NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Sierakowski: Borowski nie ma prawa pouczać Drukuj
Sławomir Sierakowski   
10.10.2007
Marek Borowski postanowił skomentować decyzję nowicjusza w partyjnych starciach, lewicowca Łukasza Foltyna, o kandydowaniu z innej listy wyborczej niż lista Lewicy i Demokratów. Borowski nigdy nie był politykiem cynicznym, uznać więc należy, że jego żal związany z wyborem PSL przez Foltyna jest szczery.

Borowski dziwi się Foltynowi, że wybrał pierwsze miejsce z listy PSL w Warszawie - zamiast wstąpić w struktury LiD, a jeśli LiD mu się nie podoba - stworzyć własne ugrupowanie lub zaangażować się politycznie na zewnątrz życia partyjnego. Przecież - przekonuje Borowski - młodzi są w LiD mile widziani i mogą liczyć na poważne traktowanie. Foltyna akurat do angażowania się po stronie lewicy alternatywnej namawiać nie trzeba, bo robi to od lat. Równie nieprzekonująco brzmią także dwie pozostałe dobre rady Borowskiego. Pomijając już, że rychło w czas sformułowane - jak chcieliście, towarzysze, mieć Foltyna na listach, trzeba się było do niego zwrócić, tak jak potrafiliście zwrócić się do wielu innych znanych postaci. Czyż Aleksander Kwaśniewski nie powtarzał Leszkowi Millerowi, że zasłużeni działacze z okresu budowania wielkiej polskiej socjaldemokracji powinni dziś przekazać pałeczkę młodszym aktywistom?

Millera w SLD nie ma, koledzy Leszka Millera zostali, a my pomyślmy, gdzie byłby Łukasz Foltyn na listach, gdyby wystartował z LiD? Załóżmy, że tam, gdzie najlepsi reprezentanci młodszego pokolenia, jakimi dysponuje dziś LiD. Wszystkich można na palcach jednej ręki policzyć i zajmują takie pozycje, jak na przykład Tomasz Kalita z SLD - miejsce 9. w Warszawie. Jedynym młodym politykiem, który kandyduje z wysokiego miejsca na listach LiD, jest Michał Syska z SdPL, zajmujący 2. miejsce we Wrocławiu. Oczywiście za baronem dolnośląskim Sojuszu Robertem Krasoniem. Dodajmy, że Syska musiał worek soli zjeść w kolejnych kampaniach, żeby dziś dostąpić zaszczytu kandydowania z tak wysokiej pozycji, która i tak nie gwarantuje mu wejścia do parlamentu. Tak jak gwarantuje wielu innym politykom LiD, którzy naprawdę mogliby nie robić już wstydu lewicy i zająć się tym właśnie, co Foltynowi proponuje Borowski.

Powiedzmy więc sobie szczerze, Foltyn nie miał czego szukać na listach LiD. I właściwie każdy czytelnik sam mógłby się tego domyślić w trakcie lektury tekstu Marka Borowskiego. Komentarza wymaga jednak to, co szef SdPL zarzuca swojemu konkurentowi w Warszawie - Foltynowi właśnie - a co woła o pomstę do nieba. „Nie pamiętam obecności Foltyna na Paradzie Równości. Nie przypominam sobie wsparcia, jakiego udzielałby organizacjom gejowskim. Nie wiem więc, dlaczego Foltyn stara się postawić w roli obrońcy mniejszości” - oto długoletni polityk partii, która przez lata migała się, jak tylko mogła od zajmowania lewicowych pozycji w sprawach obyczajowych (tak jak w każdych innych), przepytuje Foltyna, czy chodził na parady, czy pomagał organizacjom gejowskim, jak może zadawać się z konserwatywnym PSL itd.

Gdyby Marek Borowski coś rzeczywiście wiedział o sytuacji mniejszości i organizacjach je wspierających, a nie tylko szpanował tym, że dwa razy znalazł się na Paradzie Równości, zapewne wiedziałby, że Łukasz Foltyn wspierał przez lata cały szereg inicjatyw lewicowych, które odważnie i konsekwentnie walczyły w sferze publicznej z dyskryminacją. Także wtedy, gdy posłowie SLD uważali te sprawy za problemy zastępcze, a temat homofobii mógł zaistnieć jedynie dzięki posłance Błochowiak i jej błyskotliwemu żartowi o „pedałach, których poznać można po czerwonych skarpetkach”. Reedukację lewicowych polityków zacząłbym więc od własnych szeregów. A może nawet od siebie, skoro Borowski uważa, że szczytem lewicowego radykalizmu w sprawie aborcji jest postulat referendum. Po prawie 20 latach nauczania religii - od przedszkola do matury - przeciwko czemu formacja Borowskiego nigdy nie protestowała.

Tymczasem dowiedzieć się możemy, że „Lewica w sprawach obyczajowych zawsze zachowywała się bardzo jednoznacznie. Dawaliśmy odpór rozmaitym inicjatywom mającym na celu dyskryminację mniejszości, mieliśmy zawsze twarde stanowisko w kwestii rozdziału Kościoła od państwa, czemu dawaliśmy ostatnio wyraz w sprawie Świątyni Opatrzności Bożej czy w sporze o oceny z religii”. Co do lewicy, pewnie tak, jej stanowisko w wymienionych sprawach było zawsze jednoznaczne, ale skąd to „my”? Za wieloletniej obecności Marka Borowskiego w Sejmie partia, do której należał, uprawiała niespotykaną mimikrę w stosunkach z Kościołem. Nie mówiąc o rzekomej jednoznaczności w sprawach obyczajowych, czyli na przykład w unikanej jak ognia kwestii zmiany restrykcyjnego prawa antyaborcyjnego albo nigdy nie podjętej próbie legalizacji związków partnerskich.

Dalej pisze Borowski, że Foltynowi „trudno będzie pozostać wiarygodnym dla elektoratu lewicowego, skoro wybrał kandydowanie z list tradycyjnej, przywiązanej do konserwatywnych wartości partii chłopskiej, której bliżej przecież do obozu IV RP niż do lewicy”. Co więc robi młody lewicowiec w jednym miejscu z politykami PSL? Mniej więcej to samo, co Borowski wcześniej w dwóch koalicjach z tą samą partią. Chyba że wtedy nie była tak konserwatywna i obca mu, jak dziś, gdy startuje z niej jego konkurent, a sam PSL woli PO.

Należy się cieszyć, że Borowski i politycy SLD zmieniają poglądy, chcą walczyć o prawa mniejszości, pragną nuetralności światopoglądowej państwa i to tak bardzo, że czują się, jakby robili to od zawsze. Ale to jeszcze nie daje prawa do pouczania innych w kwestii lewicowości.

Tekst ukazał się w „Dzienniku” z 28 września 2007.
Komentarze
Dodaj nowy
Nad   |29.09.2007 06:48:36
Sławku! Jeszcze parę takich artykułów, a lewica w ogóle nie będzie mieć swojego
reprezentanta w sejmie. Kto bronił ateistów podczas tej dwuletniej kadencji?
Tylko SLD. Kto bronił kobiet w kwestii liberalizacji prawa antyaborcyjnego?
Tylko SLD. Kto bronił praw człowieka w pisowskiej wadliwej ustawie lustracyjnej?
Tylko SLD. Pisząc takie artykuły wspierasz partie prawicowe i zniechęcasz
potencjalnych wyborców do głosowania na jedyną partię najbliższą lewicy- LiD.
Pozdrawiam.
Armois  - Konkretnie   |29.09.2007 13:30:46
Mam pytanie do Sławka Sierakowskiego i czekam na konkretną odpowiedź: kto dziś
jest w Polsce reprezentantem lewicy zgodnej z oczekiwaniami "Kytyki
Politycznej?"….która formacja, które osoby czynne w działalności
politycznej ?……Czy mamy czekać 5-10 lat na młodych gniewnych, którzy
wyuczeni na ‘think tanku’ "Krytyki…" wejdą na scene polityczną….a
przez ten okres, zakładając, że nikt współcześnie nie jest godzien miana
lewicowca, co/kto przez ten okres ma wypełnić lukę ??????
moze czerwone  - Co wolno wojewodzie…   |29.09.2007 13:46:27
Chyba wszyscy sie zgadzaja, ze LID to nie jest wyrazista lewica, ale jedyna,
ktorej glos slychac, ma jekies szanse wyborcze itd. No wlasnie, zatem niech nie
zdobywa punktow wymawiajac innym brak ideowosci i chodzenie na kompromisy. Jesli
ma sie taki garb jak sld - uleganie kosciolowi, liberalizm gospodarczy, wojne w
Iraku - to pewien styl po prostu nie przystoi. Jesli chca udowodnic, ze sa
lewicowi to jest pole do popisu w walce z prawica.
Armois   |29.09.2007 14:33:49
W sytuacji trwającego nadal pomieszania języków, Pan Marszałek przesadził z
konkluzjami na temat czynu p. Foltyna, a Sławek przesadził z reakcją, bo nijak
nie znajduję w jego słusznej działalności sukcesów politycznych. ….Sygnał,
jaki otrzymał dzięki debacie obu Panów wyborca jest prosty. Nie ma czegos
takiego jak lewica…albo są indywidualiści strojni w pawie piórka, którzy
szukają swej szansy nie wśród sobie równych ideowców, tylko u ‘obcych’ (pal
diabli, czy to Samoobrona, czy PSL)…albo jest tylko machina partyjna, która
ideę wolnego wyboru i sumienia zawiesza na kołku, jak przyciasny kapelusz.
thomas  - a sierakowski ma prawo pouczać?   |30.09.2007 13:20:00
ten mentorski ton u Sierakowskiego jest tym bardziej żenujący, że już
kilkakrotnie dał się Sierakowski poznać jako bardzo naiwny chłopak, którego
propagandyści robią w trąbę (choćby ostatnio casus tekstu w przydatku Dziennika
na temat wielkości Kaczyńskiego…)

Niestety, zamiast robić pożyteczną
robotę, SS proponuje, żebyśmy się ubogacili dyskursem lewicowym aż do
wyrzygania. Jakiś kaznodzieja czy co? Czyny, a nie gadanie o czystości
lewicowej, różnią polityka i działacza od mlaskacza i mamlacza. Sierakowski
ciamciaramcią na lewicy.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 06.12.2007 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 1.19543 Seconds