Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Islam czeka na przebudzenie Drukuj
Rozmawiał Jarosław Makowski   
28.11.2006

Jarosław Makowski: Benedykt XVI po swej ratyzbońskiej wypowiedzi na temat proroka Mahometa został okrzyknięty przez część świata islamskiego „krzyżowcem”. Gorzkich słów nie szczędzili też tureccy duchowni muzułmańscy, politycy. Mimo to papież nie odwołał pielgrzymki do Turcji.

Prof. Samir Khalil Samir SJ: - Musi jechać, nawet jeśli oznacza to kłopoty. Nawet jeśli dojdzie do manifestacji antypapieskich.
Zasadniczy cel tej podróży jest ekumeniczny: spotkanie z patriarchą ekumenicznym Konstantynopola, Bartłomiejem I. Spotka się z też z przedstawicielami innych Kościołów Wschodnich - ormiańskim czy syryjskim. To ważne, bo są one w trudnej sytuacji.
Podczas wizyty przewijać się będzie sprawa relacji między Europą i Turcją. Wiemy, że kardynał Ratzinger zanim został papieżem nie był zwolennikiem akcesji Turcji do UE. W swoim czasie proponował, by Turcja stanęła na czele innej unii - państw muzułmańskich. Papieżowi pośrednio szło o europejską tożsamość.
Jednak kluczową rzeczą tej podróży jest stworzenie poczucia zaufania, atmosfery przyjaźni i budowania pozytywnych relacji między Turcją i Watykanem. 

Czy wypowiedź w Ratyzbonie była wypadkiem przy pracy?

- Papież nie chciał mówić o islamie tak, jak mówił o nim cytowany przez Benedykta Manuel Paleolog. Przywołane przez papieża zdanie („wskaż mi, co nowego wniósł Mahomet; wtedy znajdziesz tylko to, co złe i nieludzkie, jak choćby to, że nakazał szerzyć mieczem wiarę, którą głosił”), poprzedza stwierdzenie, że cesarz stara się przykuć uwagę swego interlokutora, zwracając jego uwagę na relację między religią a przemocą. Nie przemocą a islamem tylko przemocą a religią w ogóle!
Nie znaczy to oczywiście, że Benedykt nie krytykuje islamu. Robi to jednak podobnie do tego, jak czynią to sami muzułmanie. Oni też uważają, że w Koranie jest zachęta do przemocy. Mahomet, zgodnie z zapisami jego biografów, stoczył 19 wojen w ciągu 9,5 roku. Brał też udział w około 60 mniejszych potyczkach. Urodziłem się w Kairze. Tam chodziłem do szkoły. Jako dzieci byliśmy nauczani, aby być dumni z podbojów i zdobyczy Mahometa. Wszyscy studiowaliśmy dzieje każdej wojny i bitwy Proroka: jak walczył i zwyciężał, jak ponosił klęski, jak Bóg chronił go przed śmiercią. Żaden uczciwy muzułmanin nie może twierdzić, że nie ma przemocy w życiu Mahometa. Przemoc odnajdziemy także na kartach Koranu…

…ale i w chrześcijańskiej Biblii. Szczególnie w Starym Testamencie, który jest naszpikowany opisami aktów przemocy.

- Święte teksty zostały „napisane” przez ludzi w konkretnym czasie i kulturze. Wojny Arabów na półwyspie arabskim były w VII wieku czymś normalnym. Tak samo, jak boje toczone przez Żydów, kiedy spisywano Stary Testament.

Papież wyznał, że „średniowieczny tekst nie przedstawia jego osobistych poglądów”. Co zatem Benedykt myśli o islamie?

- Papież jest realistą. I w kwestii islamu - jeśli nie jest specjalistą - to nie można powiedzieć, że jest laikiem. Śledząc jego wystąpienia, jak i rozmawiając z nim osobiście wiem, że Benedykt wpisuje islam w szerszy kontekst kulturowy.

To znaczy?

- Islam się zatrzymał. Szczyt jego rozkwitu datujemy między IX a XII w. Potem nastąpiło uśpienie kulturowe. Stąd jego dzisiejsze kłopoty z nowoczesnością. Brak jest w islamie nowej wizji relacji między mężczyzną i kobietą, religią i polityką… Papież podziwia Koran. Odnajduje w nim głębokie i piękne teksty, ale i takie, które należałby poddać interpretacji.
Benedykt jest też przekonany, że dialog musi być kontynuowany, nawet jeśli jest on trudny. Także ze względów teologicznych. Przykładowo - chrześcijaństwo i islam mają odmienne koncepcje objawienia. To pociąga za sposób różny sposób interpretacji Koranu i Biblii. Islam mówi, że Mahomet doświadczył objawienia bezpośrednio. Potem je spisał i przekazał. W chrześcijaństwie, ewangeliści Jan, Marek czy Łukasz pisali swoje teksty sami, będąc jedynie zainspirowani przez Boga. Chrześcijańskie objawienie łączy aspekt boski z ludzkim. Islam nie.

W końcowej części ratyzbońskiego referatu Benedykt wzywa do dialogu kultur i cywilizacji. Czy jednak w ten sposób nie daje sygnału, że dialog między religiami spycha na drugi plan?

- Jedno nie wyklucza drugiego. Nie ma niczego w dialogu religijnym, co nie dotyczyłoby dialogu kulturowego. To co mówiłem przed chwilą o objawieniu to też problem kulturowy. Jeżeli spojrzymy na historie Kościoła, zobaczymy, że dyskusja między prawosławiem a katolikami miały charakter kulturowy. Podobnie wyglądała dyskusja z protestantami. Dialog kultur i dialog religii jest równoległy.
Słyszę głosy, że papież swoim przemówieniem cofnął się o krok w dialogu katolicko-muzułmańskim. Przejawem tego odwrotu ma być choćby zlikwidowanie Papieskiej Rady ds. Dialogu Międzyreligijnego, jako oddzielnej komórki, na czele której stał abp Michael Fitzgerald, i włączenie jej do papieskiej Rady ds. Kultury. Nie zgadzam się. Jest odwrotnie: papież zrobił krok w przód. Nie da się prowadzić teologicznej i religijnej debaty, jeżeli kulturowy dystans dzieli przepaść. Dziś nikt nie jest w stanie prowadzić dialogu z radykalnym skrzydłem islamu - nawet sami muzułmanie.

Jakie podstawy widzi Papież dla tak rozumianego dialogu?

- Podstawą nie może być Trójca Święta. Podstawą jest rozum. To on jest wspólnym mianownikiem dla wszystkich istot ludzkich. Rozum jest tym, co odróżnia człowieka od zwierząt. Jeżeli zgodzimy się na przyjęcie rozumu jako fundamentu dialogu, wtedy możemy budować wspólną wizje świata i relacji między ludźmi.

Papież mówi też, że nie ma dialogu bez prawdy. A prawda, w dość rozpowszechnionej wersji, brzmi: islam, ze swoją koncepcją dżihadu generuje przemoc. Dlatego papież - jeśli dobrze rozumiem - jako głowa Kościoła ma nie tylko prawo, ale obowiązek pokazywać źródła przemocy.

- Dialog bez prawdy jest pusty. Takie przekonanie podziela każdy myślący człowiek. Jednak dla Benedykta prawda nie brzmi tak, że islam generuje przemoc przez swą koncepcje dżihadu. Przeciwnie, papież jest przekonany, że przemoc stanowi zagrożenie dla islamu.
Ludzie, niestety, są tacy, jak opisuje ich stare łacińskie przysłowie: „człowiek człowiekowi wilkiem”. Widzimy wojny między religiami. Ale także boje, jakie wszczynają ateiści. Jeżeli jednak ja, jako człowiek religijny, odnajduje w Biblii - księdze, którą uważam za świętą - słowa o przemocy, to musze się zastanowić, jak owe teksty interpretować. To wyzwanie, przed jakim dziś stają muzułmanie: czytać Koran tak, by odrzucić zawartą w nim zachętę do przemocy. Dialog oparty na prawdzie znaczy, że nie możemy milczeć o przemocy, kiedy widzimy muzułmanów, chrześcijan czy hindusów, którzy ją stosują.

Ale jest o niego trudno w krajach, gdzie chrześcijanie stanowią mniejszość. Jak mówi kard. Walter Kasper, „islam czuje się silniejszy od chrześcijaństwa i zajmuje tolerancyjną postawę wobec niego tylko tam, gdzie stanowi mniejszość”.

- Problem chrześcijan żyjących w świecie muzułmańskich nie jest ani Mahomet, ani fakt, że muzułmanie nie uznają Jezusa jako syna Bożego. Kłopot polega na tym, że nie cieszymy się taką samą wolnością, prawami i obowiązkami, jakimi cieszą się muzułmanie. Jako chrześcijanin nie mogę nauczać na ulicach islamskich miast o swojej religii. Oni mogą robić to wszędzie - na ulicach, w TV, na uniwersytecie… Chrześcijańska kobieta może poślubić muzułmanina, ale dzieci obligatoryjnie stają się muzułmanami. Odwrotna sytuacja jest niemożliwa: muzułmanka nie może poślubić chrześcijanina. Jako chrześcijanie nie mamy takich samych praw na uczelniach czy w zakładzie pracy. Proszę zauważyć, że te wszystkie kwestie nie dotyczą religii, ale spraw cywilizacyjno-kulturowych.

Reakcją świata islamskiego na ratyzbońskie słowa papieża była przemoc - płonęły chrześcijańskie kościoły, palono kukły Benedykta, atakowano chrześcijan… Z takimi ludźmi trudno dyskutować. Czy skazani jesteśmy na konfrontacje?

- Mój podstawowy zarzut wobec was - ludzi Zachodu - polega na tym, że nie zdajecie sobie sprawy z tego, jaki klejnot trzymacie w ręku. Zachód zawsze był samokrytyczny. Ba, żyje w przekonaniu, że im bardziej podda się samokrytyce, tym bardziej będzie racjonalny. Zgoda, że powinniście krytykować własne przekonania. Ale powinniście też krytykować wasz samokrytycyzm! Tak uczynił papież w Ratyzbonie. On jest świadomy skarbów, jakie są dziełem cywilizacji zachodniej, także oświecenia, nawet jeśli z wnętrza - jako intelektualista - krytykuje jej niektóre elementy.
Pośrednio dotykamy tu świadomości muzułmańskiej - całkowicie odmiennej. Oni boją się zachodniej kultury. Uważają ją za mocno sekularyzowaną - to prawda. Zachód jest dla nich zbyt liberalny - trudno się nie zgodzić. Są przekonani, że jest ateistyczny - i tu się mylą. I w końcu myślą, że Zachód jest niemoralny - mają stuprocentową rację. Tyle, że muzułmanie nie dokonują podziału - co jest w kulturze zachodniej dobre, co złe. Dla nich prawie wszystko, co zachodnie, jest złe.

Czy błogosławieństwem dla islamu nie byłaby sekularyzacja? Pod pewnymi względami okazała się ona błogosławieństwem dla świata chrześcijańskiego.

- To kluczowa sprawa. Islam potrzebuje autonomii polityki i wiary. Tyle, że taki rozdział jest obcy arabskiej tradycji. Dla nich oznacza raczej ateizm.
Poniekąd jest on obcy każdej religii, bo każda religia marzy o podporządkowaniu sobie niemal wszystkich dziedzin naszego życia. Nie tylko chce mówić, w co masz wierzyć, ale także, jak masz się ubierać, albo co jadać. Im więcej rzeczy chce regulować, tym mniej pozostaje wolności osobistej. Dziś jednak te roszczenia muszą mieć granice, gdyż żyjemy w wolnym i wielokulturowym świecie. Na tym tle wyjątkiem jest chrześcijaństwo. W Ewangelii odnajdujemy jasne oddzielenie tego, co cesarskie, od tego, co boskie. Ale mimo to w ciągu dziejów chrześcijanie nie zawsze tej zasady przestrzegali.
Problem dla muzułmanów może być i to, że sekularyzacja jest zachodnią ideą, choć jej źródła znajdziemy już w Nowym Testamencie. Ale to nie powinno mieć znaczenia. Istnieją wartości obowiązujące w każdej społeczności, nawet jeśli wiemy, że nie mają nic wspólnego z naszą tradycją. Przykładowo szacunek wobec natury, ruch ekologiczny, Zachód najpewniej zawdzięcza Indiom.

Pojawiają się opinie, że Jan Paweł II nie pozwoliłby sobie na takie wystąpienie, jak Benedykt. Polski papież szukał przede wszystkim tego, co łączy, a nie tego, co dzieli religie.

- Benedykt idzie tą samą drogą, którą szedł Jan Paweł II, co nie zmienia faktu, że oni są różni.
Po pierwsze, by zrozumieć nieporozumienia przyjrzyjmy się samej strukturze dialogu. Wyobraźmy sobie, że ma pan problem z żoną. I jeśli naprawdę chce się pan się z nią pojednać, nie może pan mówić tylko o jej wadach. Powinien pan powiedzieć: „Zobacz przeżyliśmy razem tyle wspaniałych chwil. Wspólnie udało nam się osiągnąć to i tamto. Dlaczego więc nie spróbować zapomnieć o tym, co było złe”. Ale jednocześnie musisz mieć też możliwość powiedzenia, że nie zgadzasz się z tym lub z tamtym. Jeśli nie będziemy rozmawiać o tym, co nas różni, dialog nie zostanie pogłębimy. Po drugie, Benedykt jest intelektualistą. Nie ma emocjonalnego kłopotu, by powiedzieć to, co powiedział w Ratyzbonie.
Chce dialogu opartego na prawdzie, wzajemnej uczciwości, a nie tylko dialogu dyplomatycznego, gdzie deklaruje się, że „wszyscy jesteśmy braćmi”, choć w rzeczywistości wcale nimi się nie czujemy.

prof. Samir Khalil Samir - jezuita, orientalista i islamista. Założyciel i szef CEDRAC (Center de documentation et recherches arabes). Obecnie wykłada w Papieskim Instytucie Orientalnym w Rzymie i na Uniwersytecie św. Józefa w Bejrucie

Rozmowa ukazała się w „Gazecie Wyborczej” z 28 listopada 2006 

Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 28.11.2006 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 1.06573 Seconds