|
Dorota Wyżyńska: Adaptację przygotował pan wspólnie ze Sławomirem Sierakowskim. Co znaczyła dla pana ta współpraca?
Jan Klata, reżyser:
Praca nad adaptacją „Szewców” odbyła się w tandemie. Kapitalnie się
pedałowało. Dokąd dojechaliśmy, zobaczymy po 11 listopada. Sławek
spojrzał na ten tekst przez pryzmat swojej wielkiej wiedzy na temat
mechanizmów społeczno-politycznych. Bardzo pomógł w wydobyciu tego, co
kryje się u Witkacego między wściekle witkacowskimi frazami Witkacego.
Ta
intensywność naszej współpracy przełożyła się na cięcia w tekście -
fascynującym, ale kłopotliwym, nierównym, często przegadanym, a zawsze
niezwykle nasyconym znaczeniowo. Samplowanie tego autora jest
fascynującym, niezwykle ryzykownym przeżyciem. Podkreślam, że w TR
będzie można zobaczyć „Szewców u bram” WEDŁUG Witkacego. W naszej
adaptacji nie ma prawie w ogóle III aktu. Tradycja wystawiania tego
utworu jest zgoła odwrotna.
Przeczytałam w materiałach
promocyjnych: „Jan Klata umieszcza akcję spektaklu w wielkim
hipermarkecie”. Dlaczego w hipermarkecie?
Niech pani nie
wierzy materiałom propagandowym. Akcja „Szewców” została przeniesiona w
przestrzeń, która nie jest jednoznacznie określona. To może być
zaplecze hipermarketu, stoisko sprzętu AGD, sala przymusowego
bezrobocia, cela śmiechu, miejsce specyficznych dociekań kolejnej
komisji śledczej itd. Nie zależało mi na tym, aby ujednoznaczniać
miejsce akcji, bo w ten sposób zrobilibyśmy krzywdę tekstowi, który
jest szalenie migotliwy. Przecież to nie jest dramat realistyczny.
Przepisaliśmy, przetransponowaliśmy realia społeczne z lat 30.
ubiegłego wieku na początek dynamicznie rozwijającego się XXI wieku w
naszym kraju. I znaleźliśmy pewną nić łączącą wydarzenia z tamtych
czasów i teraz. To nie jest złota nić, niestety.
Sięgnął pan po „Szewców”, zanim minister Giertych próbował wyrzucić ich z listy lektur.
To,
że akurat w trakcie pracy nad „Szewcami” śp. minister Giertych wypisał
„Szewców” z listy lektur, nie miało dla nas większego znaczenia. W
naszym spektaklu nie pojawia się ani kukła Giertycha, ani jego portret,
do którego bohaterowie mieliby strzelać czy pryskać intelektualną
gnojowicą (śmiech). Po prostu po raz kolejny przekonaliśmy się, że to,
co Witkacy mówi o naszej rzeczywistości, może być groźne. Dla pewnych
ludzi ta prawda była zbyt dojmująca i dlatego starali się ten utwór
zakopać, schować, nie pokazywać młodym. Taka postawa wobec Witkacego ma
długą tradycję. Powód nieoficjalny jest zawsze taki, że ta sztuka
mogłaby zdemoralizować nieprzygotowany jeszcze umysł. Reakcja
eksministra Giertycha dla mnie była potwierdzeniem tego, że warto
sięgać po „Szewców”. I nie tylko samemu czytać ten dramat, ale
pokazywać go też w teatrze.
Sławomir Sierakowski powiedział, że udało się wam wydobyć z Witkacego „radykalny komunikat polityczny”. Co pan na to?
Yes,
yes, yes! Myślę, że „Szewcy u bram” będą radykalnym komunikatem
politycznym, dlatego że pracowaliśmy nad nim wspólnie ze Sławomirem
Sierakowskim. A Sławomir Sierakowski lubi radykalne komunikaty
polityczne. Ja też lubię radykalne komunikaty polityczne.
Ten
radykalny komunikat polityczny powoduje, że teatr będzie ludzi
zaczepiał. Będzie prowokował do namysłu nad rzeczywistością. Jesteśmy w
tym wierni Witkacemu, który produkował radykalne komunikaty
dramatopisarskie i radykalne komunikaty artystyczne. Broniłbym
radykalizmu i broniłbym zajmowania się polityką w teatrze. Wiele osób
mówi, że dopiero teraz możemy się zajmować teatrem politycznym, bo
„ostatnio działy się takie straszne rzeczy, że trzeba o tym mówić w teatrze”.
A ja uważam, że czas na teatr polityczny jest zawsze.
Kiedy pracowałem nad „Rewizorem” w Wałbrzychu, słuchaliśmy doniesień o
aferze Rywina. Kiedy pracowałem nad „…córką Fizdejki”, toczyły się
dyskusje na temat naszego wejścia lub niewejścia do Europy.
Teatr
oczywiście nie jest po to, żeby doraźnie reagować na doraźne problemy,
ale właśnie za pomocą teatru możemy te rzeczywistość ogarnąć, odszumić.
Przeprowadzić boleśnie uczciwą analizę rzeczywistości. Poprzez
radykalizm komunikatu.
Wywiad ukazał się w stołecznym dodatku do „Gazety Wyborczej”.
Na podobny temat
|
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...