Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Uwagi przed szczytem Drukuj
Sławomir Sierakowski   
01.04.2009

W czwartek zaczyna się szczyt G20, podobno nieważny. Tak przynajmniej twierdzą politycy rządowi, którzy do Londynu się nie wybierają. Stanowisko premiera spotkało się z tradycyjnymi reakcjami: reaktywną krytyką PiS-u: „Powinniśmy być w Londynie, bo Polska jest potęgą i trzeba nieustannie walczyć o nasz narodowy interes” i bezradnym milczeniem SLD, które chętnie by jakąś konferencję prasową zwołało, ale nie wie, co na niej powiedzieć.

Tymczasem kilka uwag wobec szczytu G20 sformułować wypada.

1. Polska mogła tam być. G20 to tylko symboliczna nazwa, bo w Londynie reprezentacji będzie więcej. Już zapowiedzieli się Holendrzy i Hiszpanie, choć nikt tam ich nie zapraszał, ale nikt ich też nie zignoruje. Przyjechali wcześniej do Waszyngtonu, będą i w Londynie. Choć swoją drogą, jak wyobrażam sobie, co polski rząd proponowałby światu jako sposób na walkę z kryzysem (nie pobudzać gospodarki, nie aktywizować państwa, najlepiej nie robić nic - warto przypomnieć, że do dziś nie uchwalono żadnej, dosłownie żadnej, ustawy antykryzysowej!), to może dobrze, że go tam nie będzie. W każdym razie wszystko wskazuje na to, że z 25 największych gospodarek na świecie, tylko Polska nie będzie reprezentowana przez nikogo.

Wydaje się, że nikt specjalnie w kraju nie żałuje, bo nie od dziś wiadomo, że polscy politycy w większości nie doceniają nieformalnych spotkań, rozmów bezpośrednich, bo poza nielicznymi wyjątkami, nie umieją sobie radzić w takich sytuacjach. Realia polskich sporów politycznych na tyle odbiegają od praktyk stosowanych w innych krajach Zachodu, że polski polityk w Europie czuje się nieodmiennie zagubiony.

Gdyby na G20 rozmawiano o lustracji, agentach, Erice Steinbach, albo chociaż gdyby spierano się o to, co stało się przedmiotem zachodniego konsensusu i standardu jakieś 30-40 lat temu, czyli prawa do aborcji albo neutralności światopoglądowej państwa, wówczas polscy politycy mogliby chociaż zająć stanowisko. Niestety, do zacofania światopoglądowego Polski, dochodzi dziś zacofanie w myśleniu o gospodarce. Naszej wiary w neoliberalizm nie jest w stanie zakłócić żaden kryzys.

2. Szczyt G20 może odegrać bardzo ważną rolę. To w Londynie może zapaść decyzja o likwidacji rajów podatkowych, o rozciągnięciu nadzoru finansowego na wszystkie instytucje, które chcą być na rynku finansowym. Z pewnością zostanie dokapitalizowany MFW, ale nie jest pewne, czy uda się zdemonopolizować amerykański wpływ na decyzje MFW, który - jak każdy monopol - jest patologiczny dla globalnej gospodarki.

MFW w ostatnich dekadach zajmował się głównie otwieraniem wschodzących rynków na kapitał amerykański, któremu przynosił krociowe zyski, a koszty deregulacji płacili lokalni podatnicy. Na szczycie G20 USA będą próbowały przekonać Chińczyków i Saudyjczyków, żeby dorzucili się znacząco do puli MFW.

Chińczycy nie chcą zadzierać ze swoim największym konsumentem, czyli USA, ale mają dziś tak wielkie rezerwy (2 bln USD), że są w stanie stworzyć własny regionalny fundusz walutowy. I to zresztą mogłoby być bardzo dobre rozwiązanie dla gospodarki światowej, której konkurencja regionalnych funduszy walutowych przyniosłaby więcej korzyści, niż obecna dominacja MFW.

3. Na koniec wypada wspomnieć, o tym, co szczyt G20 mógłby przynieść, a czego z pewnością nie przyniesie. Gdyby decydenci posłuchali demonstrujących alterglobalistów (ale także najwybitniejszych współczesnych teoretyków ekonomii), mogliby wyprowadzić gospodarkę światową z kryzysu szybciej niż jakąkolwiek inną metodą.

Gdyby mianowicie przenieść ogromną część planowanych inwestycji publicznych do krajów Trzeciego Świata, efekt pobudzający dla globalnej gospodarki byłby wielokrotnie większy niż budowanie kolejnej autostrady w USA, albo naprawianie niemieckiej.

Felieton ukazał się na portalu Interia.pl.

  

Komentarze
Dodaj nowy
zlyidziki   |02.04.2009 17:04:42
"Gdyby mianowicie przenieść ogromną część planowanych inwestycji publicznych
do krajów Trzeciego Świata, efekt pobudzający dla globalnej gospodarki byłby
wielokrotnie większy niż budowanie kolejnej autostrady w USA, albo naprawianie
niemieckiej."

Pytanie - kto za to zapłaci? i kto spłaci ten dług i jakim
kosztem? (zarówno inwestycje w trzecim świecie jak i w USA). Narastanie długu
jest drogą w otchłań. Niestety nie taka lekcja została wyciągnięta z tego
kryzysu. Zamiast tego wyciągnięto trupa lorda Keynesa z szafy…
Pozatym jakież
to konkretnie inwestycje miałyby pobudzić tą światową gospodarkę jeśli mogę
spytać?

Panie Sławomirze drobna uwaga co do zastosowanego argumentum ad
verecundiam, czyli "wybitnych teoretyków ekonomii" - to niestety może
być najwyżej argument przeciw temu co Pan napisał, biorąc pod uwagę trafnośc
postulatów większości znanych ekonomicznych "autorytetów" zarówno
teoretyków, jak i praktyków. Z noblistów chociazby dwukrotny bankrut Merton. Nie
podniecałbym się za wczasu Krugmanem, który chodzi chwilowo w glorii i chwale,
bo nie on jedyny wskazał na nadchodzący kryzys. Widzieli to również sympatycy
Szkoły Austriackiej, dla których (generalizując nieco) ekspansja kredytu i
pustego pieniądza ZAWSZE kończy się krachem.

Pozdrawiam!
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 01.04.2009 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.65328 Seconds