|
Po całej serii bezsensownych decyzji Sojuszu Lewicy Demokratycznej
zdarzył się cud. Na przewodniczącego delegaci wybrali młodego ministra
rolnictwa. Nowy szef SLD Wojciech Olejniczak jest nie tylko młody i
sympatyczny, ale przede wszystkim ma na koncie rzeczywiste sukcesy i
żadnych kompromitacji, co jak na tę partię jest dobrem wyjątkowo rzadkim.
Wojciech Olejniczak powinien przy tym wiedzieć, że postkomunistą,
czyli bezideowym aparatczykiem, jest się nie przez posiadanie w
przeszłości legitymacji PZPR, tylko przez sposób myślenia
przedkładający gry polityczne i parcie do władzy nad realizację wizji
politycznej. Przywilej późnego urodzenia nie chroni jeszcze przed
reprodukowaniem wzorców, które dobrze znamy z dotychczasowej
działalności SLD.
Nowy szef SLD wybrany został na stanowisko z nadziejami innych i
deklaracjami własnymi przekształcenia SLD w zdrową partię o lewicowym
obliczu. Wobec tego Olejniczak musi przekonać wyborców - po pierwsze -
że jest suwerenny. O to będzie bardzo trudno, jeśli spojrzeć na listę
dyskutantów podczas konwencji SLD: same zgrane postacie odpowiedzialne
za niebyt lewicy w ostatnich latach i orszak baronów, czyli lokalnych
możnowładców bez żadnych ambicji programowych. Po drugie, Olejniczak
musi pokazać, jak ex nihilo zrobić partię lewicową. To także wydaje się
bardzo trudne, gdyż Olejniczak dotychczas milczał we wszystkich
kwestiachistotnych politycznie i w zasadzie na tym milczeniu zaszedł w
SLD tak wysoko. Wykorzystał „do wewnątrz” ten sam mechanizm, który SLD
stosował „na zewnątrz”, czyli rezygnowanie z lewicowości w przekonaniu,
że da się w ten sposób dogadać ze wszystkimi głównymi aktorami sceny
publicznej w Polsce: biznesem, Kościołem, mediami. Wygrać wybory się
udało, rządzić już nie…
Zatem jeśli wybór Olejniczaka na szefa SLD ma być rzeczywiście
cudem, który uczyni z Sojuszu partię lewicową, sprawną i uczciwą,
powinien szybko, stanowczo i wyraźnie wypowiedzieć się w zasadniczych
dla wyborców kwestiach, czego dotąd SLD unikał.
1.W Polsce mamy do czynienia z sytuacją, w której część
społeczeństwa jest coraz brutalniej wykorzystywana w pracy i zmuszana
do przekraczania wszelkich standardów; z kolei inna część tworzy
najliczniejszą w Europie grupę bezrobotnych. Gdyby wprowadzić
zdecydowaną ochronę praw pracowniczych i podnieść płacę minimalną, może
okazać się, że ograniczenie wykorzystywania ludzi w pracy spowoduje
wzrost zatrudnienia bez utraty rentowności przedsiębiorstw. Czy
Wojciech Olejniczak zamierza pójść tą drogą czy kontynuować
neoliberalny kurs dotychczasowych rządów SLD z liberalizacją rynku
pracy na czele, która nie tylko nie doprowadziła do ograniczenia
bezrobocia, ale także pogorszyła sytuację tych, których lewica powinna reprezentować?
2.Żaden rząd nie traktował nigdy poważnie polityki równości kobiet i
mężczyzn, żaden nie zdecydował się wystąpić o zrównanie praw osób
homoseksualnych z heteroseksualnymi, żaden także nie wystąpił aktywnie
w obronie wolności słowa, w tym wolności sztuki. SLD dotąd godził się
na uznawanie tych spraw za wariackie lub za nieistotne. Na całym
cywilizowanym świecie lewica postępuje inaczej. Lewica w Polsce powinna
dążyć do dobrych stosunków z Kościołem, choćby z tego powodu, że ciągle
dla wielu ludzi pozostających w dramatycznych warunkach ekonomicznych
Kościół jest najistotniejszym punktem odniesienia. Ale lewica powinna
mieć własny kodeks wartości, przestrzegać go i suwerennie realizować.
Inaczej będzie wyłącznie partią technokratów. Czy Wojciech Olejniczak
gotów jest zadeklarować, że SLD będzie partią, która podejmie się
liberalizacji sfery publicznej? Ma po temu świetną okazję, bo Lech
Kaczyński już zapowiedział, że nie wyda zgody na Paradę Równości, która
ma się odbyć 11 czerwca w Warszawie, podając idiotyczne argumenty, że
boi się o bezpieczeństwo demonstrantów i ich przeciwników oraz że
miasto nie zajmuje się promocją homoseksualizmu. Czy Wojciech
Olejniczak jako lider lewicowej formacji zamierza zareagować?
3.Francuzi właśnie odrzucili konstytucję europejską w referendum, co
zmusza wszystkich zainteresowanych integracją do poważnego namysłu, jak
budować Europę. W Polsce nie było w zasadzie rozmowy o kształcie
ekonomicznym konstytucji i integracji. SLD nigdy nie wypowiedział się
poważnie, jak wyobraża sobie Europę socjalną. Nie proponował żadnych
konkretnych rozwiązań. Czy Wojciech Olejniczak uczyni z SLD partię,
która - na podobieństwo innych socjaldemokracji europejskich -
przedstawi pomysł na integrację i na udział Polski w tym procesie?
Konkretne pytanie: Czy chce Europy federalnej z silnie zintegrowaną
polityką, czy woli wspólny rynek i Europę ojczyzn?
4.Kwestie historyczne są regularnie wykorzystywane przez polityków
prawicy i rozmaitych awanturników do budowania sobie poparcia przez
stawanie w obronie Polaków przed wmówionymi im wcześniej zagrożeniami.
Brakuje lewicy, która umiałaby rozładować istniejące w społeczeństwie
napięcia, tak żeby nie stanowiły one najprostszej drogi do zniechęcania
ludzi do integracji europejskiej. A tu choćby rzekomy rewizjonizm
niemiecki bywa świetnym instrumentem liczącej straty wojenne sprzed 60
lat prawicy. Czy Wojciech Olejniczak ma pomysł, w jakich rejestrach
ustawić narodowe emocje Polaków, tak aby przysparzały solidarności
między nimi, zamiast przybierać konfrontacyjne formy wobec innych narodów?
5.Lewica zamiast być funduszem emerytalnym byłych aparatczyków, musi
powiedzieć jasno, kogo chce reprezentować. Warstwy posiadające czy
ludzi ubogich? Pracowników czy przedsiębiorców? Mniejszości
światopoglądowe czy większość? Czy Wojciech Olejniczak powie nam, kto
ma być adresatem programu jego partii? Jeśli wszyscy, to - Pamelo żegnaj.
Wojciech Olejniczak został wybrany trzy miesiące przed wyborami. Na
stanowisko szefa partii skompromitowanej, która z lewicowością nie ma
nic wspólnego. Otoczony jest ludźmi, którzy nie rokują niczego dobrego.
Paradoksalnie jedyną drogą do jego suwerenności jest wybranie drogi
rzeczywiście lewicowej. Inaczej zawsze będzie słabszy od jego dobrze
zorganizowanych i wyćwiczonych we wszystkim, tylko nie w sprawach
programowych, kolegów partyjnych. Czeka go tu dodatkowa trudność, bo
SLD zawsze „lewicuje się”, kiedy ma przejść do opozycji, a później
„pragmatyzuje” - gdy przychodzi do rządzenia. Tym bardziej nowy
przewodniczący powinien jak najszybciej zająć jasne stanowisko w
wymienionych wyżej sprawach, odpowiedzieć na postawione pytania. Byłoby
bowiem prawdziwym żartem historii, gdyby 31letni Wojciech Olejniczak
okazał się jedynie służącym związku zawodowego byłych aparatczyków,
szefem partii, której ciągle jedynym wyróżnikiem jest kryterium
partyjnej przynależności z czasów PRL. Taki byt polityczny jak Wojciech
Olejniczak ma sens w polskiej polityce tylko wtedy, jeśli spróbuje
stworzyć lewicowe (a nie odnowić, bo takiego nigdy nie było) oblicze
SLD. Ale czy Olejniczak tego właśnie chce? Czy ma jakiekolwiek szanse
to zrobić w partii Jacka Zdrojewskiego i Leszka Millera? Czy Olejniczak
wie, co to jest lewica?
Tekst ukazał się w „Rzeczpospolitej” z 2 czerwca 2005.
Na podobny temat
|
@Spokojny "Overall proponuje...
Pomysł, żeby na każdą parę przypadało...