Nowość w sklepie KP!
Najnowszy numer KP
Komentarze
CYTAT DNIA
Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Sierakowski: Kaczyński i Bush - porozumienie bez słów |
|
|
Sławomir Sierakowski
|
|
08.06.2007 |
Dobrze, że na polskie wybrzeże przyjeżdża prezydent Bush. Dobrze, że w ogóle jacyś ważni politycy zagraniczni chcą jeszcze odwiedzać nasz kraj, szczególnie, że nasi politycy rzadko decydują się, by gdzieś wyruszyć i preferują ojczyste klimaty. Stany Zjednoczone to ostatnie państwo, z którym premier Kaczyński może uprawiać przyjacielską politykę. Europy się boi, bo, nie daj Bóg, jakimś świństwem od niej się zarazimy albo nas Niemcy wydutkają, a Stany na naszym małym podwórku to wzór do naśladowania.
Twarz Eastwooda
Dziś witamy samego przywódcę konserwatywnej rewolucji, któremu w zdolnościach detekcji niewidzialnego zła dorównują tylko bracia Kaczyńscy. Amerykański prezydent umiał przekonać społeczeństwo o istnieniu nieistniejącej broni masowego rażenia w Iraku, nasz tylko o jakimś układzie, ale za to na miejscu, w Polsce. Ich prezydent widzi oś, nasz wprawdzie tylko szarą sieć, ale język ten sam, więc na pewno się dogadają. Zresztą Kaczyński z Bushem rozumieją się bez słów. I zapewne dlatego sprawę tarczy antyrakietowej – sprawę, która może zdeterminować kształt polskiej polityki zagranicznej na długie lata – skrywa zasłona milczenia. Czesi, jako słabszy partner Stanów, mogą sobie dyskutować, my powinniśmy zachować dobrze znaną w Stanach twarz Clinta Eastwooda. Rozumieją to Amerykanie, doceniają, i na dowód tego – jak opowiadał były minister Radek Sikorski – ofertę w sprawie tarczy przysłali nam razem ze wzorem pozytywnej odpowiedzi.
Wieje chłodem
Za to coraz więcej słów kierują do siebie Bush z Putinem. Obiecywali Amerykanie, że przekonają Rosję do tarczy, a tymczasem mamy wzrastające napięcie i coraz bardziej wieje chłodem. A my możemy mieć kłopoty nie tylko z Iranem czy Koreą, którym dedykowana jest tarcza, ale z Rosją właśnie. Jeśli dodać do tego, że prawdopodobieństwo, aby Iran nawet za 10 lat umiał i chciał wysłać jakieś rakiety na USA jest nikłe (bardziej prawdopodobny jest atak na Izrael, a tego tarcza nie chroni), zaś Korea Północna atakować będzie przez Pacyfik, a nie przez Europę, to widzimy, że sama tarcza jest agresywną, a nie obronną ideą prawicowej administracji Busha. A nawet, gdyby było inaczej, to nic, dosłownie nic nie usłyszeliśmy na ten temat ze strony polskiego rządu. Natomiast upokorzający jest fakt, że przy okazji ani słowem nie wspomina się o jakichkolwiek korzyściach (związanych albo z modernizacją polskiej armii, albo z usatysfakcjonowaniem tych, którzy głośną wyrażają nadzieje na systemy obronne patriot czy THAAD, nie mówiąc o wizach, polityce energetycznej, czy innych korzyściach), jakie „najwierniejszemu sojusznikowi w Europie” przyniesie instalacja tarczy. Może warto też zauwazyć, że tarcza nie jest w Polsce akceptowana przez społeczeństwo, co politycy powinni w końcu zacząć traktować poważnie. Halo! My też tu jesteśmy.
Wasal USA
Podobno naszym strategicznym celem było wejście do NATO. Cieszyliśmy się, że wchodzimy do silnej i zwartej organizacji, która nie tylko ma na celu obronę swoich członków, ale także działanie na rzecz pokojowych i przyjaznych stosunków międzynarodowych. Dziś, wspierając program budowy tarczy, przyczyniamy się do osłabienia Sojuszu. Politycy USA mówią, że rezygnują z instalowania tarczy w ramach NATO, bo wówczas negocjacje trwałyby latami. A jednocześnie podstawowym uzasadnieniem dla decyzji o wysłaniu polskich wojsk na bardzo niebezpieczną misję do Afganistanu, było przekonanie, że wypełniamy tym samym nasze zobowiązania sojusznicze jako członek NATO. Można uznać, że wobec schyłku znaczenia NATO, powinniśmy trzymać się blisko z Amerykanami. Nie jesteśmy im już jednak tak potrzebni jak wcześniej, bo do władzy w Niemczech i Francji doszli właśnie bardziej proamerykańscy politycy i Europa nie podzieli się już tak, jak w sprawie Iraku. Zatem ubocznym, acz bardzo niebezpiecznym skutkiem fatalnej polityki zagranicznej rządu Kaczyńskich w Europie, jest skazanie się na wasalną pozycję w stosunku do USA, gdyż nie jesteśmy już w stanie odegrać, jak niegdyś, roli „konia trojańskiego”.
Śmiech dyplomatów
Jeśli przypomnimy sobie jeszcze, jak Amerykanie wypełniają swoje zobowiązania w ramach offsetu za F16, jak wyglądały nasze korzyści za pomoc w powszechnie dziś krytykowanej wojnie w Iraku, jak lekceważone są inne nasze prośby, a w dodatku dochodzą nas słuchy, że do tarczy mamy jeszcze dopłacić, to może warto powiedzieć Amerykanom zaskakujące „nie”. To oni są pod presją czasu, skoro deklarują, że budowę instalacji chcą rozpocząć przed końcem kadencji Busha, który przypada na 2009 rok. Tylko czy Kaczyńscy po tym, co pokazali Europie, mogą odmówić Amerykanom? Pytanie to ze śmiechem zapewne zadają sobie dziś w prywatnych rozmowach amerykańscy dyplomaci.
Tekst ukazał się w „Rzeczpospolitej” z 8 czerwca 2007 r.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 08.06.2007 )
|
|
Najnowsze teksty i opinie
|
|
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...