoncentrowanych na grupie „18-49 lat, duże miasto, wyższe wykształcenie”. Zewsząd słyszymy „Polski nie stać na wysokie podatki, emerytury pomostowe, pomoc bezrobotnym itd.” „Polska” stała się synonimem beneficjentów transformacji. Resztę zostawiono z frustracjami i dziś pasożytuje na nich PiS.

Jaka jeszcze byłaby Polska pana marzeń?

Będąca faktycznie częścią Europy - miłująca wolność przekonań, szanująca prawa mniejszości, wolna od dominacji „moralnej większości”. Nie rozumiem, czemu Polska, która oczekuje pomocy bogatszych państw zachodnich, jest jednocześnie głównym hamulcowum integracji UE. To nam pierwszym powinno zależeć na silnie zintegrowanej Europie, bo to my obawiamy się bardziej niż inni o bezpieczeństwo. A do tego potrzebna jest konstytucja, wspólna polityka zagraniczna, energetyczna itd.

Polskę pan wini za to, że nie ma wspólnej polityki energetycznej?


Pośrednio też. Nie można stawać okoniem wobec federalizacji Unii, a potem wymagać większej solidarności i pomocy w rozwiązywaniu naszych problemów. A tu wszystkie opcje de facto broniły hasła „Nicea albo śmierć”.

Czemu uważa pan, że osłabienie pozycji Polski w UE miałoby się Wspólnocie przysłużyć?

Dlaczego osłabienie? Tak można myśleć, jeśli z góry się zakłada, że nasz interes sprowadza się do blokowania innych państw. System podwójnej większości zbliżyłby Europę do jednej wspólnoty politycznej.

W tej wspólnocie miałyby zniknąć różnice narodowościowe?

Absolutnie nie. Różnice narodowo-kulturowe same w sobie nie są sprzeczne ze ściślejszą integracją polityczną. Choć oczywiście zagraża ona rozumieniu tożsamości narodowej, które cudownie łączy kompleksy wobec innych z poczuciem wyższości.

Odżegnuje się pan od tradycyjnego patriotyzmu?


Brzydzi mnie, że takie symbole jak hymn, orzełek itd. zostały w Polsce skompromitowane, zużyte przez prawicowych populistów.

Obchodzi pan 11 listopada?

Niepodległość sama w sobie jest dla mnie niewystarczająca. Mają ją też Chiny czy Korea Północna. Ważne, po co ma ona być. Patriotyzm musi się łączyć z innymi wartościami, bo inaczej jest sentymentalnym kaprysem albo przeradza się w ksenofobię.

Polska dobrze wykorzystała niepodległość odzyskaną w 1918 r.

Tak, szczególnie w pierwszym okresie – miała jedno z najbardziej postępowych praw socjalnych i obywatelskich, kobiety niemal natychmiast dostały prawo głosu. Polska zdała ten egzamin wspaniale. Potem, niestety, było znacznie gorzej.

A patrona tej niepodległości, a potem sanacji jak pan postrzega?

Nie potrafię ująć tego w kilku zdaniach. Piłsudski to był w pewnym sensie taki Jaruzelski au rebours. Jaruzelski zaczął od dyktatury, a skończył na pokojowym przejściu do demokracji. Piłsudski - odwrotnie. Nie są to symbole dla lewicy.

Zrównuje pan Piłsudskiego z Jaruzelskim? Równie dużo mają, pana zdaniem, na sumieniu?

Nie stawiam znaku równości. Piłsudski był wielkim, romantycznym bohaterem, który wywalczył dla Polski niepodległość. Choć może warto przypomnieć, że zamach stanu, więzienie ludzi za przekonania polityczne, strzelanie do strajkujących robotników, cenzura, korupcja i oszustwa władzy, skrytobójstwa, likwidacja opozycji, fałszerstwa wyborcze to niestety wspólny mianownik rządów obu przywódców. Porównując reżim sanacji i PRL Jaruzelskiego, zauważymy, że ten pierwszy przyniósł znacznie więcej ofiar. Natomiast zasadniczo różni je kwestia niepodległości. Widzimy więc, że niepodległość jest i wszystkim (bo znacznie lepiej oceniamy Marszałka niż Jaruzelskiego) i niczym, bo nie gwarantuje rozwoju, wolności, sprawiedliwości.

Skoro tak źle pan myśli o Piłsudskim, to kto jest dla pana wzorem do naśladowania w naszej historii?


Dla mnie zawsze najważniejszą inspiracją były postacie opozycji demokratycznej w czasach PRL: Kuroń, Michnik, czyli przedstawiciele ostatniego pokolenia lewicowej inteligencji zaangażowanej. Niezależnie od tego, jakich wyborów dokonywali po ‘89 roku.

Wywiad ukazał się w „Fakcie” z 10 listopada 2008. Zobacz: artykuł.


Komentarze
Dodaj nowy
KczK   |10.11.2008 14:35:44
"W najjaskrawszej formie..?? Bzdura. Nasi tak konserwatyści jak i populiści
są - w sensie mocy oddziaływania - tylko popłuczynami, marnymi kalkami tych z
Zachodu. Polska jest rajem dla postaci bladych i mało skutecznych. Jak - nie
przymierzając, bohater tego wywiadu.
kot   |11.11.2008 04:31:11
Nie przypuszczam aby Sierakowskiemu było wszystko jedno: droga od demokracji
do dyktatury, czy też od dyktatury do demokracji. Jeżeli Sławek był na
spotkaniu z Robertem Cooperem ( a było warto), to zetknąłby się z prostą
myślą, wyrażoną przez tego przedstawiciela starej kultury i demokracji, że
składnikiem wszystkich znaczących działań w polityce jest siła ( miękka lub
twarda, ale siła) bo bez niej nie ma polityki. ( Tusk ( i jego rząd) ze swoim
zaciętym wyrazem twarzy demonstrują skandaliczny dla państwa obraz
bezsiły).
Michnika trudno nie lubić. Jest malowniczy, szczery, inteligentny i
bezpośredni- rzecz w tym, że - zbyt powierzchowny, nie zbyt mądry.
kot   |11.11.2008 05:16:28
Znowu Kaczka zagnieżdża się na internetowym stawie Krytyki.
Widzę pewien
postęp, bo mimo, że strzela pociskami zgryźliwości trochę na wiwat i obok
celu to przestał powtarzać się w kółko. Brawo! Oby tak dalej, a więc trochę
szacunku dla cudzych osiągnięć i mniej przynudzania nudnymi wstawkami.
KczK   |11.11.2008 06:59:37
 — -> Kot
Nie na wiwat i nie obok celu, tylko nie chce mi się szczegółowo
tłumaczyć. Ale parę słów przybliżenia. Problemem Polski v/s zachodu którego w
tam wywiadzie nie poruszono jest nieruchawość społeczeństwa, brak
zainteresowania czynniejszym udziałem w polityce, pomimo krzykliwości uległość
wobec władzy przyzwolenie na manipulacje prawem… jedyne pociecha że w krajach
na wschód od nas jest jeszcze gorzej. Pozostaje żałować, że P. Guru pojechał do
tego Monachium a nie do Moskwy czy Ałmaty, bo byłby tam z pewnością został.
Tolek Banan   |11.11.2008 08:21:49
No cóż, jeśli idolami "nadziei polskiej lewicy" są Michnik i Kuroń, to
lepiej żeby taka lewica jak najszybciej zdechła.
kot   |11.11.2008 09:38:53
Problemem Polski v/s zachodu którego w tam wywiadzie nie poruszono&.itd.
itp.
Kaczka bądź człowiekiem!
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 11.11.2008 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.75954 Seconds