Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Jesteśmy zdolni zgasić słońce i gwiazdy, bo nie płacą dywidendy.
John Maynard Keynes

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Nasi okupanci II Drukuj
Sławomir Sierakowski   
29.10.2008

Wyobraźcie sobie państwo, że na specjalnie zwołanej konferencji prasowej papież - niech będzie, że Jan Paweł II - wypowiada następujące słowa: „Ideologia to pewne ogólne ramy pojęciowe i kategorie, dzięki którym człowiek opanowuje rzeczywistość. Każdy z nas ma ideologię. Problem polega tylko na tym, czy opisuje ona rzeczywistość precyzyjnie. I chcę powiedzieć, że owszem, znalazłem w niej słabe punkty i jestem tym poważnie zakłopotany”.

To oczywiście słowa Alana Greenspana, papieża neoliberalizmu, absolutnego przywódcy całej rzeszy, licznych także w Polsce, zwolenników skrajnego liberalizmu ekonomicznego.

Jego słowa wypowiedziane przed komisją Waxmana brzmią równie mocno, jak gdyby Jan Paweł II wykonał podobną co ksiądz Tomasz Węcławski woltę, czyli ogłosił swoje poważne wątpliwości wobec wiary, porzucił stan kapłański, a następnie dokonał apostazji.

Apostazją wobec liberalizmu jest przecież wyznanie Greenspana: „Problem polega na tym, że to coś, co wydawało się solidnym gmachem i zarazem opoką dla konkurencji i wolnego rynku, rzeczywiście się załamało. I, jak już powiedziałem, to mnie zaszokowało. Wciąż nie do końca rozumiem, co się stało, ale oczywiście, w tym zakresie, w jakim zrozumiem, gdzie to się stało i dlaczego, zmienię moje poglądy. Jeśli fakty się zmienią, ja również”.

Gdyby jednak Jan Paweł II wyrzekł się wiary, nie liczmy na choć minimalne wątpliwości, jakie spowodowałoby to u naszych wiernych. Polska wiara silna proboszczem, a nie papieżem, nawet Polakiem. I podobnie, kolejni nasi polscy „proboszcze” neoliberalizmu, nie tracą pewności siebie i światowy kryzys tłumaczą na wszystkie sposoby, byle nie winić dotąd wyznawanej filozofii absolutyzacji wolnego rynku.

Oto dzień po słynnej wypowiedzi Alana Greenspana spotykam w radiu Dominikę Wielowieyską i Piotra Gabryela (z konkurujących wobec siebie - ale nie we wszystkim - „Wyborczej” i „Rzeczpospolitej”) i co słyszę? „Mamy do czynienia z krachem socjalizmu” - mówią zgodnie.

Otwieram „Dziennik” i czytam słowa naczelnego „Wall Street Journal Polska” Marcina Piaseckiego, że obserwujemy klęskę „interwencjonizmu państwowego”, bo FED zawinił, a FED to instytucja publiczna (co jest akurat bzdurą, bo to podmiot prywatny), która zaszkodziła podmiotom prywatnym.

Wszyscy, którzy czytają zachodnią prasę (ze wszystkich stron) i porównują, mogą być zszokowani skalą nieprzemakalności naszych krajowych neofitów liberalizmu ekonomicznego. Nie wiadomo, co mogłoby zachwiać ich wiarą. „Na problemy neoliberalizmu, więcej neoliberalizmu!” - krzyczą zgodnie.

Profesor Witold Orłowski zupełnie się zagubił, biedny, stwierdzając w „Fakcie”: „Kryzys spowodowała chciwość, a nie wolny rynek”. Doprawdy wzruszające wyznanie. Profesor Orłowski sądził dotąd, że niewidzialna ręka rynku i wolny rynek opierają się na altruizmie, a nie na chęci zysku. To nie deregulacja i zezwolenie finansistom na robienie z naszymi depozytami, składkami emerytalnymi, oszczędnościami tego, co im się żywnie podoba.

To nie neoliberalna polityka niskich stóp procentowych stymulująca spekulację na nieznaną dotąd skalę (podam tylko, że Bank for International Settlements szacował rynek instrumentów pochodnych w 2002 roku na 100 bilionów USD, a w 2008 już na ponad 600 bilionów, co odpowiada - uwaga - 10 rocznym PKB całego świata, 40 rocznym PKB USA i ponad 1000 rocznym PKB Polski).

To, proszę państwa, niedobra chciwość, której dobry pan Orłowski nie lubi i nie lubi jej także Dominika Wielowieyska i Witold Gadomski, i wszyscy ci „nasi okupanci”, którzy bombardowali nas ideologią liberalną przez cały okres transformacji, a dziś nie przejmują się nawet apostazją swojego własnego papieża.

Felieton ukazał się na portalu Interia.pl, 29 października 2008.

  

Komentarze
Dodaj nowy
kot   |29.10.2008 13:34:24
Kapitalizm jest grą. W której uczestnicy konkurują ze sobą.
Wyobraźmy
sobie,że gracze w pewnym momencie stwierdzają,że nie jest im potrzebny sędzia, a
reguły gry przeszkadzają.
kot   |31.10.2008 02:44:23
Wyobraźmy sobie, że zawodnicy meczu piłki nożnej rezygnują z obecności
sędziego, albo w czasie gry zaczynają zmieniać jej reguły. Gra stałaby się
niemożliwa.
Dlatego bez regulatora- a w tej roli nic nie jest w stanie
zastąpić państwa- kapitalizm nie może działać jako czynnik rozwojowy. Dlatego
ideologia neoliberalna, dążąca do odpaństwowienia systemu jest bez sensu.
Dlatego- czy się to komuś podoba czy nie- rozwijają się Chiny. A wcześniej inne
państwa Azji. Nie namawiam do odrzucenia demokracji ale kapitalizm lubi
dyktaturę, a nie ją. Natomiast nie polecam dyktatury kapitalizmu, która jest
jego najgorszą formą i najbardziej dla wszystkich niebezpieczną, także dla
niego.
Ratunkiem dla kapitalizmu jest poddanie go regulacji
państwa, które jako system jest w stanie efekt optymalizować. Pośród
ekonomistów najlepiej rozumiał to Keynes, a najlepiej praktykują to Szwedzi.

Kapitalizm nie jest systemem dążącym do optymalizacji, lecz do
maksymalizacji efektu. Systemy tego typu dążą do samozniszczenia
(bezwyjątkowo) taka ich natura.
Mogą więc działać z pożytkiem wyłącznie w
ramach systemu optymalizującego efekt
Jako podporządkowany mu podsystem.
kot   |31.10.2008 03:03:28
W tym sensie to Joseph Alois Schumpeter miał racje gdy twierdził, że kapitalizm
upadnie gdy odniesie swój sukces, a nie Karol Marks, który nie odróżniając
systemu kapitalistycznego (maksymalizującego efekt) od systemu społecznego
(optymalizującego efekt) twierdził, że to sprzeczności w systemie
kapitalistycznym doprowadzą do jego upadku.
kot   |31.10.2008 04:47:07
Odkąd kapitał możne się swobodnie przemieszczać. (Praca przenosi się w ślad za
kapitałem do Chin, a tani towar płynie z powrotem - takie czasy , taki okres)
sprzeczność między pracą,
a kapitałem stała się nie ostra.
Kapitalizm
maksymalizując efekt ma z głowy tę cholerna pracę. Koszt, który nie chce się
dać zminimalizować.
kot   |31.10.2008 05:54:42
Podsumowanie
Nasi okupanci - jak najbardziej i to nie tylko jako zwrot
ozdobny. Jest coś gorszego. Po to aby nas okupować uprawiają (niepotrzebnie
moim zdaniem) zakłamana retorykę, w którą wieża. Wolę cynika (jest mniej
niebezpieczny) niż kogoś kto nie tylko mnie stara się oszukać ale także oszukuje
siebie.
Alan Greenspan z którego gestów i ust, przez wiele lat,
rynki odczytywały mądrość najwyższą, stwierdził, że nie przypuszczał żeby
instynkt samozachowawczy banków (profesjonalnie wszak zajmujących się ryzykami)
pozwolił im na doprowadzenie do sytuacji, z którą mamy obecnie do czynienia.

Czy nie znał natury kapitalizmu, czy ten mądry człowiek, stał się więźniem
obowiązującej retoryki? Która wszak każe brać udział w gonitwie do
maksymalizacji efektu wszystkim uczestnikom tej gry pod groźbą wyautowania,
tych którzy tego nie robią. Z tego mi wynika, że kryzysy kapitalistyczne nie
są żadnym prawem cyklu ekonomicznego, tylko prawem systemu w którym kapitalizm
sprawuje hegemonie podporządkowując sobie system społeczny.
kot   |31.10.2008 05:57:39
Oczywiście nie chodziło o wieżę
tylko o wiarę. Kajam się
Rodam   |31.10.2008 16:47:45
Greenspan to nie jest madry czlowiek, to wyjatkowo glupi czlowiek, ktory
konsekwentnie dekadami pchal USA i swiat to obecnej depresji. Wszyscy normalni
ludzie widzieli jego kardynalne bledy i wytykali je, przewidywali krach, ale
amerykanski system uczynil go bezkarnym i omnipotentnym mimo jego
krotkowzrocznosci i glupoty. Teraz caly swiat za to placi, a on wywinal sie
zalosnym i cynicznym przyznaniem sie do swej glupoty.
Rodam  - Greenspan - savant idiot   |31.10.2008 17:14:59
http://www.forbes.com/2008/10/24/alan-greenspan-id
iot-oped-cx_mt_1024thomas.html
Rodam  - Jeszcze o Greenspanie   |31.10.2008 17:23:50
Nie moge tylko zrozumiec, jak to sie dzieje, ze miliony normalnych i myslacych
ludzi pozwalaja idiotom albo psychopatom zdobywac praktycznie totalitarna wladze
, czego konsekwencje sa zawsze tragiczne.

"Greenspan Says: Better to be
an Idiot Than the Man Who Blew Up the World
September 14, 2007 (LPAC) — Former
Federal Reserve Chairman Alan Greenspan has apparently decided that it were
better to be thought of as an idiot, who failed to recognize the dangers of the
runaway real estate debt bubble, than to be recognized as the architect of an
insane policy which is blowing up all over the globe.

In an interview to be
broadcast on CBS’s 60 Minutes this week, Alan insists he "didn’t really get
it" that selling overpriced homes to people who could not afford them could
have a down side.

While our respect for Sir Alan is, admittedly, quite
limited, we do believe he is being too modest. From his perch at the Fed,
Greenspan presided over the creation of the largest financial bubble in world
history, from derivatives to hedge funds and all in between, including the use
of outrageous real estate prices to fuel his debt machine. With his life’s work
now exploding, sly old Alan is now trying to slip the credit he so richly
deserves."
kot   |01.11.2008 05:55:15
Rodam, do mądrości nie prowadzi tak prosta droga, jaką chciałbyś widzieć.
Uważam, że samo przyznanie się do błędu to jakby przekroczeniem progu mądrości.
Weź choćby wypowiedź skonstruowaną w oparciu o trzy elementy. Będzie różna od
wypowiedzi skonstruowanej z czterech elementów itd. Jeżeli konstrukcje są
poprawne (logiczne) to za każdą zmianą ilości elementów będziemy otrzymywać co
innego. Że jedne z nich są mądre inne nie.? Nie ma to sensu. A przecież z
takimi sytuacjami spotykamy się na co dzień.
Łatwiej znaleźć popełniony błąd
post niż a priori. Greenspan nie tylko był uznawany za geniusza prze
normalnych ludzi ale także przez licznych, amerykańskich, ekonomicznych
laureatów Nobla i oczywiście przez giełdę. Gdy nasi ekonomiści jeździli do
swoich kolegów z USA i pytali się ich: czy nie boją się sytuacji rosnącego
zadłużenia wobec świata, byli protekcjonalnie klepani po ramionach i
słyszeli: nie ma obawy. Jeżeli sprawy rozpatrujemy abstrahując od interesów
(pierwiastka klasowego) to mądrość i głupota staja się bardzo względne.
Nierównowaga ekonomiczna w USA to nie tylko subpime. Żeby móc żyć na koszt
świata Amerykanie przywracają równowagę (dodatkowy element) przy pomocy swojej
militarnej i medialnej potęgi.
Rzecz nie w tym, że Greenspan nie był głupi.
Bo nie był. Ale w tym, że wierzył wraz z nazbyt licznymi, w samoregulacje
kapitalizmu.
Jeżeli chcesz przykład ekonomicznego idiotyzmu, który trwa, bo
zmiana ograniczyłaby zyski -to brak podatku Tobina, o którym na razie cicho,
a będzie głośno, gdy w światowym systemie finansowym trzaśnie.
Rylew  - > niedobra chciwość   |01.11.2008 08:21:17
Można widzieć kapitalizm w kategoriach ewolucji jako forma organizacji
społecznej, służąca maksymalizacji efektywności produkcji i usług. To jedno ze
stadiów rozwoju, adekwatne do poziomu rozwoju kulturowego człowieka. Z pewnością
nie ostatnie jeśli założymy, że rozwój kulturowy człowieka nie zatrzymał się tak
jak to założyć musiał Fukujama twierdząc, że kapitalizm jest ostatnią formą
organizacji społecznej.
Mógłbym zresztą się z tym zgodzić przewidująć globalną
katastrofę nuklearną, spowodowaną wynaturzeniami tej formacji społecznej.


Kapitalizm wyrastał na nawozie chciwości i egoizmu, którego pokłady w
mentalności zwierzęcia z dużym mózgiem wydawały się niewyczerpalne.
Jeden z
protagonistów kapitalizmu powiedział mniej więcej tak:
postęp ludzkości zaczął
się wtedy gdy człowiek po raz pierwszy ogrodził kawałek ziemi i powiedział - to
moje.
Już znacznie wcześniej niektóre drapieżniki obsikiwały swoje tereny
łowne, dla zaznaczenia, że obcym wstęp wzbroniony,
ale jakoś trudno mi się w
tym doszukiwać postępu.
Socjalista może powątpiewać czy chodzi o postęp czy
raczej o nieszczęście.
Człowiek wierzący w Boga stwórcę może dopatrywać się
złodziejstwa gdyż wszechświat należy do Boga, który dał go wszystkim ludziom w
pacht, a hipoteka jest w niebie. Dlatego wszelka własność naturalnych podstaw
egzystencji człowieka jak ziemia, woda, powietrze, energia i inne jest
nielegalna, jest przywłaszczeniem czyli kradzieżą.
To samo można zresztą
wyprowadzić z naturalistycznego światopoglądu.

Zwierzę stało się człowiekiem
za sprawą ewolucji otrzymując zdolność rozwijania uczuć wyższych, myślenia
analitycznego i abstrakcyjnego. Dzisiaj człowiek jest zdolny dociekać meandrów
swojego rozumu, mentalności, uczuć, a także kreować takie pojęcia jak zło i
dobro. W związku z tym także zmianom podlega stosunek człowieka do własności,
bogactwa i do innych ludzi.

W XX w był okres kiedy zdawało się, że
humanistyczny kierunek rozwoju zwycięży.
Komunizm był ideą upodmiotowienia
człowieka, a realny socjalizm próbą wcielenia tej idei w życie, próbą
nieudaną.
Nastąpiła recydywa kapitalistycznej myśli gdzie kapitał ważniejszy
jest od pracy, bogactwo od człowieka, a dobro uprzywilejowanych jednostek od
dobra społecznego.

Dokonało się to przy wykorzystaniu idei liberalizmu i
indywidualizmu.
Powstała zmutowana forma kapitalizmu w oparciu o neoliberalizm.
Rylew  - Kot,   |01.11.2008 09:22:11
Schumpeter wypromował jeszcze jedną ważną myśl, mianowicie różnicę pomiędzy
kapitalistą a przedsiębiorcą.
Dzisiejszy kapitalizm opiera się w większym
stopniu o kapitał rentierski, spekulacyjny niż kapitał produkcyjno usługowy,
chociaż ten pierwszy chętnie ubiera się w szaty tego drugiego używając dla opcji
operacji bankowych pojęcia produkty i usługi kapitałowe.

Schumpeterowi
chodziło o zróżnicowanie kapitału rentierskiego od produkcyjnego, dzisiaj
problemem nr. 1 jest kapitał spekulacyjny, giełdowy, który przybrał takie
rozmiary, że stalilność rynków kapitałowych jest już niemożliwa.
Nikt nad tym
już nie panuje, a teraz jak się zdaje cudem uniknięto katastrofy, nie wiadomo
tylko na jak długo.
Powszechne zajęcie się spekulacją na giełdach światowych i
lokowanie kapitałów w oazach bezpodatkowych powoduje, że kapitał nie pracuje na
dobro wspólne powodując dodatkowo zjawisko zubożenia mas utrzymujacych się z
pracy najemnej.
kot   |01.11.2008 12:27:27
Rylew, tak przyzwyczailiśmy się do używania nieważnych słów, w ważnych
sprawach,
że Ty zamiast mając do wyboru: polemizować, lub zgodzić się ze mną
, tylko czegoś ważnego nie doczytałeś .
To jest kluczowa sprawa. Nie ma
kapitalizmu nie chciwego. Zawsze jest chciwy. Nie ma czegoś takiego jak
ewolucja, czy ukulturalnienie kapitalizmu. Mówienie o moralności kapitalizmu
jest śmieszne. Ale to nie znaczy, że kapitalizm nie może być pożyteczny.
Może.
Także zdanie oceniające kapitalizm jako ,,..forma organizacji
społecznej, służąca maksymalizacji efektywności produkcji i usług,, ma sens
tylko w określonym kontekście , a nie ma go, gdy jest tego kontekstu
pozbawione, a Ty użyłeś go bez kontekstu.
Pojęcie kapitalizm -podobnie
jak inne, nie zawsze przyzwoite słowa  ma różne znaczenia: jest narzędziem,
którym używając można narobić dużo złego albo uczynić coś dobrego i wówczas
albo uzyskujemy maksymalizacje produkcji i usług (innowacji itd.), albo
wpędzamy większość ludzi w nędzę. Wszystko zależy od tego w czyich rękach jest
państwo -które powinno być regulatorem zewnętrznym wobec systemu
kapitalistycznego. Gdy państwo staje się tożsame z systemem kapitalistycznym
społeczeństwo jest okupowane, a kapitalizm też traci, bo nie może wszak sam
siebie regulować. Na co zawsze będzie miał autodestrukcyjne ciągoty goniąc za
zyskiem. Dla Marksa taka sytuacja okupacji była jedyną.
W kapitalizmie
według niego- państwo jest na jego usługach kosztem społeczeństwa. Do takiego
państwa, w pełni na usługach kapitału, dąży neoliberalizm, często z dobrym
skutkiem. Tymczasem trzydziestolecie powojenne , a także takie państwa -jak
przysłowiowa -Szwecja dzisiaj, weryfikują w praktyce, że taka możliwość nie
jest koniecznością.
qwardian  - Wolna ręka rynku i religii…   |01.11.2008 22:58:21
Sławomir Sierakowski:
"Gdyby jednak Jan Paweł II wyrzekł się wiary, nie
liczmy na choć minimalne wątpliwości, jakie spowodowałoby to u naszych wiernych
….byle nie winić dotąd wyznawanej filozofii absolutyzacji wolnego
rynku".

Zaskoczę Pana ale takie wyrzeczenie się wiary miało miejsce
podczas II Soboru Watykańskiego, gdzie Karol Wojtyła grał pierwszoplanową rolę i
przyczynił się do znacznych zmian, które podkopały fundamenty naszej religii. I
ma Pan absolutną rację, że wierni nie zareagowali na zmiany, które musieli
wówczas zaakceptować wierni. Spowodowało to spłycenie wiary, kryzys i w zasadzie
zredukowało większość katolików do milczącej masy, niezaangażowanej w sprawy
religii, jedynie z przyzwyczajenia poddającej się coniedzielnemu obowiązkowi
mszy świętej. Inaczej rutyna. Oczywiście dla osoby rozumnej i inteligentnej
pojęcie religii sięga dużo głębiej, ja na ten przykład muszę znać wszystkie
aspekty powstania życia po jej śmierć, żebym sobie wyrobił opinię na ten temat.
To również tyczy się aspektów powstania kosmosu i w którym punkcie obecnie
znajdujemy się. Potem należy dopiero formułować pewne wnioski i opinie. Msza
jest jednym z kolejnych kroków, ale tam padają słowa "Wierze w …", i
to jest zwieńczenie mojej wiary gdzie przyjmuję komunię…
Sprawa tego kryzysu
finansowego. Obawiam się, że mylne diagnozy padają z prawa i lewa. Tak pieniądz
powinien być regulowany, nie finanse. Pieniądz powinien mieć pokrycie w
kruszcach szlachetnych, dokładnie tak jakim go natura stworzyła, my stwarzając
mechanizmy rodzaju obligacji, opcji, warrantów nie wiemy w zasadzie jaka jest
zawartość pieniądza w pieniądzu. Rynek próbuje to korygować w procesie marnując
i puszczając z dymem miliardy kapitału, które z pożytkiem mogłyby służyć celom
rynkowym jak poszukiwania gazu, ropy, nowych oszczędnych źródeł energii.
Tymczasem te środki finansowały budowę domków z karton gipsu z paździerzem na
wielką skalę Wstyd. Dziękuję za uwagę.
Rylew  - kot, porozmawiajmy spokojnie   |02.11.2008 04:28:02
chociaż nie widzę większych różnic w naszych poglądach, a różnimy się chyba
tylko w sposobie patrzenia na sprawy.
> tak przyzwyczailiśmy się do używania
nieważnych słów, w ważnych > sprawach,
Myślę, że często także bywa tak, że
nie potrafimy odnależć głębszego sensu w pozornie nieważnych słowach.

> Nie
ma czegoś takiego jak ewolucja, czy ukulturalnienie
> kapitalizmu. Mówienie o
moralności kapitalizmu jest śmieszne. Możliwe, tylko że ja nie mówię o
ucywilizowaniu kapitalizmu jako takiego lecz o postępie cywilizacyjnym człowieka
w którym takie cechy jak chciwość, pazerność mogą pod wpływem rozwoju sił
wytwórczych i zmian kulturowych zostać najpierw stępione, później zaś wyrugowane
do wartości bliskich zera. Formacja kapitalistyczna będzie się przekształcać.


To założenie to jedna z podstawowych różnic pomiędzy lewicą a prawicą. Ci
ostatni twierdzą, że jest to niemożliwe.


Chciwość z pewnością jest cechą
ludzką, a niekoniecznie całych systemów społecznych, natomiast podzielam pogląd
i już to wspomniałem wczesniej, że cała formacja społeczna może ukształtować się
biorąc impuls sprawczy od chciwości. Wszak zasadą
i celem działalności
gospodarczej w kapitalizmie jest gromadzenie
i pomnażanie kapitału w jak
największych ilościach.

Chciwość występuje u ludzi, we wszelkich systemach
społecznych. Jej odwrotnośccią jest szczodrobliwość, a formą patologiczną
chciwości jest pazerność, gdy z chciwości człowiek zdolny jest do popełniania
czynów niezgodnych z prawem lub z moralnością.

Schumpeter dzieli właśnie
kapitalistów na rentierów, lichwiarzy
i spekulantów z jednej strony oraz na
przedsiębiorców z drugiej. Różnice są dość istotne, z jednej strony źródłem
bogactwa jest
domniemane > rozmnażanie się kapitału, czyli pieniądz robi
pieniądz praktycznie bez pracy własnej, a z drugiej strony praca własna,
przedsiębiorczość, innowacyjność, zapobiegliwość i inne czynniki prowadzące
także do bogactwa właściciela środków produkcji.

Jest wiele przykładów firm,
których majątek, często ogromny powstawał przez dziesiątki lat, a nawet przez
stulecia przy nakładzie ciężkiej pracy i wyrzeczeń całej rodziny. Spore wrażenie
na mnie zrobił widok gdy przebywałem w RFN, w hotelu należącym do pewnej
rodziny, gdzie rano babcia dobrze po 70ce wstawała o 5:00 by zrobić gościom
śniadanie. Syn wstawał podobnie, miał dość duże szklarnie. Potem przeżywałem to
sam prowadząc działalność gospodarczą na własny rachunek.

Jest więc pewien
niedosyt w sprawie definicji kapitalizmu, bo działalność pożyteczna
indywidualnie i społecznie mieszana jest z działalnością o charakterze
pasożytniczym ( np. lichwa, spekulacja, oszustwo, kradzież ), wrzucana do
jednego worka i nazywana wrednym kapitalizmem. Może więc dlatego wymyślono
eufemizm
> gospodarka rynkowa, a jeszcze lepiej socjalna gospodarka
rynkowa.
Jednak to w żaden sposób nie eliminuje brudu i zagrożeń jakie ten
system, jak zwał tak zwał, generuje.

Dzisiaj zagrożeniem dla świata jest
przede wszystkim uwolniony wielki kapitał zajmujący się głównie spekulacją na
giełdach światowych, oraz kapitał zaangażowany w produkcję uzbrojenia, sprzętu i
materiałów na potrzeby wojny.

Zgodzić się można z tym, że o socjalizmie
można mówić wtedy gdy działalność gospodarcza ma cel społeczny, dobro wspólne,
egzekwowane przez silne demokratyczne państwo, a o kapitalizmie neoliberalnym
wtedy gdy cel jest prywatny, skorumpowane lub sterroryzowane rządy chodzą na
pasku przedstawicieli wielkiego kapitału, stanowiąc prawo na jego potrzeby, a
społeczeństwo sprowadzone jest do roli pastwiska.

Ciekawe jest jak to się
stało, że po pewnym okresie humanizacji rozwoju kulturowego na świecie nastąpiła
recydywa myślenia egoistycznego skutkującego mutacją nowego typu
człowieka.

Rewolucjonista to taki, który nie wie, że trwałe zmiany może
dokonać tylko ewolucja. Konserwatysta zaś nie wie, że istnieje coś takiego jak
ewolucja.
Rodam   |02.11.2008 11:00:24
"Rzecz nie w tym, że Greenspan nie był głupi. Ale w tym, że wierzył wraz z
nazbyt licznymi, w samoregulacje kapitalizmu."

Dla mnie fakt, ze ktos
slepo wierzy w taki absurd jak samoregulowalnosc kapitalizmu jest wlasnie
glupota, ale ludzie maja rozne koncepcje tego stanu umyslu. Najlepsze okreslenie
dla Greenspana to wlasnie "savant idiot" - ktos zupelnie pozbawiony
zdolnosci logicznego myslenia i przewidywania. A to, ze byl on popierany przez
tylu rzekomo madrych ekonomistow, swiadczy, ze ich madrosc jest podobnej
kategorii. To zbiorowa madrosc mafii.
kot   |02.11.2008 14:14:04
Rodam, podstaw tylko pod słowo mafia słowo klasa i gra.
Interes jednostkowy i
zbiorowy u najinteligentniejszych ludzi powoduje,że pewnych rzeczy nie widzą, a
raczej nie chcą widzieć. W pewnym momencie, choć nie zawsze, zaczynają działać
przeciwko sobie. Więc mądre to nie jest.
Rodam  - mysle, ze oni planowali wielki szwindel   |02.11.2008 16:06:51
Greenspan gral role naczelnego lichwiarza Ameryki, a jego wspolnicy tzw.
ekonomisci go wspierali i dekadami utrzymywali na tym stolku we wlasnym
interesie. Wreszcie wszystko padlo, a obecne jego przyznanie sie do wlasnej
glupoty jest tylko zalosna proba wymigania sie od odpowiedzialnosci za wlasne
przestepstwa finasowe.
Rodam  - mysle, ze oni planowali wielki szwindel   |02.11.2008 16:07:00
Greenspan gral role naczelnego lichwiarza Ameryki, a jego wspolnicy tzw.
ekonomisci go wspierali i dekadami utrzymywali na tym stolku we wlasnym
interesie. Wreszcie wszystko padlo, a obecne jego przyznanie sie do wlasnej
glupoty jest tylko zalosna proba wymigania sie od odpowiedzialnosci za wlasne
przestepstwa finasowe.
Rylew  - W tym szaleństwie jest metoda   |03.11.2008 04:51:27
Greenspan był jednym z wyższych duchownych Kościoła neoliberalnego, którego
struktury obejmują już większy kawałek świata. Nie wierzę w jego
głupotę.
Każdy średnio rozgarnięty człowiek musiał się domyślać, że
polityka prowadząca do rozwarstwienia społecznego i polaryzacji
kapitału prowadzi to na manowce.

Raczej należałoby się zastanowić
kto za nim stał.
Giełdy stanowiące narzędzie okradania słabszych przez
silniejszych, 
pompowanie olbrzymich społecznych pieniędzy w giełdy,

sprzeciw wobec prób przerwania złych tendencji na rynkach finansowych
(np. w czasie ostatnich szczytów G7 i G8 w Niemczech USA i
GB odrzuciły propozycje innych państw w stej sprawie),
tolerowanie
rajów podatkowych, te fakty muszą skłaniać do rozważania
teorii spiskowych.
Kod:
  
kot   |03.11.2008 05:55:56
Nie lubię teorii spiskowych. To nie znaczy, że czegoś takiego nie ma. Dla tego,
że skłania do łatwych rozwiązań. Zlikwidujmy tych takich owakich, a będzie nam
się nam żyło długo i szczęśliwie. Nie będzie. To takie myślenie PIS-em.

Kapitalizm psychologicznie bazuje na chciwości i nic tego nie zmieni, bo
taki on jest. Lecz chciwość też jest złym słowem, bo ocennym. Lepiej używać
słów nie wartościujących. Mówić o mechanizmach, bo znając je jesteśmy w stanie
coś (pożytecznego) zrobić. A nie jednych złych zastępować innymi złymi,
którzy są dobrymi tylko w swoich oczach. Polepszanie charakteru człowieka
jakoś się nie udaje. Ale dobre instytucje i procedury oparte o znajomość
mechanizmów społecznych robią wiele dobrego.
Lubię kapitalizm porównywać do
energii jądrowej. Jest pożyteczna dopóty jest pod kontrolą, z pod której przy
każdej nadarzającej się okazji próbuje się uwolnić.
Rylew  - Mniejsza z teoriami spiskowymi,   |03.11.2008 14:08:52
szkoda tylko, że niechęć do nich czerpiesz z niechęci do PIS.
Co ja się
natłumaczę różnym ludziom, że nie jest ważne kto co mówi tylko co kto mówi, ale
i tak mało kto rozumie co mówię.

Naturalnie można grupę ludzi, którzy mają
wspólne cele i metody, działają na swoją korzyść na koszt innych łamiąc
najczęściej prawo, nie nazywać mafią czy lożą tylko lobbystami, albo grupą
chciwych, bogatych ludzi. Można nazwać spisek porozumieniem czy umową, wszystko
jest możliwe, ale mamy do czynienia z faktami, skutkami i stratami, a przy
próbach zapobiegania temu napotykamy dziwny opór
tych którzy powinni sami do
takiego stanu nie powinni dopuścić.

Nie wystarczy mówić o mechanizmach
fatalnych tendencji i faktów, trzeba znaleźć odpowiednich ludzi zdecydowanych
położyć temu kres.
> Polepszanie charakteru człowieka jakoś się nie udaje.
I
owszem, tylko że nie następuje to tak szybko jak byśmy sobie tego życzyli.
Ewolucji trzeba pomóc.
Nie bójmy się słów ocennych, chciwość jest jest jaka
jest, a pazerność jej rozwiniętą formą, powodującą krzywdę innych.

Porównanie
kapitalizmu do energii jądrowej jest dobre, mam podobne.
Kapitalizm jest jak
dziki ogier, okiełznany może przynieść człowiekowi
korzyści, nie okiełznany
szkodę.
Rodam  - wiec Greenspan to cyniczny gigaoszust   |03.11.2008 14:11:10
na jedno wychodzi, debil-savant czy naczalnik zlodzei. Dla ludzkosci to jest bez
znaczenia, wiekszosc ludzi zostala okradziona na wielka skiale, zeby paru
gangsterow moglo sie uwlaszczyc ich majatkiem. Pytanie - dlaczego w demokracji
ludzkosc na to zezwalala.
Rodam  - wiec Greenspan to cyniczny gigaoszust   |03.11.2008 14:11:17
na jedno wychodzi, debil-savant czy naczalnik zlodzei. Dla ludzkosci to jest bez
znaczenia, wiekszosc ludzi zostala okradziona na wielka skiale, zeby paru
gangsterow moglo sie uwlaszczyc ich majatkiem. Pytanie - dlaczego w demokracji
ludzkosc na to zezwalala.
kot   |03.11.2008 15:07:05
Rylew, ,,nie jest ważne kto co mówi tylko co kto mówi,,. Oczywiście!

Czytasz trochę po łebkach.Nie tylko PIS Jeżeli rozmawiamy poważnie precyzja jest
konieczna.Z mojej wypowiedzi wynika, że skłonność jednostek i zbiorowości do
wyzysku wobec tych, którzy są tego dostępu pozbawieni na skutek
uprzywilejowanego położenia(pieniądze, władza)
pod byle pretekstami jest
przypadłością ludzką. Nazywam to efektem klasowym.
A sprawnie działający
mechanizm demokratyczny powinien temu przeciwdziałać. Ale, sprawnie nie
działa!
Żeby to zmienić potrzeba: więcej Rylewów i lepszej teorii.
Zrozumienia,że społeczeństwo i kapitalizm mają rozbieżne cele.I kto tu ma
dowodzić!
Dlatego tak ostro zwalczam takie bezsensowne zbitki pojęciowe
jak: społeczna gospodarka rynkowa, u nas jest zły kapitalizm gdzie indziej dobry
(Szwedzki jest taki sam jak gdzie indziej)?! Nie da się kapitalizmu zmienić
ewolucyjnie ale można ewolucyjnie go okiełznać (jak lubisz mówić).
kot   |04.11.2008 03:38:48
Jeżeli coś nie jest warte ponownego czytania - nie warte było
czytania.
Zarzucałem Rylewowi niezbyt uważne czytanie tego co napisałem.
I
wpadłem we własne sidła, nie czytając dokładnie tego co napisał.
Zgodziłem się
w poprzednim wpisie, że porównania ( dotyczące kapitalizmu) użyte przez Rylewa
i przeze mnie są sobie równoważne. Błąd ! I to nie byle jaki -zasadniczy.
Fakt, że na mój błąd nikt (doktoranci powinni to zrobić z obowiązku ) z forum
nie zaregował świadczy o spustoszeniach cywilizacji obrazkowej.
Przyzwyczajeniu, że tego co się pisze nie należy traktować ze wszystkimi stąd
wynikającymi konsekwencjami, lecz jak jeden z możliwych obrazków.
-Jeżeli
kapitalizm potraktujemy jak konia, którego trzeba okiełznać to zgodnie z
analogią
koń okiełznany staje się koniem dobrym. Z porównania więc wynika, że
kapitalizm może być dobry. A to przeczy mojej zasadniczej tezie, z którą bez
zastanowienia Rylew się godzi, aby za chwile jej zaprzeczyć.
- Jeżeli
przyrównujemy kapitalizm do kontrolowanej energii jądrowej to pozostając w
zgodzie z analogią nie możemy mówić o kapitalizmie dobrym lub złym tylko
dobrze lub źle używanym. Kapitalizm staje się narzędziem.
To co napisałem
jest sprzeczne z cała tradycją traktowania kapitalizmu. I to głównie ze
środowisk lewicowych, przyzwyczajonych do oceniania go przy pomocy kategorii
moralnych.
Rylew   |04.11.2008 08:15:41
Nie widzę tu żadnego błędu, może poza tym, że przypisujesz koniowi

okiełznanenu jakąś moralną ocenę  dobry.
Ja nie czynię tego, ogier dziki,
nieokiełznany jest tworem natury,
jest jaki jest, ani dobry ani zły. Podobnie
ten nieokiełznany. Jest nieużyteczny dla człowieka, lub użyteczny, ale to już
zależy od człowieka. Myśląc o tym bardziej myślałem o tym koniu jak o maszynie
roboczej niż o istocie żywej. Tygrys który pożera antylopę nie jest ani dobry
ani zły.

Kapitalizm wykształtował się w toku ewolucji, jako system stosunków
społecznych, które podlegają zmianom ewolucyjnym. Te stosunki usiłujemy zmieniać
kierując się instynktami samozachowawczym
i społecznym. Chciwość jest chyba
także częścią lub pochodną instynktu samozachowawczego. Nie możemy zmieniać
świata ewolucyjnie to nonsens. Możemy tylko pomóc ewolucji ekstrapolując
przebieg krzywej rozwoju społecznego i działając zgodnie z jego
wektorem.

Teraz gdy kierunek zmian wydaje się wykraczać znacznie poza
ustaloną trajektorię powinniśmy reagować, bo zagraża katastrofa społeczna i
cofnięcie się w rozwoju o całe stulecia.
To odchylenie powoduje mutacja
kapitalizmu w kierunku neoliberalnym, turbokapitalizmu.
I tutaj bardziej
adekwatne jest twoje porównanie do energii atomowej.

Ratunkiem wydaje się być
demokracja, ale nie jej namiastka jaka panuje w większości państw zwanych
demokratycznymi.
Potrzeba demokracji, a nie demokracji burżuazyjnej czy
demokracji liberalnej.

> To co napisałem jest sprzeczne z cała tradycją
traktowania
> kapitalizmu.
Tak, ale to nie jest błąd, choćby "doktoranci
tak uważali, to jest odmienny punkt widzenia, chociaż z tego samego punktu
siedzenia :).
wojnier  - Mam prośbę do Kota i Rylewa,   |04.11.2008 11:46:08
fantastycznie Wam idzie analiza upadku gospodarki amerykańskiej, a groźba
zacofania o całe stulecia robi wrażenie. Czy nie byłoby zbyt śmiałe bym
zasugerował analizę porównawczą systemu w Korei Pn i południowej? Co prawda w
Korei Pn nie jest jeszcze tak tragicznie jak w USA bo nie wszyscy koreańczycy
mogą umrzeć w tym roku z głodu ale niedługo dogonią Szwecję, tam wszak
obowiązują tylko regulacje a o wolnym krwiożerczym rynku nikt tam nie wie. Swoją
drogą czemu jeszcze "krytyka polityczna" nie wysłała do Korei Pn swojego
emisariusza (proponuję znawcę amerykańskiego systemu bankowego Pana Gdulę) celem
podpatrzenia co bardziej skutecznych "regulacji".
Rodam  - kapitalizm tylko w kagancu i kolczatce   |04.11.2008 13:15:06
Zgadzam sie z przedmowcami, Kotem i Rylewem, ze kapitalizm jest tolerowalny
tylko w kagancu i kolczatce. I tylko taki kapitalizm sie rozwija i odnosi
sukcesy. Przykladem socjalny kapitalizm w USA po Nowym Dealu FDR’a - jego sukces
trwal az do lat 1960. Potem kapitalizm sie neoloberalnie zdegenerowal i
implodowal - jego agonie wlasnie widzimy w USA.
Rylew   |05.11.2008 04:47:08
Wojnier,
my tu sobie rozmawiamy o kapitalizmie na pewnym dość wysokim stopniu
ogólności, nie chodzi zatem o klęskę amerykańskiego modelu gospodarki dzisiaj
tylko o kapitalizm jako zjawisko historyczne i społeczne. Groźba cofnięcia się o
całe stulecia o której wspomniałem dotyczy zmian w sferze mentalności, a nie
gospodarki materialnej. Jest to dla mnie dość interesujące. Twoje fobie i
zmyślenia jakby mniej.

Moja rada: zanim coś napiszesz przeczytaj tekst dwa
razy, a jeśli dalej nie zrozumiesz to siedź cicho i nie przeszkadzaj.
kot   |05.11.2008 06:07:46
Nie napisałem, ze kapitalizm trzeba tolerować w kagańcu i w kolczatce.
To co
napisałem jest- niby takie same, ale -różni się od takiego stwierdzenia
zasadniczo.
O kapitalizm należy dbać! Tak jak to robią Szwedzi  początek
listy państw przyjaznych
przedsiębiorczości. A jednocześnie mają państwo
spełniające atrybuty państwa socjalistycznego. Podobnie dobrze sobie z nim
radzą, choć na swój sposób Chińczycy.
Mimo, że jest poddawany licznym
ograniczeniom, restrykcjom kapitalizm kocha Chiny.
Socjalistycznie
myślącego Baracka Obamę (powszechnie dostępna służba zdrowia i pełna
dostępność do wykształcenia na wszystkich poziomach, miejsca pracy) poparł
business i giełda mimo, że obiecał podwyższyć podatki i wprowadzić nowe
regulacje. Kapitalizm gdy może uwalnia się z pod kontroli, ale tak nie musi być.
wojnier  - Rylew,   |05.11.2008 13:37:56
bardzo przepraszam, że nie przyłączam się do wzajemnego kadzenia ale wolę
dyskusję o bardziej spolaryzowanych stanowiskach, trochę się gubię zresztą, z
którym zdaniem polemizować bo nie zgadzam się chyba z co drugim. Ale, nic na
siłę, nie przeszkadzam.
Rylew  - Acha, rozumiem wojnier, chcesz się bić :   |06.11.2008 05:22:56
Ja także lubię dyskusje spolaryzowane dwubiegunowe z pewnymi jednakże
zastrzeżeniami. Jeśli dyskutuje się z kimś kto nie podziela twoich podstawowych
wartości i światopoglądu, a także ma inne definicje podstawowych pojęć co do
których trwa spór, to taka dyskusja najczęściej jest stratą czasu. Kończy się
kacem moralnym i pytaniem dlaczego ten drugi jest taki głupi ?
Coś takiego nie
ma większego sensu.
Ciekawsza byłaby wtedy rozmowa o tych wartościach. Rzadko
udaje się także uzgodnić definicje kluczowych pojęć, bez czego spór jest
okładaniem się ciosami na oślep.

Jeśli, jak rozumiem, chcesz udowodnić
wyższość kapitalizmu nad socjalizmem to trzeba najpierw przynajmniej zdefiniować
same te pojęcia, a później przymierzyć do przykładów które chcemy przywołać.
Trzeba przy tym mieć na uwadze, że wszystko się zmienia w czasie i obraz
stosunków społecznych także.

Na przykład,
dzisiaj o kapitalizmie według
mojej definicji można mówić już tylko w kontescie historycznym. W wiekszości
krajów rozwinietych mamy bowiem już do czynienie z kapitalizmem neoliberalnym,
turbokapitalizmem czy jak tam zwać. W tym nowym zanika znaczenie produkcji w
akumulacji kapitału, a rośnie volumen operacji finansowych, które mają rzekomo
powiększać kapitał. Tworzenie kapitału w oderwaniu od pracy ludzkiej jest
podstawową i niebezpieczną mrzonką, którą wpajano ludziom od dziesiątków lat. To
jest największe niebezpieczeństwo nowego systemu bowiem powoduje polaryzację
kapitału, spychając warstwę ludzi utrzymujących się z pracy do roli strzyżonych
trawników, strzyżonych i deptanych, strzyżonych coraz ostrzej.

Ja podejmuję
się wykazać, wyższość socjalizmu nad kapitalizmem według moich definicji tych
pojęć.
Jednak nie będę dyskutować w oparciu o takie definicje, że socjalizm to
taki ustrój gdzie jest żle, a kapitalizm gdzie jest dobrze lub inne podobne
brednie.
wojnier  - Rylew   |06.11.2008 11:09:41
wyjdźmy od Twego zdania, z którym się zgadzam: "spychając warstwę ludzi
utrzymujących się z pracy do roli strzyżonych trawników, strzyżonych i
deptanych, strzyżonych coraz ostrzej". Więc prześledźmy jak się to
strzyżenie odbywa. Przykład taki: Pracownik wykonał pracę, gdzie wartość
robocizny w sprzedanym wyrobie równa się 100%. Kalkulacja tej robocizny z punktu
widzenia relacji pracownik - pracodawca - państwo może przebiegać następująco:
koszt pracy + zysk pracodawcy + podatek VAT = 100%. Te 100% zapłacił inny
pracownik, z innej fabryki, więc zgodził się z wartością tej pracy. I co się z
tymi pieniędzmi dzieje? Pytanie o zysk, przyjmijmy 20% co jest wartością
przyzwoitą acz w wielu branżach nieosiągalną (bo duża konkurencja), daje to
rachunek taki: praca + 20% + 22% = 100%. Przybliżone kwoty wyglądają tak: 68 +
14 + 18 = 100. Policzmy dalsze daniny: koszty pracy - w tym składki i podatki 26
, inne 3, Podatki od zysku czyli CIT i PIT właściciela to ok 4. Razem dla
państwa to minimum 48, dla pracownika 39, kapitalista ma 10. Dalej, pracownik
bierze te 39 i idzie do sklepu gdzie kupuje płacąc kolejne 22% podatku. I tu
pewnie pojawia się pierwsza kość niezgody między liberałami a socjalistami. Ja
interpretuję ten wysysk, jako wyzysk leniwej większości nad przymuszoną do pracy
mniejszością, która osiąga w Polsce wyżyny wydajności indywidualnej, a za
granicą uchodzi już za wzór pracowitości. Kapitalista ze swoją 10 jest w tym
interesie marginesem, on zarabia na tym że ma odpowiednie grono pracowników.
Budowanie ideologii, że proporcje 5:4:1 dla państwa, w zyskach z działalności
zorganizowanej przez właściciela, przy takich trudnościach jak w Polsce, jest
krwiożercze, złodziejskie i niesprawiedliwe wywołuje u mnie określone refleksje.
Rylew  - Cesarzowi co cesarskie   |07.11.2008 02:39:38
Wojnier zostaw te rachunki i spróbuj wznieść się wysoko ponad sakiewki
obywateli. Wyobraź sobie, ze jesteś premierem rządu i jednocześnie ministrem
finansów. Co widzisz z góry?
W większości bida, potrzeby społeczne ogromne,
wydatki się piętrzą
nie widać dobrych źródel dochodów budżetu oprócz UE, ale
tam też najpierw trzeba zapłacić.
Co robić ? Sięgnąć do wypchanych portfeli
nie możesz bo ideologicznie nie pasuje, a przed wyborami powiedziałeś, ze
wprowadzisz liniowy, zresztą podniósłby się taki wrzask we wszystkich mediach,
że nie dotrwałbyś do następnych wyborów.
Pozostaje troszkę ostrzej dokaszać
trawnik (społeczeństwo) , chociaż odrosty są znikome:).
Mówiąc poważnie
większość krajów na dorobku w tym Polska ma problem zbyt niskich dochodów
budżetu.
W Polsce ten problem jest poważniejszy o tyle, że w związku z
przeprowadzonym w idiotyczny sposób ubojem gospodarki PRLu wystąpiło ogromne
bezrobocie, żeby to ukryć, albo i zapobiec katastrofie społecznej wysłano masę
ludzi na wcześniejsze emerytury. Potem z powodów ideologicznych nie
interweniowano już w kierunku przeciwdziałania bezrobociu z wiarą w niewidzialną
rękę rynku i przypływ obcego kapitału.

Ponieważ bezrobocie rosło nadal, duża
część młodzieży pokazała ci gest Kozakiewicza i wyjechała za granicę wzbogacać
bogatych, nie czekając inwestycji unijnych. Ci co wyjechali wcześniej i zdążyli
już się dorobić nie chcą wracać widząc, ze Polska dalej drepcze w
błocie.

Reasumując Polska ma za mało miejsc pracy i za mało ludzi
zarabiających pracą na utrzymanie swoje i państwa. Dzieje się tak nadal mimo, że
są już dotacje unijne, że z kraju wyjechało kilka milionów ludzi w wieku
produkcyjnym i wielu korzysta z wcześniejszych emerytur. Za błędy poprzedników
trzeba płacić
 jak za zboże . Tracisz w sondażach.

Jedynym sposobem
poprawienia sytuacji pozostaje ci powiększyć liczbę pracujacych i obniżenie
stopy bezrobocia do wartości poniżej 5%. Wtedy wzrosną również płace, ludzie
odetchną, a twoje dochody (państwa) wystarczą na pokrycie wydatków.

Teraz
zastanów się jak to zrobić.
Wiem, że karmiono cię kluskami neoliberalnych
bzdetów, że trzeba obniżać podatki to się ożywi, ale to się w dużych krajach nie
sprawdza, a twój kraj jest duży.

Prawdę pisząc to ja używając określenia
koszenie trawnika nie miałem tylko na myśli fiskusa jako kosiarza. Fiskus
chociaż kosi ostro oddaje dużą część na potrzeby publiczne.
Są inni kosiarze
jak np. pracodawcy, którzy płacą za mało (naturalnie nie wszyscy)
wygospodarowując sobie zbyt dużą część zysków,
a także banki odzierające
kredytobiorców ze skóry i płacący marne grosze za pozostawione im depozyty,
energetyka, handel towarem spożywczym itp.
Do poważnych kosiarzy należą także
wielcy spekulanci giełdowi którzy doją wszystkich którzy zetknęli się z giełdą,
ostatnio również w Polsce emerytów.
kot   |07.11.2008 05:06:20
Ładnie to Rylew ujął . Ale ja odniosę się konkretniej do argumentacji Wojniera
(a propos warto by ustalić czy nick internetowy pisać z dużej, czy z małej
litery, jestem za małą literą).
Wydaje się że uczestnicy gry kapitalistycznej
nie znoszą podatków , że czują się okradani.
Teraz w Austrii, dobrze
zarabiający ( nie tylko kapitaliści) połowę swoich zarobków oddają państwu. W
czasach powojennych gdy Ameryka rozwijała się dwukrotnie szybciej niż
niedawno, a klasa średnia ( włączając sporą część robotników) rozrosła się do
niemal 70% populacji, progresywne podatki szybowały też powyżej 70%. I
wszystkim się dobrze żyło. Bo kapitaliści mimo wysokich obciążeń podatkami
mieli większe przyrosty niż teraz, a ci z klasy średniej wiedzieli, że roku
po rok będzie im się wiodło jeszcze lepiej. Brzmi to teraz trochę jak bajka!
Ale przez prawie trzydzieści lat tak było, dobrze kapitalistom i klasie
średniej. Jedni i drudzy czuli się wygrani. Przez kolejne trzydzieści lat
bogactwo wzrosło powiedzmy dwukrotnie i bieda też, a klasa średnia w krajach
bogatych z roku na rok się kurczy. Czy to ci nic nie daje do myślenia?

Wojnier prawidłowa odpowiedź zależy od prawidłowo postawionego
pytania.
-Zadaj przedsiębiorcy pytanie- jaką wolisz sytuacje:
czy wysokie
podatki i dynamiczny rozwój gospodarczy, w którym będziesz uczestniczył i
uzyskiwał wysokie zyski, czy niskie podatki i brak dobrych, lub żadne
perspektywy do prowadzenia działalności gospodarczej.
- Nieprawidłowe ( żeby
nie powiedzieć ) oszukańcze jest stwierdzenie, że jak będą niskie podatki to
wtedy będzie wysoki wzrost gospodarczy. To jest taka, jak mawiał pewien ksiądz,
g.-prawda. Konieczność takiej zależności nie została udowodniona.
Rzecz więc
w tym, czy mamy do czynienia z dynamicznym wzrostem gospodarczym, czy ze
stagnacją. A rola państwa dbającego zarówno o klasę średnia jak i o kapitalistów
jest we współczesnym świecie pierwszoplanowa. Chyba w obecnym kryzysie
wyraźnie ją widać!
wojnier  - Niestety, bez rachunków ani rusz   |07.11.2008 14:16:19
nie da się ocenić argumentów bez szacowania składników systemu. Rylew właśnie
pokazał jak się popełnia pieworodny grzech socjalisty. Po co przejmować się
rachunkami byle geszefciarza, kiedy JA, WIELKI MANIPULATOR mam cały NARÓD na
głowie. I ten sposób powstaje pomysł, który pcha naród na nowe tory, ku nowym
perspektywom ale z przemilczeniem faktu, że tym samym przekreśla on dwa razy
więcej możliwości niż stworzył. Jeżeli premier i minister nie zrobią takich
rachunków to są jak dzieci we mgle.

Wysokie podatki oczywiście nie są
elementem trwale destabilizującym, pod warunkiem, że kraj eksportuje swoje
wyroby za stosunkowo wysokie ceny. Wtedy może sobie pozwolić na import prostych
usług w dużych ilościach. Czyli, za to co zostaje po opodatkowaniu taki austriak
może wygodnie żyć. Jeżeli natomiast w Polsce, to co zostaje po opodatkowaniu nie
starcza na import tanich usług mamy to co mamy. A po to by Polska miała dobry
drogi eksport to trzeba jakoś tych zdolnych polaków zmotywować, tylko czym, cała
kasa pójdzie na wcześniejsze emerytury.
Rylew  - Eeee tam, wojnier,   |08.11.2008 04:47:05
ja nie mówiłem, że nie należy się przejmować obciążeniami fiskalnymi
społeczeństwa, ja tylko usiłowałem ci pokazać jak wygląda podłoże takiej a nie
innej sytuacji z góry, no ale gdy ktoś nie potrafi patrzeć na świat inaczej jak
przez własną portmonetkę to wtedy popełnia chyba jakiś inny grzech, a nawet
gorzej bo błąd :).

Ten błąd powodujący utratę szerszego, społecznego widzenia
powoduje dalsze błędy. Jednym z nich jest preferowanie ekonomii podaży, to
właśnie jest to motwowanie zdolnych Polaków jak to ująłeś. Tylko, że to nie
działa, a skutkuje tylko chwilowym napełnieniem portfeli tych zdolnych Polaków
i jeszcze większą bidą w kraju.
Socjaliści preferują ekonomię popytu czyli
rynek. Ten ostatni najlepiej motywuje zdolnych, twórczych i
przedsiębiorczych.
Ekonomia podaży to jest jakby popychanie wózka przy pomocy
sznurka jak określił to jeden z ekonomistów, to nie działa.
Jeśli marzysz o
eksporcie to pomyśl, że świat jest zawalony towarem
i mocami produkcyjnymi i
panuje tutaj mordercza konkurencja.

Polski problem jest specyficzny, bo
płacimy za błędy transformacji.

Prof. Manteufel powiedział kiedyś, że
zrobiono z jaj jajecznicę, a on osobiście z jajecznicy spowrotem zrobić jaj nie
potrafi.
To mniej więcej pasuje do dzisiejszej sytuacji, teraz potrzeba dużo
czasu i mądrego działania, aby odbudować stado, mieć spowrotem jaja, kurczaki,
kury i koguty, znowu coraz więcej jaj itd.

Tylko pytanie jak ustanowić rządy
mądrego działania ?
Jak pozbyć się naszych okupantow ?
arena  - Wojnier, eksport i Polska   |08.11.2008 09:41:17
@wojnier
"Wysokie podatki oczywiście nie są elementem trwale
destabilizującym, pod warunkiem, że kraj eksportuje swoje wyroby za stosunkowo
wysokie ceny. Wtedy może sobie pozwolić na import prostych usług w dużych
ilościach. Czyli, za to co zostaje po opodatkowaniu taki austriak może wygodnie
żyć. Jeżeli natomiast w Polsce, to co zostaje po opodatkowaniu nie starcza na
import tanich usług mamy to co mamy. A po to by Polska miała dobry drogi eksport
to trzeba jakoś tych zdolnych polaków zmotywować, tylko czym, cała kasa pójdzie
na wcześniejsze emerytury."

To jest nielogiczne. A moze ja czegos nie
zrozumialem, po prostu?

BTW
Polska ma jedne z najnizszych podatkow w
Europie.
http://en.wikipedia.org/wiki/List_of_countries_b
y_tax_revenue_as_percentage_of_GDP

Ranking pochodzi z 2005 roku, dzisiaj sa
one jeszcze nizsze i wynosza troche ponad 33% w stosunku do PKB.

A teraz do
rzeczy. Polski eksport jest na wysokim poziomie, niestety silna zlotowka mocno
go w miedzyczasie nadwyrezyla. Jezeli dobrze przyjrzysz sie walutom krajow
Skandynawskich, to pierwsze co sie rzuca w oczy, to ich slabosc. Widac, ze sa
one utrzymywane (interwencjonizm) na tak niskim poziomie specjalne pod eksport.
Szwedzi boja sie euro, gdyz nie sa pewni czy mogliby zachowac eksport na tak
wysokim poziomie jak obecnie. Warto dodac, ze Europa jak i USA budowaly swoj
dobrobyt w czasach, albo wysokich podatkow (USA), albo w czasie konsekwentnego
corocznego ich podnoszenia (Szwecja).

Panstwo jest neutralne. Samo w sobie
nie jest ani dobre, ani zle. W Skandynawii rozumiane jest jako narzedzie, ktorym
mozna ksztaltowac i ulepszac rynek, przez co staje sie on znacznie silniejszy.
Wezmy za przyklad inwestycje w nauke i badania, ktore panstwo bierze tam na
siebie, a takze rozbudowany i efektywny sektor publiczny.

Norwedzy
eksportuja czesciej niz gaz i rope, najnowsze technologie zwiazane z ich
wydobyciem, a ktore to powstaja dzieki panstwu wlasnie, w sektorze publicznym.
Szwedzi i Dunczycy mogli wybudowac jeden z najnowoczesniejszych mostow na swiece
laczacych oba te kraje, dzieki interwencjonizmowi panstwowemu. Przy budowie tego
mostu stosowano najbardziej zaawansowane technologie, ktore powstawaly w
sektorze panstwowym, a ktore to dzisiaj oba te kraje sobie eksportuja. Co
ciekawe, wybudowanie tego mostu przyciagnelo rowniez wiele miedzynarodowych
korporacji. Interwencjonizm tworzy nowe miejsca pracy, moj drogi.

Widzisz,
eksportowac mozemy nabial, a takze zaawansowane technologie. Pierwsza galaz
gospodarki jest wazna, ale narazona na wzloty i upadki, druga jest bardziej
stabilna i stymulujaca. Wiedza to Wikingowie, ktorzy zamiast albo mordowac rynek
albo skladac mu dziekczynne pochwaly, zaczeli go wykorzystywac do swoich celow.
Piekne! To jest wlasnie zwyciestwo humanizmu nad determinizmem!

Ludzie nie
beda pracowac lepiej i wiecej dzieki niskim podatkom, ale dzieki lepszym
warunkom pracy. To warunki jakie panuja w pracy decyduja o wydajnosci
pracownikow. Z kolei wysokie podatki, tak samo jak i niskie, najzupelniej w
swiecie nie istnieja. Sa tylko podatki odpowiednie albo nieodpowiednie. Jezeli
ludzie beda widziec efekty placenia podatkow, w fakcie istnienia sprawnego
panstwa, to beda sklonni placic ich wiecej, nie dlatego, ze maja taki fetysz,
ale wiedza, ze dzieki temu kupuja sobie lepsze warunki w ktorych dane jest im
zyc.

ps
Jaka ciekawostke dodam, ze Francja i Niemcy maja obecnie
najmocniejszy eksport na swiecie, zas USA bardzo slaby, a kto dzisiaj wygrywa
eksport, ten wygrywa globalizacje.
wojnier  - Rylew,   |08.11.2008 10:53:22
już wiem, że czujesz się inżynierem społecznym ale przemyśl to jeszcze raz.

"Socjaliści preferują ekonomię popytu czyli rynek. Ten ostatni najlepiej
motywuje zdolnych, twórczych i przedsiębiorczych. "
Tu się poddaję, nie
rozumiem.
wojnier  - Arena,   |08.11.2008 10:59:39
mnie z kolei wydaję się, że rozumiem o co ci chodzi i powiem więcej,
potwierdzasz to co napisałem. Kraje eksportujące wysoką technologię mogą sobie
pozwolić na wysokie podatki bo to co zostaje po opodatkowaniu wystarcza na
wygodne życie.
Te 33% to obawiam się nie uwzględnia ubezpieczeń społecznych,
wszystko to co nie jest ubezpieczeniem zdrowotnym jest podatkiem.
arena  - @wojnier   |08.11.2008 13:46:19
@wojnier
"Kraje eksportujące wysoką technologię mogą sobie pozwolić na
wysokie podatki bo to co zostaje po opodatkowaniu wystarcza na wygodne
życie."

Ale komu zostaje po opodatkowaniu? Tego wybacz, ale nie
rozumiem.

Mysle, ze zapomniales, iz wyzsze podatki nie pojawily sie wczoraj,
ale faktycznie niedlugo po drugiej wojnie swiatowej, czy jak w przypadku USA,
jeszcze przed nia. I to wlasnie ostatnio byla moda na je obnizanie.

To co
chialem przekazac, to fakt, ze nie byloby wielu tych nowych technologii bez
inwestycji w nauke i badania, a ktore to byly finansowane z podatkow. Bez
inwestycji w sektor publiczny, dzisiaj Skandynawia nie potrafilaby zapewnic
takich dobrych warunkow dla swoich naukowcow, inzynierow
itd.

@wojnier
"Te 33% to obawiam się nie uwzględnia ubezpieczeń
społecznych, wszystko to co nie jest ubezpieczeniem zdrowotnym jest
podatkiem."

No ale dotyczy to tez pozostalych krajow. Przy uwzglednieniu
Ubezpieczen spolecznych, ich punkty procentowe rowniez by wzrosly.
Rylew  - wojnier,   |09.11.2008 04:33:15
nie rozumiesz, czy nie chcesz zrozumieć ?

Gdybyś tylko zechciał skupić się
bardziej nad meritum zamiast nad stanem mojej duszy :).
Nic dziwnego zresztą że
nie rozumiesz jeśli wyznajesz zbawczą rolę liberalizmu gospodarczego ponad
wszystko. Jeśli dałeś się uwieść idei rzekomo dobrodajnego obniżania podatków
(najbogatszym).
Greenspan także już nic nie rozumie.
Rozumiał to pewien
przedsiębiorczy kapitalista Henry Ford, który
powiedział: samochody nie
kupują samochodów, a podobnie myślało wielu w RFN po wojnie.
Czy teraz jasne ?

Jeśli jeszcze nie to ja także się poddaję :).
wojnier  - Arena,   |09.11.2008 09:16:13
tym, którzy te wysokie podatki płacą. Jeżeli w danym kraju istnieje odpowiednio
dużo obywateli zdolnych do sprzedaży swojej pracy za granicę za wysokie ceny w
porównaniu do cen na podstawowe artykuły bytowe to fundują oni także pozostałej
(czyli nie eksportującej i nie pracującej) części społeczeństwa przyzwoite
warunki życia. Jeżeli natomiast cała pracująca populacja zajmuje się
wytwarzaniem dóbr najprostrzych i stosunkowo tanich, to nie ma szans rozwojowych
a zapewnienie godnego bytu niepracującym jest bardzo trudne. Odwoływanie się
przez lewicę do przykładów zamożnych krajów skandynawskich czy zachodnich jest
dużym "skrótem myślowym" bo abstrachującym od drogi osiągnięcia poziomu
tych krajów. Zdecydowana większość z nich już kilkaset lat temu weszła na drogę
specjalizacji w pewnych dochodowych sektorach ekonomicznych nie gardząc przy
okazji rabunkiem innych krajów. Udowadnianie teraz, że to właśnie dzięki wysokim
podatkom możliwy jest postęp dla Polski jest ogłupianiem nie rozumiejącej
historii ekonomii części wyborców. Obywatele bogatych krajów od dawna nie
pracują przy zajęciach słabo płatnych a opiekunki do dzieci czy osób starszych
są masowo zpoza granic nie mówiąc o sezonowych zbieraczach czy robotnikach
budowlanych. Czy mam rozumieć, że pomysł podnoszenia podatków w Polsce ma
odwrócić tę sytuację?
Moda na obniżanie podatków bierze się również ztąd aby
skierować pieniądze w określone przez rząd rejony gospodarki.
Pomysł wysokich
podatków dla "kapitalistów" jest nośny politycznie ale to są wszystkie
jego zalety. Przy tak małej ilości podmiotów podlegających mu w Polsce skutek
fiskalny marny, dżungla przepisów znakomicie ułatwiająca niepłacenie wysokich
stawek. Naprawdę są ważniejsze sprawy.
wojnier  - Rylew,   |09.11.2008 09:30:59
właśnie obecny kryzys amerykański wziął się ze stymulowania rynku popytem, czy
aby na pewno chcesz propagować ten sposób gospodarowania? Sądziłem, że we
wczśniejszych postach odniosłeś się do tego krytycznie, dlatego nie
rozumiem.
Nie lekceważ problemu ciągot lewicowych do inżynierii społecznej,
socjalizm ma szanse przetrwania tylko w przypadku unifikacji celów społecznych.
Grupy inaczej myślących są dla socjalizmu dużym zagrożeniem co sprawia ideologom
wielki kłopot. Chyba wiesz jak to się zwykle kończy.
Rylew  - Koń by się uśmiał, wojnier   |10.11.2008 03:37:57
> właśnie obecny kryzys amerykański wziął się ze stymulowania
> rynku
popytem, czy aby na pewno chcesz propagować ten sposób
> gospodarowania?

Wiem, że ten przekręt pasuje do twoich poglądów, ale to nie ma nic wspólnego z
prawdą. Stymulacja popytu dotyczyła głównie rynków
finansowych i
spekulacyjnych.
Może byś przeczytał, obok jest bardzo ciekawy artykuł
M.Gduli
pt. Jak wyrwać państwo z rąk neoliberałów, tam jest niezła próba
analizy przyczyn kryzysu.
Jeśli chodzi o rynek konsumencki to bankowe kredyty
wywoływały sztuczny popyt, ale nie taki mają na myśli socjaliści.
Popyt
naturalny jest wtedy ludzie mają pracę z której mogą się utrzymać i część
odłożyć na dalsze cele. Wzrost popytu jest gdy rośnie siła nabywcza
ludności.
Neoliberalna polityka gospodarcza doprowadziła do zubożenia tego
rynku do tego stopnia, że już ok. 47mln. osób w USA jest bez ubezpieczenia
zdrowotnego. Jednym słowem: nie macie pracy nie macie pieniędzy, bierzcie
kredyt. Wyobraź sobie, że to nie biedni Amerykanie kupowali dobra użytkowe tylko
banki kupowały,
po to żeby im wkrótce zabrać. W ten sposób stymulowano nie
rzeczywisty popyt tylko sztucznie wzrost PKB.

Co do inżynierii społecznej w
znaczeniu jakie ja jej przykładam to naturalnie, że jest ona potrzebna. Nie
można pozwolić na kompletne zdziczenie stosunków społecznych pod wpływem
liberalnego
róbta co chceta w gospodarce.
A o socjalizm się nie martw
krzywa rośnie, coraz więcej ludzi rozumie czym jest naprawdę socjalizm i
dochodzi do wniosku, że jego przeciwieństwo, neoliberalny kapitalizm jest
kompletnie skompromitowany.

> Grupy inaczej myślących są dla socjalizmu dużym
zagrożeniem co
> sprawia ideologom wielki kłopot.
Inaczej myślących jest
niewielu, owszem jest wielu skołowanych którzy nie myślą, łykając bez
zastanowienia propagandowe kluski
neoliberalnej tuby medialnej. Jest sporo
zakłamywaczy, beneficjentów systemu i ich płatnych pomocników, ale prawda powoli
wychodzi na jaw. Ludzie zaczynają rozumieć, że ten system im nie służy, że

okradani i w końcu musi dojść do zmian na lepsze.
Neoliberalny
totalitaryzm także w końcu padnie.
wojnier  - Rylew,   |10.11.2008 07:15:15
Gdula uprawia niezbyt czystą politykę, to mniej więcej tak wyglądały procesy
czarownic, jak przychodził grad to trzeba było kogoś spalić na stosie dla
uspokojenia gawiedzi. Jeżeli chcesz przyjąć taką metodologię dyskusji to
oczekuj, że argumentacje socjalisty będę traktował w kontekście
narodowego-socjalizmu niemieckiego lub pomoru głodowego na Ukrainie.
Jeżeli
nawet uznać postępowanie Greenspana za celowe szkodnictwo, to znajdź proszę w
doktrynie liberalnej tezę, że można bezkarnie pompować pieniądze w jakikolwiek
sektor gospodarki. Jeżeli Greenspan uważał, że może robić co chce to był problem
jego osobistej odpowiedzialności. Mogę Ci ułatwić zadanie, bo to co zrobił
najbliżej ma do Keynesa.
Z tych emocji, które wyzierają z Twoich postów widać
że masz potrzebę odreagowania, ale o liberaliźmie niewiele wiesz.
Rylew  - Kryzys to nie dopust boży.   |10.11.2008 14:38:32
Ciekawe jak to się odbywa, że tę samą rzeczywistość widzimy inaczej.
Ja np. nie
widzę w przedmiotowym tekscie Gduli żadnych elementów polowania na czarownice.
Jest dużo faktów, sporo liczb i żadnych domysłów. Jeśli chodzi natomiast o
winnych kryzysu których Gdula widzi dość wyraźnie, to pomijając pewne
niedostatki analizy widzę to tak samo.
Wydaje się także, że tutaj mniej chodzi
o Greenspana, a o wiele bardziej o cały system neoliberalny, którego Greenspan
był jednak arcybiskupem, a może nawet papieżem jak chce Sierakowski:).

> Z
tych emocji, które wyzierają z Twoich postów widać że masz
> potrzebę
odreagowania, ale o liberaliźmie niewiele wiesz.
Tutaj zgoda i również to, że
przynajmniej wiem za mało w stosunku do tego co bym chciał jeszcze wiedzieć. Z
drugiej strony dość dużo, aby skutecznie podyskutować z kimś kto z kolei w moim
temacie ma pewne braki.
Ty robisz to samo, chętnie skrytykujesz komunizm
chiński chociaż z pewnością nie studiowałeś mysli Mao :).

I tutaj chyba leży
pies pogrzebany, mianowicie w tym miejscu w którym mając w głowie ideologie nie
potrafimy ich skonfrontować
rzeczywistością. Ideologie są piękne chociaż także
niedoskonałe, ale ich odwzorowanie w rzeczywistości jest już zwykle tylko ich
karykaturą.
Podobnie jest chyba z liberalizmem. Spróbuj sam odpowiedzieć na
pytanie dlaczego dzisiaj w środowiskach poza (neo)liberalnych, słowo liberał
stało się brzydkim słowem.
Postaraj się tylko nie ulec pokusie i nie wiązać
tego z rzekomą głupotą tych środowisk, bo to nie jest roztropne
założenie.

Jeśli chcesz możemy porozmawiać o tym.
wojnier  - Rylew,   |11.11.2008 07:22:53
to zobacz teraz co się dzieje jak podążysz drogą wyznaczoną przez Gdulę i
Sierakowskiego. Ja w odpowiedzi, natychmiast uruchamiam skojarzenie socjalizmu z
Hitlerem i Stalinem, pierwszy to arcykapłan drugi to papież, albo odwrotnie. I
co to daje komukolwiek poza samym Sierakowskim i udziałowcom "krytyki"?
To wykorzystanie zjawiska zastosowanego przez Samoobronę a potem PIS do
zwierania szeregów wyznawców i spolaryzowania sceny politycznej. Z wyjaśnianiem
rzeczywistości nic wspólnego.
A jak Ci się nie chce zerknąć do choćby Wikipedii
to proszę : " Neoliberalizm -
kierunek we współczesnej ekonomii
przyjmujący za podstawę funkcjonowania gospodarki wolną grę sił rynkowych, lecz
dopuszczający ingerencję państwa w określonym zakresie."
No i co na to
powiesz, skąd do liberałów dotarły idee interwencjonizmu, czyje to postulaty
chcą zwiększyć jeszcze bardziej ingerencję państwa w gospodarkę. FED zrealizował
od początku 21 wieku olbrzymie zadanie interwencjonistyczne w postaci emisjii
pustego pieniądza i nieprawda, że nic nie robił, aby zapobiec katastrofie, on
cały czas ją podżegał. Z liberalizmem jako takim to nie ma nic wspólnego,
interwencjonizm to idee fix lewicy, które już nie jeden naród sprowadził na
manowce.
Żebyśmy się dobrze zrozumieli, liberałowie nie są bez winy, brak
wyrazistego protestu i odcięcia się od manipulacji pieniędzmi skutkuje teraz tym
skojarzeniem. Niemniej FED jest instytucją na tyle tajemniczą i
niekontrolowalną, że dopiero tak duży kryzys spowodował może próby analizy jego
działalności. Ale chcę też zaznaczyć, że system bankowy istniejący w USA i
Polsce z pomysłami liberalnymi też nie ma wiele wspólnego. Bankowcy zapewnili
sobie działanie tzw "tytułu wykonawczego" który umożliwia egzekucję w
dowolnym momencie. Owocuje to co pewien czas aferami przejmowania majątku
inwestorów pochopnie biorących kredyt od hohsztaplerów. Niektórzy sadzą że
kryzys 29 r wziął się właśnie od masowo wystawianych tytułów wykonawczych przez
banki amerykańskie co z kolei spowodowało wyprzedaż akcji dla spłacania
kredytów.
Spytaj proszę Pana Gdulę czy ma jakieś lepsze pomysły na uzdrowienie
sytuacji monetarnej czy bankowej, ja śledzę ich wypowiedzi od dawna, jedynie co
mają do powiedzenia to "neoliberalizm musi odejść", to chyba za mało na
program gospodarczy lewicy.
Rylew   |11.11.2008 15:03:22
Wojnier tu nie chodzi o wyjaśnienie z wikipedii.
Znam lepsze. Mam także swój
opis neoliberalizmu.

> interwencjonizm to idee fix lewicy, które już nie
jeden naród
> sprowadził na manowce.
Nie ośmieszaj się,
interwencjonizm
to lekarstwo na liberalny kapitalizm, produkujący kryzysy, wojny i nieszczęście
ludzkie. Przeczytaj w tej swojej Wikipedii.
Interwencjonizm był chętnie
stosowany w państwach kapitalistycznych świata już chyba od stu lat. Co najmniej
od czasu gdy powstał FED potem New Deal itd., a wiele krajów zawdzięcza mu swoje
bogactwo.
Chcesz powiedzieć, że kapitalizmem rządzi lewica,
a Keynes to lewak
:)?
Lewica popiera interwencjonizm wtedy gdy ratuje przed masowym bezrobociem,
nędzą i głodem słabszą ekonomicznie część ludności.
Kto ten aspekt pomija jest
człowiekiem niegodziwym.

Interwencjonizm jest tylko narzędziem i w dużej
mierze w czyim ręku się znajduje i w jakim celu jest użyty stanowi o jego
wartości.

Co do liberalizmu rynkowego
spisałem sobie wypowiedź pewnego
dyskutanta na forum GW. Oto jej fragment:
ale warto wiedzieć, jak oceniają
obecną postać systemu zwolennicy doktryny liberalnej. Warto też wiedzieć, że
zmienili oni ostatnio znacznie poglądy. Oni tak, ale nie nasi zwolennicy
neoliberalizmu. Oni ciągle mówią o Adamie Smithie (twórcy teorii liberalnej) i
powołują się na Johna Graya, doradcę rządu Margaret Thatcher.
Luttwak
przypomina, że bogiem czcicieli rynku, którzy wysławiają wspaniałość
turbokapitalizmu, jest Adam Smith, lecz ich nabożność polega głównie na tym, że
go nie czytają. Dużo mądrzejszy od swoich dzisiejszych zwolenników Smith
umieścił w swoim dziele wyjątki, wykluczenia i zastrzeżenia względem zasady,
zgodnie z którą wolny rynek jest zawsze najbardziej wydajny i maksymalizuje
łączny dobrobyt. John Gray zaś twierdzi, że idea globalnego wolnego rynku

spocznie obok komunizmu w muzeum zbankrutowanych utopii. 

Jak widzę nie
chcesz obciążać swojej głowy myśleniem, dlaczego słowo liberał stało się dzisiaj
brzydkim słowem, o co cię zapytałem w poprzednim tekscie, a szkoda bo mogło by
to być ciekawe.

O lewicę proszę się nie martwić.
Neoliberalizm musi
odejść, gdyby to udało się szybko zrealizować byłby to wielki sukces narodów.
Dzisiaj nie jest problemem czy neoliberalizm musi odejść tylko jak dać mu
skutecznego kopniaka na pożegnanie.
Thome  - Wnioskowanie papieskie.   |11.05.2009 09:19:20
Szanowny Panie Sławomirze

Kilka nieścisłości (celowych?;) wkradło się do
Pańskiego tekstu.

1. Istotnie - FED jest czymś w rodzaju "kartelu"
monetarnego, nie jest klasycznym bankiem centralnym. Jednakże jego umocowanie w
prawie amerykańskim oraz ustawowo określone zadania czynią tę różnicę
instytucjonalną nieistotną. Twierdzenie więc, że za kryzys nie odpowiada podmiot
publiczny, ale prywatny - jest nieuprawnione. FED jest podmiotem publicznym
realizującym politykę rządu.

2. Nie jest roztropnie odnosić się w zakresie
ekonomii czy jej komentowania do profesora Orłowskiego. Jest to człowiek o
stosunkowo niestabilnych i mało fachowych opiniach. Coś w rodzaju guru
pop-ekonomii spod znaku czytelników "Pulsu Biznesu".

3. Gdyby
prześledzić przebieg (i sygnały przed) kryzysu stałoby się dla Pana oczywiste,
że u jego podstaw (w USA, ale i w Europie) stała błędna polityka monetarna oraz
fiskalna banków centralnych i rządów. Ekspansja (czyniona w imię…a jakże,
utopii Keynes’a:)) monetarna i fiskalna pociągnęła za sobą całą serię patologii,
które próbowano zwalczać….administracyjnie. Nie mogło się to udać. Na bardziej
szczegółową analizę nie miejscu tutaj, ale może kiedyś…?

Pisze Pan:

"neoliberalna polityka niskich stóp procentowych stymulująca spekulację na
nieznaną dotąd skalę"

Zarówno "polityka" (sic!) stóp
procentowych (a więc nie rynek!) nie była "naoliberalna" (cokolwiek to
znaczy), jak i Alan "Bańka" Greenspan od dawna zapomniał, czym jest
rynek kredytu. Ten człowiek już w latach 80-tych porzucił swoje korzenie, a
zaczął robić właśnie politykę.

Oczywiście kryzys obecny jest "krachem
socjalizmu" (w zasadzie Keynesizmu). Jednak, jak to się objawia w
mainstreamowych gazetach….nikt niestety nie czyta Bastiata. I nie chce
zrozumieć, że niektórych rzeczy (np. działań FED na początku wieku) nie było
widać, a skutki pozostały.
krezus   |01.11.2009 11:10:10
Ależ polityka sztucznie niskich stóp procentowych jest polityką socjalistyczną.
Z tą różnicą że zamiast wspierania biedniejszych ludzi z budżetu jak ma to
miejsce w Szwecji, wspiera się ich drukując pusty pieniądz(sztucznie tani
kredyt). Czy to nie amerykański nadzór nałożył na banki obowiązek szczegółowego
uzasadniania decyzji o nieudzielaniu kredytów hipotecznych? Tani kredyt
spowodował bańkę spekulacyjną na wszystkich instrumentach finansowych, bo
przecież jakoś trzeba było zabezpieczać to niepotrzebne ryzyko do którego
zmuszane były banki. Na bazie ryzykownych zobowiązań zbudowano skomplikowane
instrumenty żeby ryzyko niespłacenia kredytu rozeszło się po rynku. Dodatkowo
wizja państwa opiekuńczego które jak się okazało wyciąga wszystkich
nieodpowiedzialnych z opresji budowała poczucie że da się wiecznie żyć na koszt
Chińczyka.
Obecny kryzys pokazuje przede wszystkim że nie da się w sposób
korzystny oddziaływać na gospodarkę regulując centralnie i sztucznie podaż
pieniądza.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 07.01.2009 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 1.00706 Seconds