Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Po Święcie Niepodległości Drukuj
Sławomir Sierakowski   
12.11.2008
Zauważmy na wstępie, że pojęcie patriotyzmu zadaje jakiś gwałt logicznemu myśleniu. No bo jak można być dumnym z przypadku, że się urodziło Polakiem?

To takie proste ubóstwiać niepodległość i mienić się patriotą. W czasach opozycji antykomunistycznej, ci którzy robili najwięcej, najrzadziej mówili o niepodległości. A im dalej było od realnego działania, tym częściej słychać było o niepodległości i „prawdziwym patriotyzmie”.

Dziś rozmaici „patrioci” piszący „patriotyczne książki” i sprzedający je w „księgarniach patriotycznych” nierzadko wywodzą się nie z żadnej opozycji antykomunistycznej, tylko z koncesjonowanych przez PZPR organizacji katolickich. W tym dwie najjaśniejsze gwiazdy tego ruchu Jerzy Robert Nowak i Ryszard Bender. Jedni robili, drudzy gadali. A ci co tylko gadali, nadrabiać muszą dziś buńczuczną retoryką.

Obchody 90. rocznicy odzyskania niepodległości poprzedzone zostały szeregiem ankiet i sondaży na temat patriotyzmu. „Rzeczpospolita” przepytywała Polaków, czy byliby gotowi umrzeć za ojczyznę. Razi sprzeczność między łatwością ich zadawania i odpowiadania na nie, a samą ich treścią, która mówi o sprawach najtrudniejszych.

Sondażowy patriotyzm wydaje się być jednym z bardziej obrzydliwych osiągnięć naszej krajowej popkultury narodowej. Chodzi o szybką słowną deklarację, najlepiej od razu w sprawie umierania.

Ponad 70 proc. Polaków gotowych jest umrzeć za ojczyznę i to jest wielki polski patriotyzm! A że faktycznie mamy do czynienia z głębokim kryzysem patriotyzmu, świadczy o tym najlepiej śladowe zaangażowanie Polaków w sferę publiczną.

Patriotyzm bowiem to nie jest jakieś indywidualiste virtu, które w postaci symbolicznej wstążeczki można sobie przypiąć do piersi. Indywidualnie to można mieć tożsamość narodową, ale patriotyzm z definicji wpisuje się w kontekst grupowy. I w kontekst działania. Bo patriotyzm sprawdza się w praktyce, a nie w czczej gadaninie.

Przede wszystkim jednak warunkiem koniecznym prawdziwego patriotyzmu jest zaangażowanie w sprawy publiczne. Tymczasem mamy w Polsce 100 proc. patriotów i niewielką niestety liczbę ludzi, którzy gotowi są wyjść poza schemat indywidualnej kariery i zrobić coś dla dobra wspólnego.

Wszystko jedno czy z perspektywy liberalnej, konserwatywnej czy socjaldemokratycznej. Objawem głębokiego kryzysu patriotyzmu w Polsce jest fakt, że społeczeństwo tak łatwo pozwala na to, żeby polskie życie polityczne sprowadzało się do rytualnych kłótni kilku koterii złożonych od 20 lat zawsze z tych samych polityków. Życie polityczne nie byłoby tak rozczarowująco mało ambitne, gdy więcej ludzi chciało się w nie aktywnie zaangażować.

Polacy łatwo dali sobie wmówić ów liberalny banał, że polityka jest be. A przecież, gdyby Ci wszyscy, co nam odzyskiwali niepodległość uważali tak samo i nie byli politykami, dziś mówilibyśmy po niemiecku albo po rosyjsku.

Jak to możliwe, że w kraju tak patriotycznym, Polacy gotowi są zaangażować się w sprawy publiczne jedynie raz na cztery lata? Dlaczego partie polityczne składają się głównie z cwaniaków i karierowiczów, o czym wszyscy powszechnie wiedzą, narzekają na to, ale jakoś nie stoją w kolejce, żeby to zmienić?

Warto jeszcze zadać pytanie, kto ma być podmiotem patriotyzmu? W tradycji polskiego ruchu socjaldemokratycznego pojęcia niepodległości i socjalizmu były pojęciami bliskoznacznymi. Spór toczony przez takich polskich socjalistów jak Wacław Nałkowski czy Stanisław Brzozowski z duchowym przywódcą „ruchu patriotycznego” Henrykiem Sienkiewiczem, polegał na sprzecznych odpowiedziach na pytanie „czyja niepodległość?”.

Tradycja szlacheckich spisków wykluczała szerokie masy społeczne z narodowej walki o niepodległość. Sprzeciwiający się uciskowi socjaliści uważali, że niepodległość odzyskać można tylko razem, gdy szerokie masy społeczne staną się podmiotem walki o wolność narodu.

Dziś ten spór wraca jak echo, gdy widzimy jak polska transformacja po ‘89 roku wykluczyła dużą część społeczeństwa z bycia podmiotem przemian. To właśnie na ich frustracji żerują rozmaici „polscy patrioci”.

Felieton ukazał się na portalu Interia.pl, 12 listopada 2008.

Komentarze
Dodaj nowy
yosoybisiorr   |12.11.2008 12:52:55
Dobrze gada, w górę dziada!
kot   |13.11.2008 03:46:42
Piękna re definicja patriotyzmu dla Polaków. Rzeczą odpowiedniej polityki jest
jej rozpowszechnienie.
Rylew   |14.11.2008 03:20:43
Polacy dzisiaj dzielą się w istocie na rządzonych i rządzących,
ci pierwsi
mówią:
dlaczego mamy wybierać ciągle w tej samej kupie politycznych odpadów i
śmieci ?
A ci drudzy powiadają:
Musicie nas wybierać, bo nie macie narzędzi
aby podstawić swoich i g… nam zrobicie.

Pan Niesiołowski z PO uważa np., że
problem tarczy nie nadaje się jako temat referendum, uważając, jak się domyślam,
że motłoch rządzi tylko raz przy wyborach, do których można go podprowadzić
jak ostatnio.
Więc może jest to tak, że nie będzie społeczeństwa
obywatelskiego jeśli nie będzie do tego woli politycznej rządzących.
Tolek Banan   |14.11.2008 08:47:08
Wszystko fajnie, ale może by się tak Sierakowski zainteresował przyczynami braku
zaangażowania Polaków w życie publiczne. Bo może niekoniecznie ludzi
zapracowanych od rana do nocy, żeby przeżyć, stać na takie "fanaberie"?
A może nie wszyscy z tych chętnych do działania dostają wsparcie od
urzędników-bufonów albo od fundacji, które chętnie wesprą niepełnosprawnych lub
lesbijki, ale już niekoniecznie np. referendum ws. odwołania przekupnego prezesa
spółdzielni mieszkaniowej. A może ludzie nie działają, bo nikt ich tego nie
nauczył, a Sierakowski - w przeciwieństwie do liderów KOR-u - woli brylować na
salonach i wśród studentów niż organizować robotników czy chłopów.

A poza
tym, pozwolę sobie złośliwie dodać, że jacy są Nowak i Bender z Radia Maryja, to
każdy widzi. Ale też warto wspomnieć, że samo RM to najpotężniejszy we
współczesnej Polsce oddolny ruch społeczny, stworzony dzięki gigantycznemu
wysiłkowi i wbrew nagonce niemal wszystkich mediów. Gdy Sierakowski zgromadzi
wokół siebie tyle osób, ile Rydzyk, i gdy zacznie finansować KP z dobrowolnych
składek czytelników, nie zaś z żebraniny w Fundacji Batorego i w ministerstwach,
a swą pozycję zacznie zawdzięczać ciężkiej pracy, nie zaś lansowi robionemu przy
pomocy kolegów z dużych mediów, to wówczas będzie miał prawo rozliczać RM z
nieróbstwa i gadulstwa. Na razie do pracowitości i zdolności mobilizacyjnych
środowiska RM brakuje mu jeszcze sporo.
Regina  - Patriotyzm Kopacz?!   |18.11.2008 02:26:53
Napisał Pan: polska transformacja po 89 roku wykluczyła dużą część społeczeństwa z
bycia podmiotem przemian. To właśnie na ich frustracji żerują rozmaici
polscy patrioci.


Jeśli chodzi o bezdomnych i samotnych to nawet [I]polscy patrioci[I]
nie żerują na nich, a
może przydałoby się?

http://polskatimes.pl/dzienniklodzki/stron&nbs
p;aglowna/58513,samotnych-poswieca-nauce,id,t.html
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 07.01.2009 )
 
« poprzedni artykuł
Generated in 0.69054 Seconds