Nowość w sklepie KP!
Najnowszy numer KP
Komentarze
CYTAT DNIA
Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Po Święcie Niepodległości |
|
|
Sławomir Sierakowski
|
|
12.11.2008 |
Zauważmy na wstępie, że pojęcie patriotyzmu zadaje jakiś gwałt logicznemu myśleniu. No bo jak można być dumnym z przypadku, że się urodziło Polakiem?
To takie proste ubóstwiać niepodległość i mienić się patriotą. W czasach opozycji antykomunistycznej, ci którzy robili najwięcej, najrzadziej mówili o niepodległości. A im dalej było od realnego działania, tym częściej słychać było o niepodległości i „prawdziwym patriotyzmie”.
Dziś rozmaici „patrioci” piszący „patriotyczne książki” i sprzedający je w „księgarniach patriotycznych” nierzadko wywodzą się nie z żadnej opozycji antykomunistycznej, tylko z koncesjonowanych przez PZPR organizacji katolickich. W tym dwie najjaśniejsze gwiazdy tego ruchu Jerzy Robert Nowak i Ryszard Bender. Jedni robili, drudzy gadali. A ci co tylko gadali, nadrabiać muszą dziś buńczuczną retoryką.
Obchody 90. rocznicy odzyskania niepodległości poprzedzone zostały szeregiem ankiet i sondaży na temat patriotyzmu. „Rzeczpospolita” przepytywała Polaków, czy byliby gotowi umrzeć za ojczyznę. Razi sprzeczność między łatwością ich zadawania i odpowiadania na nie, a samą ich treścią, która mówi o sprawach najtrudniejszych.
Sondażowy patriotyzm wydaje się być jednym z bardziej obrzydliwych osiągnięć naszej krajowej popkultury narodowej. Chodzi o szybką słowną deklarację, najlepiej od razu w sprawie umierania.
Ponad 70 proc. Polaków gotowych jest umrzeć za ojczyznę i to jest wielki polski patriotyzm! A że faktycznie mamy do czynienia z głębokim kryzysem patriotyzmu, świadczy o tym najlepiej śladowe zaangażowanie Polaków w sferę publiczną.
Patriotyzm bowiem to nie jest jakieś indywidualiste virtu, które w postaci symbolicznej wstążeczki można sobie przypiąć do piersi. Indywidualnie to można mieć tożsamość narodową, ale patriotyzm z definicji wpisuje się w kontekst grupowy. I w kontekst działania. Bo patriotyzm sprawdza się w praktyce, a nie w czczej gadaninie.
Przede wszystkim jednak warunkiem koniecznym prawdziwego patriotyzmu jest zaangażowanie w sprawy publiczne. Tymczasem mamy w Polsce 100 proc. patriotów i niewielką niestety liczbę ludzi, którzy gotowi są wyjść poza schemat indywidualnej kariery i zrobić coś dla dobra wspólnego.
Wszystko jedno czy z perspektywy liberalnej, konserwatywnej czy socjaldemokratycznej. Objawem głębokiego kryzysu patriotyzmu w Polsce jest fakt, że społeczeństwo tak łatwo pozwala na to, żeby polskie życie polityczne sprowadzało się do rytualnych kłótni kilku koterii złożonych od 20 lat zawsze z tych samych polityków. Życie polityczne nie byłoby tak rozczarowująco mało ambitne, gdy więcej ludzi chciało się w nie aktywnie zaangażować.
Polacy łatwo dali sobie wmówić ów liberalny banał, że polityka jest be. A przecież, gdyby Ci wszyscy, co nam odzyskiwali niepodległość uważali tak samo i nie byli politykami, dziś mówilibyśmy po niemiecku albo po rosyjsku.
Jak to możliwe, że w kraju tak patriotycznym, Polacy gotowi są zaangażować się w sprawy publiczne jedynie raz na cztery lata? Dlaczego partie polityczne składają się głównie z cwaniaków i karierowiczów, o czym wszyscy powszechnie wiedzą, narzekają na to, ale jakoś nie stoją w kolejce, żeby to zmienić?
Warto jeszcze zadać pytanie, kto ma być podmiotem patriotyzmu? W tradycji polskiego ruchu socjaldemokratycznego pojęcia niepodległości i socjalizmu były pojęciami bliskoznacznymi. Spór toczony przez takich polskich socjalistów jak Wacław Nałkowski czy Stanisław Brzozowski z duchowym przywódcą „ruchu patriotycznego” Henrykiem Sienkiewiczem, polegał na sprzecznych odpowiedziach na pytanie „czyja niepodległość?”.
Tradycja szlacheckich spisków wykluczała szerokie masy społeczne z narodowej walki o niepodległość. Sprzeciwiający się uciskowi socjaliści uważali, że niepodległość odzyskać można tylko razem, gdy szerokie masy społeczne staną się podmiotem walki o wolność narodu.
Dziś ten spór wraca jak echo, gdy widzimy jak polska transformacja po ‘89 roku wykluczyła dużą część społeczeństwa z bycia podmiotem przemian. To właśnie na ich frustracji żerują rozmaici „polscy patrioci”.
Felieton ukazał się na portalu Interia.pl, 12 listopada 2008.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 07.01.2009 )
|
|
Felietony Sławomira Sierakowskiego
|
|
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...