Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Jesteśmy zdolni zgasić słońce i gwiazdy, bo nie płacą dywidendy.
John Maynard Keynes

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Bałkany są wszędzie Drukuj
Maciej Gdula   
20.08.2005
Kto dziś czyta Lenina? Większość z nas bezwiednie odpowie, że na szczęście już nikt. Po zastanowieniu niektórzy dodadzą, że Lenin ma swoich czytelników gdzieś daleko w Rosji albo w puszczach Południowej Ameryki. Czytelników tych nie można jednak traktować poważnie. Są rozbitkami historii, żyją wspomnieniami dawnej świetności imperium radzieckiego lub majakami charakterystycznymi dla osób przebywających w tropikach. Z pewnością po Lenina nie może sięgać nikt z Europy środkowej ciężko doświadczonej jarzmem komunizmu i ekscesami jedynie słusznej ideologii marksizmu-leninizmu.

Jak zatem rozumieć to, że obecna gwiazda światowej humanistyki, słoweński filozof i socjolog Slavoj Žižek, w latach 80-tych jeden z liderów demokratycznej opozycji w Jugosławii, zachęca do sięgnięcia po Lenina i przestrzega przed uznaniem kapitalizmu za jedyny możliwy system społeczny? Dla środkowego Europejczyka Žižek musi być postacią szczególnie irytującą i niezrozumiałą. Krytyków kapitalizmu znaleźć można na zachodzie na pęczki, jednak my środkowi Europejczycy wiemy, że ich krytyka wynika z braku doświadczenia komunizmem. Prawdopodobnych sympatyków Lenina w krajach postkomunistycznych poszukiwać by można  wśród niedobitków dawnego ustroju, jednak z pewnością nie w kręgach dawnej demokratycznej opozycji. O co chodzi zatem temu Žižkowi? Dlaczego nie pozwala nam cieszyć się naszą środkowoeuropejską tożsamością, opartą na przekonaniu o zasłużonym powrocie na łono cywilizacji?

Kto zagraża naszym skarbom?

Na początek warto zastanowić się, czym według Žižka jest naród. Na czym polega na przykład bycie Polakiem? Barszcz z uszkami na wigilię i nocne rozmowy przy wódce? Bycie Polakiem nie sprowadza się do zbioru zachowań, których można się po prostu nauczyć. Potrawy, zwyczaje, święta historia, są atrybutami narodu, ale bycie Polakiem (Niemcem, Francuzem, etc.) zakłada zawsze coś dodatkowego, czego nie można ostatecznie określić i co jednocześnie jest najcenniejsze. Można to nazywać różnie: istotą narodu albo narodowym duchem. Niezależnie jednak, ile imion temu nadamy, nigdy nie uchwycimy jego ostatecznego sensu. Sens ten nie może być bowiem poznany, może być tylko odczuwany przez członków narodu.

Žižek wskazuje, że nieokreśloność tego, co można tylko poczuć odgrywa kluczową rolę w wytwarzaniu praktyk budujących narodowe tożsamości. To, co dla narodu najcenniejsze zawsze jest zagrożone przez innych. Inni zawłaszczają najcenniejsze dla nas dobra, bądź czerpią rozkosz z brukania naszych świętości. Klasycznym innym zagrażającym naszym skarbom jest Żyd. W antysemickich wyobrażeniach Żydowscy handlarze zabierają część należną chrześcijańskim kupcom i uwodzą chrześcijańskie kobiety. A największą żydowską rozkoszą jest oczywiście przerabianie dzieci na macę. Pod Żyda można jednak podstawić kogoś innego. Na przykład homoseksualistę. Zażywa on perwersyjnej rozkoszy i do tego bruka czystość normalnego aktu seksualnego, którego celem jest płodzenie. Żiżek powiedziałby, że właśnie dlatego Lech Kaczyński zakazuje manifestacji homoseksualistów. Chcą oni przecież maszerować w dzień odsłonięcia pomnika narodowego bohatera i swoją dewiacyjną tożsamością zbrukać jego i nasz honor. Žižek wskazuje, że najważniejsze dla narodowych tożsamości nie jest to, czym jest owa najcenniejsza rzecz. Nieokreśloność naszego skarbu potrzebna jest o tyle, że pozwala oskarżyć innego o jego kradzież lub skalanie. Narodowa tożsamość potrzebuje innego, którego można nienawidzić, oskarżać i prześladować i dzięki temu potwierdzać swoją wyjątkowość. Taki sposób budowania tożsamości określa Žižek jako fundamentalizm.

Inni, obcy, źli

Doskonałym przykładem na żywotność fundamentalizmu w dzisiejszej Europie jest dla Žižka wojna na Bałkanach po rozpadzie Jugosławii. Poszczególne grupy oskarżały swoich sąsiadów o zawłaszczanie narodowych świętości i rozpoczynały działania mające na celu ich odzyskanie. Rezultatem była krwawa wojna i tysiące ofiar.

Oczywistą reakcją na takie postawienie sprawy, jest stwierdzenie, że mowa o Europie jest w tym przypadku sporym nadużyciem. Przecież „to” stało się na Bałkanach, a te mają swoją specyfikę, zadawnione konflikty i niezrozumiałe etniczne swary. Problem fundamentalizmu jest problemem innych, którzy nie potrafią korzystać z dobrodziejstw cywilizacji i pogrążają się w odmętach barbarzyństwa rodem ze średniowiecza. Sprawa Bałkanów nas nie dotyczy, my jesteśmy częścią rozsądnego świata, gdzie panuje tolerancja i szacunek dla innych. Nie zajmujemy się mordowaniem bliźnich, ale spokojnie pracujemy, aby żyć w dobrobycie i korzystać z wygód oferowanych przez wolny rynek.

Taka retoryka jest według Žižka najlepszym dowodem na obecność logiki fundamentalistycznej w obrębie całej liberalnej kultury Europejskiej. Funkcjonuje ona jako logika demarkacji, koniecznego oddzielenia się od innych, będących zagrożeniem dla „europejskiego stylu życia”. Dla Europejczyków ludy Bałkanów to właśnie inni, których nie sposób zrozumieć, bo obecny jest w nich brutalny, obcy i irracjonalny pierwiastek. Jednak sama wojna w Jugosławii toczyła się dokładnie według tego schematu: „(…) Każdy aktor w tej krwawej zabawie, jaką był rozpad Jugosławii, stara się uprawomocnić swoje miejsce „wewnątrz”, przedstawiając się jako ostatni bastion cywilizacji europejskiej (…) w obliczu orientalnego barbarzyństwa. Dla prawicowo-nacjonalistycznych Austriaków tą wyobrażoną granicą jest Karavanke, łańcuch górski oddzielający Austrię od Słowenii: za nim rozciąga się panowanie słowiańskich hord. Dla nacjonalistycznych Słoweńców granicą jest rzeka Kolpa, oddzielająca Słowenię od Chorwacji, my Słoweńcy jesteśmy jeszcze Mitteleuropa, Chorwaci natomiast to Bałkanowie pogrążeni w irracjonalnych walkach etnicznych; sympatyzujemy z nimi, ale tak jak sympatyzuje się z ofiarami wojen w Trzecim Świecie… Dla Chorwatów ostateczną granicą jest oczywiście granica między nimi i Serbami, tzn. między zachodnią cywilizacją katolicką, a wschodnim ortodoksyjnym kolektywnym duchem, który nie jest w stanie zrozumieć wartości indywidualizmu zachodniego. Wreszcie Serbowie uznają siebie za ostatnią linię obrony Europy chrześcijańskiej przed fundamentalistycznym niebezpieczeństwem, zwiastowanym pod postacią muzułmańskich Albańczyków i Bośniaków (S Žižek Przekleństwo fantazji s.77-78). Logika operująca na Bałkanach obecna jest także w Europie „pozabałkańskiej”: Polacy to dla Niemców wschodnie hordy Słowian. Niemcy dla Francuzów to barbarzyńscy Germanie. Kontynent z całą eurobiurokracją to dla Brytyjczyków wcielenie wschodniej, żarłocznej biurokracji. Dlatego Žižek skłonny jest powiedzieć, że Bałkany są wszędzie.

Kapitalistyczna fałszywka

Žižek zauważa, że obok fundamentalizmu, nawołującego do obrony „plemiennych” tożsamości, istnieje jeszcze odmienna logika kształtująca procesy społeczne. Chodzi o kapitalizm, którego istotą jest przekraczanie wszelkich partykularyzmów. Kapitalizm kusi wizją porządku, gdzie różnice między narodami zostają wprzęgnięte w logikę globalnej wymiany ekonomicznej, która zlikwiduje wszystkie niezdrowe partykularyzmy i wprowadzi sposób myślenia rozsądnego Homo oeconomicusa w najdalsze zakątki globu. Znikną wtedy rzezie i irracjonalność, a zastąpi je chłodna kalkulacja i rzeczowe kontakty z innymi ludźmi.

Rola kapitalizmu we współczesnym świecie nie napawa jednak Žižka optymizmem. Kapitalizm, jak zauważyli Marks i Engels w Manifeście Komunistycznym, to ciągłe rewolucjonizowanie stosunków społecznych. Kapitalizm likwiduje przestarzałe instytucje i przesądy, zastępując je nowymi formami relacji. „Kapitalizm nie zna „normalnego” zrównoważonego stanu: jego „normalnym” stanem jest permanentna produkcja pewnego nadmiaru – jedynym sposobem na przetrwanie kapitalizmu jest ekspansja. Kapitalizm znajduje się więc w swego rodzaju pętli, w błędnym kole, które zostało wyraźnie wskazane przez Marksa: wytwarzając więcej niż jakakolwiek inna formacja, aby zaspokoić ludzkie potrzeby, kapitalizm zarazem wytwarza jeszcze więcej potrzeb do zaspokojenia; im większe bogactwo, tym większa potrzeba, aby wytwarzać jeszcze więcej bogactwa” (S. Žižek „Przekleństwo fantazji” s.69).

Kapitalizm nie zważa na społeczne koszty, jakie wiążą się z jego funkcjonowaniem. W trzecim świecie wytwarza ogromne rzesze ludzi pracujących ponad siły i żyjących w skrajnej biedzie. W krajach rozwiniętych likwiduje przywileje socjalne i pewność zatrudnienia. Działanie wielkich korporacji zagraża środowisku naturalnemu, które traktowane jest jako ziemia niczyja – obszar  bezwzględnej eksploatacji i śmietnik odpadów globalnego przemysłu. W ten sposób biedni i bogaci, trzeci i pierwszy świat ponoszą zdrowotne koszty wytwarzania coraz to większego bogactwa.

Współczesny kapitalizm zachęca wszystkich do maksymalizacji przyjemności. Mamy dążyć do samorealizacji i satysfakcji. W krajach zachodu współczesna kultura, nawołując do wyzwolenia potencjału i pragnień jednostek, wytwarza jednak sytuację trudną do zniesienia. Brak granic dla przyjemności, który jest realizacją postulatów kontrkultury lat 60-tych, coraz częściej okazuje się zatrutym podarkiem. Wezwanie do korzystania z życia przyjmuje bowiem postać nieznośnego nakazu, którego jednostka nie jest w stanie spełnić. Każda kolejna przyjemność okazuje się przyjemnością niewystarczającą, co zmusza do dalszych poszukiwań i wysiłków. Współczesny kapitalizm zachęcając do przyjemności skazuje jednostkę na cierpienie płynące z niezaspokojenia.

Žižek pokazuje, że fundamentalizm i kapitalizm nie są wobec siebie żadną alternatywą, ale stanowią idealne dopełnienie. Dziś fundamentalizm nie jest pozostałością przeszłości, lecz gwałtowną reakcją na napięcia kapitalizmu, jakie nie mogą być rozwiązane w ramach jego logiki. Fundamentalizm oferuje tylko pozorne wyjście poza system wszystkim tym, którzy przez globalny kapitalizm zostają wyrzuceni na śmietnik historii (np. miliard ludzi żyjących w slumsach) i tym, którzy nie mogą poddać się nakazowi zażywania przyjemności. Sytuacja ta nie sprzyja żadnej realnej zmianie.

Poza schematy zdrowego rozsądku

Rolę akuszerki zmiany w sytuacjach kryzysowych brała niegdyś na siebie lewicowa myśl krytyczna. Žižek zauważa, że obecne krytyki kultury i lewicowe propozycje polityczne straciły zdolność generowania alternatywnych scenariuszy dla świata. Osławiona Trzecia droga Anthonego Giddensa jest w zasadzie kapitulacją wobec nieodwołalności porządku kapitalistycznego. Radykalne krytyki kultury współczesnej, które zadomowiły się na amerykańskich uniwersytetach, takie jak studia postkolonialne albo queer studies (studia poświęcone mniejszościom seksualnym), pozostają wyłącznie kolorowym kotylionem współczesnego kapitalizmu. Krytyczny zapał lewicowych intelektualistów sprowadza się albo do postulatu, żeby wszystkie mniejszości opowiedziały swą historię, albo do narcystycznego odnajdowania się na pozycji pokrzywdzonej ofiary. Taki sposób uprawiania krytyki nie daje szans na pomyślenie globalnej zmiany i jest lewicową wersją fundamentalizmu, nastawionego na ochronę mniejszościowych tożsamości. Ruchy społeczne także nie dają nadziei na realną zmianę, ponieważ ograniczają swe dążenia do rozwiązywania pojedynczych problemów i nie są zdolne do sformułowania powszechnych postulatów politycznych.

To właśnie wobec tej sytuacji myśli krytycznej i praktyki politycznej ruchów społecznych Žižek postuluje powrót do Lenina. Chodzi przede wszystkim o powtórzenie leninowskiego gestu niezgody na inercję historii i powiedzenie „nie” obowiązującemu porządkowi. Lenin zdolny był do wykroczenia poza schematy zdrowego rozsądku i gotowy do obrony swego punktu widzenia w walce politycznej. Lekcja, jaka płynie z lektury Lenina to konieczność nadania dążeniom politycznym formy partii, której celem jest zdobycie władzy i wprowadzenie realnych zmian społecznych. Lenin ma być antidotum na narcyzm myśli krytycznej i działalność ruchów społecznych ograniczoną do rozwiązywania detalicznych problemów.

Žižkowi z pewnością nie chodzi jednak o powrót do idei dyktatury proletariatu i uznanie koniecznej roli przemocy w rewolucyjnym przejęciu władzy. Potrzeba nam nowych pomysłów, a gdy idzie o nowe pomysły, Lenin to rzeczywiście nieboszczyk. Zamiast lektury pism klasyka rewolucji poszukiwać trzeba projektów, które poruszają wyobraźnię. Szukając ich należy przypomnieć sobie niedawną historię Europy środkowej: „Interesujące byłoby ponowne odczytanie wyjściowego programu Solidarności – nie ma tam nic na temat kapitalizmu. Więcej natomiast na temat społecznego marzenia. Sadzę, że powinniśmy walczyć o to dziedzictwo, jest to sprawą zasadniczą, w przeciwnym razie – jeśli to marzenie o zbiorowej solidarności zniknie – będziemy żyli w przerażającym społeczeństwie, w którym rywalizacja rynkowa będzie współistniała z nowym rodzajem trybalizmu. Strasznie się będzie żyło w takim społeczeństwie. My – państwa postkomunistyczne, ujmując to w marksowsko-mesjanistycznym stylu, mamy misję wynalezienia nowej formy… nie żartuję!… tak żartuję, ale myślę o tym całkiem poważnie, wynalezienia nowej formy życia społecznego, która mogłaby uniknąć starych pułapek. Może jesteśmy w stanie ocalić ludzkość…”  Program „Solidarności” ma tę przewagę nad innymi projektami społecznymi, że zachowuje dystans zarówno wobec kapitalizmu, jak i komunizmu. Dzięki temu ma szansę uniknąć losu ruchów kontrkulturowych z lat 60-tych, które ze swoją ideologią samorealizacji i zażywania przyjemności wpisały się w system rynkowy, jak i niebezpieczeństw budowania porządku politycznego przez ustanawianie przemocą jedynie słusznych reguł.

Z historii „Solidarności” musimy jednak wydobyć możliwości, o jakich wszyscy praktycznie zdążyliśmy zapomnieć, wciąż przekonywani, że „Solidarność” odrzuciła jarzmo komunizmu, aby dokonał się powrót do kapitalistycznego stanu natury. Žižek, posiadający biografię w pewnym stopniu podobną do takich środkowoeuropejskich intelektualistów jak czy Vaclav Havel, chce nas przekonać, że należy pójść inną drogą niż oni. Nie można bowiem celebrować powrotu do cywilizacji jeśli cywilizacja ta oznacza nieludzki system. Nie można fetować wejścia w struktury Unii Europejskiej jeśli jej granice służą tylko ugruntowaniu podziału na biednych i bogatych. Nie można radować się kapitalizmem jeśli wytwarza on jako swój konieczny dodatek krwawe fundamentalizmy. Czy Žižek czasem nie przesadza? No cóż przychodzą tu na myśl słowa Adorno dotyczące psychoanalizy Freuda: najbardziej prawdziwe są jego przesadzone tezy.

Tekst ukazał się w „Gazecie Wyborczej” z 2 lipca 2005.

Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 1.06409 Seconds