Nowość w sklepie KP

kepel72dpi_maly.jpg
1proc-male-1proc.png

Komentarze

Platfaszyzm
 -kot (11 komentarzy)
Biblia pokolenia JP II
 -maciej (1 komentarz)
Jak zakazać, żeby nie zakazać?
 -karl.luna (5 komentarzy)
polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Uczymy się po to, aby zmieniać świat, a nie po to, aby się do niego
przystosowywać.

Jacek Kuroń
Advertisement
Ostolski: Prawa człowieka nie są odległą sprawą Drukuj
Adam Ostolski w rozmowie z Jackiem Różalskim   
03.04.2008

Demonstracje na rzecz Tybetu, tysiące podpisów pod petycjami, tybetańskie flagi na ulicach, a w redakcji „Metra” dziesiątki vlepek przysyłanych przez czytelników popierających walkę Tybetańczyków o wolność. Skąd tak duże zaangażowanie młodych Polaków w sprawy Tybetu?

- Sprawa tybetańska stała się symbolem naszego stosunku do praw człowieka. Łatwiej popierać Tybetańczyków niż inne narody walczące o wolność, bo nie oznacza to automatycznie bycia przeciwko narodowi chińskiemu. Można jednocześnie popierać aspiracje narodowe Tybetańczyków i walkę samych Chińczyków o wolność sumienia, demokrację, dostęp do nieocenzurowanego internetu. Tybetańczycy i Chińczycy są w takich samych więzieniach poddawani takim samym torturom.

Szkoda, że politycy nie biorą przykładu z młodych.

- Kwestia tybetańska jest także testem dla polityków i wielkich korporacji - jak daleko mogą posunąć się w przymykaniu oczu na łamanie praw człowieka? Ile są gotowi wybaczyć w imię zysku lub dobrych stosunków handlowych? Młodzi ludzie mają pewną skłonność do idealizmu i do bezkompromisowego stawiania takich dylematów.

Czy tylko młodzi Polacy angażują się w popieranie Tybetu?

- Nie tylko! Na demonstracje przychodzą bardzo różni ludzie. Natomiast młodzi są na co dzień bardziej widoczni, bo chętniej przyjmują rzucające się w oczy formy wyrażania poglądów. Podpisanie apelu w internecie lub wysłanie e-maila pasuje do każdego, bez względu na wiek. Ale przypinanie do ubrania wstążeczek lub znaczków czy noszenie sylikonowych bransoletek to głównie domena młodych. Dla nich polityka to w większym stopniu kwestia stylu życia niż ukształtowanych opinii lub interesów. Noszenie różnych oznak pozwala im rozpoznać własne miejsce w świecie. Dlatego łatwiej przyjmują takie ekspresyjne formy protestu.

Ale nie przekłada się to na zaangażowanie w polską politykę?

- Nie zgodziłbym się, że młodzi nie interesują się polityką. To raczej w polityce nie ma miejsca na to, czym się interesują. Dla młodych ludzi ważne są kwestie tożsamościowe, interesują ich tematy podejmowane przez tzw. nowe ruchy społeczne: prawa człowieka, ekologia, sprzeciw wobec wojny, prawa różnych mniejszości… To są kwestie, na które nie ma wiele miejsca w polskiej polityce.

Czy na poparcie dla Tybetu mają wpływ poglądy polityczne?

- Tybet popierają ludzie o najprzeróżniejszych poglądach. Na demonstracjach pod ambasadą chińską można zobaczyć szerokie spektrum, od centroprawicowych polityków znanych z Sejmu lub Parlamentu Europejskiego po trockistów z Pracowniczej Demokracji. Oczywiście dla różnych ludzi oznacza to różne rzeczy.

Na przykład?

- Niektórzy solidaryzują się z narodowymi aspiracjami Tybetańczyków do niepodległości, sytuacja może im się kojarzyć z walką Polaków o wolność w czasie zaborów. Inni chcą bronić praw człowieka wszędzie, gdzie są one łamane i przyjdą w razie potrzeby pod każdą ambasadę. Są polscy buddyści, są osoby zafascynowane Dalajlamą… Poparcie dla Tybetu może się także wiązać z przywiązaniem do demokracji. Dla osób o nastawieniu antykomunistycznym Chiny to reżim komunistyczny, ale np. dla alterglobalistów protest przeciwko polityce chińskiej oznacza walkę przeciw globalizacji i współudziałowi ponadnarodowych korporacji w łamaniu praw człowieka.

Czy nasze poparcie dla Tybetu można porównać do tego, co się dzieje w Skandynawii? Tam młodzi interesują się sprawami Trzeciego Świata bardziej niż Europą.

- Łamanie praw człowieka w Chinach nie jest tak do końca odległą sprawą. Jakiś czas temu media informowały, że od brytyjskich sportowców żądano podpisywania zobowiązań, że podczas olimpiady nie będą się wypowiadać na tematy polityczne. A przecież Anglia jest kolebką wolności słowa! Widać, że niechęć do narażania się Chinom może prowadzić do ograniczania praw człowieka także w innych częściach świata, również u nas, w Europie.

Jak długo będzie trwała ta fascynacja Tybetem?

- Zainteresowanie Tybetem jest w Polsce trwałym zjawiskiem. To, że w tak krótkim czasie udało się zmobilizować tyle ludzi, to także efekt wieloletniego doświadczenia i ciężkiej pracy osób na co dzień zajmujących się kwestią tybetańską, takich jak Adam Kozieł z Fundacji Helsińskiej lub Piotr Cykowski z Polskiego Stowarzyszenia Przyjaciół Tybetu. Dziś poparcie Polaków dla Tybetu jest bardziej widoczne, bo ostatnie wydarzenia w Lhasie i nadchodząca olimpiada w Pekinie tworzą kontekst, w którym Tybet może się znaleźć na pierwszych stronach gazet. Ale nawet jeśli ta fala minie, ciche poparcie Polaków dla Tybetu będzie trwało.

  


Rozmowa ukazała się w dzienniku „Metro” 3 kwietnia 2008 r.

  


Na podobny temat




  Komentarze (1)
 1 Dodane przez kot, w dniu - 03.04.2008 07:20
jakie to piękne i jakie naiwene

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować artykuły.
Zaloguj się lub zarejestruj.

Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.3
Polska adaptacja - JoomlaPL.com Team

Aktualizacja    ( 03.04.2008 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »