Nowość w sklepie KP!
Najnowszy numer KP
Komentarze
CYTAT DNIA
Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Gdula: Potulność fakultetów |
|
|
Maciej Gdula
|
|
03.10.2008 |
Tak jak nie byłoby dzisiejszego świata bez ‘68, tak nie byłoby ‘68 bez uniwersytetów. Stamtąd rekrutowali się aktywiści i tam formowały się idee nadające znaczenie dziejącym się właśnie procesom. Uniwersytety były miejscami, z których promieniowało napięcie i nowe pomysły na organizowanie życia społecznego. Dzisiejsza sytuacja znacznie różni się od tego, co działo się 40 lat temu. Z miejsc, gdzie bił polityczny puls uniwersytety stały się jedną z szeregu instytucji uczestniczących w reprodukcji społeczeństw kapitalistycznych. Nie znaczy, że duch ‘68 po prostu wygasł. Źródeł obecnego stanu rzeczy poszukiwać należy także w samych wydarzeniach z tamtych lat.
(…) Hasła rewolty zostały w dużej mierze przejęte i zaadoptowane do potrzeb elastycznego kapitalizmu, który zastąpił kapitalizm korporacyjny, gdzie akumulacja kapitału połączona była z funkcjonowaniem instytucji gwarantujących stabilność i dobrobyt w ramach państw bezpieczeństwa socjalnego. W elastycznym kapitalizmie od produkcji ważniejsze stają się operacje finansowe, nie obowiązuje polityka pełnego zatrudnienia, wzrastają różnice dochodowe, a jednostce, która może korzystać z wolności obsługiwanej przez rynek towarzyszy ciągła niepewność odnośnie swoich losów w życiu prywatnym i na rynku pracy[1]. Wolność jednostki, gotowość do samorozwoju i przekraczania granic zostały wmontowane w system intensyfikacji wysiłku pracowników, redukcji napięć przez indywidualizację problemów społecznych i ekspansję rynku na nowe obszary takie jak niszowe style życia z jednej strony i usługi publiczne z drugiej.
(…) Włączenie w obręb czasu studiów pracy i praktyk, staży i wolontariatów, dodatkowych kursów (np. językowych) wraz z rekonstrukcją sposobu funkcjonowania kontroli społecznej ograniczyło doświadczenie zbiorowego rozczarowania dużych grup studenckich w konfrontacji z rynkiem pracy. Zamiast rozpoznawania wspólnoty losu studenci realizują indywidualne strategie, za które zgodnie z dominującymi wyobrażeniami sami są odpowiedzialni. Jeśli ktoś ponosi porażkę nie jest winny braku dyscypliny w podążaniu po wyznaczonych ścieżkach wychowania i kariery, ale odczuwa wstyd, ponieważ porażka dotyka samej istoty osobowości – brak możliwości znalezienia ciekawej pracy oznacza, że jesteśmy nieciekawymi ludźmi. W ten sposób niedogodności elastycznego kapitalizmu nie są kodowane jako problem z rzeczywistością, lecz funkcjonują jako indywidualne problemy z osobowością.
(…) Jednemu z moich znajomych pracujących do niedawna na Uniwersytecie w Belfaście powiedziano, że nie będzie uczył jak dotychczas ekonomii politycznej i zajmie się kryminologią, ponieważ na ten kierunek zgłosiło się wielu chętnych, a jeśli nie zgodzi się na nowe obowiązki będzie musiał poszukać sobie innej pracy. Wymogi elastycznego rynku pracy nie omijają zatem wykładowców. W coraz większym stopniu traktuje się ich jako nauczycieli wynajmowanych do dydaktyki, a nie badaczy cieszących się wolnością poszukiwań naukowych i udostępniających ich owoce. Jeśli uczelnie rozwijają z kolei segment badawczy to naukowców zatrudnia się na czas obsługi grantów co sprawia, że oprócz ograniczonej autonomii w wyborze tematów muszą oni konkurować o środki i odczuwać niepewność co do zachowania swojego miejsca zatrudnienia po zakończeniu badań. Niepewność zatrudnienia, komercjalizacja a także zarobki znacznie odbiegające od najbardziej nagradzanych pracobiorców, jakimi stali się dziś menadżerowie sprawiły, że naukowcy coraz bardziej równają do szeregowych pracowników elastycznego kapitalizmu. Pozbawienie naukowców roli kapłanów prawdy z pewnością nie doprowadziło do egalitaryzacji w procesie produkcji wiedzy. Zamiast tego mamy redukcję Uniwersytetu do funkcji dydaktycznych lub badawczych odpowiadających na zapotrzebowania klientów.
(…) Odzyskanie funkcji krytycznych przez Uniwersytet musiałoby dziś wiązać się z podważaniem zasad, na jakich opiera się reprodukcja wyższych uczelni w ramach komercyjnej oferty edukacyjnej i badawczej. Jeśli Uniwersytet nie będzie publiczną instytucją zaangażowaną w sprawy ludzkości grozi mu redukcja do szkoły ponadlicealnej, gdzie nie kształci się obywateli, ale trenuje pracowników. Nie oznacza to konieczności powrotu do modelu uczelni elitarnych. Idea otwarcia uniwersytetu na nowe problemy i zaangażowanie w życie publiczne wciąż pozostają pomysłami czekającymi na realizację. Idei otwarcia nie zrealizuje się jednak dbając o polifonię i pozostając przy językach krytycznych skoncentrowanych na odkrywaniu i odgrywaniu roli ofiary. Prawdziwe otwarcie oznacza wykorzystywanie autonomicznych narzędzi pozostających do dyspozycji nauki w konkretnych walkach jakie toczą się w życiu społecznym.
Fragmenty tekstu, który ukazał się w książce towarzyszącej wystawie Rewolucje 1968 w Narodowej Galerii Sztuki Zachęta, Warszawa 2008.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 03.10.2008 )
|
|
Najnowsze teksty i opinie
|
|
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...