Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Graff: MEN wciąż boi się „Kompasu” Drukuj
Agnieszka Graff   
10.02.2008
Pamiętacie jeszcze przygody podręcznika „Kompas” - przygotowanego przez Radę Europy zbioru scenariuszy lekcyjnych do nauki o prawach człowieka? Dawno, dawno temu, w czasach tzw. IV RP, padł on ofiarą ministrowania niejakiego Romana Giertycha. Ten zapomniany dziś minister zakazał dystrybucji „Kompasu”, twierdząc, że służy on „lansowaniu zasady współpracy między środowiskami uczniowskimi a homoseksualnymi”. Za „Kompas” zwolniono z pracy Mirosława Sielatyckiego, szefa Centralnego Ośrodka Doskonalenia Nauczycieli (CODN).

Sprawa była głośna, ale pewnie myślicie, że to zamierzchła przeszłość, bo dziś rządzi partia proeuropejska, która błędy Giertycha naprawia? Otóż mylicie się bardzo. „Kompas” nie jest książką o gejach i lesbijkach, ale istotnie tu i ówdzie wspomina się o nich jako o ludziach, którym przysługuje pełnia praw obywatelskich. I chyba dlatego nadal nie może trafić do szkół. Cenzora nie ma, ale cenzura działa w najlepsze.

„Doły” się boją, „góra” drży

Po dwóch miesiącach rządów Platformy Obywatelskiej sytuacja „Kompasu” jest… jakby to ująć? Niejasna. Książki broni niestrudzenie zespół Monitora Edukacji, grupa osób związanych zawodowo z oświatą, której celem jest pełnienie obywatelskiej kontroli nad władzami oświatowymi. Natomiast Ministerstwo Edukacji niestrudzenie unika wypowiedzi na ten temat.

Ciekawi was, co się stało z nakładem? Nie oddano go na przemiał. Nie spalono. Jednak nie. Podobno ktoś go gdzieś przewiózł, ktoś gdzieś przechował w oczekiwaniu na lepsze czasy. Kto i gdzie? Cicho sza, lepiej o tym nie mówić. „Kompas” to współczesna bibuła. Od Katarzyny Zakroczymskiej i Izabeli Podsiadło-Dacewicz, członkiń zespołu Monitora, dowiaduję się, że „obecnie jedyną instytucją, która jest w posiadaniu »Kompasu«, jest stowarzyszenie Szansa z Głogowa - współwydawca publikacji”.

Czy wysiłek potężnej grupy ludzi zaangażowanych w przygotowanie polskiej wersji „Kompasu” poszedł na marne? Niezupełnie. W latach 2005-06 w CODN przeszkolono ponad setkę trenerów; zajęcia odbywały się z udziałem ekspertów z Rady Europy. Większość przeszkolonych nauczycieli mówi, że korzystają z „Kompasu” w swojej pracy. Scenariusze zajęć cieszą się dużym uznaniem młodzieży - są żywe, otwarte, dzięki nim zamiast zwykłej lekcji odbywa się ciekawa dyskusja. Jest tylko jedno „ale” - nauczyciele nie podają źródła pochodzenia scenariuszy. Nie używają słowa „Kompas”.

Do Monitora kierowane są pytania, czy coś już wiadomo na temat możliwości pozyskania „Kompasu” i korzystania z niego i czy nowa minister edukacji Katarzyna Hall podjęła decyzję w tej sprawie. Na razie decyzji nie ma, nauczyciele obawiają się konsekwencji używania tej publikacji. I chyba nie tylko oni, bo większość dyrektorów wojewódzkich ośrodków doskonalenia nauczycieli i innych regionalnych ośrodków tego typu poleciła wykreślenie nazwy „Kompas” z oficjalnych nazw projektów edukacyjnych prowadzonych na podstawie tego poradnika, mimo że nigdy nie otrzymali takiego polecenia.

Co na te wątpliwości edukacyjnych „dołów” odpowiada edukacyjna „góra”? Otóż wygląda na to, że „góra” też się boi, choć trudno powiedzieć czego. Podczas spotkania z zespołem Monitora w grudniu 2007 r. nowa minister edukacji odmówiła odpowiedzi na pytanie o możliwość używania książki w szkołach, wyjaśniając, że „nie ma jeszcze opinii prawnej o każdej decyzji poprzednika”.

A fe, co za temat!

Problem jednak w tym, że „decyzji poprzednika” w sprawie zatrzymania „Kompasu” nie było; nie została wydana na piśmie ani przez MEN, ani przez dyrektora CODN. Jest tylko wspomnienie o ustnym zakazie dystrybucji „Kompasu” wydanym przez wiceministra Mirosława Orzechowskiego. Zakaz ten padł w warunkach, które warto ostrożnej minister Hall przypomnieć, by umilić jej oczekiwanie na „opinię prawną”.

Otóż 13 marca 2007 r. wiceminister ogłosił podczas konferencji prasowej, że MEN przygotowuje ustawę, która będzie zakazywać „propagowania homoseksualizmu w placówkach oświatowych oraz w miejscach wypoczynku młodzieży”. MEN proponował wówczas, by za to przestępstwo groziły kary finansowe lub więzienie. Wtedy to właśnie - jako przykład patologii - wiceminister wymienił „Kompas”. Dodał, że publiczna rozmowa o homoseksualizmie sprawia mu kłopot, bo temat budzi w nim obrzydzenie. W Radiu TOK FM stwierdził też, że należałoby wyrzucać z pracy nauczycieli, którzy ujawnią, że są homoseksualistami.

I tu, jak się okazało, przeholował. W kolejnych dniach prasa donosiła, że pomysły wiceministra budzą „głębokie zaniepokojenie” rzecznika praw obywatelskich. Protestował też Związek Nauczycielstwa Polskiego. Z pomysłu wyrzucania seksualnie niepoprawnych nauczycieli ministerstwo się więc wycofało. Nie ma obaw, nauczyciel może być gejem lub lesbijką, tylko… ma tego nie „propagować”.

Można by się zastanawiać, co takiego powinna robić nauczycielka lesbijka, by uniknąć podejrzenia o „propagowanie”. Czy powinna mówić uczniom, że nie jest lesbijką? A może lepiej przyznać, że lesbijką jest, ale bardzo tego nie lubi? Albo zachęcać młodzież do kontaktów heteroseksualnych? Na szczęście nie musimy się zmagać z tym problemem, bo ustawa o zakazie „propagowania” nigdy nie powstała.

Ani słowa o prawach człowieka

Nie chodzi jednak o stan prawny, tylko o stan lękowy. O atmosferę konformizmu i rezygnacji w polskich szkołach - przetrwała ona epokę ministra Giertycha. Tu spadek po IV RP okazał się zresztą zbieżny ze spadkiem po PRL. Na lekcjach wiedzy o społeczeństwie, zamiast uczyć tolerancji dla rozmaitych odmienności, ważenia różnych racji i formułowania własnych poglądów, wymaga się od młodzieży klepania podręcznikowych formułek i definicji oraz dokładnej znajomości konstytucji, punkt po punkcie, paragraf po paragrafie.

To akurat uczeń może wkuć; z tego można ucznia odpytać. Szkolny rytuał się dopełnia, „wiedza o społeczeństwie” w narodzie kwitnie. Podobno nauczyciele chętnie opuszczają dział prawa człowieka, bo ta kategoria wydaje się wielu spośród nich mocno podejrzana. Za moich czasów - a maturę zdawałam w 1988 r. - było podobnie.

Nauczyciele są przekonani, że z powodu „Kompasu” - tak jak kiedyś z powodu bibuły - można mieć kłopoty. Katarzyna Zakroczymska (była pracowniczka CODN) i Izabela Podsiadło-Dacewicz (osoba odpowiedzialna w CODN za wydanie „Kompasu” i za szkolenia w latach 2005-06) wyjaśniają: „Oficjalnie wszystko jest w porządku, a nieoficjalnie wszyscy się boją, bo mogą przecież być oskarżeni o propagowanie homoseksualizmu jak Mirek Sielatycki”.

Książki nie ma w obiegu, chociaż ten i ów jednak ma ją na półce. A co tam, przyznam się - stoi i u mnie. Ładna jest, duża, niebieściutka. Jak ktoś potrzebuje, chętnie pożyczę. Tylko nie mówcie nikomu, że to ode mnie. Na wszelki wypadek możemy „Kompasowi” zrobić okładkę z gazety.


Za udzielenie mi szczegółowych informacji o losach „Kompasu” oraz skierowanie do odpowiednich dokumentów dziękuję Katarzynie Zakroczymskiej i Izabeli Podsiadło-Dacewicz. Korzystałam m.in. z artykułów autorstwa Ireny i Anny Dzierzgowskich oraz Anny Rękawek na stronie Monitora Edukacji - http://www.monitor.edu.pl

Tekst jest fragmentem książki
Rykoszetem. Rzecz o płci, seksualności i narodzie, która ukaże się w marcu br. nakładem wydawnictwa W.A.B. Ukazał się w „Gazecie Wyborczej” z 9-10 lutego.
Komentarze
Dodaj nowy
araya  - "Trudno powiedzieć czego"   |17.02.2008 04:22:11
Ale łatwo powiedzieć, kogo - o tym Autorka wie przecież równie dobrze jak ja.
Wszechmocnej policji obyczajowej, czyli funkcjonariuszy najlepszego z
Kościołów.
Swoją drogą Polska to fenomen zakłamania. Ludzie mają w d… religię
i jej kodeksy moralne, ale klękają przed władzą polityczną sprawowaną przez
kler. Przyczyny? Nieznane. Być może mentalność niewolnicza, wykształcona przez
zabory, okupację i PRL. W każdym razie mentalność ta - znana od lat - powoduje,
że przed księdzem - nieuzbrojonym przecież - publicznie pada się na kolana,
podczas gdy prywatnie się z niego naśmiewa. Polacy - królowie (i królowe)
konformizmu. A kto chce ten stan rzeczy odmienić, jest piętnowany jako
wichrzyciel. Czasem mam wrażenie, że to Polacy, nie Żydzi, pierwsi zamordowaliby
Jezusa z Nazaretu, gdyby tylko miał to nieszczęście urodzić się w kraju-raju nad
Wisłą. Ale to nie dziwota. Wszak katolicyzm z chrześcijaństwem niewiele - lub
zgoła nic - mają wspólnego.
shemyaza  - off fuck   |17.02.2008 10:58:21
Po co od razu szermować klękaniem przed kościołem? i konformizmem araya? to
własnego rozumu nie masz? musisz cytować autorytety?
polacy klękają i przed
księdzem i przed komisarzem z eu. i przed komuchem i przed żydem, bo im
autorytety i eksperty każą albo karzą za nie klękanie. 100% celibat tak jak 100%
homoseksulaizm to choroba psychiczna i należy chorych psychiczniew ramach praw
im przysługujących traktować z pobłażliwością, ale z dziećmi ich mieszać nie
wolno. Nie wolno też ludziom z instytucji nie mających na uwadze dobra polskich
dzieci i dzieci ich dzieci pozwalać na tworzenie klimatu fałszywej wiedzy i
swobody. Arystoteles takich mądrali kazał by zachłostać, Posejdoniusz utopić,
Seneka raczej po prostu obciąć łeb, a monteskisz by im porces wytoczył i skazał.
o rwolucyjnych ojcach zsrr nie wspomnę
araya  - shemyaza   |17.02.2008 13:46:34
A ty jak zwykle bredzisz jak ochlany (a może to grzybki?) Gdzie widziałeś, żeby
ktoś klękał przed żydem w Polsce? Może w Jedwabnem? A przed komisarzem z
Brukseli to się nie klęka, tylko wystawia rękę po pieniążki. Księża zresztą
robią to najchętniej, jak zresztą w każdym wypadku cudzej kieszeni.
Co do
"fałszywej wiedzy" to widzę, że tu także jesteś "ekspertem",
znawco filozofów od siedmiu boleści.
shemyaza  - ARAYA ZASTANOW SIE ZANIM POMYSLISZ   |22.02.2008 13:05:35
sprawdz balans Polski wkład wersus inwestycje z tzw pieniędzy EU
mamy
ewidentnie ujemny bilans tumanku, co jest zresztą elementem świadomej gry EU. Na
inwektywy się z tobą nie będę mierzył bo i tak wygram. wiec myśl więcej araya
kochaneczku mój.
thomas   |22.02.2008 15:32:57
Ciekawe, podaj linka do tych informacji o ujemnym bilansie. Chętnie poczytam o
szczegółach.
araya  - Thomasie   |22.02.2008 17:48:45
Ten troll żadnego linka Ci nie poda bo i nie może. On ma pewność co do tego
bilansu, bo mu jego gauleiter tak powiedział.
thomas   |24.02.2008 18:31:32
Zobaczymy więc…
shemyaza  - araya   |25.02.2008 08:33:05
tak samo jak z tesco podam dane jak wroce do domu nie bylo mnie nie mam dostepu
do archiwaliow. co sie odwleczeto nie uciecze.
ps gauleiter to stanowisko w
lewicowej narodowosocjalistycznej organizacji panstwa niemieckiego za rzadów
A.Hitlera nie wiem czemu wg ciebie jako prawicowiec mial bym sluchac
gauleitera.
pps. w kwestii mojej przynależności politycznej i moich poglądów
araya jestem anarchochaotykiem z ciągotami do autarchii. dziekuje za
shemyazawatch araya. pogue ma hone.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 17.02.2008 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.95215 Seconds