|
Kto Polakom ukradł Polskę |
|
|
Sławomir Sierakowski
|
|
14.03.2006 |
|
Bardzo trudno jest zbudować Polskę solidarną. Żeby to zrobić, trzeba byłoby rzeczywiście niemalże zrewolucjonizować model polityki gospodarczej, przyjmując za priorytet poprawę stanu najgorzej sytuowanych. Przestać śpiewać melodię, że wzrost gospodarczy załatwi wszystkie problemy, a uprzywilejowani prawnie i podatkowo przedsiębiorcy załatwią nam wzrost. Zbudować Polskę solidarną znaczyłoby najpierw pożegnać się z wieloma mitami, na straży których stoją potężne media i potężny biznes oraz Witold Gadomski. Prawo i Sprawiedliwość obiecało Polskę solidarną. PiS wszczęło wojnę z mediami, a ostatnio także z gwarantem korzystnej sytuacji przedsiębiorców Leszkiem Balcerowiczem. Czy PiS buduje zatem Polskę solidarną? Bracia Kaczyńscy postanowili zakwestionować przyjęte po ’89 roku założenia transformacji. Jednakże nie te, które faktycznie wpływały na sytuację ekonomiczną Polaków, tylko te, które wpływały na sytuację polityczną braci Kaczyńskich. Zamiast przedstawić nowy plan gospodarczy, mamy potwierdzoną ostatnimi decyzjami wicepremier Gilowskiej kontynuację polityki poprzednich rządów obudowaną rozdawnictwem w stylu becikowego. Zamiast konfrontacji z liberalizmem ekonomicznym propagowanym przez media mamy atak na ich niezależność. Komisje śledcze pozwoliły rozniecić społeczne emocje i stworzyć wrażenie, że Polską rządzą układy, kliki i inne spiski. Na tym paliwie jedzie dziś PiS. Teraz komisje mają być kolejną szansą na łatwą władzę nad emocjami Polaków. Pierwsza ma pomóc sztorcować dziennikarzy, a – jak wiadomo – każdy, kto staje przed komisją śledczą, jest podejrzany. Druga ma wykryć afery towarzyszące prywatyzacji majątku narodowego. Źle jest Polakom, bo ktoś im ukradł Polskę, a nie bo ktoś nią źle zarządzał. Wystarczy więc znaleźć złodzieja i Polacy odzyskają swoją Polskę. Wystarczy go intensywnie szukać, żeby Polakami rządzić. Tekst ukazał się w „Życiu Warszawy” z 13 marca 2006.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 14.03.2006 )
|
Chyba mnie nie zrozumiałeś, właśnie c...
Brakuje pieniędzy na edukację, brakuj...