Nowość w sklepie KP!
Najnowszy numer KP
Komentarze
CYTAT DNIA
Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Pedofilizacja przedmiotu nienawiści |
|
|
Kinga Dunin
|
|
14.06.2006 |
W blogu stanowiącym rodzaj stałego, politycznego komentarza, opublikowanym na stronach internetowych Newsweeka, Piotr Zaremba stwierdza, że jako jedyna w Polsce szczerze przyznaję, że jestem za „przyznaniem pedofilom prawa do szczęścia”. I jest to podobno szczerość, na którą nie stać szeroko rozumianych środowisk gejowskich, chociaż, zdaniem Zaremby, myślą one tak samo.
Przede wszystkim nigdy i nigdzie nie zajmowłam się problemem szczęścia pedofila. Co najwyżej mogłam opowiadać się za prawem do życia zgodnego z własnymi pragnieniami dla dorosłych ludzi i za obopólną zgodą. Co więcej określenie „przyznanie pedofilom prawa do szczęścia” jednoznacznie sugeruje dążenie do dekryminalizacji pedofilii. Wygląda więc na to, że jako jedyna w Polsce jestem otwartą zwoleniczką dekryminalizacji czynów o charakterze seksualnym, których ofiarami padają dzieci. W swojej nieautoryzowanej wypowiedzi dla „Gazety” Zaremba ujmuje to delikatniej. Stwierdza, że odebrał mój felieton sprzed lat jako sugestię, że nie można utrzymać restrykcyjnych przepisów wobec pedofilii. To oczywiście trochę mniej niż „być za przyznaniem prawa”, ale i tak pozostaje to zwykłym kłamstwem.
I to kłamstwem nieprzypadkowym. Ofiarami pomówień o sprzyjanie pedofilli, albo wręcz o o jej uprawianie, stali się ostatnio geje. W programie Jana Pospieszalskiego insynuacje takie padały pod adresem niemieckiego posła z ramienia Zielonych, który przemawiał podczas Parady Równości. Za pomocą manipulacji zasugerowano również, że takie poglądy mają polscy “Zieloni”.
Za dowód sprzyjania pedofilli uznaje się wszelkie rozważania dotyczące prawnych granic wieku, od którego dopuszczalne są stosunki seksualne. Nigdy bliżej nie zajmowałam się tą kwestią, nie mogę się jednak zgodzić, aby wszelka dyskusja na ten temat została uniemożliwiona przy pomocy insynuacji i automatycznego łączenia tej kwestii ze stosunkiem do pedofilii. Coraz wcześniejsza inicjacja seksualna jest faktem i tworzy to pewne prawne problemy. Mamy w Polsce mniejszość romską, w której dopuszczalne jest wydawanie dziewczynek za mąż przed ukończeniem 15 roku życia. Nie można zamykać na to oczu. W moim felietonie, który zasugerował Zarembie, że jestem „za przyznaniem prawa” , nie pozostawiam jednak miejsca na domysły. Pozwolę sobie samą siebie zacytować z tegoż felietonu: „I tu wołami chciałabym napisać: nie postuluję zmiany tej granicy prawnej” (15 lat jako granicy przyzwolemnia na stosunki seksualne – kd)
Zarembę, Pospieszalskiego czy Wierzejskiego nie interesuje jednak rzeczowe roważanie jakichkolwiek problemów. I nie ma żadnych powodów, aby tego ostatniego uznawać za niepoważnego radykała, w przeciwieństwie do dwóch pierwszych. Wszyscy stosują tę samą metodę. Wykorzystują społeczne potępienie wobec zjawiska pedofilii, aby rozprawić się ze znienawidzonymi grupami, kierunkami politycznymi albo osobami. Nawet jeżeli prawie cały mój felieton poświęcony był krytyce zjawiska wykorzystywania seksualności dziecięcej przez współczesną kulturę – co konserwatyście Zarembie powinno być bliskie – i tak jest on dowodem przeciwko mnie, ponieważ jestem politycznym wrogiem z lewicy.
Od dawna w Polsce mamy do czynienia ze zjawiskiem „judaizacji przedmiotu nienawiści” czyli przypisywaniem żydowskiego pochodzenia przeciwnikom politycznym. Dziś kształtuje się podobny mechanizm: pedofilizacja przedmiotu nienawiści. Jak wyjaśnia Zaremba, w jego tekście nie wystepuję jako reprezentantka środowisk lesbijsko-gejowskich, ale jako przedstawicielka lewicy. I za chwilę okaże się, że posiadanie lewicowych poglądów jest równoznaczne z postulatem dekryminalizacji pedofili.
Dwa dni po paradzie równości w TVN24 wypowiadał się reprezentant LPR. Jego zdaniem znajdujemy się na równi pochyłej. Jej początkiem jest zgoda władz Warszawy (z zbyt lewicowego, jego zdaniem, PiS-u) na demonstrację, a jeszcze nie końcem legalizacja pedofilii. Nie końcem, bo ostatecznym efektem ma być odebranie praw osobom heteroseksualnym. Jakich praw, niestety nam nie wyjaśnił. Obywatelskich? Jak widać, ten obłęd nie zna granic.
Jestem osobą występującą i wypowiadają się publicznie. Bezpodstawne oskarżenie o sprzyjanie pedofili uważam za atak na moją wiarygodność, co zagraża mojej aktywności politycznej, społecznej i zawodowej. Oczekuję od Piotra Zaremby publicznego przyznania, że źle odczytał mój felieton, przeprosin i usunięcia tekstu z zasobów internetowych Newsweeka. Chyba, że polityczny blog jednego z największych polskich tygodników opinii przeznaczony jest do rozpowszechniania fałszywych informacji i oskarżeń. To, że nie jestem za przyznaniem praw pedofilom, nie jest bowiem kwestią opinii, lecz należy do sfery faktów, których przyzwoity dziennikarz nawet w internecie nie podaje bez sprawdzenia.
Ogromną większość publicznych ataków wobec mnie pozostawiam bez odpowiedzi, tym razem jednak będę uparta. Nie chodzi o mnie, nie chodzi mi też w gruncie rzeczy o głowę Piotra Zaremby. Oskarżam pewien mechanizm, którego nie tylko ja padłam ofiarą, a niedługo ofiar tych może być dużo więcej. Ucierpieć też może na tym prawo do swobodnej debaty publicznej.
Tekst ukazał się w „Gazecie Wyborczej” z 14 czerwca
Na podobny temat
|
|
Najnowsze teksty i opinie
|
|
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...