Nowość w sklepie KP!
Najnowszy numer KP
Komentarze
CYTAT DNIA
Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Dmowski, prekursor oszołomów |
|
|
Alina Cała, Adam Ostolski
|
|
26.10.2006 |
Myśl endecka niosła to wszystko, co było najgorsze w Europie: koncepcję darwinizmu społecznego, rasizm i egoizm narodowy. A sam Dmowski był admiratorem najpierw włoskiego faszyzmu, a potem hitlerowskich Niemiec.
Pisze pan Jan Żaryn w „Rzeczpospolitej”, że Dmowski „wprowadził elity inteligencji polskiej końca XIX wieku w obręb demokratyzującego się świata politycznego Europy Zachodniej”. No cóż, wprowadził w nie większym stopniu niż pozytywiści, konserwatyści i socjaliści - wszystkie te koncepcje polityczne, a i towarzyszące im koncepcje filozoficzne oraz programowe były w polskiej publicystyce wtórne wobec zachodnich pierwowzorów. Nie oryginalnością odróżniał się Dmowski.
Powołuje się Żaryn na działalność całego pokolenia „niepokornych”, ale i tutaj nie może przypisać większości zasług Dmowskiemu, bowiem na to środowisko składali się także socjaliści, jak np. Ludwik Krzywicki, wspomniany współtwórca Towarzystwa Oświaty Narodowej Kazimierz Prószyński, czy Bolesław Hirszfeld, który finansował całe przedsięwzięcie.
Co zaś zrobili endecy z tym największym ruchem oświatowym działającym wśród chłopów? Ano w 1905 r. Liga Narodowa rozwiązała organizację, przestraszona samodzielnością działaczy chłopskich oraz tym, że wymykali się spod partyjnej kurateli. Bardzo podobnie było z obroną unitów. Nie tylko endecy ich bronili, ale to oni najpierwsi ich opuścili, wykluczywszy przedtem Aleksandra Zawadzkiego ze swoich szeregów. Pisał Dmowski: „stworzyliśmy Unię kościelną, czyli fikcyjny katolicyzm, tam, gdzie jedynie utwierdzenie istotnego katolicyzmu mogło nasz wpływ utrwalić, gdzie wreszcie schizma nawet byłaby dla nas korzystniejsza” („Myśli nowoczesnego Polaka”, 1902).
„PROPORCJE NARODOWE”
Wzmiankowana ” wszechstanowość” to nic innego niż koncepcja solidaryzmu klasowego, który od początku endecja wyobrażała sobie jako przewodnictwo „klas wyższych” nad „niższymi”. Od początku XX w. sprowadzało się to do sojuszu z klasami posiadającymi przeciwko emancypacyjnym dążeniom robotników i chłopów. Sojuszu, który wydał swoje zatrute owoce podczas rewolucji 1905 r., gdy endecy czynnie występowali przeciwko protestującym robotnikom, a po upadku rewolucji - posuwali się do denuncjacji działaczy socjalistycznych, czego skutkiem były aresztowania i wyroki śmierci.
„Wszechpolskość” endecji to nie tylko trójzaborowość (przecież i inne ówczesne kierunki starały się działać we wszystkich zaborach, wymieniały koncepcje i dyskutowały ponad kordonami), ale przede wszystkim ekskluzywny model narodu, wyłączający wszystkie narodowe mniejszości, odmawiający im prawa do istnienia i kultywowania własnej odrębności. Odpowiedzią na rusińskie strajki rolne w 1903 r. było organizowanie przez endecję importu polskich łamistrajków w celu „poprawienia proporcji narodowych” na kresach, jak to wyłuszczono w „Polaku”.
Tak, można przyznać, że myśl endecka była zachodnia, ale niosła to wszystko, co było najgorsze w Europie: koncepcję darwinizmu społecznego, rasizm i egoizm narodowy. Broniąc Wielkopolan przed pruskim ekspansjonizmem, Dmowski nie był w stanie ukryć swojego podziwu dla „niemieckiej prężności”.
Wykluczał Litwinów i Ukraińców, przyszłą Polskę wyobrażał sobie jako imperialistyczny kraj od morza do morza, uciskający inne narody: „kto (…) oburza się na myśl, że Polska (…) mogłaby opierać się na bagnetach i panować nad kimś, co sobie nie życzy jej panowania, ten kpi sobie z idei niepodległości” - pisał w „Myślach nowoczesnego Polaka” (1902). I uściślił: „Najodpowiedniejszym polem dla naszej ekspansji narodowej są Litwa i Ruś (…) Jest to wielkie terytorium, w porównaniu z Królestwem i Galicją słabo zaludnione” („Przegląd Wszechpolski”, wrzesień 1903). Tak, to była nowoczesność, ale tego rodzaju, że doprowadziła do ludobójstwa XX w. Czy taką nowoczesnością można się chwalić?
ANTYSEMITYZM U PODSTAW
Koncepcje polityczne Romana Dmowskiego, czy to w czasie działalności w Dumie, w Komitecie Narodowym Polskim, czy podczas decydowania o kształcie granic oraz o charakterze narodowym państwa - wypływały głównie z ksenofobii oraz przekonania o spisku żydowskim, antypolskim i wszechświatowym. Antysemityzm nie był „dodatkiem” do programu politycznego endecji, lecz jedną z jego podstaw. W Dumie popchnął ją do sojuszu z antypolsko nastawioną prawicą rosyjską, bowiem liberałowie nie podzielali nienawiści do Żydów.
Gdy podczas I wojny światowej Dmowski znalazł się w Anglii, wdał się w zatarg z szefem Foreign Affairs, ponieważ był on polskim Żydem. Jego intrygi i donosy na Namiera wywołały taki niesmak w angielskich kołach rządowych, że czym prędzej wysłano Dmowskiego do Stanów, by nie szkodził sprawie polskiej. Nie potrafił powstrzymać swojej napastliwości podczas rozmów z Louisem Marshalem, wpływowym prezesem Kongresu Żydów, choć nie mógł nie wiedzieć, że to może negatywnie nastawić rząd amerykański do sprawy niepodległości. Paderewski błagał, by go ze Stanów zabrano.
Podczas rokowań wersalskich starano się trzymać Dmowskiego jak najdalej od rozmów i pertraktacji, choć oczywiście oddziaływał na swoich endeckich kolegów, którzy negocjowali. Można zatem powiedzieć, że niepodległość Polska otrzymała nie dzięki, lecz mimo Dmowskiego. Szkoda, że w popularnej wersji naszej historii pomijana jest równie, jeżeli nie większa, rola Szymona Aszkenazego dla niepodległości. Ten wybitny historyk polski przez całą wojnę prowadził intensywną dyplomację, naciskając na rządy Szwajcarii, Francji i Anglii, by te uznały prawo do samostanowienia Polski. Za to w 1923 r. został pozbawiony przez rząd endecki stanowiska przedstawiciela Polski w Lidze Narodów, wykluczony z profesury na Uniwersytecie Warszawskim, a w 1924 r. w „Myśli Narodowej”, organie endecji, nazwany „macherem” i ” szwindlerem”.
FASCYNACJA FASZYZMEM
Ksenofobia endecji osłabiała niepodległą Polskę, w której jedna trzecia obywateli nie była etnicznymi Polakami. Począwszy od 1921 r. domagała się ” numerus clausus”, czyli ograniczenia dostępu nie-Polaków do oświaty, praktyki zapożyczonej od carskiej Rosji. Żądała przymusowej asymilacji mniejszości słowiańskich oraz wykluczenia Żydów. Była inicjatorem antyżydowskich rozruchów na uczelniach, krwawych zamachów, a wreszcie niektórych pogromów w latach 1935 - 1937. Dmowski zafascynowany był włoskim faszyzmem, którym jednak szybko się rozczarował, reżim włoski był bowiem, według niego, nie dość antysemicki.
W zatwierdzonym w 1932 r. programie Obozu Wielkiej Polski, organizacji pozostającej pod auspicjami Dmowskiego, domagano się odebrania praw politycznych i przyznania statusu „przynależnych” Żydom, dzieciom z małżeństw mieszanych oraz osobom pochodzenia żydowskiego, choć z wyznania chrześcijanom. Nie mogłyby one głosować, kandydować do parlamentu ani samorządów. Pozbawione byłyby możliwości pełnienia funkcji urzędniczych, zajmowania stanowisk profesorów, nauczycieli, prawników.
Byłyby całkowicie wykluczone z możliwości studiowania na wyższych uczelniach. Zmuszone byłyby do mieszkania w wydzielonych dzielnicach, czyli gettach. Był to pomysł prawodawstwa wcześniejszy niż hitlerowskie ustawodawstwo przyjęte w Norymberdze w 1935 r. Kiedy Hitler doszedł do władzy, Dmowski „skakał do góry z radości”, jak to opisał jego przyjaciel - oraz nie ukrywał „podziwu i zazdrości pod adresem Niemiec hitlerowskich dla ich wojny z Żydami”, pragnąc naśladować w Polsce „integralną rewolucję w Niemczech”.
TYSIĄCE WYBITYCH SZYB
Codzienną niemal praktyką młodych bojówkarzy z SN i ONR były napaści na przechodniów. Były przypadki oblewania ich kwasem żrącym lub cuchnącymi płynami. W Warszawie i Łodzi w pierwszej połowie 1936 r. doszło do 236 takich pobić. Dokonywały ich przeszkolone „trójki” (lub, jak w Łodzi, „piątki”), złożone z młodych członków SN. Inną wygodną (bo trudno wykrywalną i niewymagającą siły ani odwagi) formą przemocy był wandalizm, zarówno spontaniczny, jak i organizowany przez aktywistów. Polegał głównie na wybijaniu szyb w bożnicach, sklepach, domach i instytucjach żydowskich.
Był na tyle popularny, że towarzystwa ubezpieczeniowe odmawiały czasem ubezpieczania witryn sklepowych. W Białostockiem policja notowała kwartalnie ok. tysiąca wybitych szyb. Były to polskie odpowiedniki hitlerowskiej nocy kryształowej. W sumie w 1935 - 1936 r. oenerowcy dokonali 50 zamachów bombowych, głównie w Warszawie i podwarszawskich miejscowościach, Łodzi, Wilnie, Grodnie oraz na Śląsku. Nasiliły się one szczególnie w 1936 r.
Dmowski był prekursorem licznych w polskiej polityce oszołomów, którym doktrynerstwo zasłania rzeczywistość, i którzy wierzą, że szczucie może rozwiązać jakiekolwiek problemy. W najlepszym razie na jego grobie powinno się umieścić napis: „Przebacz mu, Panie Boże, bo nie wiedział, co czyni”, ale czy należy stawiać pomnik? Zwłaszcza dziś, gdy nie jesteśmy niewinnymi dziećmi epoki, rozognionymi gorączkowymi marzeniami o niepodległości i silnym państwie „od morza do morza”, lecz potomkami ocalonych z II wojny światowej.
To nie on wywołał wojnę i nie on dokonał zagłady Żydów, lecz na nim spoczywa część odpowiedzialności za to, że Holokaust tak dobrze się udał - zamordowanych zostało 90 proc. polskich Żydów.
Tekst ukazał się w „Rzeczpospolitej” z 26 października 2006.
Na podobny temat
|
|
Najnowsze teksty i opinie
|
|
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...