Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Sierakowski: Książki na indeksie Drukuj
Sławomir Sierakowski w rozmowie Z Małgorzatą Niemczyńską   
06.06.2007
Małgorzata I. Niemczyńska: O co chodzi Giertychowi?

Sławomir Sierakowski: Zapewne o samobójstwo. Nie sposób inaczej wyjaśnić całej serii kolejnych jego przeciwskutecznych działań. Jeśli chciał wypromować Jana Dobraczyńskiego, to zrobił z niego jedno wielkie pośmiewisko. Jeśli chciał pomóc Sienkiewiczowi, to już w ogóle wyszedł na kompletnego kretyna, o czym najlepiej świadczy reakcja Bartłomieja Sienkiewicza, człowieka o bardzo prawicowych, konserwatywnych poglądach, który ostro się odciął pomysłów Giertycha. I tak Wielki Edukator ląduje ze swoją wyciągniętą ręką poza nawet najszerzej pojętym spektrum sensownych poglądów. Ciekawe, że słowem nikt nie wspomina o wielkiej literaturze Najwybitniejszego Polaka, którą także Giertych dołączył do kanonu. O tym jakby ciszej…

Pracujesz obecnie z Janem Klatą nad „Szewcami” Witkacego, którzy też trafili na indeks Giertycha. Czy to nieprawomyślna rzecz?

- To, że robimy tę sztukę razem, bez wątpienia jest przedsięwzięciem nieprawomyślnym. Przynajmniej w realiach polskiego teatru, który ciągle - poza rosnącą na szczęście liczbą wyjątków - jest bardzo wsobny i zamknięty. A ja, mimo że już parę lat jakoś tam zaangażowany jestem w teatr, to dalej jestem „człowiekiem z zewnątrz”, oskarżanym przez prawicową krytykę o upolitycznianie teatru, razem z Maćkiem Nowakiem, Romanem Pawłowskim, Pawłem Demirskim czy Grześkiem Jarzyną i Piotrkiem Gruszczyńskim, którzy wymyślili, żebyśmy zrobili „Szewców” w TR Warszawa. Oczywiście nikt nie wiedział wtedy, że Giertych zupełnie oszaleje, a nasza adaptacja dość głęboko przekształca pierwotny tekst właśnie po to, żeby go dobrze osadzić w dzisiejszych realiach i wydobyć dość radykalny komunikat polityczny. Nie wiem jeszcze, jak to się sprawdzi w samej realizacji, ale ponieważ nigdy wcześniej nie byłem dramaturgiem, więc oczywiście boję się, że jak coś pójdzie nie tak, to wszyscy rzucą się na mnie…

A czy nie wydaje Ci się, że Gombrowicz akurat mógłby się ucieszyć, że nie ma go w lekturach?

- Tak, Gombrowicz zawsze uciekał z pomnika. Całe to kanonizowanie Gombrowicza stoi w sprzeczności z jego postawą. Myślę, że z dwóch imprez - niedawny Rok Gombrowicza i usunięcie go z kanonu lektur szkolnych - zdecydowanie bardziej spodobałaby mu się ta druga. Ta literatura w jakimś sensie nie nadaje się do kanonu, nie powinno się jej czytać na spokojnie. Gdy Gombrowicza zakazywała czytać tępa komuna, ludzie podawali sobie bezdebitowe wydania jego dzieł pod szkolnymi ławkami i czytali z wypiekami na twarzy. Przy czym Giertych jest raczej śmieszny niż groźny, więc nie wiem, czy troglodyci z prawicy uzyskają ten sam paradoksalnie korzystny efekt, co troglodyci z komuny. Należy też pamiętać, że tak czy inaczej to obroni się Kraków czy Warszawa, ale w mniejszych miejscowościach wyrzucenie Gombrowicza i Witkacego może skutecznie odizolować ludzi od krytycznej literatury polskiej. W tym sensie trzeba stawić Giertychowi opór.

Poradziłbyś coś ministrowi w kwestii kanonu?

- Niech albo się nie wychyla, albo niech naprawdę zaszaleje, skompromituje jeszcze bardziej prawicowych pisarzy i polityków, wypromuje przy tym paru nieprawomyślnych i wywoła taki bunt, że społeczeństwo rozpędzi całą tę ekipę na cztery wiatry.

Wywiad ukazał się w krakowskim dodatku do „Gazety Wyborczej” z 6 czerwca 2007.


Komentarze
Dodaj nowy
Michal  - pamieć nie.tożsama   |16.06.2007 15:44:47
Nie wątpliwy absurd całego wydarzeni z owym nieszczęsnym kanonem albo i nie
kanonem, wiąże sie nie tylko z usunięciem klasyki literatury i dorzuceniem Jana
Dobraczyńskiego, ale również z niebagatelną sytuacja niemal pewnego braku
autentyczności ostatniej papieskiej książki do której przeczytania miałby być
predestynowane kolejne pokolenia polskich licealistów. Nie trzeba być znawca tej
twórczości filozoficznej żeby zauważyć jak głęboka zachodzi sprzeczność miedzy
quasi-fenomenologią Wojtyły, a quasi-tomizmem Jana Pawła (dodajmy umiejącego
Jana Pawła), Trudno mi teraz wyłożyć w tym miejscu jakąś rzetelną filozoficzna
analizę problemu, nie mniej, jeśli jednymi zaletami owej pracy jest prostota
wypowiedzi i jej nie zaprzeczalny radykalizm, to kryteria wedle których owe
zalety zostały pamięci i tożsamości przyznane są godne pożałowania.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 21.06.2007 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.75512 Seconds