NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Kronika: Wystawa Joanny Rajkowskiej „Camping” Drukuj
r   
24.11.2008

joanna_rajkowska_camping_jenin_kadr_z_filmu.jpgKronika, Ars Cameralis Silesiae Superioris, Klub KP na Śląsku zapraszają na otwarcie wystawy Joanny Rajkowskiej Camping w ramach XVII Górnośląskiego Festiwalu Sztuki Kameralnej.

29 listopada, sobota, godz. 19.00-21.00, Kronika, Rynek 26, Bytom

Wystawa trwa do 31 stycznia 2009

  

JOANNA RAJKOWSKA „CAMPING”

Joanna Rajkowska nie tylko niezwykle celnie pracuje w tradycyjnej przestrzeni publicznej, ile świadomie przechodzi do strefy community space - żywej działalności z ludźmi, w której artystka skupia się „nie na tym, jak jest, tylko jak mogłoby być. Na wystawę „Camping” składają się premierowe pokazy dwóch projektów: filmu Camping Dżenin oraz zdjęć Azyl dla uchodźców z Uhyst. Oba łączy problematyka uchodźców, nomadów skazanych na swój los przyczynami geopolitycznymi oraz traum z nimi związanych i utopijnych prób przełamania tych doświadczeń i sytuacji.

  

kurator: Stanisław Ruksza

  

Camping Dżenin

Warsztaty w obozie dla uchodźców w Dżenin, na Zachodnim Brzegu, w okupowanej przez Izrael Palestynie trwały około miesiąca w kwiecietniu 2008 roku. Odbyły się we Freedom Theatre (Teatrze Wolności), reaktywowanym po drugiej Intifadzie przez grupę aktywistów z Europy (m.in. Jonathana Stanczaka) oraz Juliano Mer Khamis, syna Arny Mer Khamis – założycielki pierwszego teatru w Dżenin, zwanego The Stone Theatre (Kamienny teatr).

Warsztaty odbyły się bez wsparcia instytucji z zewnątrz, były wpisane w program przygotowujący młodzież w Dżenin do wstąpienia do szkoły planowanej przy teatrze. Były owocem wizyt artystki w teatrze w grudniu 2007 roku, rozmów z Jonathanem Stanczakiem, a także konsekwencją poprzedniego projektu publicznego, zrealizowanego w Warszawie – Dotleniacza.

Dotleniacz wydarzył się w sytuacji postraumatycznej, na obszarze byłego żydowskiego getta w Warszawie. Była to próba stworzenia sytuacji, w której oddychanie, siedzenie, bycie razem jest pamiętaniem, a także na poły uświadomionym, głęboko fizycznym przeżywaniem miejsca i jego traumy. Dotleniacz obywał się bez słów. Ludzie niewiele tam rozmawiali.

Obserwacja zachowań ludzi przy Dotleniaczu była fundamentalna dla Camping Dżenin. Próba przeniesienia tych doświadczeń w sytuację aktualnej, dokonującej się traumy była dość ryzykownym eksperymentem.

Podstawowym założeniem warsztatów była odejście od języka - zastąpienie opowieści o traumie pozycjami, gestami, ruchem ciała, nieartykułowanymi dźwiękami. Stało za tym podejrzenie, że historie, powtarzane setki razy zdążyły już skostnieć w formach języka, w strukturach gramatycznych, w zbyt często używanych frazach. Rytuał mówienia, opowiadania zamyka przeżycie w mechanizmie mówienia, budowy zdań, wewnętrznej logice języka.

Warsztaty we Freedom Theatre odbywały się zarówno w sali prób, na scenie, jak i niedaleko, na wzgórzu. Grupa składała się z sześciu chłopców, w wieku od 17 do 24 lat, którą Juliano Mer Khamis nazwał „Bad Boys”, bo byli to chłopcy ściągnięci z ulicy: Yaseen Al Swety, Rame Al Auny, Qais Al Saady, Kamal Auad, Ahmad Tubassi i Ahmad Al Roch. Dla wszystkich doświadczeniem, które ich ukształtowało była druga intifada i reinwazja armii izraelskiej na obóz dla uchodźców w Dżenin, gdzie się urodzili i gdzie żyją. Ich bracia i ojcowie nierzadko zginęli podczas drugiej intifady, przebywali w więzieniu, byli bici i poniżani. Niektórzy, jak Kamal, byli zmuszeni przejąć ciężar opieki nad rodziną. Większość z Bad Boys’ów miała syndromy PTSD - postraumatic stress disorder.

Warsztaty były wzajemną lekcją. Najistotniejszym wnioskiem było to, że nie można w sytuacji głębokiej traumy, podejmować prób jej bezpośredniego, „nagiego” odtworzenia, przywołania innymi środkami.

Strach, ból, inwazja, czołg, pogrzeb, strata, rana były zbyt realne, zbyt bliskie. Trzeba było stwarzać taką narrację, która pozwoliła na wygenerowanie dystansu do rzeczywistości, tak aby można ją było zobaczyć, opowiedzieć a nawet wyśmiać. Jeśli warsztaty nawiązywały to traumy, to nie wprost. Wszelkie próby zbliżenia się bezpośrednio, ciałem, do bolesnej pamięci budziły agresję albo zamieniały się w farsę. Jedyne co działało, to siła iluzji, marzenia, fikcji.

Podczas warsztatów powstał film, którego premiera będzie miała miejsce na wystawie „Camping” w Kronice. Nie jest on jednak czystym, dokumentacyjnym zapisem działań w teatrze, które jedynie ujawniają rozmiar nieprzepracowanej traumy. To raczej opowieść o nastolatkach w obozie dla uchodźców w Dżenin, nie umiejących w żaden sposób poradzić sobie z życiem w obozie i z okupacją izraelską, która zniszczyła im rodziny i odebrała dzieciństwo, o ich agresji, smutku i wielkiej potrzebie śmiechu.

  

Azyl dla uchodźców z Uhyst

W Saksonii, w niewielkiej wiosce Uhyst znajduje się budynek z XVIII wieku, który kiedyś służył jako szkoła z internatem dla chłopców ze szlacheckich rodzin Europy, zwany Dannenberghaus. Mimo, że jeszcze w czasach NRD był zamieszkany, a ostatnia staruszka wyprowadziła się dopiero rok temu, budynek zachował wiele z pierwotnego charakteru. Z archiwalnych dokumentów, pisanych gotycką czcionką można się dowiedzieć ile par pantofli czy szlafmyc musiał posiadać student i jaka była zalecana dieta. Można również stwierdzić, że edukacja młodego mężczyzny przebiegała w duchu ewangelickim. Na jednej z archiwalnych fotografii, z okien budynku zwieszają się nazistowskie flagi.

Projekt Azyl dla uchodźców w Uhyst to swoiste political fiction. Jest próbą wyobrażenia sobie sytuacji za 20, 30 lub 50 lat, kiedy Europę - hipotetycznie - zaleje fala uchodźców z różnych stron świata. Jest też postawieniem pytania mieszkańcom saksońskiej wioski, czy gotowi byliby ich przyjąć. Uhyst już kiedyś odpowiadało na to pytanie. We wczesnych latach ‘90 były plany osadzenia 120 uchodźców w pobliskim pałacu. Społeczność wioski odmówiła.

Członkowie Heimatsverein w Uhyst wyrazili natomiast zgodę na realizację fikcyjnego domu dla uchodźców. 12 lipca 2008 nad wejściem do budynku zawisł baner z odpowiednim napisem w języku angielskim i niemieckim, a w oknach oraz w pokojach pojawiły się napisy określające przeznaczenie pomieszczeń dla odpowiednich nacji. Zarówno baner jak i napisy zostały wykonane gotycką czcionką, identyczną z tą, którą opisane były menu i garderoba szlacheckich studentów.

Artystka wybrała dwadzieścia krajów, z których, jak dotychczas, pochodzi największa liczba uchodźców - Palestyna, Afganistan, Irak, Sudan, Birma, Somalia, Iran, Erytrea, Liban, Kurdystan, Azerbejdżan, Armenia, Pakistan, Tybet, Wietnam, Kambodża, Rwanda, Czeczenia, Salwador i Kuba. Kraje wyniszczone konfliktami (np. Irak) oraz te o niższym stopniu rozwoju cywilizacyjnego dostawały pokoje o niższym standarcie. Im biedniejszy kraj, tym bardziej zniszczone pomieszczenie. Sposób wyboru pomieszczeń był jednym z najbardziej cynicznych w strategii projektu.

Gotycka czcionka jest w pewnym sensie emblematyczna dla kultury europejskiej. Kojarzy się z literaturą niemiecką, z niemieckim porządkiem i organizacją. Dla nas, z powodu doświadczeń historycznych, z lękiem eksterminacji. W wypadku projektu Azyl dla uchodźców w Uhyst ta niemieckość stawała się europejskością. Umieszczenie uchodźców w budynku, którego porządek i zwyczaje w nim panujące są opisane tą właśnie czcionką, było postawieniem fikcyjnym uchodźcom warunku asymilacji. Tak więc w pokoju przeznaczonym dla uchodźców z Kuby znajdowała się kopia archiwalnego dokumentu mówiącego o ty, że student powinien posiadać 12 par białych bawełnianych pończoch.

Projekt Azyl dla uchodźców w Uhyst był nie tyle próbą skonfrontowania wioski z nieuchronną w mniemaniu autorki przyszłością, ile pytaniem zadawanym z tej samej pozycji, mianowicie z pozycji mieszkanki Europy. Identyczny, fikcyjny obóz dla uchodźców mógłby powstać w jednej z polskich wiosek, miast.

  

 zob.

 www.kronika.org.pl

 www.rajkowska.com

 www.cameralis.art.pl

  


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 29.11.2008 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.60227 Seconds