Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Jesteśmy zdolni zgasić słońce i gwiazdy, bo nie płacą dywidendy.
John Maynard Keynes

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Kartel RP Drukuj
Sławomir Sierakowski   
11.02.2009
Co to jest kartel? Zmowa między kilkoma przedsiębiorstwami, które razem monopolizują rynek i są w stanie sztucznie eliminować konkurencję. Kartel to zjawisko niebezpieczne dla życia gospodarczego, nie dlatego, że nieuczciwe, ale dlatego, że znacznie obniżające ogólną efektywność gospodarki.

Cztery partie, które znajdują się w parlamencie dzięki wysokim dotacjom z budżetu, łatwo skartelizowały całe życie polityczne. Dzięki przewadze finansowej są w stanie bez trudu zwalczyć każdą konkurencję. Zarazem mogą sobie pozwolić na dowolne obniżenie lotów i zamienić politykę w nieustającą serię prymitywnych bijatyk i medialnych „ustawek”.

To jest właściwe źródło powodzenia takich wybitnych mężów stanu, jak Palikot, Brudziński, Giżyński, Putra, Niesiołowski, Karpiniuk, Kuchciński, Karski - i tak można wymieniać, aż do tylnych rzędów parlamentu.

Z tych samych powodów możemy obserwować kolejne ekshumacje trupa Millerowskiej partii władzy. Zombi-partia, czyli SLD, i jej odpryski, do końca świata mogą w kolejnych permutacjach i kombinacjach personalnych próbować odżyć, ale sztucznie podtrzymywane przy życiu za pośrednictwem budżetowego respiratora i tak nie odwrócą już procesu śmierci mózgowej. Za to będą się rozkładać jeszcze 100 lat na naszych oczach wpatrzonych w TVN 24.

Porównanie partii do przedsiębiorstwa nie jest już tylko metaforą. Większość budżetów PO, PiS, SLD i PSL idzie na kampanie reklamowe, zamawiane dokładnie w ten sam sposób jak kampanie reklamowe jogurtów i dezodorantów. Oraz na badania marketingowe służące dotarciu do preferencji wyborców-klientów w rozmaitych sprawach publicznych.

Znika w ten sposób jakakolwiek innowacyjność i finezja, a zostaje tępe sprzyjanie gustom. Zamiast proponować program i organizować społeczne poparcie dla niego, wydobywa się „program” z badań marketingowych.

Zamiast przekonywać Polaków do przygotowanych wcześniej rozwiązań, przekonuje się siebie do opinii Polaków. Nie ma żadnych think-tanków ani eksperckich analiz, nie ma profesjonalnego kształcenia kadr, są jedynie szkolenia z pijaru. Kupa kasy idzie na coraz głupsze reklamówki telewizyjne i bilboardy. Wszystko to nie tylko szkodzi jakości życia politycznego, ale czyni demokrację iluzją, a jeszcze kosztuje setki milionów złotych.

I oczywiście bardzo trudno będzie zlikwidować ten absurd, bo ci, którzy są „w środku”, nie wyrzekną się z własnej woli pobierania dotacji. A może w obliczu kryzysu można będzie liczyć na mobilizację opinii publicznej, żeby zmienić w końcu ten chory system?

A alternatywne sposoby finansowania partii? Choćby z dobrowolnych odpisów podatkowych w wysokości 1 proc. Ponieważ inny jest 1 proc. Kulczyka, a inny jego kierowcy, wprowadzić należy limit całości takich wpływów (reszta dla organizacji pożytku publicznego). A także obowiązek przeznaczania odpowiednio dużej części przychodów partyjnych na prowadzenie fundacji, która zajmowałaby się prowadzeniem badań i szkoleń.

Przydałby się także zakaz publikowania reklamówek telewizyjnych, bliboardów i tego typu wyrzucania pieniędzy w błoto. We Francji wprowadzono podobny zakaz, który spowodował istotne ożywienie życia politycznego, przyciąganie uwagi wyborców konkretnymi i przemyślanymi projektami oraz większą frekwencję. Takie działania pozwoliłyby zdemokratyzować na powrót życie polityczne w Polsce i rozbić panujący i coraz bardziej zdemoralizowany kartel. Ale ile znamy karteli, które rozwiązały się same?

Felieton ukazał się na portalu Interia.pl, 11 lutego 2008.
Komentarze
Dodaj nowy
Karol Domański   |12.02.2009 10:54:37
Mocny głos, jeśli chodzi o krytykę finansowania partii z budżetu. Sierakowski
proponuje przekazywanie części podatku z ograniczeniem wielkości kwoty, ale to
moim zdaniem za mało. Studenci, kobiety pracujące w domu, osoby osiągające
stratę itd. podatku nie odprowadzą żadnego i żadnej partii nie będą mogli
poprzeć. Wiem o co mu chodzi, o częstsze rozliczanie partii z jej zachowania,
dokładnie żeby odbywało się to co roku przy okazji wypełniania PITów.

To może
dodajmy rubrykę "partia polityczna" na każdej deklaracji, która będzie
na kogo chcemy przekazać przypadające na nasz głos pieniądze wg. starego
mechanizmu. Wtedy taki PIT wypełnialiby wszyscy, którzy ukończyli 18 rok życia,
niezależnie od dochodów. Co o tym myślicie?

Natomiast ograniczenie wydatków
na marketing to świetny pomysł.
Karol Domański   |12.02.2009 10:57:41
Mocny głos, jeśli chodzi o krytykę finansowania partii z budżetu. Sierakowski
proponuje przekazywanie części podatku z ograniczeniem wielkości kwoty, ale to
moim zdaniem za mało. Studenci, kobiety pracujące w domu, osoby osiągające
stratę itd. podatku nie odprowadzą żadnego i żadnej partii nie będą mogli
poprzeć. Wiem jednak o co mu chodzi, o częstsze rozliczanie partii z jej
zachowania, dokładnie żeby odbywało się to co roku przy okazji wypełniania
PITów.

To może dodajmy rubrykę "partia polityczna" na każdej
deklaracji, która będzie pokazywać na kogo chcemy przekazać przypadające na nasz
głos pieniądze wg. starego mechanizmu. Wtedy taki PIT wypełnialiby wszyscy,
którzy ukończyli 18 rok życia, niezależnie od dochodów. Co o tym
myślicie?

Natomiast ograniczenie wydatków na marketing to świetny pomysł.
Roger  - Propozycja znosi zasadę tajności wyboru   |12.02.2009 17:25:33
Najpierw przeanalizujmy, jak działa obecnie prawo wyborcze i powiązane z nim
dofinansowanie partii.

Ordynacja wyborcza Rzeczypospolitej Polskiej,
jakkolwiek bardzo skomplikowana, gwarantuje w wyborach do Sejmu powszechność,
równość, bezpośredniość, proporcjonalność oraz tajność głosowania. Każda z tych
zasad, choć wydaje się oczywista, zapewnia obywatelom nieco większą możliwość
nieskrępowanego wpływania na skład Sejmu. Na przykład zasada powszechności,
dotyczy wyłącznie pełnoletnich, gwarantuje biednym udział w wyborach. Zasada
równości i bezpośredniości (bez elektorów) jest wręcz fundamentem zgody na
funkcjonowanie wyborów jako takich. Nieco gorzej jest z realizacją zasady
proporcjonalności. Ordynacja wyborcza nie realizuje jej świadomie a planowane
zmiany w ordynacji wyborczej mają na celu jej dalsze osłabienie. Natomiast
zasada tajności aktu głosowania jest przestrzegana w praktyce.

Zgodnie z
ordynacją wyborczą sumuje się głosy oddane na każdy komitet wyborczy w skali
całego kraju. Komitet, który uzyskał więcej niż 5% poparcia (koalicja komitetów
8%), uczestniczy w podziale mandatów w poszczególnych okręgach wyborczych.
Kandydaci, którzy uzyskają mandat poselski, zasiadają w izbie reprezentując
naród przez 4 lata. Równolegle dokonuje się obliczenia oddanych głosów dla celów
finansowych. Komitet, który uzyskał więcej niż 3% poparcia (koalicja komitetów
6%), uczestniczy w podziale dotacji budżetowej przez okres kadencji.


Oczywistym chyba jest, że to drugie uprawnienie jest równie istotne jak to
pierwsze. Uzyskane z budżetu pieniądze zwracają koszty kampanii wyborczej i
umożliwiają funkcjonowanie partii przez 4 lata. Partii, bo w oligarchii
parlamentarnej partie konstytuują komitety wyborcze. Równoczesne uczestnictwo w
strukturach władzy i w alimentacji z budżetu stabilizują system partyjny i
blokują zmiany. Jednak rezygnacja z subwencji oznaczałaby zwiększenie roli
finansowania partii przez kapitał. Finansowanie partii przez kapitał oznacza
wybór partii w następnych wyborach. Bo obywatele głosują na wyborców, których
propaguje telewizja, których wizerunki szpecą ulice czy których ulotki znajdują
w swojej skrzynce pocztowej razem z reklamą szkoły języków obcych. Drugim
walorem utrzymania subwencji dla partii są przymioty ordynacji wyborczej a więc
proporcjonalność i tajność wyboru.

Spróbujmy zastanowić się, jak to będzie
funkcjonować w przyszłości, po wprowadzeniu zasady finansowania partii z 1%
podatku rocznego. Złamana zostanie zasada powszechności. Z udziału w decyzji o
finansowaniu wykluczeni zostaną biedni, którzy nie osiągają dochodów
obligujących do płacenia podatku, studenci oraz emeryci, którzy często
rozliczają się z urzędem skarbowym za pośrednictwem ZUS. Zasada równości w
oczywisty sposób zostanie złamana: bogatsi będą mieć większy wpływ na
dofinansowanie partii. Oczywiście, można próbować ulepszyć metodę obliczania
wysokości dofinansowania partii tak, by liczyła się suma uzyskanych procentów a
nie suma uzyskanych odpisów ale będzie to tylko proteza. Dalej: konstytucyjne
zasady bezpośredniości i proporcjonalności wyboru będą realizowane.


Najgorzej będzie z przestrzeganiem zasady tajności aktu dofinansowania.
Każdy urzędnik urzędu skarbowego będzie miał wgląd w dane o poglądach
politycznych wyborców. Na pewno Centralne Biuro Antykorupcyjne i inne służby
państwa uzyskają wgląd w dane o głosowaniu. Niestety, praktyka pokazuje, że nie
tylko urzędnicy państwowi. Zawsze znajdzie się człowiek, który postanowi dane
wykraść i opublikować. W IV Rzeczypospolitej człowieka takiego awansowana na
prezesa TV. Bo walczył ze złem, z komunistami. Tymczasem obywatel, w zaciszu
kabiny wyborczej, dokonuje wyboru na czerwonego, na geja, czy na warchoła. Ma do
tego prawo. Zaś po wyjściu w lokalu wyborczego reporterowi TV czy sąsiadowi mówi
to, czego się po nim spodziewają. To jest wytłumaczenie błędów grubych sondaży
wyborczych. Wytłumaczenie jedno z wielu.

Skutkiem wprowadzenia zasady
finansowania partii przez obywateli będzie wykluczenie politycznie
niepoprawnych partii politycznych z finansowania a tym samym z istnienia. Na to
liczy kapitał chcący wprowadzić system dwupartyjny, dając wyborcom wybór
pomiędzy partią dążącą do ograniczenia praw socjalnych i partią zwolenników
ograniczenia praw politycznych. Nie można do tego dopuścić. Jeszcze gorzej
będzie, gdy sam system bezpośredniego dofinansowania partii z pieniędzy
podatników nie powiedzie się i dozna ośmieszenia. Wówczas finansowanie przez
kapitał będzie jedynym rozsądnym rozwiązaniem. Propozycja finansowania partii
jak określona jak w propozycji znosi zasadę tajności wyboru i stanowi zagrożenie
dla demokracji wyborczej w dłuższym okresie czasu. Z dużym prawdopodobieństwem
oznacza wprowadzenie cenzusu majątkowego w wyborach.

Złożenie propozycji
mającej tyle negatywnych następstw nie dziwi, gdy składa ją Platforma
Oligarchii. To w ich interesie. Dlaczego jednak redakcja Obywatela zachęca do
powyższego projektu? Autor tekstu zna dwie osoby blisko współpracujące z
redakcją, które w przeszłości lansowały przedstawiony pomysł. Senator Zbigniew
Romaszewski zawarł tenże pomysł w programie swojego stronnictwa Suwerenność 
Praca  Sprawiedliwość. Obecnie senator PiS realizuje politykę swojej partii
rozumienia demokracji jako zrzeczenia się władzy obywateli na rzecz wybranych w
wyborach przedstawicieli. Były poseł, Ryszard Bugaj, podobny pomysł umieścił w
programie swojej partii Polska Praca, której nie zarejestrował. Obaj panowie,
na list elektroniczny autora krytykujący pomysł, nie odpowiedzieli. Redakcja
Obywatela postanowiła pomóc PO w destrukcji demokracji obywatelskiej
przypuszczalnie z głupoty. Oczekuję, że redakcja Obywatela z Ryszardem Bugajem w
wyniku zaproponowanej dyskusji sami zmienią stanowisko.

Rafał Zieleniewski


Zmieniony 22.05.2008.
magda   |13.02.2009 05:48:05
6 kadencja, 20 posiedzenie, 3 dzień (24-07-2008)

28 punkt porządku
dziennego:
Pierwsze czytanie poselskiego projektu ustawy o zniesieniu
finansowania partii politycznych z budżetu państwa (druki nr 764 i 764-A).




Poseł Marek Borowski:

Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Zarzuca się
często posłom, że prowadzą tak zwane debaty jałowe, znaczy takie, które dotyczą
w zasadzie sztucznych tematów i do niczego nie prowadzą. Ten temat, finansowanie
partii politycznych, jest oczywiście tematem bardzo ważnym. Niemniej jednak,
kiedy przeczyta się projekt łącznie z autopoprawką Platformy Obywatelskiej, to
mam takie poczucie, że to jest debata jałowa.

Otóż zacznijmy troszkę od
historii. W kampanii wyborczej Platforma Obywatelska rzeczywiście zgłosiła taki
pomysł, który polegał na tym, że obywatele będą finansować partie polityczne.
Obywatele będą finansować z własnej kieszeni partie polityczne. To doskonale
pamiętam. Po wyborach, parę miesięcy później wniesiono projekt, który już kilka
miesięcy leżał w lasce marszałkowskiej, ale w nie było w nim powiedziane, że
obywatele będą to finansować. Było w nim powiedziane, że budżet będzie je
finansował, tylko że trochę inaczej. Nie według ustawy, nie według regulacji,
którą przyjmuje demokratycznie wybrana reprezentacja społeczeństwa, tylko każdy
obywatel będzie wskazywał urzędowi skarbowemu na czyje konto, na konto której
partii ma przekazać do 1% jego podatku.

Skąd ta zmiana? W tej chwili nie
dyskutuję z tym pomysłem, chociaż on jest niedobry, tylko zastanawiam się, skąd
ta zmiana, dlaczego. No, dlatego że Platforma zorientowała się, że jeśli
pozostanie stary sposób, to wówczas będą wysuwane następujące zarzuty. Po
pierwsze, partie nie będą otrzymywały dostatecznej kwoty pieniędzy, to jest
jasne, przecież obywatele nie będą masowo wpłacać na partie, w związku z tym
zarzuty dotyczące korupcyjnego charakteru tej propozycji będą uzasadnione,
partie zwyczajnie gdzieś będą tych pieniędzy szukać, po prostu. Po drugie,
zarzut, że jednak partie, które będą reprezentowały interesy bogatszej części
społeczeństwa, będą miały większe szanse na większe pieniądze, to nie ulega
najmniejszej wątpliwości. Partia, która np. głosi obniżenie podatku dla
najbogatszych, siłą rzeczy będzie mogła liczyć na to, że dostanie te pieniądze
właśnie od nich. (Oklaski)
RepubliqueDesCamarades   |13.02.2009 19:41:23
Z ostatnim akapitem felietonu nie sposób się nie zgodzić.

Natomiast to co
ponad nim…
(pomijam już wymienione wyżej rafy odpisów podatkowych)
Stawia
się tezę, jakoby 1% dawał nowym graczom przewagę nad kartelem. I że zdobycie X
mln zł (realnie znaczącej kwoty) na działalność drogą odpisów miałoby być
pewniejsze od ich pozyskania przez uzyskanie kilku% głosów w wyborach. To jest
takie oczywiste? W 2007 pula 1% wynosiła ~300mln, ale dla OPP, ktorych jest
6tysięcy (a wpłacających było 5mln). Spora część podatników dokonuje odpisów
tylko po to by kasa nie wpadła w ręce budżetu, rozumianego jednak jako, in
general, partie;) Zasłużyć na czyjś 1% będzie -obawiam się- daleko trudniej niż
na głos w wyborach. A jak zasłużyć? Przez prezentowanie klarownej, spójnej i
oryginalnej oferty programowej. W ramach której nie można sobie jednak pozwolić
na nieuważne wtopienie się w barwy największego członka kartelu, któremu
tradycyjnie zależy, by debatę sprowadzić do komunałów - na tym polu na pewno ich
nie przegonimy. Bo jak inaczej rozumieć zaserwowanie mutacji tekstu Wicia
Gadomskiego:
http://wyborcza.pl/1,76842,5008796.h tml
Efekt końcowy: promocja
nowego systemu w sposób wróżący własną porażkę w jego ramach. To nie jest Miś na
miarę naszych możliwości.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 18.32149 Seconds