Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Kto Polakom ukradł Polskę Drukuj
Sławomir Sierakowski   
14.03.2006
Bardzo trudno jest zbudować Polskę solidarną. Żeby to zrobić, trzeba byłoby rzeczywiście niemalże zrewolucjonizować model polityki gospodarczej, przyjmując za priorytet poprawę stanu najgorzej sytuowanych. Przestać śpiewać melodię, że wzrost gospodarczy załatwi wszystkie problemy, a uprzywilejowani prawnie i podatkowo przedsiębiorcy załatwią nam wzrost. Zbudować Polskę solidarną znaczyłoby najpierw pożegnać się z wieloma mitami, na straży których stoją potężne media i potężny biznes oraz Witold Gadomski. Prawo i Sprawiedliwość obiecało Polskę solidarną. PiS wszczęło wojnę z mediami, a ostatnio także z gwarantem korzystnej sytuacji przedsiębiorców Leszkiem Balcerowiczem. Czy PiS buduje zatem Polskę solidarną? Bracia Kaczyńscy postanowili zakwestionować przyjęte po ’89 roku założenia transformacji. Jednakże nie te, które faktycznie wpływały na sytuację ekonomiczną Polaków, tylko te, które wpływały na sytuację polityczną braci Kaczyńskich. Zamiast przedstawić nowy plan gospodarczy, mamy potwierdzoną ostatnimi decyzjami wicepremier Gilowskiej kontynuację polityki poprzednich rządów obudowaną rozdawnictwem w stylu becikowego. Zamiast konfrontacji z liberalizmem ekonomicznym propagowanym przez media mamy atak na ich niezależność. Komisje śledcze pozwoliły rozniecić społeczne emocje i stworzyć wrażenie, że Polską rządzą układy, kliki i inne spiski. Na tym paliwie jedzie dziś PiS. Teraz komisje mają być kolejną szansą na łatwą władzę nad emocjami Polaków. Pierwsza ma pomóc sztorcować dziennikarzy, a – jak wiadomo – każdy, kto staje przed komisją śledczą, jest podejrzany. Druga ma wykryć afery towarzyszące prywatyzacji majątku narodowego. Źle jest Polakom, bo ktoś im ukradł Polskę, a nie bo ktoś nią źle zarządzał. Wystarczy więc znaleźć złodzieja i Polacy odzyskają swoją Polskę. Wystarczy go intensywnie szukać, żeby Polakami rządzić.

Tekst ukazał się w „Życiu Warszawy” z 13 marca 2006.

Komentarze
Dodaj nowy
lubianka  - Sejm 14.03.2006r   |14.03.2006 21:52:48
Znależli złodziei i co teraz będzie Panie Sławku?
Rylew  - Nic nowego   |15.03.2006 12:55:10
Teraz już wszyscy walą w PiS oprócz PiS-u. Ta krytyka wPiSuje się dobrze w
ogólnie dzisiaj obowiązujący model poprawności politycznej. Jest tego na pęczki
w mediach i dlatego tekst ogólnie niezbyt odkrywczy chociaż trzeba przyznać,
bardziej orginalny od produkcji seryjnej GW.
„Może my Marsjany, może my
Wenusy….” ? :-)

P.s. Sławomira Sierakowskiego bardziej cenię gdy
mówi o miłości i rewolucji.
stonka z ameryki  - efekt Sławka   |18.03.2006 20:42:04
A wy Towarzyszu Sierakowski czemu łamiecie regulamin Krytyki Politycznej,
propagując jawnie ideologię zbrodniczą? Zajmijcie się najpierw sobą i swoim
podwórkiem. Tyle tylko, że kiedy to zrobicie, zastaniecie ugór, bo będziecie
musieli wyrugować wszystko, co dotychczas stworzyliście. Będzie to swoisty
"efekt Sławka".
Za dobrze wam płacą, byście podcięli gałąź, na której
siedzicie.
Mam dla was wszakże propozycję. Jesteście dobrym marksistą,
proletariat bliski waszemu sercu. Udajcie się proszę na pierwszą lepszą budowę,
albo gdzieś na halę, i sprzedajcie swoje idee odnośnie gejów, zwanych ongiś
pederastami. I zdajcie proszę Towarzyszu relację z odzewu. Chyba, że jak
sugeruje pewien forumowicz na innym forum, w waszych spodniach wystąpi
"efekt Marksa". Jeśli tak będzie - zrozumiem. W końcu bardzo delikatny z
Towarzysza chłopiec.
wykluczony   |22.03.2006 09:37:53
Oj nie znecaj sie juz tak Stonko nad Slawusiem. Przeciez wplyw jego idei na
spoleczenstwo jest znikomy. Oczywiscie protektorzy Slawka z Agory - w ramach
kreowania wirtualnej rzeczywistosci politycznej Slawek robi za oponenta Adama -
nie pozwola mu zatonac w publicystycznym niebycie i beda pompowac w niego jak w
koncesjonowanego radykala. Ale kto tam czyta w "Wyborcza" w Polsce? Lud
woli jarmarczny "Fakt". I bardzo dobrze.
stonka z ameryki   |22.03.2006 22:48:18
Sądząc po marszach RÓWności, nie wiem, czy znikomy.
Sławek wygląda mi na
łasucha. Chętnie zasponsorowałbym mu górę czekolady, byle tylko siadł, zaczął ją
pałaszować i zaprzestał publicystycznego procederu.
Jednak czekolada gorzka by
była Sławku. Podobnie, jak "efekt Marksa". PiSzesz się?
nameste  - panowie to chyba   |23.03.2006 07:42:32
lecicie na Sławka Sierakowskiego, sądząc po intymnym tonie komentarzy i
kompletnym brakiem związku z treścią komentowanego tekstu. Ale czy uważacie, że
to stosowne? Taki publiczny podryw?
wykluczony   |23.03.2006 08:52:55
Wiesz Nameste, Twoje dociekania mozna jedynie skomentowac: glodnemu/ej chleb na
mysli.
nameste  - E tam,   |23.03.2006 09:51:34
można by skomentować na przynajmniej kilka sposobów, proszę nie mylić własnej
nieudolności z logiczną koniecznością.

Powtórzę: panowie w komentarzach
zajmujecie się "Sławusiem", jego "spodniami",
"łasuchowaniem"; to wszystko komentarze do tekstu o Polsce i pisowskiej
propagandzie. Czy żeby zauważyć ten rozdźwięk, muszę mieć jakiś prywatny powód
do zajmowania się osobą autora? Mam dziwne wrażenie, że wykluczony nie jest w
stanie wykroczyć poza poetykę insynuacji.
wykluczony   |23.03.2006 10:03:08
To sa fakty. Sierakowski publikuje swoje wynurzenia na lamach wysokonakladowej
prasy, natomiast jego poglady reprezentowane sa przez niszowe organizacje
polityczne. Caly dowcip polega na tym, ze Agora jest kompletnie oderwana od
spoleczenstwa, i probuje kreowac koncesjonowana przez siebie, wirtualna
lewicowosc przy pomocy takich - by uzyc leninowskiej terminologii -
"uzytecznych idiotow" jak Slawus S.
nameste  - ale od kiedy…   |23.03.2006 10:28:28
…Życie Warszawy należy do Agory?

(to zresztą typowy przykład dbałości o
zgodność z rzeczywistością u wykluczonego)
wykluczony   |23.03.2006 10:35:34
Czy mam rozumiec, ze Sierakowski nie publikuje na lamach "Gazety
Wyborczej"? Nie rznij glupa
nameste  - jeśli   |23.03.2006 10:44:29
Sierakowski publikuje w "GW", "Życiu Warszawy", paru innych
tytułach, jeśli zapraszany jest do audycji TVP i TVN, to teza o
"niszowości" może być uzasadniona jedynie teorią spiskową a la Kaczor
Większy. A na poetykę "nie rżnij głupa" mam uczulenie po występach
Moherowego Żyda, więc proszę przyhamować.
wykluczony   |23.03.2006 11:03:42
A ja mam uczulenie na lewacka demagogie a la Nameste. Tym niemniej wyjasniam:
pisalem o pewnym paradoksie - w wysokonakladowych pismach opiniotworczych Slawek
Sierakowski lansuje poglady, ktore w sferze politycznej propaguja niszowe sily
polityczne. To zastanawiajace, dlaczego redaktorzy pokroju Adama Michnika
promuja autorow gloszacych idee, ktore znaczaca czesc spoleczenstwa olewa sikiem
prostym.
nameste  - lewacka demagogia   |23.03.2006 11:38:54
Ja piszę, że wasze komentarze koncentrują się na autorze, nie na tezach jego
tekstu. Jaki by nie był pokrój Michnika i zaplecze jego polityki redakcyjnej, to
ani ten pokrój, ani to zaplecze nie są argumentami ad meritum w sprawie oceny
rządów i propagandy PiSu. W odpowiedzi słyszę, że reprezentuję "lewacką
demagogię". Zobaczmy:

Demagogia (słownikowo) = głoszenie haseł
obliczonych na łatwy efekt, poklask, schlebianie masom, szafowanie próżnymi
obietnicami, budzenie nieziszczalnych nadziei, wysuwanie w imieniu mas żądań nie
do spełnienia.

Lewak (słownikowo) = osoba wyznająca (często ostentacyjnie)
skrajnie lewicowe poglądy i domagająca się ich realizacji bez względu na
sytuację.

Krótki przegląd "dokonań" PiSu pokazuje, że to oni są
lewackimi demagogami. Potwierdzają to swoim odwołaniem do "solidaryzmu",
nawoływaniem do walki z zagranicznym burżujem, próbą powołania Czierezwyczajnej
Komissiji (CzeKa; nazwa pisowska: CBA), tradycyjnie lewackim przywiązywaniem
maksymalnej uwagi do sfery walki ideologicznej i nadbudowy (wojna z mediami,
cenzura ideologiczna KRTiTv, walka o ideologiczną czystość szkolnictwa itd.).
Potwierdza to też retoryka tej "partii zwykłych ludzi" (czyli
"proletariatu"), która "domaga się realizacji swoich celów bez
względu na sytuację" np. gospodarczą.

A poważniej: PiS jedzie na
demagogii, to fakt, natomiast teza, że jest lewacki, nie wydaje się ciekawa:
termin "lewacki" używany jest jako beztreściowy epitet. Jeśli jednak
wykluczony z moich wypowiedzi (ciekawe których?!) wyciąga wniosek o moim
lewactwie, to ja z działań PiSu ten wniosek wyciągnę w sposób 100 razy bardziej
uzasadniony.

Albo się, wykluczony, sam wyklucz, albo zacznij się wypowiadać
jednak z minimalną dbałością o sens.
jacek  - ojej   |23.03.2006 18:46:06
tak mi się wydaje, że jeśli prasa ma być wielkonakładowa, to wiele osób musi ją
kupować…. czyli może wiele osób lubi sobie czytać co ma do powiedzenia
Sierakowski, a niekoniecznie poprzeć go w wyborach (podobnie jak było z
cieszącym się ogromnym zaufaniem i kiepskimi wynikami wyborczymi Kuroniem). Albo
też prasa wielkonakładowa jak się zorientuje, że jej nakład od Sierakowskiego
spada, to przestanie go publikować. Skoro nie spada, to widać jest OK. To się,
wicie towarzyszu, wolny rynek nazywa.

Oczywiście pozostaje teoria, że nakłady
Wyborczej i ŻW wykupowane są przez agentów wiadomych sił, a same gazety są na
wiemy czyich usługach.
stonka z ameryki   |23.03.2006 22:29:56
a to ciekawe, co piszecie towarzyszu Jacku! nie mowa rzecz jasna antypisowskich
bredniach Sierakowskiego - to może sobie pisać do woli - i jasne że mu to Adaś
puści z przyklaskiem.
Mowa o Marksie i innych inspirowanych lewizną tekstach
Sławka. Bubla jakoś nie drukują…. a próbowali kiedyś? No powiedzi,
próbowali??? Ja myślę, że nakładzik by skoczył. W SE czy Fakcie to już bankowo.
Co by wtedy powiedział Jąkający Się Bóg?
artur   |23.03.2006 23:51:10
Nie jestem wielkim fanem Sławomira Sierakowskiego, ale ta dyskusja jest
żenująca. chyba ktoś tu komus pozazdrościł uprzywilejowanego uczestnictwa w
dyskursie (nawet niszowym). Ludzie rozmawiajcie o meritum, nie o spodniach!!!
jacek   |24.03.2006 08:17:49
droga stonko,

(1) to co pisze Bubel, jest w większej części nielegalne,
jakoś się prześlizguje w "Nowych Tygrysach" i innych badziewiach ale w
ogólnopolskiej prasie by raczej (jeszcze) nie przeszło

(2) nakład Wyborczej
by chyba jednak raczej spadł gdyby zaczęła Bubla promować

(3) Sierakowskiego
poglądy może i są radykalne, ale nie aż tak bardzo. pewnie jest mniej na lewo
niż taki np. Korwin-Mikke na prawo, a jakoś Korwin też ma nieproporcjonalnie
duży głos do poparcia politycznego

(4) głosy z dalszych obszarów spektrum są
zwykle po prostu ciekawsze niż z centrum i nawet jeśli się ktoś z nimi nie
zgadza, to chętnie sobie poczyta.

(5) znaczy Twoja teoria jest taka, że
Michnik tak naprawdę nie myśli tego, co sam mówi, tylko myśli to, co mówi
Sierakowski, a nie mówi tego sam, bo woli żeby Sierakowski to mówił? dobrze
pojąłem?
stonka z ameryki   |25.03.2006 12:35:16
Bardzoś mnie rozbawił… nielegalne, POwiadasz… sęk właśnie w tym, że i to, co
propaguje Sławek, winno być zdelegalizowane. Jest dla mnie niepojęte, dlaczego
marksiści mogą spokojnie urządzać swoje seminaria? Chodzi mi o takie
"zaangażowane" - bo tak historycznie to i o III Rzeszy można mówić na
uniwersytetach.
Nakład Wyborczej może by i spadł, ale Faktu jak sądzę, wręcz
przeciwnie. Sam Sławek chyba nie zaprzeczy. Zaprzeczysz Towarzyszu Sierakowski?
W końcu w Polsce mamy taki antysemityzm, że aż aj waj!
Co do Korwina, to nie
głosi on nic skrajnie "prawicowego", poza poglądami ekonomicznymi. Można
się z nimi nie zgadzać, nie są natomiast bulwersujące.
jacek   |25.03.2006 13:17:07
Marks tak się ma do marksizmu, jak Nietzsche do nazizmu. Nie licząc
marksizmu-leninizmu i innych takich wynaturzeń. Dla mnie poglądy Korwina, i to
nie tylko ekonomiczne, są bulwersujące bardzo. Poza tym kiedyś jak piliśmy z
ziomami piwo na przerwie w parku to przechodził obok i nas nastraszył.


zapodaj jakiś fragment wypowiedzi Sierakowskiego, gdzie wyrażałby on
poparcie dla zbrodniczych praktyk inspirowanych Marksem. i bitte nie mów, że nie
można rozdzielić praktyk zbrodniczych inspirowanych, od praktyk niezbrodniczych
inspirowanych, bo zaczniemy o krucjatach i paleniu czarownic i o tym, że kiedyś
mnie ksiądz zaczepił z głupia frant na ulicy i zaczął nawracać i mu capiło z
ust!!!!
jacek   |25.03.2006 13:18:08
aha, a co do bubla to też myślę, że faktowi by skoczyło. czekamy więc
niecierpliwe, klimat polityczny zdaje się sprzyjać takim inicjatywom.
stonka z ameryki   |25.03.2006 13:48:12
He he, chłopino, żadasz rzeczy niemożliwych. W ustach marksistów i w ogóle
lewactwa, pojawiają się tylko kwieciste zwroty obiecujące raj na ziemi. Tym
właśnie różnił się nazizm od komunizmu: hitlerowcy nie rozwalali Ci łba mówiąc,
że to dla Twojego dobra. Inaczej czerwoni. Naziści robili z Polaków bohaterów,
czerwoni robili z Polaków gówno.
Bilans ofiar inspirowanych tzw. prawami
człowieka jest jasny. Gdziekolwiek ktoś chwytał za Marska, prędzej czy później
lała się tam krew. Rozsądnemu cżłowiekowi daje to do myślenia.
Ale jeśli idzie
o konkrety, to choćby wpisaną w marksizm negację własności prywatnej tak, jak ją
dziś rozumiemy, uznać trzeba za atak na common sense. I za to należałoby ścigać.
Rektor uniwersytetu, który zezwala na takie sabaty czerwonych czarownic powinien
być z marszu zwolniony.
stonka z ameryki   |25.03.2006 13:48:47
He he, chłopino, żadasz rzeczy niemożliwych. W ustach marksistów i w ogóle
lewactwa, pojawiają się tylko kwieciste zwroty obiecujące raj na ziemi. Tym
właśnie różnił się nazizm od komunizmu: hitlerowcy nie rozwalali Ci łba mówiąc,
że to dla Twojego dobra. Inaczej czerwoni. Naziści robili z Polaków bohaterów,
czerwoni robili z Polaków gówno.
Bilans ofiar inspirowanych tzw. prawami
człowieka jest jasny. Gdziekolwiek ktoś chwytał za Marska, prędzej czy później
lała się tam krew. Rozsądnemu cżłowiekowi daje to do myślenia.
Ale jeśli idzie
o konkrety, to choćby wpisaną w marksizm negację własności prywatnej tak, jak ją
dziś rozumiemy, uznać trzeba za atak na common sense. I za to należałoby ścigać.
Rektor uniwersytetu, który zezwala na takie sabaty czerwonych czarownic powinien
być z marszu zwolniony.
jacek   |25.03.2006 15:41:58
Ty ciągle o komunistach stalinowskiej proweniencji, zamiast o mocno lewicowych
demokratach, do jakich należałoby zaliczyć Sierakowskiego.

Praw człowieka nie
wymyślił Marks.

Podaj chociaż jedną ofiarę praw człowieka, a nie ich
naruszenia.

Co do lania się krwi, to, owszem, lała się tu i ówdzie, ale
raczej jak się ktoś Lenina, Stalina, Trockiego, Mao, albo kogoś podobnego
chwycił.

To już raczej gdziekolwiek ktoś się Jezusa chwycił, tam się krew
lała, stosując Twój wypłukany z mądrości tok rozumowania.

Co do własności
prywatnej, to niestety ani za dobrze nie wiem, czy Marks nawoływał do jej
całkowitego zniesienia (ale nie sądzę), ani nie przypuszczam, żeby nawoływał do
niej Sierakowski na seminariach.

"Rektor uniwersytetu, który zezwala na
takie sabaty czerwonych czarownic powinien być z marszu zwolniony." - ale to
głupie :))))
Robert Scurvy  - ad vocem:   |25.03.2006 18:57:52
Praw człowieka nie wymyślił Marks bo niewiele z nimi miał wspólnego.Co więcej
koncentrował się na zwalczaniu "formalnej wolności"…Jak wyobrażasz
sobie Łaskawco prawa człowieka bez własności prywatnej?… Tymczasem dyktatura
proletariatu wszelką własność, środki produkcji miała skoncentrować w rękach
"klasy robotniczej"…
Praktyka marksizmu leninizmu uznawał nawet życie
człowieka, jego ciało za nie podlegająca "własności prywatnej"….w
LWP-zbrojnym ramieniu Partii samobójstwo…było karane…
Sierakowski w tym
sensie jest "demokratą" że granie na lichych instynktach tłumu mu
pasi….Tak jak Lenin mógł być pewien że "grab zagrabione’ znajdzie ochoczy
posłuch zwłaszcza poddane swoistemu plebiscytowi na ulicy… S.S. może być
pewien że "kopuluj z kim chcesz", "redystrybucja miłości" się
spodobają….. tyle że nie jest to "wołanie o wolność" ale o
"wolę"- niegdyś rosyjską chęć, skłonność bezkarnego gwałtu i rabunku
znaną dziś jako…. "róbta co chceta"
Tak sie zastanawiam nad tym
Sierakowskim.Skoro czytał Poppera…..głosząc swoje przywiazanie do marksizmu
albo:
-jest zwyczajnie nieuczciwy intelektualnie
-albo robi to dla kasy.W
końcu dobrze by bylo aby ktoś był "na lewo od Michnika"-tenże wraz z
"ludzmi honoru" nagle stałby się "człowiekiem
umiaru"…

Czerwony rewizjonizm(jak Łaskawco oddzielić literę marksizmu
od jego praktylki politycznej, przy pomocy jakich narzędzi, jakiej "linii
demarkacyjnej"?…)jaki uprawia Sierakowski jest działaniem podłym,
najpodlejszym z możliwych. Zwłaszcza nad Wisłą gdzie jedynie uchwytny "efekt
Marksa"" nazywa sie Katyń i oznacza polityczną "inwestycję"
Rosji za pomoca mordu elit oficerskich.Kontynuowaną po 1945…stopniowo aż do
"ludzkiej twarzy" socjalizmu towarzysza Edwarda…
Moralny wymiar
działań Sierakowskiego(czyli czerwonego rewizjonizmu) jest wymiarem działań
Dariusza Ratajczaka.Z ta różnica że Ratajczak uprawiał jedynie rewizjonizm
historyczny-negując to czy owo w historii Holokaustu( czy dokonując zaledwie
strzeszczenia prób negacji).,Dla Ratajczakja nie istniała AKTUALNOŚĆ polityczna
narodowego socjalizmu-chciał jedynie zmienić jego historyczny wynik Seminariów
żadnych zwłaszcza na uznanym uniwersytecie nie organizował……Dla
Sierakowskiego tymczasem jak najbardziej istnieje AKTUALNOŚĆ marksizmu-ideologii
której jedyną polityczną inkarnację stanowi ZBRODNIA….
Tutaj jest zasadniczy
powód sprzeciwu-trup (marksizmu) się ciągle rusza(za sprawą S.S choćby).Pora
wbić mu kołek…nie w serce.W rzyć!…pewnie S.S tak zresztą woli.
jacek   |25.03.2006 19:21:52
no pewnie że praw człowieka Marks nie wymyślił, to nie ja twierdziłem, że tak
było

sam Marks jest od swoich politycznych wcieleń odległy o jakieś sto lat.
jak już mówiłem, zwalanie bezpośrednio na Marksa stalinizmu, maoizmu itd. to tak
jak Jezusa obarczać winą za co tam sobie chcecie. Można rzecz jasna się
zastanawiać, co w Marksie zainspirowało tego i owego i jak tego uniknąć. ale
naprawdę, proszę za Marksa mnie nie atakować, bo żadnym jego fanem nie jestem.
tak się tylko z uczciwości intelektualnej wkurzam na nadmiernie agresywne
reakcje.

jeszcze przed chwilą ktoś najeżdżał na S., że ma małe poparcie
społęczne, teraz Ty za to, że się odwołuje do haseł o dużym poparciu…
ejże.

co do "kopuluj z kim chcesz" to gratuluję znajomości
przeciwnika. szkoda dyskutować z takim hasłem.

dla Ciebie, tja, Popper jest
wyrocznią ostateczną - jak się czytało Poppera, to już miejsca w głowie na nic
nie ma? oj.

co do oddzielania teorii od praktyki, to może dobrze zastosować
zdrowy rozsądek? i nie oczekiwać ściśle wyznaczonych granic (chyba że w
matematyce liczb całkowitych)?
Robert Scurvy  - c.d…   |25.03.2006 21:56:30
Kolego….
Marks…. Engels Lenin… to jest pewien szyld…
Pod którym
dokonano niewiarygodnej rzezi.Tego wyniku nie zmienisz.Nie zmieni go tez
Sierakowski który trącany przez Pospieszalskiego w "Warto Rozmawiać" na
temat ilości ofiar komunizmu czterokrotnie przekraczajacej ilosc ofiar
narodowego socjalizmu bezczelnie odrzekł:"czy Pan chce przez to powiedziec
ze komunizm był 4 razy gorszy"?…
Ja nie wiem czy był cztery razy, czy dwa
a może "tylko nie gorszy" Wiem jedno-czerwony sztandar z wizerunkiem
Marksa, znaczek partyjny z jego facjatą to swastyka komunizmu….ot co!
Byc
może i dziś pod insygniami łamanego krzyża i runami SS dało by się głosć jakąs
humanitarną ideologię. Wolną od "wypaczeń Dachau i Auschwitz"…I
wskazywać na dystynkcję teorii i praktyki, na niewinnosc samej
litery….Niemniej szyld, sztandary sankcjonowały by jakąs bazową nieufnośc o
ile nie zarzut najzwyczajniejszej bezczelnosci, hanbienia ofiar.To się
"przydarza"( akurat wątpię…) Sierakowskiemu właśnie.Przecież na
tutejszym portalu widać że to nie żarty.Widac fascynację tak gnozą jak i
szyldem…..Nie widzisz w tym podłości? …..Bo jeśli Marksa omawia Kołakowski
czy Popper mogę być pewien ze mierzy się z ideologią.Tzn wykazuje bezmiar jej
irracjonalnosci(irracjonalne ideologie, takowoż religie z natury rzeczy
irracjonalne są potężnym czynnikiem politycznym-to inna sprawa…)Ale nie ma u
nich fascynacji, identyfikacji…..Nie ma uznania sztandaru za swój…A nie
sposób uznac go za swój i odrzucić garbu który ów sztandar zawiera.Historii jaką
wytworzył w praktyce marksizm…..A wytworzył ją bo był błędny a dodatkowo miał
szczęście zadebiutować w "kraju w którym uzewnętrznia się
Szatan"(Bukowski, wcześniej Czadaajew…)
Jezus jako porównanie nie ma nic
do rzeczy.Albo niewele.Po pierwsze był rewizjonistą nie marksistą.Głosząc
"Bogu co boskie, cesarzowi co cesarskie": czy ":" miłujcie
nieoprzyjacioły wasze" nie przyczyniał się do wzrostu walki klasowej ale do
niwelacji napięć klasowych-tak pożadanych dla rewolucji.Zgodnie z doktryną
marksizmu był niebezpiecznym szkodnikiem-osłabiającym klasową świadomość
ciemiężonego ludu.No i "królestwo nie z tego świata"-gdzie tutaj miejsce
na leninoiwską "praktykę"?….
Daruj sobie-chociaż potwierdzę: nie
sposób amputować sprawy Galileusza z historii chrzescijaństwa.I innych mało
przyjemnych spraw też nie sposób.Tym bardziej nie sposób amputowac zbrodni z
marksizmu!!!.Historia praktycznego zastosowania marksizmu jest JEDYNIE historią
zbrodni politycznej.Historii chrześcijaństwa TYLKO do zbrodni sprowadzić
natomiast nie sposób.Można posługując się nieco dowolnie Popperem wykazywać w
chrześcijaństwie"cząstkowosć" a nie "holizm" zbrodni….Marksizm
to "gorzej niż zbrodnia-to błąd."..albo jak wolisz:" zbrodnia i
elektryfikacja"…
Popper jest dla mnie o tyle wyrocznią że uprawiał
krytyczny racjonalizm.Kierunek który zainicjował a raczej kontynuował jest
druzgocący dla oceny "zawartosci intelektualnej"marksizmu.Tzn "po
Popperze" marksizmem można posługiwac się jedynie jako kłamstwem
intelektualnym lub jak Sierakowski …dla korzyści.Bardziej druzgocący dla
marksizmu jest oczywiście wynik moralny-odrzucenie go to bazowa miara
przyzwoitosci człowieka.Podobnie jak odrzucenie narodowego
socjalizmu….
Oczywiście dziś marksizm w postaci "czystej" nie
wystepuje, lub występuje rzadko.Głupich nie sieją-rodzą się…Niemniej
przepoczwarza się on, szuka nowych "proletariatów" do wyzwolenia choćby
wśród ludzi dotknietych homoseksualizmem.Dziwi mnie fakt ze geje się
nabierają.Na pomoc czarta który nie tak dawno ich (PRL…) najzwyczajniej
prześladował.Choćby najzwyklejszymn pomówieniem o "pedalstwo"-jedną z
bazowych technik operacyjnych SB.SB zabezpieczało marksizm w postaci realnego
socjalizmu-nic innego… bo innego marksizmu nie było…"Pedał" w
marksiżmie PRL-u był do niczego potrzebny-stanowił hańbę socjalistycznej
moralnosci która i z tym zjawiskiem niczym z wyzyskiem miała nadzieję się
uporać..W marksizmie Sierakowskiego homoseksualizm nagle jak znalazł!……To
się nazywa normalnie hipokryzja a po leninowsku "taktyka
rewolucyjna"…która narodziła się jeszczehen za Nieczajewa .Kto jak kto ale
komuszki powinny wyznawać się na historii własnej aberracji….
stonka z ameryki   |25.03.2006 23:17:51
Nic dodać nic ująć. Choć może jedno podkreślić jeszcze trzeba: sprawa Galileusza
etc. tak się ma do Ewangelii, jak pięść do oka. W przypadku Marksa
"rewolucja proletariatu" stanowi warunek sine qua non zaistnienia
czerwonego raju na ziemi. Co więcej - jest konieczna. Wspomniana własność oddana
przecież przez burżui nie byłaby po dobroci - to zupełnie jasne.
Tak więc nie
piernicz o Jezusie chłopczyku, bo za cienki między uszami jesteś na snucie
analogii. "Galileusze" mogą co najwyżej stanowić argument przeciwko
Kościołowi, a nie naukom Chrystusa. W przypadku marksizmu już sama podbudowa,
nawet przed wykonaniem, waniajet juchą na kilometr.
Dla Sławka mam pewną
propozycję. Otóż nieopodal Karowej, raptem kilkanaście kilometrów, jest urokliwy
rezerwat Sieraków. Przepastne bagna Puszczy Kampinoskiej. Tam Sławek znalazłby
wielu słuchaczy. Wie Towarzysz Sierakowski jak wygląda fizjonomia łosia? Gra
twarzy tego zwierzęcia jest adekwatną odpowiedzią na wasze rewelacje.
jacek   |26.03.2006 00:41:40
stonka, z takimi tekstami (cienki między uszami) to spadówa na forum
"Frondy", tam lubią te klimaty

Robercie, zgadzam się z tym, że do
marksizmu nieufnie trzeba podchodzić, ale nie za bardzo się zgadzam z tym, że z
niego tylko zbrodnia wyszła, i jak poszukasz głęboko w sercu, to się zgodzisz ze
mną: Marks miał dużo większy wpływ, niż tylko zainspirowanie twórców
realsocjalizmu.

na przykładzie homoseksualistów zresztą widać, jak daleko
Sierakowskiemu do PRL-u, no chyba że w momencie, gdy coś się nie zgadza z wizją
"Sierakowski=zło" to sobie założysz, że tymczasem jeszcze swoje zło
ukrywa.

rewolucją homoseksualną serio straszysz, czy tak tylko?

analogię z
chrześcijaństwem sobie powtórzę - Marks jest tylko inspiracją, Jezus też jest
tylko inspiracją. z Marksa może wyrosnąć Kuroń albo Mao, a Jezusa - Pat
Robertson albo ktoś pozytywny.

a jak poczytać program "Efektu
Marksa" to samego Marksa za wiele tam nie ma.
Robert Scurvy  - c.d.   |26.03.2006 08:35:31
Marks, marksizm..a owszem miał ogromny wpływ. Na wydarzenia polityczne.Ogromny
wpływ ma obecnie islam-aktualne dostępne dno obskurantyzmu religjnego.Zresztą
współcześnie oba "wirusy umysłu" obwąchują się z sympatią….choćby
dlatego "Sławków" należy mieć na celowniku…
A toś prawdę odkrył że z
Marksa Kuroń może wyrosnąc.(Nie tyle z Marksa co z Trockiego…)Analogicznie..
..z dziwki święta.Są przykłady….TYlko gorsze i bardziej powszechne jest vice
versa…z marksizmu wyrastają alfonsi…którzy swój proceder uprawiają rzekomo
dla korzyści innych….Nie ma przykładu historycznego POZYTYWNEGO zastosowania
owej doktryny politycznej-nie zauważyłeś tego "drobnego faktu"?….
To
co uznaje sie za pozytywny wkład lewicowosci(czeste spojrzenie na
Szwecję…)jest przecież owocem nie marksizmu i rewolucji ale
rewizjonizmu-śmiertelnego wroga marksizmu.To rewizjonizm…oczywiscie nie sam
..jako nurt ruchu robotniczego…. zrealizował jego cele.Do spółki ze
"zwykłym" humanitaryzmem-a chyba nie zredukujesz humanitaryzmu do
lewicowości bo musiałbyś zalożyć ze wszelkie "ludzkie odruchy" są par
ekscellance lewicowe…. rozmaici Sierakowscy beż żenady zresztą głoszą to
kłamliwe przesłanie….
Marksem nie powinno sie wymachiwac, podobnie jak
zamawiając piwo w knajpie nie powinno się wołać "Sieg Heil"(co
przydarzyło się posłowi LPR-u:głośna sprawa)Te same powody, przynajmniej w
Polsce ….. o tym decydują.Przeciez narodowy socjalizm został potepiony nie
jako litera(mętna-jeśli czytałeś Mein Kampf, Rosenberga…) ale jako praktyka
polityczna.Marksizm dał analogiczny wynik jak narodowy socjalizm(nie będę się
upierał że 4 razy gorszy…) dodatkowo został zdruzgotany jako teoria-potrafisz
Popperowi wykazać błędy w jego krytyce "holistycznej inżynierii
społecznej" czy możliwosci "projektowania przyszłosci"?…
Mimo to
Sierakowski i spółka widzi w nim AKTUALNOŚĆ czy po popperwosku "siłę która
(jeszcze, znów) nadejdzie"….
Dlatego postawiłem tezę że robi to za
kasę-jakim by nie był marnym socjologiem marksizmu na serio jako teorii brać nie
może-równie dobrze mógłby na serio brać demonologię…kto zresztą wie gdyby
płacili mu lepiej?….

PS.Miły nie jestem.Taka moja natura… Odsłonię
przyłbicę.Nazywam się Józef Robert sKurVaś.Urodziłem się 45 lat w Ostrowsku na
Podhalu.Co całkowicie tłumaczy moją "miłosć" do marksizmu, lewicowosci i
jej "redystrybucję" choćby na tutejsztym forum.Używam imienia Robert bo
w dziećiństwie-uczęszczając do szkoły podstawowej nie sposób było mi się
podpisywac Józef…
Sławek, "sławkopodobni" niech za to płacą..na tym
czy innym forum rzecz jasna….
Na przyszłość:z Jezusem ,"Frondą" mi
nie jedz-jestem agnostykiem…. a jeżeli nawet włącza mi sie sentymentalny
religijny moduł to malteistyczny, bynajmniej nie teistyczny…Świat jako
czyjkolwiek wytwór nie jest żadną miarą dobry-marksizm , historia którą tenże
wytworzył jest tego koronnym dowodem…..
jacek   |26.03.2006 10:38:24
z Frondą było do stonki, i nie chodziło o religijność, tylko o sposób
prowadzenia dyskusji
stonka z ameryki   |26.03.2006 12:42:31
Ładnie żeś się podłożył z tym Kuroniem. Prawda, że trzeba mieć choćby minimum
świadomości, żeby wypowiedzieć się o tym Chrystusie michnikowszczyzny
krytycznie. Ty jej nie masz za grosz, nie dziwi więc, że przywołujesz Kuronia
jako pozytywny przykład marksisty. A właściwie trockisty, jak słusznie zauważył
przedmówca.
W rzeczywistości Kuroń był lewakiem w ścisłym tego słowa znaczeniu.
Był zwolennikiem oddania władzy w ręcę proletariatu. W sensie zupełnie
dosłownym. Z całą pewnością od takiego fanatyka lepszy był każdy komuszek u
władzy, czy to Gomułka, czy Gierek.
Rewolucja pederastów jest faktem, a o
faktach się nie dyskutuje.

jacek   |26.03.2006 13:47:13
stonka, ignoruję Cię, bo jesteś głupi
jacek   |26.03.2006 15:39:57
Robercie, kłócisz się ze mną tak, jakbym był zwolennikiem marksizmu i twierdził,
że rewolucja musi wybuchnąć. Ponieważ są to pozycje nie do obrony, to takiego
wirtualnego przeciwnika mieszasz rzecz jasna z błotem. Nie zgadzamy się
właściwie tylko co do tego, czy można obecnie inspirować się Marksem (a nie
marksizmem - trochę chyba jednak jedno z drugim mylisz), nie wyrażając w ten
sposób automatycznie poparcia dla marksowskich złych chłopców. Ja twierdzę, że
owszem można, a ty nie bardzo. No ale jak w Marksie widzisz tylko wezwanie do
rewolucji, no to się nie dziwię.
stonka z ameryki   |26.03.2006 16:28:02
Brawo Towarzyszu Jacku! Piękna szkoła rodem z Czerskiej! Argumentum ad idiotum.
Sprawdzone na Herbercie. "Głupiś, QED". I koniec… wuj - rzec by się
chciało.
Ciekawi mnie wszakże, czy wy tak po niewiedzy, czy po interesie
politycznym postępujecie?
O sporze Żydów i Chamów słyszeliście? O
proletariackiej milicji, nie stroniącej od siły? O "legendarnym" liście
Kuronia i Modzelewskiego i późniejszej magicznej transformacji z trockizmu na
pozycje leżące bliżej rozsądku (ale ciągle w sferze aberracji)? No wiecie, o
czym mówicie, czy też Kuroń wam się z zupką tylko kojarzy. I z dżinsem?
Robert Scurvy  - do jacka.   |26.03.2006 19:13:46
W Marksie widzę sztandar zbrodni-wieszanie jego facjaty jako laurki jest po
prostu haniebne i niegodne…pardon…prawego człowieka."Inspiracja"
takowoż jest niestosowna-no chyba że jako kombinowanie jak uniknąc tego czego
nie uniknęli(gdziekolwiek na swiecie) marksiści.Dyskusji na temat "ile
Marksa w marksiżmie" nie podejmuję.Szkoda czasu na bzdury…podobno
najpełniej marksizm ujawnił sie w engelsowskim "Anty-
Duhringu"….pamiętasz kto to był Duhring?… Ja przez mgłę…. Ergo:
jaki
filozof taka krytyka…
Problemem jest natomiast postawa Sierakowskiego.Jego
ręka z Sieg Heil Marksowi…choćby wyciągnięta dla srebrników tylko.
Nie
widzisz tego?…
stonka z ameryki   |27.03.2006 11:38:42
Toarzyszu Sierakowski! Efekt Marksa! Namalacny - w Nepalu! Cieszycie się?
lubianka  - do krytyków   |29.03.2006 00:12:17
Mam takie wrażenie, że wiele lat nauki przed wami. Im skromniejsza wiedza tym
więcej agresji. Żeby oceniac trzeba miec dystans a nie tylko pogardę.
incitatus  - do lubianki…   |29.03.2006 19:01:19
Tak Pan sądzi?…. To niewłaściwie Pan sądzi….Pogarda ma bardzo istotny status
w walce politycznej.Taki sam jak gniew….Wyobraża sobie Pan rewolucję bez
gniewu?….
Co do oceny…A ile i jakich mądrości trzeba przeczytać by oceniać
jakies zjawisko?….Zwłaszcza moralnie.Nie wystarczy aby
sumienie?…
Oczywiscie sumienie jest wytworem historii i klasy-ale oceniane
idee też….Zatem po równo jest…proszę łaskawie przed następnym morałem w moją
stronę przypomnieć sobie słowa Peryklesa z "Mowy Pogrzebowej" w których
poucza nas ze nie każdy może "czynić politykę" ale "każdy ma prawo
ją oceniać" ….Czym jak nie polityką zajmuje się "Krytyka
Polityczna"?….Hę?…
Rylew  - Nie bójmy się Marksa   |29.03.2006 19:27:36

Muszę częściej zaglądać do Krytyki Politycznej.
Przez tydzień nie zaglądałem
na ten zdawałoby się pogrążony w letargu portal, a tu tymczasem „się
narobiło”.

Sierakowski wskrzesza Marksa, duch komunizmu znów zaczyna
spukować po Europie, nawet trup Marksa zaczyna się ruszać ( kołkiem go panie,
kołkiem).
Prawactwo opanowało portal, ładując w lewicę jak w kaczy (bez
skojarzeń) kuper.
Wyszła z tego niezła groteska, że wspomnę tylko jakiego
kalibru pociski nasycone wzbogaconą nienawiścią wystrzeliwano w kierunku
ostatniej reduty Jacka.
W ferworze walki nie pozostawiono w spokoju także
milionów ofiar rewolucji, komunizmu, marksizmu, stalinizmu, maoizmu i innych
-izmów jak kto woli.

Zapomniano tylko o ofiarach ludobójstwa na
proletariackich masach, które sprokurował jedynie słuszny kapitalizm we
wspólnictwie z monarchiami przed rewolucją, zapomniał o tym nawet Jacek, a
szkoda bo w tym leży klucz do rewolucji, a nie w dziełach Marksa.
Ziarno jego
myśli zakonserwowanoby w słabo wietrzonych pomieszczeniach archiwów i bibliotek
gdzie mogliby je czytać, uprzednio dobrze odkurzywszy, ludzie zainteresowani
filozofią i naukami społecznymi. Tak się jednak nie stało, bo ziarno to padło na
glebę użyźnioną przez wyzysk, poniżenie, quasiniewolnictwo, brak środków do
życia, utratę możliwości bytu, brak nadziei. W tym stanie lud jest zdolny do
wszystkiego i do tego właśnie doszło.

Dzisiaj Marks jest znów
„modny” nie tylko w Polsce, ale także w Niemczech i pewnie w innych
krajach Europy jak słyszałem. Tylko, że dzisiaj jest to zabawa dla lewicującej
młodzieży inteligenckiej o zainteresowaniach filozoficznych, czasem pod
protektoratem „salonowej lewicy” i nic więcej.
Ta zabawa ma pewien
związek z dzisiejszą rzeczywistością.
Dzisiaj Marksa nie da się już wskrzesić i
nie potrzeba nawet zwykłego osinowego kołka.
To co istotne z Marksa nie ma
dzisiaj praktycznego zastosowania, czasy się zmieniły.
Dlatego nieuzasadniony
jest chyba strach niektórych przed nawrotem choroby rewolucji w związku z nauką
Marksa.

Obawy natomiast można mieć w związku z wadliwym rozwojem stosunków
społecznych, to o czym pisał Marks, a to właśnie stanowi klucz do sprawy. Już
nie walka proletariatu lecz sprzeczność interesów i walka pomiędzy posiadaczami
kapitału a tymi którzy tego kapitału nie posiadają i wkrótce nie będą posiadali
nawet nadziei jest istotna.
Nie wróży to wprawdzie rewolucji na wzór tej z 1917
roku. Niewątpliwie jednak dojdzie do „niepokojów” społecznych czyli
równie paskudnych zjawisk jak rewolucje i bunty.
Wtedy lud sięgnie po
„narzędzia” i będzie nimi wywijał, aż potłucze puste głowy te z
prawicy i te z lewicy bez względu na to czy czytały Poppera czy Marksa lub
Hegla.
Nie bójmy się zatem Marksa, bójmy się własnej chciwości, pychy i
pogardy dla innych,
bójmy się gniewu ludu.

P.s. Lewica jest potrzebna w
Polsce jako postępowa siła prospołeczna, prorozwojowa, niepotrzebne są tylko
farbowane lisy biegające na smyczy wielkiego kapitału, które już dawno z lewicą
nie mają nic wspólnego.
peacemaker  - Lewica nie jest potrzebna   |29.03.2006 20:04:04
Brawo Towarzyszu Rylew! Ciekawy post, tzn. jest się do czego odnieść.
Z całą
pewnością prawdziwa jest teza, że Marks był tylko iskrą w beczce prochu, jaką
były ówczesne nastroje społeczne. Tutaj, gwoli ścisłości, można przypomnieć, że
sam Marks i jego podwujaszczy (finansujący go) Engles mieli tyle wspólnego z
proletariatem, co Izabella Jaruga-Nowacka z tanimi butami. Ale mniejsza o
to.
Prawda jest taka, że Marks wystąpił z programem zbrodniczym. Implicite co
prawda, ale jednak. Jak już tu kiedyś napisałem, stosunek do własności prywatnej
musiał pociągać za sobą rzeźnię. To oczywiste i potwierdziła to historia.
Dlatego też apologetycznego podejścia do Marksa należy bać się zawsze, podobnie,
jak do Adolfa. I nie ma tu nic do rzeczy, że Marks rzeczywiście dał światu jakąś
filozofię, a Adolf zaledwie pseudointelektualną papkę.
Wróćmy jednak do
współczewności. Powtarzacie Towarzyszu Rylew stary, ograny frazes, że lewica dba
o ludzi, w szczególności ubogich. W domyśle: prawica nie dba. Jest to
piramidalna bzdura. Wystarczy spojrzeć na naszą scenę polityczną. PO -
postrzegane jako partia ludzi bogatych, i PiS, jako partia kładąca nacisk na
solidarność.
Lewica to błąd. Nie sądzę, by polityka była tą sferą, która
potrzebowałaby "zła", by umieć rozróżnić je od dobra. A jeśli już, to
niech że lewica działa np. na jakiś mitingach w Grójcu, a już niekoniecznie w
Parlamencie. W tymże mieście można założyć skansem czy jak kto woli rezerwat
lewactwa. I każdy, celem poznania "inności", mógłby go odwiedzić. Tak
byłoby zdrowiej.
Ukłony.
peacemaker   |29.03.2006 21:00:15
I jeszcze jedno: wy (ludzie lewicy) bardzo często mawiacie, że pora skończyć z
politycznym kupiestwem i powrócić do ideałów lewicy. Przyznam, że bardzo mnie ta
opinia frapuje. Byłbym wdzięczny, gdyby ktoś mógł umiejscowić te idee w czasie i
przestrzeni. Jak rozumiem, nie o Marksa tu chodzi, bo przecież Towarzysz Rylew
pisze, że Marks leży trupem. To kto: Lenin, Stalin, Bierut, Cyrankiewicz? Ha,
może tow. Edward? Przyznam, że byłbym lekko skonsternowany, gdybyście znów
przywołali podobnego speca od ekonomii. Tak Towarzysze, piszecie, że pora do
czegoś powrócić. To ja się pytam: kiedy i gdzie "panowało" to, do czego
się odwołujecie?
Rylew  - Kolego Peacemaker !   |29.03.2006 22:28:19
Nie wiem jak Was tytułować, czy Wy jeszcze nie towarzysz ( no ale namyślcie się
), a może już nie towarzysz :-( , piszę zatem Kolego. Wasza uwaga co do związku
Marksa i Engelsa z proletariatem ma tyle wspólnego z sensowną argumentacją co
żebrak z prezesem Banku Millenium i Wy mi tu nie śmiećcie.
Stosunek Marksa do
własności prywatnej nie „musiał skończyć się rzezią”, pod warunkiem,

że burżuje dobrowolnie dzieliliby się wspólnie wypracowanym lub zagrabionym i
zapewnili, że socjalizm naukowy jest jedynie słusznym i sprawiedliwym ustrojem.
Takie przypadki przecież były.
Wy się kolego bójcie kogo chcecie, ale
pomyślcie, to Wasz jedynie słuszny kapitalizm wytworzył i Karola i Adolfa.
I
nie imputować mi tutaj czego nie piszę, nie pisałem bowiem że jakaś tam lewica
dba o ubogich, zawsze mówię i piszę, że prawdziwa lewica powinna dbać o ubogich,
a przede wszystkim powinna przeciwstawiać się niepotrzebnej pauperyzacji dużej
większości narodu.

Tezę że lewica jest złem trzeba najpierw udowodnić, żeby
się tą tezą posługiwać, a u Was jak widzę kiepsko z argumentacją więc znowu
śmiecicie.
Wasz pogląd o lewicy wynika prawdopodobnie z posługiwania się tylko
prawą częścią głowy.
Zróbcie też użytek z lewej części głowy wtedy pojmiecie
czym jest prawdziwa lewica, odróżnicie lewicę od lewizny, a z argumentacją też
napewno będzie łatwiej.
Pozdrawiam
Rylew   |29.03.2006 22:36:16
Jeżeli ktoś mówi że "pora skończyć z politycznym kupiestwem i powrócić do
ideałów lewicy." , to może wie o co chodzi i trzeba go o to zapytać jeśli
Was ta opinia frapuje. Ja do tego nie podchodzę bo zalatuje brzydko z daleka
lewizną.
incitatus  - Kolego Rylew…   |30.03.2006 07:02:37
…..oczywiscie ten "pedał" będzie mógł dobrowolnie zrzec sie swojej
orientacji w obliczu kamienowania-do rzezi dojśc nie musi.
Popełniacie
zasadniczy błąd kolego Rylew-rewolucjonista nie rozpatruje problemu do czego
lewca Polsce.Istnieje dla rewolucjonisty jedynie kwestia: do czego Polska jest
potrzebna lewicy….inaczej Pan Sierakowski zamknie Was w Łubiance-albo
zmoderuje jak mnie..cd za chwilę bo burżuazyjne zwyczaje mnie wzywają do mojej
hurtowni…
incitatus  -  ad vocem…c.d (incitatus=Robert Scurvy   |30.03.2006 09:13:07
Zgadzam się z peacemakerem że lewica Polsce nie jest potrzebna.Tzn niech sobie
bedzie jako nieaktywny wirus.Na to wpływu mieć nie możemy-bo taka jest natura
swiata.Nie sposób go uporzadkowac moralnie żadnymi dostępnymi środkami.Można się
jedynie starać.Wrecz należy…
Kolego Rylew..
A PO CO
REWOLUCJA?
Zastanowiliście się nad tym?..
Po to aby "zwiększyć ilosc
humanitaryzmu?"…. Wtedy zdecydowanie:non sequitur…
Wspólczesnie
klasyczna rewolucja marksowska nie ma za bardzo gdzie wybuchnać.Oczywiscie w
swiecie Zachodu.Gdzie indziej tez nieciekawie-w takiej Afryce owa rewolucja nie
miałaby(po odejściu imperialistów…)przeciwko komu się porwać…..Może być
tylko ruchem maczet i wzajemnym kanibalizmem-to nie jest chyba rewolucja o
jakiej Marks marzył…..Pozostaje może Ameryka Łacińska..bo Bliskim Wschodem
nie Marks ale Allah włada a jego socjalizm atrakcyjniejszy bo pośmiertnie
obiecuje dziewice-dziwki i wnętrznosci ze szlachetnego drewna…
Zatem
rewolucja może być tylko w sensie Gramsciego-rewolucja
"wykluczonych"…. Ja bym powiedział "znudzonych" a nie
wykluczonych-nuda podobnie jak i gniew to straszliwe paliwo.Do działan
irracjonalnych rzecz jasna….Nie darmo mówi się się wśrod racjonalistów o
postulacie:" sine irae et studio"…. Powinno mówic się tez "bez
nudy"…
Nie widzisz tego?-watah znudzonych a sytych "na żołądku
"alterglobalnych towarzyszy"?…. To istotny problem przyznaję…
A po
co wybucha rewolucja? Nie po humanitaryzm przecie- bylo o tym powyżej.
PO
WŁADZĘ WYBUCHA…i tutaj odpowiedz od czasow Lenina się nie zmieniła…..Dla
czlowieka posługujacego się klasyczną etyką, wsparta jakimś absolutyzmem
moralnym jest to odpowiedz NIEDOPUSZCZALNA……Ale mniejsza z tym-nie ma co się
roztkliwiac-walczyć(w sensie prewencji )należy..
Zatem jezeli wierzysz i
sprzyjasz rewolucji -JAK ZAWSZE zresztą jestes tylko pachołkiem tych ktorzy chcą
zdobyć władzę:to banał-nihil novi sub sole….
Marks uznawal rewolucję za
konieczość wynikajaca z dialektylki dziejów.Konstrukacja ta padła choćby pod
argumentacją Poppera.Rozważ Rylewie inną możliwość KONIECZNOŚCI
rewolucji……Czytaleś "Samolubny Gen" Dawkinsa? I wogóle
Dawkinsa?…..
Co powiesz na tezę ze Rewolucja to wirus umusłu-replikujący się
bardzo agresywnie mem…..Jego wrogiem nie tyle jest burżuazja lecz memy
skałdajace się na racjonalnosć. Pasożytuje na nich…Jest to ewidentny
szkodnik-"oprogramowanie memetyczne": "wykluczonych" Czy
"znudzonych" jest bardzo podłe….jak dla mnmie gwarantujace ogromny
regres….A jedyny "postęp"w jaki skłonny jestem uwierzyć i poprzeć go
to postęp rozumu, i niestety nienadążający za nim postep moralny….Rewolucja
"wykluczonych", czyli "znudzonych" niweczy go….chyba(mimo iż
jak zapewne stoisz po przeciwnej stronie..)powinieneś teraz po moim wywodzie
ujrzeć to to jak na dłoni…
Rewolucja jako replikujacy sie "wirus
umyslu" tłumaczy jej powszechność jako zjawiska historyycznego.Tlumaczy też
fakt ze "rewolucja jedna niepodobna do kolejnej"…Gdyby taki ewolucyjny
historycyzm był słuszny-byłby to nie lada problem dla mnie.Dla wszystkich
wolnych ludzi którzy wierzą ze to "człowiek jest kowalem własnego
losu"…. Ale to mój nie Wasz problem jak zwalczać wspólczesną
lewicowość:politycznie czy epidemiologicznie…

PS Nie można udowodnić ze
lewica jest "zła" Jest to trudne-podobnie jak udowodnienie że "kraść
i zabijac to złe"Można to tylko założyć albo zdać się na absolutyzm
moralny.Gdzie indziej pisałem o tym ze rewolucjonista nie może być absolutystą
moralnym.Jego minimum to sytuacjonizm(czasami kraść i zabijać to dobrze-bywają
przynajmniej takie sytuacje…)Rewolucja najlepiej wychodzi relatywistom
moralnym vide( tu licytuję…)Pan Sławomir.Tyle ze wytwory Rewolucji nie sa
relatywne.Tak ZSSR jak i chaos i zniszczenie.Z prostego powodu są
nierelatywne:jak powiada profesor Steven Pinker:"NIe ma DOBRYCH
dzikusów"
thomas   |30.03.2006 14:10:47
\|||/
(o o)
, —  — ooO — (_) —  —  — -.
| nie karmić
|
| TROLLI! |
` —  —  —  —  —  —  — Ooo — `
|__|__|

|| ||
ooO Ooo
warthog  - prorozwojowa lewica   |30.03.2006 19:42:46
ciekawy wątek, pozwólcie że się włącze z mojej działki:

Boże, lewica
prorozwojowa?! Skąd taki pomysł?
To kapitaliści sa tymi, którzy tworza podział
pracy przez nową produkcję i w efekcie poszerzają rynek. Najwieksza szkoda, jaką
wyrządzają społeczeństwom socjalistyczne systemy redystrybucji polega na
deflacji energii, usunieciu czynnika ryzyka z gospodarki a przez to tłumieniu
nowych, przedsiebiorczych idei i ośmieszaniu bogactwa. A przez to - równiez
wiedzy, bo kapitalistyczne bogactwo rodzi kapitalistyczną wiedzę wynikająca z
doświadczenia. Redystrybucja, zabierając środki tym, którzy w największym
stopniu te wiedzę posiedli, a więc sa najbardziej predystynowani do tworzenia
nowych rynków - źródeł dochodu dla całego społeczeństwa - niszczy bodźce
rozwojowe i największe atuty swojej własnej gospodarki. "Socjalizm stanowi
polisę ubezpieczeniową wykupioną przez wszystkich członków gospodarki narodowej,
aby uchronic sie od ryzyka. Ale efektem jest osłona od wiedzy o prawdziwych
niebezpieczeństwach i szansach wszechobecnych w każdym społeczeństwie"
thomas  - Dawkins i Pinker   |30.03.2006 21:50:18
A tak zupełnie z innej beczki.

Dawkins i Pinker to działacze lewicy. Dawkins
to również działacz na rzecz pełnoprawnego traktowania ateistów.

:)
incitatus  -  do thomasa(incitatus=Robert Scurvy)do   |30.03.2006 22:45:23
wiem…niemniej z kałasznikowa można strzelać do producenta….
czyli
wykorzystywać rozumowanie, dictum inaczej niż życzyliby sobie jego
autorzy….na lewicowym portalu mam to tłumaczyć?…
Pełnoprawne traktowanie
ateistow/agnostyków/teistów nie jest przedmiotem naszego sporu.To wiecej niż
oczywiste.
thomas  - o trzykropkach   |31.03.2006 00:16:05
Umberto Eco twierdzi, że grafomana można poznać po tym, iż więcej u niego
trzykropków niż kropek.
incitatus  - do thomasa(incitatus=Robert Scurvy)   |31.03.2006 06:59:48
…grafoman pewnie wie najlepiej… zatem nie polemizuję.
Mała uwaga:grafomani
w odróznienu od marksistów niewiele szkód wyrządzili.Ot ktoś, kiedyś za takie
"Wahadło" przepłacił…
Rylew  - Peacemakerowi !   |31.03.2006 12:24:41

Produkujecie mi tutaj jakieś wióry, > Engels utrzymywał Marksa (jego rodzinę)
z pieniędzy z pewnej kapitalistycznej fabryczki, bodajże jego ojca.< no i co z
tego, chwała Engelsowi, jego ojcu, czy uważacie, że wszystkie fabryczki powinny
być państwowe, a może macie coś paskudnego na myśli ? :-))),
bądźcie poważni
Peacemaker !
Dalej trafnie odgadliście, że to kpina z tym oddawaniem majątków

przez (chciwych) burżujów, chociaż logicznie korekt, w końcu przypadki
oddawania majątków ziemskich na własność chłopów ( dobrowolne uwłaszczenia )
zdaje się miały miejsce w historii Polski i nie tylko. Parę lat temu czytałem o
pewnym kapitaliście w Niemczech, który w latach 90-tych oddał swój majątek
biednym, założył przytułek, jadłodalnię gdzie osobiście serwuje biednym dania.
Mówi przy tym, że teraz dopiero osiągnął pełnię szczęścia. Nie są to przypadki
odosobnione, w Niemczech np. gdzie zniesiono podatek od majątków
(Vermögenssteuer), postała grupa inicjatywna ludzi majętnych i zdaje się
myślących, która występuje w kierunku przywrócenia tego podatku jako
koniecznego elementu sprawiedliwości i ładu społecznego.
Wicie Peacemaker, nie
wszystko co idzie w kierunku wyrównania różnic społecznych jest
śmieszne.

>Lewica jest złem z dwóch powodów. Pierwszy to historia.< Dajecie
tutaj pokraczny przykład własnej logiki. Jezeli powód znajdujecie w historii to
powinniście napisać „lewica była złem”. Logika którą właśnie
zastosowaliście pozwala udowodnić wszystko, na przykład, że kłamstwo to prawda.

Rozumicie ?
Zgoda co do morza krwi wylanej, ale pod warunkiem, że połowa tej
krwi obciąża prawicę, która sprzyjała postawaniu różnic społecznych,
rozwarstwieniu, drastycznych nierówności, bezrobocia, biedy, nędzy i
zagłady.
Przypominam, że ONZ działa od 1946, a słaba Liga Narodów zaczęła
działać dopiero w latach dwudziestych XX w.

>… lewica lansuje poglądy
nieoptymalne ekonomicznie.<
Wy Peacemaker lubicie chyba fajerwerki strzelane z
grubej rury. Wasza logika nieuczesana wymaga porządnego grzebienia, bowiem to
zdanie nie będzie miało żadnego sensu dopóki nie zdefiniujemy sobie co to jest i
jaka jest lewica, jakie poglądy lansuje i co jest „optymalne
ekonomicznie”.
Co to jest i jaka jest lewica wiem ja, ale Wy nie wiecie.
Kiedyś napisałem dekalog lewicy, według niego można ustalić kto zalicza sie do
lewicy, jak znajdę w swoim archiwum to wkleję. Mogę też wyjaśnić jakie poglądy
ekonomiczne lansuje lewica, ale opis tego co „optymalne
ekonomicznie” chętnie się dowiem od Was.
W sprawie „Sodomy i
Gomory” - to nieprawda zrodzona z niewiedzy o lewicy.
Romans z Islamem
wyssany z palca, albo przekręt natomiast

>chorobliwe wytykanie USA każdej
przelanej na Bliskim Wschodzie krwi.<
jest smakowitym kąskiem hipokryzji
prawactwa i nie sposób nie przystąpić natychmiast do konsumpcji.
Wicie
Peacemaker, Wy macie nazwisko wskazujące na pokrewieństwo z naszymi
Peacemakerami. Ja sam rozumicie, jestem od peacemakerów, ale Wy chyba nie z tych
samych. Wy pewnie z tych amerykańskich od Bushów a może nawet od Trumanów ?
:-)
Może dlatego wytykanie USA przelewu krwi na Bliskim wschodzie wydaje sie
Wam chorobliwe w przeciwieństwie do zdrowego wytykania przelewu krwi w czasie
rewolucji. Czy zdaniem Waszym krew arabska jest mniej warta ?
Ostatnie Wasze
zdanie zdradza nienawiść do świata arabskiego, no cóż,
Peacemakerów pełnych
nienawiści do bliźniego sporo jeszcze na świecie.
Pozdrawiam
Rylew  - initaktusie   |31.03.2006 12:38:03
> rewolucjonista nie rozpatruje problemu do czego lewica Polsce.Istnieje dla
rewolucjonisty jedynie kwestia: do czego Polska jest potrzebna lewicy <
To
samo mogę powiedzieć o prawicy jak i o środku.
Politykę robią ludzie a nie
kierunki.
incitatus  - kolego Rylew…(od incitatus=Robert Scur   |31.03.2006 13:02:19
Twój glos jest cenny albowiem jako jedyny z tego forum wchodzisz w polemikę i
można się cokolwiek wywiedzieć o Waszych intencjach no i o Was….O nic innego
nie chodzi…
Zgodzę się z Tobą ze związek przyczynowo skutkowy w historii
oznacza jedynie "co było"…nigdy "co nastapi"(inaczej niż w
zjawiskach przyrodniczych w przewidywalnym czasie rzecz jasna…).Niemniej
człowiek to nie jest istota racjonalna.Do konca…ma swoje obawy, swoje
"odruchy Pawlowa"…ktore powodują ze "efektu Marksa" w historii
nie sposób zignorować.I dobrze…a dlaczego dobrze?…bo stricte logicznie rzecz
biorąc narodowy socjalizm tez jedynie BYŁ zbrodnią i nie mamy logicznych
narzędzi do udowodnienia że BEDZIE zbrodnią(gdyby miał jakąś nową polityczną
odsłonę…) Lepiej zatem na zimne dmuchać…
Sądzę ze tym samym uczciwie i
zrozumiale przedstawiam tak swoją jak i kolegów postawę wobec Krytyki
Politycznej z Marksem w ornamencie.
Teraz wypowiem coś dla Ciebie do
polemiki:
Otóz uważam ze "zbrodnie prawicy" to po prostu zbrodnie
afektu politycznego.Które są "zawsze i wszędzie" i o których tak
przejmująco pisze Tukidydes w "Wojnie Peloponeskiej" Chciwośc,
rywalizacja,żądza władzy..wiele banałów składa się na ów nieusuwalny z ludzkich
dziejów składnik.Tutaj pretensje do Boga/Ślepego Zegarmistrza-zaleznie od
światopoglądu.
Zbrodnie marksowskiej lewicy to ZBRODNIE Z DESKI KREŚLARSKIEJ!
które w innym poscie złośliwie nazwałem "zbrodnią i elektryfikacją"….
To plan w którym racjonalne narzędzia(bo nie samą racjonalność (przecie!….)
obrócono do realizacji Zła(bo zbrodnia polityczna jest złem-chyba nie
zaprzeczysz…) To jest fundamentalna róznica miedzy Leninami a Pinochetami czy
Franco.Zbrodnia fałszywie pojętego "rozumu" kontra ‘afekt" Nie musze
Ci chyba tłumaczyć co statystycznie "wytwarza’ tutaj nieszczęście
większe….Pan Sierakowski przygwożdżony w "Warto Rozmawiać " liczbami
tylko głupio burknął.
Gdybyś był teistą albo absolutystą moralnym(co nie
podejrzewam…) mialbyś owszem prawo ważyć zbrodnie na innej szali niż
statystyka.Posługiwać się jakimś "dobrem wyższego rzędu" które wytworzyć
może zorganizowany gwałt polityczny w odróżnieniu od "gwałtu z afektu"
…mógłbyś wtedy próbowac dowodzić "wyższości’ Lenina nad Franco …ale
skoro nie jesteś teistą/absolutystą moralnym-masz pecha i wynik(efekt) marksizmu
musisz przyjąc jako druzgocacy.Łaski nie robisz…

PS.Krew arabska i krew
amerykańska:Jej wartosc zależy od celów za które ją przelano.
Tak na
marginesie-czy przelana krew czyni racje bin Ladena bardziej wiarygodnymi?…
Czy obsikanie jeńców w Abu Ghraib i poszczucie ich pasmi dostarcza Al Kaidzie
argumentow moralnych?…
Co najwyżej czesciowo niweczy amerykanskie…racz to
zauważyć.
peacemaker   |31.03.2006 13:24:56
Jest totalnym nieporozumieniem przykładanie pojęć lewica/prawica do czasów
monarchii. Cóż ma wspólnego monarchia ze współczesną demokratyczną prawicą???
Idąc tym tropem, Rylewie, możesz obciążyć prawicę choćby losem niewolników w
Egipcie czy łupaniem oczu przez Bolesława Chrobrego. Albo uczynić ikonę lewicy
ze Spartakusa.
To zupełnie nieporozumienie. A tak na marginesie, to monarchia
sama z siebie nie musi wcale być "wyzyskiem". Takie wtedy były czasy i
tyle. Przykładanie miary prawicy/ lewicy jest tutaj nieporozumieniem -
powtarzam. Na tej zasadzie, można powiedzieć, że wszystkie bunty uciskanych (w
czasach przedkomunistycznych) były zwykłymi rzeziami - prymitywnymi zemstami.

Jeśli idzie o Polskę, to co możecie zarzucić naszym monarchom? Może np.
stosunek do Żydów, co?
Weźcie sobie Rylewie jeszcze jedno: państwo carów. To
była lewica czy prawica? Odpowiedzcie, z łaski swojej. A ZSRR to było państwo
lewicowe, czy prawicowe?
Strasznie się miotacie. Ale waszym kolorem jest
czerwień. Sami sobie taki wybraliście. I chyba słusznie…
warthog  - optymalne ekonomicznie w/g prawicy   |31.03.2006 13:28:25
Rylew (czy tez Lew Ry - z pudła piszesz?):
jak wiadomo prawica nie ma jednego
okreslonego poglądu ekonomicznego. Podstawą idei prawicy rozumianej jako
konserwatyzm jest:
1. prywatna własność
2. dobrowolność zawieranych umów
3.
oraz w różnym stopniu wolność obrotu i wymiany handlowej

Chociaż 3 podstawowe
szkoły ekonomiczne kapitalizmu: popytowa (keynesows
ka), monetarystyczna i
podażowa różnia się w sprawach owego optimum, to jednak dziś zdaje sie przeważac
pogląd, że dla skutecznego rozwoju gospodarki, bardzo z grubsza biorąc,
niezbędne są:
1. niskie obciążenie podatkowe
2. niskie stopy procentowe
3.
brak interwencjonizmu
4. jak najszersza sfera własności prywatnej
5. jak
najmniej administracyjnych ograniczen wolnosci gospodarczej, przynajmniej
wewnętrznej.
6. co ma służyc dynamicznemu rozwojowi podaży globalnej kreujacej
globalny popyt.

Ciekawosta dla socjalistów: bardzo dobrze udokumentowane
analizy zmian stóp podatkowych w USA (np studium Whartona do ustawy Kempa-Rotha)
i EZ wykazały ponad wszelką wątpliwość, że obniżki stóp procentowych podatku
dochodowego skutkowały w i ę k s z y m i obciążeniami podatkowymi grup wyżej
zarabiających w relacji do niżej zarabiających i powodowały zmniejszenie
rozwarstwienia dochodów w społeczeństwie. Podwyżki - wprost przeciwnie.
incitatus  - he, he…taki paradoks.   |31.03.2006 13:36:42
a propos monarchii(dziedzicznej )i demokracji:oba ustroje zapewniają BEZKRWAWĄ
SUKCESJĘ władzy….(oczywiscie w teorii)
thomas  - podatki   |31.03.2006 14:50:37
To dlaczego Szwecja z wysokimi podatkami ma niskie rozwarstwienie społeczne?
Niemożliwe, co?

A, pewnie w Szwecji bieda aż piszczy. I świstak zawija w
papierki.
rylew  - Lewica jest prorozwojowa.   |31.03.2006 15:41:44
Różnice poglądów na ten temat pochodzą, z niezrozumienia lub kiepskiej wykładni
słowa rozwój społeczny. Jeśli ktoś rozumie rozwój jako postęp czysto techniczny
to może od biedy tytułowej tezie zaprzeczać, chociaż i to jest bardzo
dyskusyjne. Rozwój społeczny to jednak coś więcej niż postęp techniczny.


Zgadzam sie z tym, że socjalizm to swego rodzaju społeczna polisa
ubezpieczeniowa. Dodałbym tylko, że bardzo pożądana indywidualnie i społecznie.
Potrzeba bezpieczeństwa socjalnego jest jedną z podstawowych potrzeb normalnych
ludzi. Popatrzmy tylko jak wielką karierę zrobiły wszelkie instytucje i firmy
ubezpieczeniowe. Bo ludzie tego chcą.
Problem redystrybucji dochodu to nie
problem „być albo nie być” to problem optymalizacji.
Dzisiaj po
upadku bloku socjalistycznego wahadło odbiło w drugą stronę.

Redystrybucję
znacznie ograniczono i ogranicza się ją dalej. Wywołało to zjawisko polaryzacji
kapitału z jednej strony i pauperyzację społeczeństw z drugiej strony. Otwierają
się nowe kiepskie rynki, ale psują się dobre stare. Tutaj tkwi paradoks
kapitalistycznego rozwoju i klęski. Postęp techniczny jest coraz szybszy, a nie
nadąża za nim postęp społeczny, ekonomiczny, lub wręcz przyjmuje wartości
ujemne. System nie zaspokaja już >>podstawowych
rylew  - A po co rewolucja ?   |31.03.2006 16:11:18
Dzień dobry !
Strzeliłeś przyjacielu kulą w płot zwracając się do mnie z tym
problemem, nie jestem bowiem zwolennikiem rewolucji. Moja dewiza od dawna brzmi
„ewolucja nie rewolucja”.
Kto lewicę dzisiaj łączy z rewolucją ten
widocznie zatruł się oparami historycznej stęchlizny
I potrzebuje świeżego
powietrza.
Radzę przerwać lektury na jakis czas. Zalecam spacery na wolnym
powietrzu i rozmowy z rodakami o różnych poglądach.
Co do lewicy, jeśli znasz
historię to wiesz, że rdzeń polskiej lewicy wyginął w walce z caratem, a później
dzieła dokończył Stalin.
Twój stosunek do lewicy mogę częściowo usprawiedliwić
historycznym zaczadzeniem, jednak nie rób porównań w rodzaju lewica albo kraść i
zabijać, bo wchodzisz w zakres
oszołomstwa, a ja w tym zakresie nie mam
zamiaru się poruszać. Rozmawiajmy o współczesnej ideowej lewicy.

P.s. A
propos sławetnego Ziuka o którym wspomniałeś, który wysiadł z tramwaju
socjalizm.
Czyż nie to samo zrobił Kwaśniewski ? A jeśli to samo chce zrobić
Sierakowski to co, potępiasz go za to ? Oni tak robią .
warthog  - problem kapitalizmu?   |31.03.2006 20:17:13
Niewątpliwie, kapitalizm ma problem związany z utratą wiary w siebie. Nie ze złą
alokacja zasobów bynajmniej. Każda realokacja sprowadza się do oczywistego
ograniczenia produkcji, a zatem, koniec końców do zbiednienia społeczeństwa.
Realokacja, poprzez podatki (szczególnie odczuwalne w postaci stóp krańcowych)
odbiera kapitał najefektywniejszym inwestorom przesuwając go do sfery
konsumpcji. Trwoniąc kapitał i likwidując inwestycje (dokonywane przez ludzi
bogacących się, a więc takich, którzy dowiedli, że inwestowac umieją) i
przejadając je w systemie redystrybucji socjalizm dokonuje kastracji własnej
gopodarki. Z ogiera robi wałacha, a potem, otępiałemu, usiłuje administracyjnie
podczepić jaja.

Zresztą, o czym my mówimy? Na luksus lenistwa może pozwolic
sobie wspomniana Szwecja (pokazywałem jej słabiutkie ekonomiczne wskaźniki
rozwojowe w równoległym wątku). U nas oznacza to katastrofę. O jakich
pozagospodarczych wskaźnikach rozwoju możemy mówić bez tego pierwszego -
fundamentalnego? A że tego brak, to chyba obaj się zgodzimy?
incitatus  - do rylewa   |31.03.2006 21:25:08


A to mnie kolego bardzo cieszy…no prawie cieszy….Bo ewolucja to proces
ktorego efektu obserwator nie zobaczy.Albo ma małe szanse-pokolenie w polityce
trwa krócej niż biologiczne.No i jakie efekty owej ewolucji chciałbyś
widzieć?….Bo zapewne inne niż ja….
Jeśli za ewolucję posłuży choćby
"coming out" homoseksualistów to z chwilą gdy żaządają praw
rodzicielskich ewolucja staje się rewolucją-o holistycznych skutkach jako
inżynieria społeczna….To widać jak na dłoni..Wreszcie ewolucja to proces
poniekąd "ślepy" Powinien mieć swojego Ślepego Zegarmistrza Politycznego
a nie lewicowego planistę Konstytucji UE….inaczej to nie ewolucja ale gra
znaczonymi kartami.Gra zawodna….
Ja podobnie jak warthog uważam się za
konserwatystę ale rozumiem pod tym pojeciem cokolwiek innego.Otóż konserwatyzm
jaki dopuszczam to wcale nie jest niezgoda na zmianę.Niemniej jest to niezgoda
na zmianę ad hoc na mocy utopijnego projektu politycznego.Mój konserwatyzm to
ostrożnośc-domagam się "experimentum crucis"-przynajmniej jakiegoś
rodzaju eksperymentu zanim zdecydujemy się na holizm choćby redefinicji
małżeństwa czy "multikulturowości".Eksperyment ten tak sie szczęsliwie
składa dla Polski jest dostępny.Otóz możemy obserwowac kraje które wprowadziły
"nagłe" bynajmniej nie ewolucujne a "rewolucuyjne
zmiany"…Zamiast owczego pędu-proponuję czas-spojrzenie na efekt, wynik
ktory choćby w holenderskim przypadku jest bardzo przykry dla postulatu
"multi-kulti"….. Ten eksperyment krzyżowy na ciele innego panstwa
uprzytamnia mi słusznosc mojej konseratywnej dyrektywy:zasadniczej nieufnosci,
sceptycyzmu, "dmuchania na zimne"-to nie ma nic jak widzisz wspólnego z
trzymaniem się "zastanych kolein" z którym to trzymaniem konserwatyzm
czasami kojarzy się…..Lewicy zarzucam pośpiech i brak jasno sprecyzowanych
celów.I jak zwykle holizm działania-nie trzeba "wywracać spoleczeństwa
"do góry nogami(redefinicja rodziny" aby tacy geje cieszyli się
humanitarnym traktowaniem i korzystali z pełni praw politycznych.Nie wykluczam i
tutaj samej redefinicji małżeństwa w nieokreslonej przyszłości-póki jednak ród
ludzki do rozrodu wymaga dwóch osobników płci przeciwnej korzysta z możliwości
jakiejś przemysłowej eugeniki-zmianę statusu rodsziny uważam za
nieusprawiedliwoną( nieostrożną..) rewolucję.Jak widzisz mój konserwatyzm jest
cokolwiek inny…
Zarzut do Sierakowskiego jest inny.Otóż S.S nie ma krwi na
rękach, nie posądzam też go o chęć ich w niej ukąpania.Oskarzam go o przede
wszystkim uczestnictwo w destrukcji języka, języka politycznego konkretnie,o
uczestmnictwo w destrukcji narzędzi intelektualnych wreszcie.Było już mówione o
inflacji takich pojęć jak "tolerancja", równośc" Nie one jedne
padają ofiarą nie ewolucji ale nagłej rewolucji.Ba rewolty…
Masz w tekstach
"poza KP" choćby tekst Kingi Dunin o "homoliteraturze"pod którym
napisałem zartobliwy komentarz.To jest przykład totalnie destrukcyjnej kliszy
intelektualnej.A język zgodnie z klasyczną tezą determinuje świadomość…Jaką
świadomość Rylewie determinuje zepsuty,zgnity język?…
thomas  - słabe wyniki Szwecji   |31.03.2006 23:02:13
warthogu, radzę o Szwecji podyskutować pod świetnym tekstem Anny Delick.

Ale
najpierw poczytaj raporty OECD i porównaj wyniki skandynawskie z wynikami strefy
euro tudzież polskimi. W Polsce mamy oczywiście szybszy rozwój, ale to jest
artefakt pomiarowy, tak jak bodajże w Armenii, gdzie produkcja przemysłowa
wzrosła na początku lat 90. o 300%, bo założono pierwszą fabrykę w tym
kraju.

Zresztą oczywiście wzrost PKB o niczym nie świadczy, jeśli się nie
bierze pod uwagę współczynnika Giniego. W Belize może zameldować się Bill Gates
i zmienić diametralnie statystykę, ale nie będzie to znaczyło, że w gospodarce
Belize cokolwiek się zmienia, jeśli on tam będzie tylko
zameldowany.

Zrównoważony rozwój zresztą wymaga kompleksowych pomiarów w
świetle dobrej metodologii rachunków narodowych. ESA 1995 nie jest jeszcze
najlepszym systemem, więc tak naprawdę to my guzik wiemy o gospodarce w Europie,
nie mówiąc o gospodarce w Polsce. W każdym razie mierzymy np. na razie jedynie
nakłady na ochronę środowiska, lecz nie koszty emisji niezorganizowanej, która
przecież będzie miała swoje wymierne skutki, ale pewnie dadzą o sobie znać w
narodowych rachunkach zdrowia — jako wzrost zapadalności na choroby nowotworowe
na przykład. W każdym razie klasyczny libertarianizm nie doszacowuje kosztów,
spychając je na mechanizmy państwowe (np. koszty usuwania katastrof
ekologicznych po kopalniach w Montanie jest gigantyczny) i na najmniej
uprzywilejowane grupy (wyzysk klasy robotniczej w Anglii w XIX wieku to
klasyczny przykład). Montana w USA to właśnie przykład stanu, gdzie myślenie
leseferystyczne spowodowało, że z kwitnącego stanu doszli do poziomu typowego
dla Trzeciego Świata. Jadą wyłącznie na subsydiach federalnych, a domagają się
obniżenia podatków. Oto ironia losu.
Rylew  - Rylew do incitatus   |31.03.2006 23:28:38
O rewolucji już pisałem, nie jestem zwolennikiem rewolucyjnych zmian przede
wszystkim dlatego, że są nietrwałe. Nie pochwalam także zbrodni, bo w ogóle
uważam przemoc militarną za niedopuszczalną.
Co do Marksa jeszcze i używania
jego symbolu. Ja nie jestem wprawdzie specjalistą od Marksa, ale kiedyś coś
czytałem i wiem, że Marks bezpośrednio do rewolucji nie nawoływał tym bardziej
do zamordowania milionów ludzi. Owszem powołał do życia komunizm, ale nie mógł
przecież przewidzieć co z tego zrobią później Lenin i Stalin. Marks przewidywał
i niestety przewidział rewolucję jako zdarzenie nieuchronne wobec znanych
zjawisk, które opisał dosyć dokładnie.
Dlatego Marks dzisiaj dla lewicy
funkcjonuje nie jako zbrodniarz lecz jako wielki myśliciel o wielkim talencie
filozoficznym i wielkiej wyobraźni. To ostatnie jest bardzo ważne, bo wyobraźni
dzisiaj najczęściej ludziom brakuje.
Marks przedstawiał rozwój społeczny jako
funkcję walki proletariatu i burżuazji, było tak w istocie i jest do dzisiaj z
uwzględnieniem pewnych zmian. W tym kontekście można widzieć rewolucję nie tylko
jako zbrodnię w afekcie, ale nawet jako zbrodnię w obronie własnej.
Działalność
Marksa była wielkim ostrzeżeniem dla burżuazji, niestety nie wykorzystanym we
właściwy sposób.
Muszę zaprotestować przeciw określeniu „zbrodnie
marksowskiej lewicy”, uważam że to określenie nie tylko nie ma sensu, ale
celowo jest użyte dla zafałszowania wizerunku lewicy.
Nie ma zaś sensu dlatego,
że lewica jest pojęciem dużo szerszym niż komuniści których on nazwał grotem
proletariatu, którzy później przeprowadzili parę rewolucji do WRP w
Rosji.

Nie jestem teistą, (zato teinistą :-) i uważam, że licytacja liczbami
ofiar poszczególnych totalitaryzmów jest pozbawiona nie tylko sensu ale także
moralności. Szczególnie porównywanie liczby ofiar komunizmu i nazizmu
hitlerowskiego jest moralnie niedopuszczalne bowiem sugeruje, że nazizm był
czymś lepszym od komunizmu (liczbę ofiar
II WŚ szacuje się na 60mln, a liczbę
ofiar komunizmu „przebito” na równiutkie 100mln).

Tutaj
zdecydowanie opowiadam się za Sierakowskim który nie „głupio” ale
wręcz bardzo roztropnie skontrował tylko wy nie chcieliście zrozumieć jego
racji. Nazizm był wiele gorszy od komunizmu ponieważ zbrodnia ludobójstwa była w
nim zaprogramowana podczas gdy ofiary komunizmu to nie były ofiary zaplanowanego
ludobójstwa. Porównywanie liczby ofiar totalitaryzmów kapitalizmu, nazizmu,
komunizmu, katolicyzmu, jest także bezsensowne, bo sposób liczenia nie jest
wiarygodny. Komunizmu już nie ma, a antykomuniści co jakiś czas dodają nowe
miliony ofiar. Podobnie czynią przeciwnicy KK i kapitalizmu.

Co do Lenina i
Franco albo Pinocheta to właśnie Franco i Pinochet są podwójnymi zbrodniarzami
ponieważ obok zbrodni wojennych popełnili także zbrodnię na demokracji, zbrodnię
daleko idącą ponieważ uświadamiającą narodom, że drogą przemian demokratycznych
nie można zmienić ustroju, niezbędna jest rewolucja z kompletnym wytępieniem
przeciwnika.
Dzisiaj naturalnie czasy się zmieniły, zmieniła się świadomość i
uwarunkowania. Dzisiaj nie ma warunków do rewolucji lecz moze nastąpić
spontaniczny „gniew ludu”, a napewno niezadowolenie i niepokoje
społeczne, ataki terrorystyczne i wymuszenia, bandytyzm, przestępczość
zorganizowana.

>Krew arabska i krew amerykańska: Jej wartość zależy od celów
za które ją przelano<
Nie będę komentował tej logiki, czyli według Ciebie cel
uświęca środki.
Zwróć jednak łaskawie uwagę, że przed większością wielkich
zbrodni cele zawsze były szczytne tylko potem okazywały się wielkim g…
Nie
inaczej było z rewolucjami.
warthog   |31.03.2006 22:49:33
"Marks przedstawiał rozwój społeczny jako funkcję walki proletariatu i
burżuazji"
…co jeśli było prawdą było nią niezwykle krótko i równie
szybko byc przestało, co bez trudu dostrzegł Gramsci w roku 1937.

"Owszem
powołał do życia komunizm, ale nie mógł przecież przewidzieć co z tego zrobią
później Lenin i Stalin."
…mógł, i najpewniej przewidywał, bo przewidywali
to juz jego współcześni. W warunkach początkowych jego systemu był juz
zaprogramowany totalitaryzm. Marks pisząc o nieuchronnej rewolucji zdawał sobie
z tego sprawę.

"to właśnie Franco i Pinochet są podwójnymi zbrodniarzami
ponieważ obok zbrodni wojennych popełnili także zbrodnię na
demokracji"
…poniewaz nie pozwolili w demokratyczny sposób przekształcić
swoich krajów w komunistyczne dyktatury. Szczególnie Pinochet doskonale
wiedział, co czekało jego kraj. Czy możesz temu zaprzeczyc?
incitatus  - Rylewie(incitatus=Robert Scurvy)   |01.04.2006 07:42:04
Zgodzę się z Tobą ze licytacja liczbami ofiar i opisami okrucieństw nie ma
sensu.Ale w przywołanym programie chodziło nie o licytację ale o uświadomienie
sobie skali zła ktory wytworzył marksizm realizowany przez Lenina, Stalina czy
Mao.Odpowiedz Sierakowskiego sprawiła fatalne wrażenie-ot co, mógł lepiej po
prostu przemilczeć ten fakt.Tak-stworzył dictum na miarę Urbanowego:"rząd
się zawsze wyżywi"…
Licytować liczbami i okrucieństwami nie ma
sensu-można się za to licytować tym "kto zaczął" albo celami
"wojennymi" czy "rewolucyjnymi"…jakby nie było dziłąlnosc
Pinocheta czy Franco-brutalna-była reakcją na rewolucję w ich krajach ochoczo
wspomagana przez NKWD czy KGB-marksizm w owych odslonach to nade wszystko
"rosyjski imperializm".Przepoczwarzony….
A i nie zapominaj ze naziści
też dokonali rewolucji.Takiej bylo nie bylo w sensie postulowanym przez
Marksa-raz "przywrocili godnosc niemieckiemu robotnikowi", dwa wywrocili
hierarchiczny system spoleczny.W armii w SS nie było "von"…było
autentyczne koleżeństwo a "parteigenosse" to przeceż "towarzysz
partyjny".Zgpoda-owa rewolucja miala charakter bardziej lokalny i
ograniczony do Niemiec czy jako propozycja do kregu nordyckiega a może
aryjskiego(w przyszlosci) niemniej klisza nie jest odlagła.
No i oba
totalitaryzmy mialy swych wrogów czy to klasowych czy rasowych.Wrogów do
eliminacji na zasadzie "winy obiektywnej"tzn samej przynalęzności do
rasy czy klasy.W tym leży wspólnota zbrodni.Obie ideologie poslugiwaly się
planowaniem zbrodni-u licha cóż to było takie "rozkułaczanie" czy inne
wynalazki?…..Przecież dyskutuje sie dziś czy Holokaust miałby taki czy inny
przebieg gdyby nie wojna-czy nie byłby "tylko" wysiedleniem…bez
ideologiczbego"zabij (Żydów, burzuazję)aby świat był lepszy" nie byłoby
klimatu do tego co się stało.
A dodatkowo marksizm był totalnie błędny-zbrodnia
jego choćby z bładzenia się wzieła, chociaz rzecz jasna nie na taką skalę na
jaka sie stała-tutaj [potrzeba bylo paliwa "rosyjskiej
duszy"…
"Cel uświęca środki"-owe dictum uznaje sie za wyraz
amoralnosci w polityce.
Zły cel( błędny jak u Marksa) licho uświeca
srodki.Dobry cel może je jedynie"nieco uświecić".Nie zwalnia od
tłumaczenia się.Nie uważam aby można było jakimś "hurtem" tłumaczyć się
z takich wydarzeń jak Abu Ghraib. Oznaczało by to jakieś"uwarunkowania
obiektywne"-a stąd juz prosta droga do "winy obiektywnej"…Można
probować tlumaczyć sie z takiego wydarzenia konkretnie umiejsowionego w czasie i
w jakiś realiach.

peacemaker  - piersi opadają…   |01.04.2006 09:08:17
Jezus Maria, jak ktoś neguje, że komuniści planowo mordowali miliony ludzi, to o
czym tu gadać??? Towarzysza Rylewa trzeba odesłać do Czarnej Księgi Komunizmu, a
konktrtnie rozdziału o Czerwonym Terrorze.
Ale Towarzysz ma własną wizję
historii… a Amerykanie nie byli na księżycu.
Rylew  - Hej, Peacemaker   |01.04.2006 10:48:10
Wy mi się ty nie wymigujcie historycznymi wypadami. Podział sceny politycznej na
lewicę i prawicę jest naturalnie umowny i ani jedna ani druga strona nie jest
homogenicznie jednolita. Lewica o socjalistycznym zabarwieniu ma chyba swój
początek wraz z wyzyskiem kapitalistycznym bo akcja rodzi reakcję i siły oporu
musiały być już wtedy. My nie mówimy tak jak prawactwo, że wszystko co złe to
oni a co dobre ty my.
Kapitalizm jak wiecie począł sie w czasach monarchii, a
monarchie miały swoje rządy, zabezpieczające rozwój tego systemu, zapewniam Was
nie były to rządy lewicowe, zwłaszcza te od caratu.
Monarchie istnieją do
dzisiaj i mają swoje rządy prawicowe i niby-lewicowe.
Nie wiedzieliście tego
?
Wicie Peacemaker ja mam mało czasu i nie mam zamiaru zajmować się z uporem
maniaka historią, zwłaszcza że problemów teraźniejszość przynosi wystarczająco
dużo.
A sztandar był czerwony zanim powstał ZSRR, „ a na nim robotnicza
krew”.
Rylew  - Twój kapitalizm musi odejść   |01.04.2006 12:10:47
Wiara warthoga w kapitalizm jest znamienna dla wielu młodych ludzi wychowanych w
okresie postkomunistycznym w Polsce. Wiara nie dopuszcza do głosu wątpliwości i
abstrahuje od prawdy, dlatego nie widzi się że „król jest nagi”.

Temat ten wymaga szerokiego naświetlenia i jestem na to przygotowany.
Teraz
chciałbym tylko zwrócić uwagę na parę podstawowych problemów kapitalizmu.

Zasadniczym jest to, że system poprzez szybki postęp techniczny i
organizacyjny generuje bezrobocie w sferze produkcji, które potęguje się wraz ze
zjawiskiem uwolnienia terytorialnego kapitału – 
globalizacją.

Bezrobocie jest chorobą starczą współczesnego kapitalizmu,
który przez wiele dziesiątków lat nie wypracował formuły ekonomicznej
stymulującej równomierny rozwój społeczeństw, bez potęgowania nierówności
społecznych.
Z wyjątkiem w pewnym zakresie państw skandynawskich.
Nadzieja
kapitalizmu na wzrost zatrudnienia w usługach okazały się płonne w związku z
zubożeniem społeczeństw jakie niesie ze sobą polaryzacja kapitału.

Kapitalizm
nie daje żadnej nadziei szerokiej masie ludzi nie posiadających kapitału,
oferując tylko powszechny wyścig szczurów i przewidując dla nich
Ostateczne
rozwiązanie biologiczne.

Polaryzacja kapitału nie służy zaspakajaniu potrzeb
społecznych, a nagromadzony w nadmiarze kapitał służy jako środek ryzykownej gry
giełdowej
( Kasynokapitał ). Innymi słowy jest to kapitał na bezrobociu żyjący
na zasiłkach, które płaci całe społeczeństwo. Efektem jest to, że biliony Euro i
dol. przepływają jałowo w wirtualnych transakcjach giełdowych, niby
inwestycjach, a na inwestycje potrzebne społeczeństwu nie ma pieniędzy.


Efektem ubocznym dzisiejszego kapitalizmu jest wycofywanie się z instytucji
powszechnych ubezpieczeń społecznych tak pożądanych przez
społeczeństwa.

Innym objawem choroby kapitalizmu starczego wieku jest bujny
wzrost przestępczości i wszelkich negatywnych zjawisk społecznych jak narkomania
prostytucja, korupcja.

Coraz więcej ludzi przekonuje się, że kapitalizm jest
systemem dobrym tylko dla kapitalistów.
Tego kapitalizmu nie da się już
wybielić waszymi słowami warthog, społeczeństwo chce zmian.
Twój kapitalizm
musi odejść.
Rylew  - ewolucja   |01.04.2006 16:23:56
Przeczytałem uważnie Twój tekst i stwierdzam nie bez zdziwienia, że w
poruszonych kwestiach nie widzę prawie nic do podważenia.
Skutki ewolucji
podlegają naszej percepcji , możemy je oszacować, wartościować, ekstrapolować.
Jeśli porównamy sytuację człowieka parę tysięcy lat temu i dzisiaj to widzimy
jak wielkie zmiany na lepsze zaszły. Ewolucja to tysiące lat, ale i w setkach
lat zachodzą stałe dostrzegalne zmiany w sytuacji materialnej człowieka, w
świadomości, mentalności, systemie wartości.

Kiedyś człowiek godził się z
niewolnictwem, poddaństwem, wyzyskiem, jarzmem monarchii absolutnej. Dzisiaj
człowiek wie, że tak być nie musi i nie może być. Ogromne zmiany zaszły także w
sferze obyczajowej, moralności.
Uznaję rolę konserwatystów jako pożytecznych
„hamulcowych postępu” w przypadkach koniecznych i potwierdzam, że i
w moim odczuciu zmiany te zachodzą zbyt rewolucyjnie o czym już nieraz pisałem.
To samo dotyczy budowy społeczeństw „multi-kulti”, potrzeba tu
więcej rozwagi i umiaru zamiast hurra rewolucyjnych zmian.

Ja po ewolucji
spodziewałbym się zmian na lepsze w zakresie tworzenia społeczeństwa
solidarnego, bezklasowego, pracującego (wszyscy dla wszystkich), gdzie praca nie
jest przymusem lecz podstawową potrzebą
i mozliwością samospełnienia się.
Spodziewam sie także, że przemoc militarna, wojny będą pojęciem abstrakcyjnym
pozostałym jedynie w umysłach
leczonych szpitalnie idiotów.
Człowiek
wyeliminuje geny okrucieństwa, chciwości, pychy i nienawiści z genomu
ludzkiego.
Jest to konieczne jeśli świat ma dalej egzystować. Nie wierzę w
odgórnego zegarmistrza, ale widzę, że natura obdarzyła nasz świat potężną siłą
zachowawczą.
Dzisiaj wielkim zagrożeniem dla świata jest neoliberalna wiara w
turbokapitalistyczny rozwój świata, ale i to przeminie.

Sierakowskiego bronię
jako młodego lewicującego dziennikarza o wysokim stopniu wrażliwości społecznej.
Boję się tylko, żeby zbyt szybko nie przeobraził się w polityka.
Tekstu Dunin
nie czytałem więc nie mogę nic powiedzieć o tym tekscie. Ogólnie Krytykę
Polityczną uważam za OK.
O wiele bardziej razi mnie ogólnopolska medialna
nagonka na PiS, chociaż tą partię uważam za zło konieczne.
Rylew  - Kolego Peacemaker !   |01.04.2006 16:31:03
Domyślałem się, że Wy czytujecie Paczkowskiego.
Zróbcie proszę użytek z drugiej
połowy głowy i przeczytajcie także "Schwarzbuch Kapitalismus"
Roberta
Kurza.
Miłego weekendu.
peacemaker  - do Rylewa   |01.04.2006 17:17:06
"Bezrobocie w USA spadło w styczniu do 4,7 proc. To najniższy poziom od
lipca 2001 roku podał amerykański Departament Pracy. W styczniu w Stanach
Zjednoczonych powstało 193 tys. nowych miejsc pracy, chociaż analitycy
spodziewali się 240 tys. Jednocześnie jednak Departament zrewidował dane za
listopad (powstało wtedy 354 tys. stanowisk, a nie, jak wcześniej ogłoszono, 305
tys.) oraz grudzień (140 tys. zamiast 108 tys.). Więcej miejsc pracy przybyło w
sektorze budowlanym i w służbie zdrowia. Dzięki temu stopa bezrobocia spadła z
4,9 proc. w grudniu do 4,7 proc. w styczniu."

Sorry kolego, ale
opowiadacie banialuki. Ale pewnie prawicowcy odejmują tutaj liczby, tak samo,
jak ad hoc dodają je do liczby ofiar komunizmu.

A swoją drogą, jestem ciekawy
(naprawdę, nie podkładam świni), jak realnie wpływa na szwedzką gospodarkę
Vovlo, Saab i Ikea? A jeśli baaardzo dużo, to co o tych firmach mogą powiedzieć
antyglobaliści no i w ogóle lewacy?
peacemaker   |01.04.2006 19:24:48
W nawiązaniu do swojego poprzedniego posta, chciałbym może poszerzyć
skonkretyzowac pytania do kolegów-lewaków. Czy wiecie, jak na szwedzką
gospodarkę na przestrzeni kilkudziesięciu lat wpływał Saab? Nie chodzi mi
bynajmniej o samochody, moi drodzy zieloni pacyfiści. Jak to jest z tą jedną z
największych na świecie firm - IKEĄ? Daje ona dużo kasiory Szwedom? A ona
jest… alterglobalistyczna..? Panie Sławku, jak np. ta w Jankach!?!?! A Volvo
ile kasy daje? A kto w ogóle jest jego właścicielem…? Eeeeee… GM?? No a
Ericsonn? To też bardzo alterglobalistyczna firma, prawda? I nie ma nic a nic
wspólnego z Sony.
incitatus  - kolego Rylew.   |01.04.2006 21:24:38
Mam tylko nadzieję (jako "hamulcowy postępu"…) że nie przypisujesz
wszelkiego progresu lewicy-łacznie z wynalezieniem koła ognia, z narodzeniem sie
wyższych uczuć ludzkich.Bo to powyżej troszeczkę tak brzmi…..
No i
ewolucja-tutaj pewnie istotnie się różnimy czego nie zauważyłeś….Ewolucja
oznacza jedynie pewien schemat (algorytm)zmian…ale wynik jest
niewiadomy…..Niekoniecznie myusi oznaczać postęp technologiczny, wzrost
humanitaryzmu,racjonalizmu etc, etc….. vide wspłczesny nacisk
islamu…Historia nie ma zapisanego w nią "wyniku"-wiara w ów wynik to
najpotężniejszy błąd marksizmu.(Nie tylko marksizmu rzecz jasna-takiego teizmu
także-i to choćby stanowiło dla mnie niegdyś punkt archimedesowy apostazji-chcę
być nadse wszystko wolnym człowiekiem… w
marksizmie/socjaliżmie..teiżmie/katolicyżmie choćby-to niemożliwe!))Zatem ani
:"Kapitalizm upaść musi" ani " musi przetrwać i mieć się coraz
lepiej"….. Zrozumże to wreszcie!-co prawda jak to zrozumiesz-przestaniesz
być , jak ręką odjał…człowiekiem lewicy…
Niemniej zyjąc "tu i
teraz" możemy, mamy prawo wartościować wedle dostępnych nam
kryteriów.Możemy, powinniśmy starać się moderowac swiat(w sensie
krótkoterminowej prognozy, "cząstkowego projektu"oczywiscie…..).
I
Tutaj jeżeli za istotę weżnmiemy postęp "kapitalizm" a raczej wolna
gospodarka sprzęzona z wolnoscią dociekań nire ma się zle-najwyrazniej jest
górą….
A to dlaczego….
Założmy ze istnieją dwa rodzaje
"postępu"
Pierwszy to postęp technologiczny:niewątpliwie najlepiej
uchwytny postęp.Drugi to postęp moralny(Ty nazywasz go społecznym-to zaciemnia
obraz bo postęp moralny jest tutaj jedynie uchwytny na tle..choćby technologii
własnie….A postęp moralny-zdaniem Sokratesa-jako dążenie do cnoty (sam
cnota…)stanowi wyzwanie , przeznaczenie człowieka ze tak powiem
okcydentalnego:człowieka Zachodu.
Postęp moralny nie może obyć się bez
wyrobienia odpowiedzialności.A odpowiedzialność…to przede wszystkim
odpowiedzialność za los własny i najbliższych.Gdyby zrealizowano socjalizm z
jego "polisą" na bezpieczne bez wyjątku życie i pełny brzuch-owa
odpowiedzialnosć (jej potrzeba…) pewnikiem byłaby zniesiona.Tym samym jedna z
"konkurencji "postępu moralnego straciłaby po prostu swój sens.To
uświadamiają sobie chocby teiści-"doświadczenie zła" jest konieczne do
wytworzenia "dobra wyższego rzedu" jakimi są cnoty heroiczne wiodace do
swiętosci choćby.Zło jest w teiżmie "czynnikiem dydaktycznym" Takowoż
wolna gospodarka jest "czynnikiem dydaktycznym" i poprzez ryzyko, nacisk
jaki wywiera na byt ludzki( zawiera w odróznieniu od socjalizmu mozliwość
fiaska..) powoduje że człowiek wytrabia sobie odpowiedzialnosc za siebie i
bliskich-sine qua non postępu moralneg….W raju (socjaliżmie) w postęp byłby
zbędny…
Postep technologiczny natomiast pełnymi garściami czerpie z
"wolnosci dociekań" Dlatego przegrał ZSSR…że nie było w nim wlaśnie
wolnosci dociekań.W sytuacji "nieplanowej"(chociażby Reaganowska
mistyfikacja SDI) nie byli w stanie zareagować-przelicytowali i runęłi.
Odkryć
naukowych podobnie jak historiui NIE SPOSÓB ZAPLANOWAĆ. Bo na odkrycie naukowe
składa się KONTEKST OSDKRYCIA I ,KONTEKST UZASADNIENIA."Kontekst
odkrycia"-przyslowiowe "newtonowskie jabłko jest nieprzewidywalny….Ale
prędzej owo jabłko spadnie na głowę tego ktory nerwowo wraz innymi biega po
ogrodzie ludzkiej wiedzy prowadząc dociekania na pozór
bezsensowne….
Socjalizm uznaje BEZSENSOWNE DOCIEKANIA ZA STRATĘ CZASU i to
jest jego zasadniczy błąd-w wyścigu technologicznym państwo prowadzące
gospodarkę planową zawsze będzie z tyłu nad "anarchizujacą" wolną
gospodarką….
Zatem w swietle doświadczenia historycznego postęp moralny i
technologiczny znajduje lepszą niszę w wolnej gospodarce, niesterowanej, w
wolnym (także rzecz jasna "otwartym")spoleczeństwie w ktorym
rzeczywistość nie jest "totalizmem polis".W ktorym istnieje możliwośc
tak fiaska jak śmierci.Doświadczenie historyczne rzecz jasna nie determinuje
przyszłości-nie spsób go jednak zignorować.W wartosciowaniu……
Tutaj masz
wyłożone choćby to dlaczego USA postrzegam lepiej niż UE….
incitatus  - co do Sierakowskiego…   |01.04.2006 23:24:31
ja tez sie boję aby się nie przeobraził w polityka.Nie daj Boże uzyskałby jakiś
wpływ na moje życie.A wypisywać sobie może co chce zwlaszcza "modne
bzdury"….
warthog  - refleksja   |02.04.2006 15:01:51
Przyznam, że oczekiwałem, włączając się do dyskusji na tym forum, wielu rzeczy,
ot, choćby użycia maczug pojęciowych faszyzmu czy homofobii, w istocie nie
niosących w użytym konteście żadnego znaczenia. Nie sądziłem jednak, że
korzystając z miana człowieka wykształconego można poważnie posługiwac się
moralnie zdyskredytowanymi i intelektualnie zrujnowanymi ideami i tezami
marksizmu. Mogę to sobie wytłumaczyc wynikiem albo niezrozumienia zasadniczych
wad teorii marksowskiej (pośród wielu np umieszczenia środków produkcji w
materialnych układach społeczeństwa), albo (i) nieprzyswojenia sobie obszernej
krytyki Marksa z dziedziny nie tylko teorii ekonomii lecz takze filozofii, które
sfalsyfikowały marksizm raz na zawsze. Po tym wszystkim, i po doświadczeniach
komunizmu, posługiwanie się, lub choćby inspirowanie elementami marksizmu
pozostaje jedynie objawem hipokryzji lub intelektualnym populizmem.

Stek
antynaukowych i antyempirycznych sloganów zawartych w ostatnich dwóch Rylewa
wypowiedziach (vide "starcza słabość kapitalizmu: bezrobocie" ergo
"szybki postęp techniczny generuje bezrobocie") okraszonych utopijnymi
wizjami rodem z Bacona i Morusa, prowadzi do jednej, zasadniczej konkluzji.
Słowami Kisiela: "znowu grupa marksistowskich rabinów szykuje się do
rządzenia nami". Szykuje się kolejna operacja brudnym skalpelem na
społecznym ciele narodów, kolejne "usuwanie złych genów". Zadziwia mnie,
jak łatwo tow Rylew i jego consortes oddalają NIEZMIENNE prawidłowosci historii
ludzkości, jak użycie przemocy, chociażby. Jak rola twórczych, odważnych i
przywódczych jednostek, które korzystając z wirów historii i wiatrów społecznych
przemian są w stanie wprowadzić w życie swe zmieniające rzeczywistość idee. Tam
jednak, gdzie teza jest aprioryczna, przesłanki tracą wymóg
obiektywizmu.

Ucieszyło mnie zaś, że moja wiara w kapitalizm jest znamienna
dla "młodych ludzi wychowanych po komunie". To dowód, że udało mi się
strząsnąć pęta homo sovieticus. Mając czterdziestkę na karku i spędziwszy - w
czarnych czasach komuny - czas na zgłębianiu ekonomii socjalizmu z
"Kapitałem" na czele (m.in. pod światłym przewodem tow.prof
Balcerowicza), nie mam wątpliwości, że miejsce marksizmu znajduje się na
smietniku historii i tam też ostatecznie się znajdzie. Coup de grace zada mu ten
sam kapitalizm, którego zgon tak chętnie wieszczycie. Ten najgorszy z systemów -
jesli pominąć wszystkie inne. Ten kapitalizm, który jako jedyny oferuje
praktyczną relizację waszego postulatu o "solidarnym społeczeństwie, gdzie
praca jest źródłem samorealizacji". Ten system, w którym odważne i pełne
poświęcenia, obdarzone wyczuciem społecznych potrzeb jednostki, rzucają na szalę
swe osobiste bezpieczeństwo aby tworzyć i dawać. Aby budować bogactwo dla siebie
i swojej rodziny, a więc i dla całego społeczeństwa. Aby nieustannie przekuwać
pozornie pozbawione szans idee na źródła "bogactwa narodów".
I jesli
tylko kapitalizm zdoła pokonać największe zagrażajace mu niebezpieczeństwo, o
źródłach niewatpliwie lewicowych, a mianowicie antynarodowość i jej złowrogi
cień - globalizm, czeka nas jeszcze wiele pięknych chwil w nieznanej i pełnej
niespodzianek przyszłości. Przyszłości - w przeciwieństwie do Waszej -
niezaplanowanej. Bo jak powiedział Napoleon, "jesli wiesz dokąd idziesz, nie
dojdziesz dalej."
warthog  - do thomasa   |02.04.2006 15:07:38
twoich tez nie neguję, pozostaje, najpewniej, różnica w ocenie ich genezy.
Chetnie bym o tym podyskutował, tylko troche czasu mało. Jeśli znajdę - odniosę
sie pod tekstem o Szwecji.
pozdrawiam
incitatus  - incitatus alias Robert scurvy   |02.04.2006 15:33:20
podpisuję się całkowicie pod Twoją wypowiedzią warthog…poważnie rozpatrywana
aktualność Marksa,rojenia o "docelowym punkcie historii" mnie
powalają…..
Nie jestem tylko pewien czy historia Zachodu bedzie nadal
historią przepychanek wolnosci z socjalizmem…. Było nie było-to wewnętrzny
spór…Na horyzoncie tymczasem potężny przeciwnik-oprócz "rownosci"
obiecuje niesmiertelnośc dla bijących czołem w posłusznym
geście…….
Przeprawa bedzie cieżka-czy ocalimy raz jeszcze Peryklesa?
Rylew  - "wolność dociekań"   |02.04.2006 17:41:19
W sprawie ewolucji nie widzę większych różnic w poglądach. Tendencje są
wprawdzie wyraźne, ale ekstrapolacja jest zawsze ryzykowna, jeśli wspomnieć
choćby zmiany np. klimatyczne w poszczególnych okresach od powstania naszej
planety. Można powiedzieć, że nic nie jest zdeterminowane, tak przynajmniej na
podstawie dostepnej nam dzisiaj wiedzy można mówić.
Ekstrapolacja w ramach
epoki nazwijmy ją epoki postępu technologicznego jest też ryzykowna chociaż
możliwa. Ludzie niechętnie to czynią przez zwykły brak wyobraźni i niechęć do
„bezsensownych dociekań”. A szkoda.

Czyż można dociekać wyższości
lub niższości moralnej danego systemu w oparciu o kryterium technologiczne.
Wspomniane tu ZSRR odniosło niezaprzeczalny sukces w poboju kosmosu co jest
chętnie przemilczane, także w dziedzinie industrializacji, militaryzacji, w
lotnictwie, ba w ciągu 50-ciu lat po rewolucji odrobiło 50- letnie zacofanie
carskiego imperium doganiając kilka przodujących krajów świata, ale w sensie
społecznym sukcesu raczej nie odniosło.
Postęp technologiczny bowiem to
wynik koncentracji kapitału z jednej strony
i wyzwań chwili, pilnych potrzeb,
a państwo o silnej scentralizowanej władzy potrafi koncentrować kapitał na
zaplanowanych celach.
Nie przesadzajmy zatem z tą wolnością dociekań.
:-)

>Postęp moralny nie może obyć się bez wyrobienia
odpowiedzialności.<

Znam te argumenty, tyle razy na nie odpowiadałem, że aż
mi się niedobrze robi gdy to czytam.

>A odpowiedzialność…to przede
wszystkim odpowiedzialność za los własny i najbliższych.< No tak, to logiczne
dopełnienie poprzedniej „złotej myśli”.
Chciałbym ten problem
szerzej opisać, może przy następnej okazji, mam teraz za mało czasu.
Zgoda,
tylko znów jaka odpowiedzialność, jaki jej zakres i jaki jej skutek.
Tutaj
chyba leży pies pogrzebany naszych różnic.
Przemycasz tutaj poglądy nie
prawicowe, konserwatywne, raczej liberalne. Prawica bardziej trzyma się
wspólnoty narodowej, solidarności i silnego państwa.
Jestem naturalnie za tym,
żeby każdy się czuł odpowiedzialny za los własny i swoich bliskich. To jest
wskazanie naturalne i oczywiste, żeby nie powiedzieć truizm. Tym ostatnim tak
chętnie posługuje się neoliberalna propaganda.
Mówi się „Trzeba więcej
pracować, żeby więcej mieć”, „Żeby podzielić trzeba najpierw
wypracować”, „inwestycje biorą się z oszczędności” itd., chcąć
oddziaływać na słuchacza, który zupełnie nie potrafi samodzielnie
myśleć.

Twierdzę, że wymóg odpowiedzialności za swój los i los swoich
bliskich jest z tej samej półki. W tym są zawarte dwie słabości. Po pierwsze,
ludzie w większości mają tą odpowiedzialność zakodowaną w swoim umyśle, jedak
nie rozwiązuje to zupełnie problemów tego świata czasami sytuację wręcz
pogarsza.
Z jednej strony uwalnia to system społeczny i państwo z
odpowiedzialności za brak pracy, przerzucając winę na ludzi czyniąc z nich
wybraki ludzkie.
Z drugiej strony zachęca do walki o byt za wszelką cenę. Nie
muszę chyba tego wątku rozwijać, liczę na Twoją wyobraźnię.
Po drugie ludzie
nie są jednakowi, różnice w inteligencji, wykształcenie, możliwości
przystosowawcze, usytuowanie społeczne, zdrowie, wreszcie zwykłe szczęście
życiowe powodują, że duża część społeczeństwa nie jest i nie będzie zdolna wziąć
udziału w walce o byt („na noże”). Tych słabszych, mniej
przystosowanych nie odrzuca lewica, wciągając ich do społecznego podziału pracy.

W tym właśnie przejawia się różnica między prawicą a lewicą, że prawica mówi
tym ludziom „spieprzaj dziadu”, skazując dużą część społeczeństwa
na zagładę biologiczną, a lewica mówi „chodź stary, postawię ci piwo i dam
ci zarobić”, dając im szansę życia z podniesionym czołem.

Postęp
społeczny jest wypadkową pracy wielu sił w różnych kierunkach, a bezpieczeństwo
społeczne jest jednym z najważniejszych wyznaczników tego postępu i wcale nie
musi mieć przeciwnego zwrotu wręcz przeciwnie.
Dlatego fakt, że w USA dzisiaj
już ponad 40mln ludzi nie posiada ubezpieczeń zdrowotnych należy uznać za
wstecznictwo, nie za postęp. Twoją pochwałę USA biorę za wynik typowej dla
rodaków fascynacji tym czego się dobrze nie zna.

Dziękuję Ci za ciekawą
dyskusję. Niestety na następne ew. posty nie będę mógł odpowiedzieć z powodu
wyjazdu do sanatorium.
Było mi miło zmierzyć się w tym dialogu.

Jan Rylew
Rylew  - Dear Peacemaker !   |02.04.2006 18:14:02
W ostatnim swoim poscie w kilku punktach wyjaśniłem dlaczego ten
Twój
Kapitalizm jest przeżytkiem i dlaczego musi odejść lub się zmienić co na jedno
wychodzi.
Nie dając odpowiedzi na przedstawione zarzuty, chwyciliście się
kolego ostatniej deski ratunku – USA.
Sorry dear Peacemaker, muszę Ci
także tą ostatnią deskę ratunku odebrać.

Liczba statystyczna bezrobocia
zależy nie tylko od tego ilu jest bezrobotnych faktycznie, ale od tego jak sie
liczy i kto liczy. Statystyki są ciągle „ulepszane”
In minus.
Podobnie jest ze wskaźnikiem wzrostu PKB.
Po drugie, nie zapominaj, w
gospodarkę USA od początku wojny w Iraku wpompowano gigantyczną kwotę 300mld
dol na cele wojenne.
Taka końska dawka poruszyłaby nawet trupa, a gospodarka
USA nie jest trupem
(jeszcze ) jest tylko zaatakowana chorobą starczą.
Uwiąd
starczy.
Wspomniana szpryca na długo nie wystarczy. USA konsumują więcej niż
produkują drukując na potęgę. Zadłużenie publiczne wynosi kilkanaście bilionów
dol. Nie mylić z miliardami – faktycznie chodzi o biliony. Zadłużenie
prywatne obywateli wynosi już dobrze ponad 100 tys. dol per capita.
40mln.
obywateli nie posiada ubezpieczeń społecznych.
USA idzie w plajtę.

Reasumując, król żyje na kredyt, jest nagi, a dokładniej goły.
Może wygląda
on ponętnie dla takich jak Wy Peacemaker, dla mnie nie.
Pozdrawiam
Rylew  - Refleksja do refleksji   |02.04.2006 18:50:52
Spodziewałem się, że użyjesz rzeczowych argumentów na rzecz swojego kapitalizmu
którego wady i choroby wielokrotnie w tej dyskusji wypunktowałem.
Zamiast tego
otrzymałem parę niezbyt uzasadnionych zarzutów trzymania się ideologii
marksistowskiej i wiązankę dyżurnych hasełek jakimi posługują się kapłani
neoliberalnej wiary.
Do pomocy wziąłeś nawet Kisiela, ale wszystko to tylko
ideologia, nic rzeczowego.
Najwyraźniej brakuje Ci argumentów więc poprzestałeś
na „wyrażeniu słusznego oburzenia”.
Moja refleksja jest taka, że
Wy nie potraficie dyskutować o przedmiocie, bo nie macie odpowiedzi na problemy
które stwarza życie w tym systemie, a „zagrażające
niebezpieczeństwa”, których jest znacznie więcej i to bynajmniej ze strony
lewicowej, oddajecie w ręce Opatrzności.
Oderwaliście się nie tylko od mas,
ale i od podstawowych problemów życia.
Piękne hasła nie są niestety przydatne w
praktyce, także i w rzeczowej dyskusji

Rylew  - Dekalog Rylewa   |02.04.2006 19:02:52
Wobec jaskrawej niejasności panującej na „rynku
politycznym”,
byłaby potrzeba napisania czegoś w rodzaju podręcznika
lewicowca, opartego na swoistym dekalogu, swego rodzaju probierza lewicowości.

W pierwszym przybliżeniu określiłbym lewicowość jako postawę która:

1.
Uznaje podmiotowość jednostki ludzkiej, a zaspakajanie potrzeb ludzkich,
szczęście, godność i swobodny rozwój człowieka stawia za cel swojej działalności
politycznej.
2. Wyznaje zasadę solidaryzmu społecznego. Zmierza ku zmniejszeniu
obszaru biedy i wykluczenia w społeczeństwie.
3. Walczy o właściwe
wyartykułowanie i realizację praw człowieka i praw dziecka oraz o
równouprawnienie ludzi niezależnie od płci, sytuacji materialnej, narodowości,
światopoglądu i wyznania oraz orientacji seksualnej.
4. Przeciwstawia się
powiekszaniu różnic w poziomie życia poszczególnych warstw społecznych, popiera
zasadę stabilnego wzrostu poziomu życia wszystkich. Przeciwstawia się
rozprzestrzenianiu i umacnianiu neoliberalnej wiary, a zwłaszcza kultowi
pieniądza, majątku i kapitału oraz propozycji powszechnego „wyścigu
szczurów”.
5. Uznaje pracę za podstawowe prawo i ważną potrzebę życiową
człowieka
i walczy o jego realizację.
6. Opowiada się za rozdziałem państwa
od kościoła.
7. Uznaje kapitalizm za przejściową formę stosunków społecznych,
która zastąpiona zostanie w przyszłości nową formą, ukształtowaną w drodze
demokratycznych przeobrażeń.
8. Uznaje wszelką agresję wojenną za zbrodnię,
opowiada się za stopniową redukcją uzbrojenia, ograniczaniem zakresu
produkowanych środków zabijania oraz za powszechnym zakazem produkcji i handlu
uzbrojeniem przez sektor prywatny.
9. Przyjmuje za właściwą, drogę rozwoju
społecznego w oparciu o rozszerzanie
inicjatywy społecznej i doskonalenie
demokracji.
10. Zmierza do demokratycznego przejęcia władzy w celu realizacji
przyjętych celów i zasad lewicy.

Takie jest moje pojęcie lewicowości na
dzisiaj.
peacemaker  - aksjomatyka schizofrenika   |02.04.2006 23:04:58
No to dobrze, żeście przedstawili aksjomatykę, bo prościej będzie wykazać, jak
piramidalną bzdurą jest lewicowość.
Wasz dekalog jest żenujący z kilku powodów.
Po pierwsze w paru punktach sugeruje, że cechą charakterystyczną lewicy są
własności, które wcale nie są tylko dla niej charakterystyczne, albo wręcz
mówicie nieprawdę, przypisując lewicy cechy prawicy. Konkrety: podmiotowe
traktowanie człowieka. Doprawdy, trzeba brac niezłe proszki, żeby kołchoźniane
podejście lewicowe otożsamić z podmiotowym traktowaniem człowieka. W
rzeczywistości jest to cecha prawicy. Dla niejątrzenia byłbym gotowy zawiesić tę
opinię, uznając, że jakaś tam nowoczesna, demokratyczna lewica, istotnie ma
takie podejście. Zabranie jednak tej cechy prawicy jest posunięciem na poziomie
sowieckich aparatczyków.
Co dalej? Solidaryzm społeczny - vide choćby PiS.
Prawa człowieka i dziecka - banał. Jakie to prawa? Ja też się podpisuję pod tym
postulatem, ale nie uważam, by oznaczało to przywolenia na gejoryzację życia
publicznego i kosmopolityzmu.
Dalsze bzdury: niwelowanie różnic społecznych.
Bzdura piramidalna. Jedyne, co trzeba się starać zapewnić, to godziwa płaca, tj.
zapewniająca przeżycie. A więc uważam, że dążenie do zapewnienia rozsądnej płacy
minimalnej jest warte rozważenia. Ale czy ktoś będzie zarabiał 100xwięcej, niż
płaca minimalna, nie jest złe. Jeśli będzie to np. ktoś o potencjale Gatesa, to
czemu prawnie ściągać go bliżej poziomu robotnika kopiącego rowy?
Rozdział
Koscioła od państwa jest faktem (ot tak stwierdzam, nie w formie krytyki
punktu).
Uznanie wszelkiej wojny ofensywnej za zbrodnię jest na poziomie
przedszkolaka. Rozumiem, że jeśli w państwie X, które zaopatruje wasze państwo w
surowce, zacząłby rządzić satrapa i jego polityka mogłaby wpłynąć na biedę i
kryzys w waszym państwie, nie zaatakowalibyście? Rozumiem również, że politykę
państw zachodnich przez 1939r uważacie za słuszną? Że to dobrze, że nie
zainterweniowali u Adolfa? Pozdrowienia z Dachau Towarzyszu - mówię to z gorzką
ironią.
incitatus  - Hm….rylewie…   |03.04.2006 08:39:25
może nie tak ostro ale mam podobne wrażenia. …Że "dekalog" to zestaw
pobożnych i nieprecyzyjnych życzeń.Cóż u licha?!!!…ja też uznaje podmiotowośc
człowieka…raz jeszcze przypomnę zarzut-czy wszelkie humanitarne odczucia,
empatię uznajesz za lewicowe?
Co do reszty (w watku "wolnosc dociekań"
) Stanowczo stawiam na postęp moralny a nie na enigmatyczny postęp
społeczny.Postep moralny dotyczy jednostek-to one stanowią jego podmiot…one są
wteszcie jego "przedmiotem".Takie sprzeżenie…tymczasem nietrudno sobie
wyobrazić postęp społeczny zrealizowany jedynie w osobach "kierowników
państwa" (vide Platon…)" którzy wyposażeni w " dialektyczną moc
czytania słusznych idei" rządzą w interesie "proli"…. Niech by
było nawet dobrze rządzą i postęp społeczny jest faktem….zasięg jego
jednakowoż nie przeklada się na wszystkich-nie jest to zatem postęp
moralny…jest to cokolwiek znacznie pośledniejszego…
No i wreszcie….Kto Ci
powiedział ze w cywilizowanym państwie "walka o byt to walka na
noże"?…. Cywilizowana gospodarka rynkowa reguluje te sprawy.Owszem
dopuszcza "walkę gospodarcza" czyli konkurencję ale nie dopuszcza w
niej wszelkich środków.Podstawą gospodarki rynkowej musi być "prawo i
sprawiedliwośc"-czyli zestaw zasad możliwie najbardziej humanitarnych i
wydajna władza sądownicza do rozstrzygania sporow.. Jak jej nie ma
"kapitalizm" istotnie szwankuje…Nie jestem zwolennikiem "Lenina
wolnego rynku" czyli pana Korwina…jakiś element ingerencji panstwa w
gospodarkę(poprzez egzekwowanie prawa, ochronę istotnie najsłabszych-np dzieci,
niepełnosprawnych…) ) być musi.Jaki?- to do dyskusji-byle zasadniczo nie
tłamsił wolnej konkurencji.
No i dylemat-jak pomagać "wykluczonym"?…
Bo niektórzy "wykluczeni" to żule na wlasne życzenie.Z poczuciem
szczęścia ze swojego podłego statusu.Mamy ich za kolnierz ciągnać?…a może
całym spoleczeństwem "rownać w dół"?….Bo tylko to ostatnie chyba jest
możliwe-nie darmo marksisci problem własności "rozwiązali" przez
ekspropriacię:ponieważ nie można było z oczywistych wzgledów "dać po
rowno" zdecydowali sie aby "zabrać po rowno"-czyli wszystko łącznie
z wolnością polityczną…bo wtedy jest po równo…..Literalna realizacja
socjalizmu to równanie prędkości ludzkiego konwoju…do najwolniejszego
uczestnika.
Jak tutaj ma się dokonywac postęp? Moralny takoż jak?….Skoro
generują go jednostki tak wybitne, jak i koniecznie
nonkomformistyczne.Rewolucje moralne Sokratesa czy Jezusa nie były
"rewolucjami uśrednionego obywatela" tamntych czasów….."Uśredniony
obywatel" …o czym kombinuje-rozpytaj się na ulicy…o niczym
wzniosłym….
Wreszcie w socjaliżmie też toczy się walka.Nie na noże bo je
skonfiskowano-na gołe pięsci i kopniaki.Walka o "porządek dziobania", o
pierwszeństwo w decydowaniu o "redystrybucji"….Walka to czysto
makiaweliczna-bo jednokrotnie nie towarzyszy jej żaden materialny zysk."Zysk
zła wyższego rzedu" natomiast tak…. "zysk" bezinteresownego
pastwienia się nad obywatelami pozbawionymi własności i prywatnosci….
No
i….lewica ostatnio wysoko dzierży sztandar relatywizmu moralnego."Róbta co
chceta"/ anything goes….W każdej dziedzinie nie wyłaczając
seksualnosci.Uderza w cokolwiek co stanowi "tradycyjną etykę" oskarżaną
o ufundowanie w Bogu(zasadniczy błąd w załozeniu…) czy o służbę wrogowi
politycznemu(w Polsce pod postacią Koscioła…)Niszcząc tradycyjną etykę-woła
jednoczesnie o "postep spoleczny"…niby jak on ma się dokonać?!!!….
Albo co będzie on znaczył?….Czy to samo co "tolerancja" w ustach Pana
Sierakowskiego?…
Rylew  - „Zaburzenia paranoiczne,   |03.04.2006 14:11:13
paranoja, zespoły paranoiczne, obłęd, silnie naładowane uczuciowo urojenia,
związane niemal z całą aktywnością życiową chorego. Częstsze są urojenia
prześladowcze np. z dochodzeniem domniemanych krzywd (ze strony lewicy – 
dop. mój) ( zespół pieniaczy)…” – Encyklopedia zdrowia
Przypadek
Peacemakera.
Gdy zabrałem mu ostatnią deskę ratunku – USA – chwycił
się jeszcze cienia nadziei, mojego dekalogu przykazań-poglądów lewicowych.
Wykonuje rozpaczliwie gwałtowne wysiłki, ale pogrąża się dalej.
Ja wam prawicy
żadnych cech nie odbieram, to jedno z urojeń.
Zamiast zgrzytać zębami ze
złości możesz przecież napisać podobny tekst charakteryzujący wg. Ciebie
prawicę.
Zaczynam już nawet odczuwać apetyt na taki posiłek. Wyobrażam sobie
jakie mogłyby to być pyszności.
Na pierwsze danie – zupa patriotyczna z
zaścianka, może nawet z nacjonalistyczną wkładką?
Na drugie – 
bogoojczyźniane kartofle z sosem watykańskim, neoliberalna pieczeń gospodarcza
na dziko.
Na deser – kompot dwuskładnikowy – teoria dwóch
wrogów.
Później kawa po litewsku i może koniaczek pod nazwą „Wodzu
prowadź na Lwów”

Ja już tych pyszności konsumował nie będę, bardzo
żałuję.

Na koniec zwrócę jeszcze tylko uwagę na ten nick PEACEMAKER, to
znaczy zupełnie coś innego niż to co głosi prawak, który się nim posługuje. Czy
może to świadczyć o zakłamaniu prawicy czy tylko tegoż prawaka ?
Rylew  - Zespół pieniaczy   |03.04.2006 14:36:15
Podsumowanie
Grupka prawicowa jaka tu trafiła, nie miała zamiaru wziąć udziału
w dyskursie politycznym na frapujący temat. Przyszła tu żeby sie pobić, „
potargać po szczękach”, widać to po rodzaju używanych środków i po braku
woli ustąpienia w czymkolwiek adwersarzowi, z niewielkimi wyjątkami.
Ja tą
walkę przyjąłem, zaakceptowałem zaproponowaną broń i nie żałuję. Potraktowałem
ją jako trening i rozpoznanie metod przeciwnika. Zdaje się, że zdołałem ulokować
sporo celnych ciosów, które spowodują konieczność leczenia, czyli przemyślenia u
przeciwnika.
Sądząc po reakcji, dążeniu do zwarcia, zatraceniu zdolności
trzymania dystansu, poważnych tonach po ciosach, domyślam się, że przeciwnik był
momentami nawet zamroczony.

Poważnie!
Dyskurs pieniaczy niewiele wnosi do
sprawy porozumienia Polaków.
W dalszym ciągu kultywuje się podziały,
sprzeczności i nienawiści. Obciążanie dzisiejszej lewicy zbrodniami komunizmu,
leninizmu, stalinizmu nie wnosi nic pożytecznego do dyskursu. Na tej samej
zasadzie można by zdelegalizować Kośćół Katolicki.
Warto jednak dyskutować, nad
stanem faktycznym stosunków społecznych w Polsce,
o tendencjach, o postępie
społecznym i moralnym, o roli inteligencji i elit.
Do poważnej dyskusji
potrzeba jednak nie tylko dopuszczenia argumentów przeciwnika, potrzeba jeszcze
poznania podstaw jego argumentacji, przeczytania czegoś z innej półki,
pochylenia się nad rzeczywistością.
Na to zwykle chęci nie ma, dlatego tak
trudno o zbliżenie stanowisk.
Do spotkania w poważnej dyskusji !
incitatus  - jak na razie nerwy i dystans   |03.04.2006 15:01:31
tracisz Ty Rylewie.Marksem inspirowane zaklęcia nie niweczą faktów.Ot
co.
Przypomnij mi łaskawie-gdzie i kiedy polska lewica odcieła się od "masy
spadkowej" W czyich słowach.Za pomoca czyjej osoby?… czyżby za pomocą:
"Sztandar wyprowadzić!????.Gdyby było:"sztandar spalić" może
uznałbym wynik(odcięcia) za wiarygodny…
Jedyną osobą "z lewicy"
która nie miala się od czego odcinać a która kojarzę jest taki Ryszard Bugaj.Nie
przypominam sobie aby pan Ryszard gdzieś Marksem wywijał-totez odcinac się nie
musi.
Poważną dyskusje stanowią wybory-mam nadzieję że już na zawsze w Polsce z
druzgocącym efektem dla Marksa…

peacemaker  - Rylew fiction   |03.04.2006 16:38:40
Towarzyszu Rylewie! Wasz zarzut kompletnie chybiony! Mój nick źródło ma w Single
Action Army 0.45 "Peacemaker". Takim jestem właśnie rozjemcą,
przynajmniej w sporach z lewicą. Fonetyczna zbieżność z "PiS" jest
przypadkowym bonusem.
Co do reszty, to rzeczywiście, było się do czego
odnieść… argument "Liczba statystyczna bezrobocia zależy nie tylko od tego
ilu jest bezrobotnych faktycznie, ale od tego jak sie liczy i kto liczy.
Statystyki są ciągle „ulepszane”. In minus. Podobnie jest ze
wskaźnikiem wzrostu PKB." jest doprawdy powalający. Domyślam się, że np.
statystyki dotyczące krajów socjalistycznych są oczywiście prawdziwe,
niezmanipulowane? He he, no tak, aleście nam bobu zadali.
Co do wojny, to
trudno mi powiedzieć, jak wojna w Iraku i Afganistanie wpłynęły na amerykańską
gospodarkę. Nie jest dla mnie oczywiste, czy długa obecność w Iraku nie generuje
większych kosztów, niż zysków? Tutaj trzeba by podać jakieś wiarygodne liczby, a
nie prawić komunały.
Wy zapewne rozumujecie tak: kiepsko im się wiodło, mieli
pretekst w postaci 11.10, to wojenkę sobie zrobili, by nakręcić gospodarkę.
Powtarzam, po pierwsze, musiecie udowodnić, że naprawdę na tym zarobili. Po
drugie, nawet gdyby przyjąć, że istotnie tak było, musicie również udowodnić, że
to coś złego. Weźcie sobie bilans ofiar Husajna i interwencji USA i zróbcie
wnioski. A i o talibach nie zapominajcie.
I jeszcze jedno: USA nie jest jedyną
deską ratunku. Darujcie sobie wasze lewackie chwyty poniżej pasa. To sztandarowy
wróg lewicy, więc naturalnie ten przykład podałem. Poza tym nie tak łatwo wcale
znaleść kapitalistyczny kraj Towarzyszu. Szczególnie na Starym Kontynencie.
Co
do jednego się nie mylicie. Nie raz, po lekturze waszego posta byliśmy nieźle
przymroczenie. Ale nie traktujcie sobie tego jako sukcesu…
thomas  - Rylewie, ładny ten dekalog   |03.04.2006 17:56:32
Warto sobie takie listy budować. Choćby i było trudno o ich kompletność,
dokładność itd., to jednak zawsze pokazują, o czym rozmawiamy.

Ogólnie rzecz
biorąc - gratuluję pomysłu.
mamele  - Głos do samego tekstu.   |04.04.2006 00:49:14
Brawo Nameste! Brawo Rylew!

Ja chciałabym jednak dodać coś do samego
tekstu.
Jedno zdanie z tego tekstu, i właściwie, chyba też następne z niego
wynikające, uznałabym za dość niebezpieczny proceder:
"Komisje śledcze
pozwoliły rozniecić społeczne emocje i stworzyć wrażenie, że Polską rządzą
układy, kliki i inne spiski."
Nie pamiętam, a nawet chyba nie wiem, co
Sławek S. uważał na temat komisji śledczych. Jednak, nie zmienia to faktu, że
umożliwiły one liczne debaty publiczne w Polsce, dzięki nim sporo jednak dotarło
do opinii publicznej. Moim zdaniem, wzmocniły wolność słowa w Polsce i poruszyły
wiele ważnych tematów.
I dalej:
"Na tym paliwie jedzie dziś PiS. Teraz
komisje mają być kolejną szansą na łatwą władzę nad emocjami Polaków."
Nie
bałabym się też tak bardzo "władzy na emocjami Polaków" - posiedzenia
komisji oglądali w całości głównie dziennikarze (a to dobrze) i socjolodzy,
politolodzy, etc. (a to też bardzo dobrze). A reszta: też raczej się więcej
nauczyła niż przeciwnie - bez względu na wynik wyborów jesiennych.
I
dalej:
"Pierwsza ma pomóc sztorcować dziennikarzy, a – jak wiadomo
 – każdy, kto staje przed komisją śledczą, jest podejrzany. Druga ma wykryć
afery towarzyszące prywatyzacji majątku narodowego."
Nie wiem, co wyniknie
z tych komisji - może się to okazać bronią, którą PiS skieruje sam na siebie.
Nie wiem.
Ale stwierdzenie, że każdy, kto staje przed komisją śledczą jest
podejrzany, jest o tyle błędne, że istnieje jeszcze kategoria "świadka"
- - połowa stawiających się w poprzednich komisjach była świadkami. I, moim
zdaniem, opinia publiczna potrafi odróżnić te dwie kategorie.
I na koniec, może
to zgrabne zagranie retoryczne, ale nie łączyłabym tak łatwo poprzednich komisji
z obecną działalnością PiS-u - fakt, że PiS robi nagonki, szuka "tuzów"
i próbuje umocnić sytuację zagrożenia i wykorzystać ją dla swoich celów - to
dwie, jednak różne historie, a połączenie to dewaluuje osiągnięcia poprzednich
komisji. Nie powiesz chyba, Sławek, że poprzednie komisje nie nie wykryły
machlojek, układów czy spisków naruszających prawo?! Bo, że takowe były zawsze,
są i będą w kręgach władzy, to oczywiste dla wszystkich.

Mnie martwi co
innego - drastyczny spadek poziomu dyskusji publicznej w Polsce, w porównaniu z
rokiem ubiegłym, choćby. I postawa dziennikarzy: atakowani - bronią się (i
słusznie!), dlaczego jednak czynią to kosztem warsztatu i rzetelności.
Pozwalają, żeby im PiS grał i nie próbuja nawet odejść od postawy defensywnej.
PiS wprowadził niezbyt ciekawą retorykę, ale to jest o tyle zroumiałe, że to ich
gra polityczna. Dlaczego jednak dziennikarze tak łatwo dostosowali się do tej
retoryki, a właściwie - bełkotu politycznego?!
mamele  - p.s.   |04.04.2006 00:53:18
Poprawka do zdania:
"Bo, że takowe były zawsze, są i będą w kręgach
władzy, to oczywiste dla wszystkich."
- Oczywiście chodzi o układy, które
nie naruszaja prawa.
incitatus  - a propos komisji śledczych i procesów   |04.04.2006 07:56:28
…generałowi Jaruzelskiemu-lewicu "człowiekowi opatrznosciowemu"
wytoczono zarzuty.Kierwania zwiazkiem przestępczym choćby-z tą róznica ze owym
zwiazkiem nie tyle był WRON co PZPR.Mniejsza z tym.Pozwolę sobie umiescić tutaj
mój komentarz z "T.Powszechnego"…mojego ulubionego
forum.
…wyartykowoać co nastepuje:
Racje generała przy wprowadzaniu stanu
wojennego Jaruzelskiego były zasadniczo racjami Wacława Krzeptowskiego-twórcy i
animatora Goralenvolku.Obaj chcieli podobno "swojemu ludowi" oszczedzić
nieszcześć-"wiekszego zła"….Obaj mieli wizje "ludu" tak
realizującego socjalizm(Jaruzelski) jak swoje rzekomo odmienne od reszty Polaków
pochodzenie(Krzeptowski)….Racje to były iście "hamletowskie" a i
mundur/ strój hojny ("hojny strój", he he…)Krzeptowski wyratował wielu
górali z opresji którą zgotowała niemiecka władza na Podhalu.Działał tak….miał
motywy najzwyklej kumoterskie…. a kto wie może ruszało go
sumienie…..Kilkadziesiąt, może kilkaset osób zawdziecza mu inny los niz obóz
koncentracyjny….
Nie słyszałem aby generał Jaruzelski po kumotersku ratował
kogokolwiek ze swoich rodaków-by "wyjął " kogoś z lokalnej machiny
dziejów którą obsługiwał na cudze zlecenie.Tutaj zdecydowany plus dla
Krzeptowskiego…
Jaruzelski(wystarczy odwiedzić jego oficjalną stronę…)
cieszył się niesłabnącym, powoli lecz stale rosnącym zaufaniem Moskwy.Dla
przypomnienia-taki Gomułka miał swoje "doły"-siedzial nawet w
więzieniu-w 1956 mógł mówić o sobie że posiada rzad dusz-"przeciwstawił"
sie Chruszczowowi etc, etc.Jaruzelski cale życie "socjalizmu bronił jak
niepodległosci"…z dramatyczną kulminacją 13 grudnia 1981.Socjalizmu-czyli
podleglosci Kremlowi-innego socjalizmu w Polsce wszak wtedy nie było… innego
niż serwilizm wobec rosyjskiego imperializmu..Bronił a teraz podbechtany
Michnikowynm "człowiekiem honoru" najwyrażniej nie ma ochoty dzwigać
garba który sam psią służbą ościennemu mocarstwu na własnych plecach sobie
wychodował.Oburza się gdy ktoś ten garb wskazuje-gdy czyni jego osobę symbolem
nowoczesnego zaprzaństwa narodowego….Bezczelnosc-ot co!
Panie
generale-Pańskie miejsce jest obok Krzeptowskiego i Goralenvolku.Nie na
gałęzi(osobiście uważam że szkoda…) ale w podrecznikach historii.Pańskie
miejse wiecznego spoczynku powinno być w Moskwie-w sercu kraju któremu Pan
wiernie przez całe życie służył.Proces generała w tym sensie ma tylko
usprawiedliwienie o ile wprowadzi taką wykładnię czynów generała.Do powszechnej
świadomosci.Zrzuci go z michnikowych cokołów i przywróci uczciwe, kierujace się
patriotyzmem weartosciowanie generalskiej postaci jako mskiweskiego serwilisty
nade wszystko.
Kwatera w Moskwie czeka-miejmy nadzieję ze już nie długo…
warthog  - do Rylewa i Thomasa   |04.04.2006 15:37:34
Doceniam kulturę dyskusji jaką prezentujecie. Doceniam próby merytorycznego
ujęcia różnic. Doceniam merytoryczność argumentów (tych poza-marsistowskich
rzecz jasna).
ALE:
Trudno dyskutować gdy trzeba "cofac sie do tyłu" i
udowadniać aksjomaty. Trudno odnosić sie do danych wyrywkowych i statycznych.
Dane te (nie mogę ich wszystkich zweryfikowac) są zapewne w większości
prawdziwe, ale pomieszane z wnioskami o charakterze fundamentalnie
nieprawdziwym.
Exemplum:
1.Rylew: "postęp generuje bezrobocie w sferze
produkcji."
CAŁY rozwój przemysłowy świata zachodniego oparty był na
postępie technologicznym, który jest absolutnie niezbędnym jego składnikiem
(jednym z czterech obok (kapitału, zasobu pracy i inwestycji) I W OCZYWISTY
SPOSÓB FALSYFIKUJE TAKIE TWIERDZENIE. Statycznie ujmowany postep prowadzi do
bezrobocia w danej dziedzinie. Jednak powodujac narodziny innych gałęzi
przemysłu i usług wywołuje wzrost zatrudnienia. Ekonomiści socjalistyczni
najczęściej tego nie zauważają. Kiedy Galbraith w 74 pisał o centrach innowacji
podając Forda Mustanga za przykład, w dolinie krzemowej rodził się przemysł
zatrudniający obecnie miliony pracowników w samych USA.

2. Rylew:
"Bezrobocie jest chorobą starczą współczesnego kapitalizmu, który przez
wiele dziesiątków lat nie wypracował formuły ekonomicznej stymulującej
równomierny rozwój społeczeństw, bez potęgowania nierówności społecznych.
"
Kolejna nieprawda. Żadne rzetelne badanie od czasów Kuznetza nie było w
stanie wykazać tak pożądanej przez socjalistów zalezności wzrostu gospodarczego
i zwiększenia nierówności dochodowych. Jedyne takie zalezności wykryto dla
poczatkowej fazy szybkiego wzrostu, które sa potem efektami tegoż redukowane.
Wiekszość danych, szczególnie dla krajów zachodnich i krajów o dłuższym okresie
rozwoju, wykazuje tendencję jednoznacznie przeciwną (choc dotyczy to te z takich
krajów jak Korea, Indonezja, Malezja czy Mauritius) . Argumenty odwrotne dotycza
najczęściej krajów, gdzie czynniki pozaekonomiczne spowodowały przejmowanie
owoców wzrostu przez lokalne oligarchie (Kenia, Etiopia, część. Meksyk). Jedna
sprawa także pozostaje poza dyskusją - ogólny poziom życia przeszedł w
ostatnich 2 wiekach największą w historii zwyżkę - dzięki systemowi
kapitalistycznemu.
Co najciekawsze, badania przeprowadzone na fali ustawy
Kempa-Rotha oraz programów gospodarczych Reagana wyjazały (dla USA) poza wszelką
wątpliwoscią, że obnizki podatków prowadziły do wyrównania obciążeń podatkowych.
Ich wzrosty - wprost przeciwnie - do zwiększenia polaryzacji tych obciążeń,
dochodów i konsumpcji, a natomiast do spadku poziomu inwestycji.

3.
Polaryzacja kapitału.
od roku 1937 w USA, górnej 50-tce firm, a nawet 200-tce
nie udało się powiekszyć ich części aktywów niefinansowych i przesyłek towarów.
Ich aktywa rosły wskutek rozrostu aktywów zagranicznych, głównie w wyniku walki
na subsydiowanych rynkach zagranicznych. Nie ma dowodów, ze wielkie firmy
wypieraja małe - liczba powstających małych przedsiębiorstw wzrosła od 50r ponad
4 krotnie! A olbrzymia wiekszość największych amerykańskich fortun rozprasza się
- statystycznie - w ciagu dwóch pokoleń.

4. Wzrost przestępczości - no to
juz zasługa lewicy realizujacej program Gramsciego i szkoły franfurckiej. Rozpad
rodziny i etosu chrześcijańskiego klasy średniej jest za to bezposrednio
odpowiedzialny. Analiza ubóstwa i przemocy w rozwiniętych krajach
kapitalistycznych zaczyna sie i kończy na strukturze rodziny i małżeństwie. W
prowadzonych na szeroka skalę amerykańskich badaniach socjologicznych lat 70 i
80 (m.in. studium un Wiscontin), z tzw "mobilnoscia w górę" korelowały
sie 3 czynniki: praca, rodzina i wiara. Wierzący, członkowie monogamicznych,
pracujacych rodzin wykazywali bardzo wyraźnie wyższą dynamike dochodów, poczucie
szczęścia oraz - co wydaje sie wręcz oczywiste - niższą przestepczośc.
Beneficjenci programów społecznych natomiast, reagujac obnizką natężenia pracy i
tendencji do planowania, nie wykazuja prawie żadnego ruchu do góry. Porównawcze
badania nateżenia pracy w latach 50-tych i obecnie pokazały, że dzisiejsi biedni
pracuja mniej. Dlaczego - bo im sie za to płaci. W konsekwencji prowadzi to do
rozpadu rodziny i wzrostu przestepczości (nie jest to oczywiscie wniosek o
charakterze wyłacznym), co w Stanach jest to szczególnie widoczne w czarnych
społecznościach.

Zanim koledzy socjalisci zaczną głosić przewage
redystrybucji nad jej ograniczeniem, musza odpowiedziec sobie na parę
zasadniczych pytan:
1. jak połączyć proinflacyjne i antyinwestycyjne
oddziaływanie wysokich podatków na gospodarkę z koniecznym do rozwoju wzrostem
wymagajacym niskiej inflacji i wysokich inwestycji?
2. jak wywołać - inaczej
niz przez zachęty o genezie ekonomicznej - niezbędna dynamikę i aktywnośc
rozwojową społeczeństwa, która jest hamowana przez bodźce podatkowe i programy
socjalne obniżające skłonnośc do podejmowania ryzyka i wzrostu natężenia
pracy?
3. Jak połączyć planowanie gospodarki i etatyzm z wysoką innowacyjnością
(niezbednym czynnikiem rozwoju), która - jak pokazują przykłady - jest
najwyższa w firmach prywatnych, małych i średnich.
4. Co lewica proponuje w
miejsce pracy, rodziny i wiary?
warthog  - i jeszcze coś   |04.04.2006 15:47:01
…te 300 mld dol które ożywiłoby trupa.
Nie wiem czy było to istotnie tyle -
skąd są te dane? Zapewne tez nie chodzi to o jeden rok, prawda?

Ale nawet
zakładając że liczby te są prawdziwe i dotycza jednego roku, to stanowią ok 3.5%
amerykańskiego dochodu narodowego.
Wybacz - nie jest to ani końska dawka, ani
też nie ozywiłaby trupa.
incitatus  - ad vocem:(incitatus vel Robert Scurvy)   |04.04.2006 15:54:26

W miejsce wiary zaroponowałbym aksjarchizm.Z jeszcze gorszym dla kolegów
lewicowych skutkiem….
thomas  - hm?   |04.04.2006 17:23:41
Cóż, żaden z argumentów nie dotyczy tego, co pisałem bezpośrednio.

Co zaś
tyczy się korelacji przestępczości i realizacji polityki lewicowej, to chyba to
jest jakaś ironia. Wszak to getta w miastach amerykańskich są rozsadnikiem
przestępczości. A to nie lewica utworzyła getta. To nie lewica wspiera do dziś
rasistowską polityke USA. To nie lewica spycha latynoskich emigrantów w USA do
szarej strefy.

A co zamiast wiary? Cóż, wiara czy niewiara w ogóle nie są
kwestią prawicowości czy lewicowości, powie Ci każdy lewicowiec. Bez wiary da
się znakomicie żyć. I z wiarą takoż.

Zresztą. O czym my tu mówimy. W Polsce,
kraju skrajnego konformizmu, który zakrywamy mitomańskim gadaniem o
indywidualizmie Polaków, w końcu jest ponoć 99% katolików, wszyscy cenią rodzinę
i pracę, tylko jakoś przestępców sporo. Tak, tak, pewnie przed wojną
przestępczości nie było i dopiero na sowieckich czołgach przywieziono nam
bandytyzm?

Katolicyzm nie koreluje w Polsce z uczciwością. Z doświadczenia
osobistego, które zapewne nie jest reprezentatywne, wynika, że ateiści bywają
częściej uczciwi od katolików (tych deklarowanych). Ale i uczciwych katolików
znam, i protestantów, i buddystów, i prawosławnych.

Więc ostrożnie z takimi
argumentami.
warthog  - getta   |04.04.2006 17:31:02
Thomasie, getta zaczęły powstawać w USA od lat 60-tych, kiedy zaczeto realizowac
socjal-liberalne programy pomocy społecznej, integracji, równych szans,
afirmacji itp. To jest argument na rzecz mojej tezy. Co do rodziny i wiary -
mówimy o statystyce. Kładę dolary przeciw orzechom, że takie badanie i w POlsce
przyniosłoby podobne wyniki. Zreszta, znane badanie UW (B. Radziejowska) nt
przestepczości nieletnich wykazało jedną istotną korelację: z matką wychowującą
samotnie dzieci i do tego niewierzącą.
thomas  - świetne…   |04.04.2006 18:40:02
Korelacji nie mogło być, bo nie ma niewierzących w Polsce na tyle wielu, aby
jakiekolwiek badanie, poza badaniem całej populacji w Polsce - czyli spisem
powszechnym - mogło ujawnić jakąkolwiek istotną korelację.

Pani Barbara
Fedyszak-Radziejowska nie mogła zrealizować badania na UW, bo pracuje na UJ.
Jest to zresztą żaden naukowiec, tylko posłanka PO, która jako
"naukowiec" (a tak naprawdę publicystka prawicowa) zajmuje się
problemami wsi, a nie kryminologią. Nie znam jej badań kryminologicznych, ale te
przywoływane wyniki zapewne są jakimś teoretycznym artefaktem badań w
środowiskach postpegeerowskich. Proszę o odnośnik bibliograficzny.

Rozumiem,
że przed latami 60. nie było segregacji w USA? Socjalliberałowie walczyli z
segregacją, a powstanie gett to efekt działań amerykańskich rasistów. Rozumiem,
że w odpowiedzi usłyszę, że apartheid to wynik emancypacji kobiet…?
warthog  - jednak świetne   |05.04.2006 00:06:58
B. Radziejowska jest doktorem socjologii i pracuje w PAN-ie w Warszawie. Dość
szybko wydałeś dyskredytująca opinię, a tak się składa że jest to osoba z kręgu
moich znajomych. Miałem okazje wysłuchac jej sprawozdania z tegoz badania,
postaram sie podać ci dokładny odnosnik.

Z tą korelacją, toś pan pojechał -
nie potrafię przytoczyc dokładnych liczb, ale %osób deklarujacych się w Polsce
jako niewierzący lub niepraktykujący wynosi cos około 40.

Przed latami
60-tymi była w USA segregacja, ale nie było gett. Socjal-liberałowie walcząc z
segragacją za pomocą programów społecznych stworzyli je sami. Posrednim dowodem
na to jest całkowita zmiana kierunku tych programów wobec ich obecnej
spektakularnej klęski.
thomas  - Fakty   |05.04.2006 17:28:55
1. B. Radziejowska pracuje w PAN-ie w Instytucie Rozwoju Wsi i Rolnictwa, który,
jak wiadomo, jest jednostką specjalizującą się w badaniach nad
przestępczością.

Radziejowska była cytowana w syllabusie na UJ, stąd moja
pomyłka. W każdym razie w jej publikacjach nie widzę danych na temat badania
dotyczącego przestępczości wśród nieletnich na wsi (może zrealizowała takie
badania z Bukrabą-Rylską? Wtedy w takie badania prędzej uwierzę).

Czekam na
odnośnik.

2. 40% deklaruje się jako niewierzący? Wedle kogo? Niechaj przemówi
Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego. W październiku 1998 roku ośrodek
Sondaży Społecznych OPINIA Przeprowadził ogólnopolskie badania religijności
Polaków na próbie 1171 osób (powyżej 18 roku życia). Wedle tego badania
niewierzący stanowią 2,8% populacji. Czyli poniżej błędu statystycznego w takich
badaniach.

GUS w standardowych badaniach w Roczniku Statystycznym (patrz
dział "Ludność. Wyznania religijne") nie ujmuje w ogóle niewierzących.
Nie wiem więc, skąd czerpiesz tak optymistyczne dane na temat polskich
niewierzących.

Chciałbym, żeby było nas tak wielu, choć wtedy może ateizm
nie byłby taką szkołą nonkonformizmu, jak teraz.

3. Jasne, socjalliberałowie
(pisownia poprawna jest bez żadnych myślników, polecam Słownik ortograficzny)
wytworzyli getta. A Polacy wybijając się na niepodległość zachęcili Hitlera do
inwazji. W obu rozumowaniach jest ten sam błąd.

Krótkie pytanie: czy
uważasz, że Afroamerykanie powinni nadal być poddawani segregacji?

Jeśli tak,
nie mamy o czym rozmawiać.
thomas  - uzupełnienie   |05.04.2006 17:46:59
Biję się w piersi. Pani dr Fedyszak-Radziejowska nie jest posłanką PO, tylko
członkinią komitetu poparcia dla Lecha Kaczyńskiego w wyborach na prezydenta RP,
publicystką "Arcanów", "Powściągliwości i Pracy" oraz
"Gościa Niedzielnego". Ten zestaw czasopism sam winien świadczyć, jakie
ma poglądy religijne.
mamele  - Wycofuję się.   |05.04.2006 23:24:02
Czytam, słucham, rozglądam się i chyba nie miałam racji.
Biorąc pod uwagę
szerzącą się i przez większą część społeczeństwa akceptowaną propagandę
zastraszenia, głupoty i nienawiści - dochodzę do wniosku, że
1) Polacy nie
myslą
2) jak powiedział Lem: potrzeba w tym kraju kilku pokoleń zanim
ktokolwiek zacznie myśleć.
W dyskusji dwóch myślących istot - tekst Twój,
Sławku Sierakowski - jest do dyskusji.
Jednak patrząc na to co się dzieje w
Polsce - jest jak najbardziej adekwatny.
Wycofuję się z wcześniej, publicznie
sformułowanej, krytyki (merytorycznej).
Popieram tekst w całości.
Tym
bardziej, że dotyka sedna problemu:
jak najłatwiej utrzymać władzę? Zatraszyć.
Pokazać wydumany problem i wskazać wydumanego winnego.
A tak PiS zamierza
utrzymać włądzę.

incitatus  - przyganiał kocioł garnkowi   |06.04.2006 08:27:28
a Pan Sławomir władzę "raz zdobytą" niby jak chciałby utrzymać?…. Jak
inaczej niż przez wersję "divide et impera" czyli przez pokazanie
wydumanego problemu(gejów choćby…ale wybór doprawdy lewica ma spory) i
zastraszenia że "inaczej Białoruś" albo unijna obraza…. .PiS jak dotąd
pokazuje przynajmniej mniej wydumane problemy( vide:"czworokąt") a
zastraszenie komuszka było nie było jest po prostu dobrem….a jeśli nawet
dobrem nie jest to przynajmniej sprawia satysfakcję.
warthog  - odnośnik   |06.04.2006 20:32:40
Naprawdę nie powinieneś z góry dyskredytowac osób, których nie znasz. B.
Radziejowska to osoba bardzo wszechstronna i świetny naukowiec o bardzo dobrej
reputacji. Ma poglądy konserwatywne i jest osobą wierzącą - natomiast nie jest
doktrynerem, który fałszuje wyniki badań - ma zbyt wielki szacunek dla profesji
naukowca i naukowych tytułów. Poza IRWiR pracuje też w Kolegium Nauk
Społecznych i Administracji PW - sprawdź sobie czym tam się zajmują. Tyle
tytułem wyjaśnienia. Metoda, którą wobec niej zastosowałeś, była wyjątkowo
nieelegancka.

Co do badań: nie UW tylko CBOS (mój błąd-mea culpa, poza tym
nie zacytowałem dokładnie, sens jest jednak podobny), ale to przemawia tylko na
ich korzyśc. Nazwa badania: "Młodzież i używki", rozdział
"narkotyki", data badań czerwiec 94 i sierpień 96 - znajdziesz na
stronach CBOS, nie podam konkretnego odnośnika bo korzystam z pdf-ów, ale wiem,
że są tam dostepne. Jasno sformułowane zdanie brzmi: "czynnikiem najbardziej
sprzyjającym spożywaniu narkotyków jest wyższe wykształcenie
matki"
"Braniu narkotyków sprzyja brak uczestnictwa w praktykach
religijnych i ateistyczny światopogląd".
Do tego komplementarne badanie
CBOS "jaka jesteś rodzino", z którego wynika co wiąże się z wyższym
wykształceniem matki. Sądzę, że nie musimy sobie udowadniać korelacji spozywania
narkotyków z tendencją do zaangażowania w przestępczosć. Zależnosc
przestepczości od problemów rodzinnych i niepełnych rodzin jest bardzo dobrze
opisana i podobna jak w USA, jeśli będziesz nalegał odnajdę badania źródłowe
(mam teraz niestety b mało czasu - jestem poza domem). Amerykańskie to np:
"Visible Man; true story of post racist america" Basic Books, NY
78.

Praca-rodzina-wiara…

Co do ateizmu, to w Polsce nalezy patrzeć na
owo "uczestnictwo w praktykach", bo jest ono dużo bliższe prawdy niz
deklaratywna "wiara".

Piszę socjal-liberałowie aby podkreslić, że
chodzi mi o amerykańskich demokratów okreslanych jako środowisko liberalne, ale
nie w znaczeniu jakiego my używamy. Co do rasizmu - oczywiście że jestem
przeciwny, natomiast uważam, że programy afirmacyjne, kwoty, programy równych
szans bedące w istocie programami nierównych szans - to jest własnie nowe
oblicze rasizmu. Brak rasizmu, to w moim odczuciu brak jakichkolwiek odniesień i
dyskryminacji, ale tez i p r e f e r e n c j i ze względu na kolor
skóry.

Przez najbliższe dni nie będe miał dostepu do netu, toteż na razie -
adieu!
thomas  - w odpowiedzi, nieco za długo   |06.04.2006 23:18:12
1. Dyskredytuję B. Radziejowską, gdyż ja po raz pierwszy zapoznałem się z jej
twórczością na łamach "Rzepy", gdzie dowodziła, że marsz równości
dyskryminuje heteroseksualistów, zupełnie jakby wypowiadała się w stylu
niesławnego Stowarzyszenia im. ks. Piotra Skargi. Od tej pory wiem, że mam do
czynienia z oszołkomką.
A kiedy zaczęła twierdzić, że GW pisząc o Wildsteinie
naruszyła reguły demokracji (to wykrzykiwała na pikiecie w obronie pana
Bronisława, po jego usunięciu z rzeczonej Rzepy), to już mi ręce opadły.

No
ale oczywiście to jest moja personalna niechęć do wystąpień publicystycznych
pani Fedyszak-Radziejowskiej. Postaram się więc zawiesić mój bardzo negatywny
osąd jej działalności, bo w końcu nauka obywa się bez nazwisk. Tak więc jestem
gotów założyć - na czas naszej dyskusji - iż przedstawiony raport CBOS jest
poprawny metodologicznie i rzetelny.

2. Widzę, że obaj korzystamy z pamięci:
UW myli się z CBOS, UJ itd. Ale ważniejsza jest pomyłka korelacji
przestępczość-ateizm — chodziło oryginalnie o narkomanię i ateizm.

Zauważmy,
że korelacja nie jest relacją przechodnią w tym wypadku: nawet jeśli narkomania
koreluje z przestępczością, a ateizm z narkomanią (co wydaje mi się
przesadzone), to nadal są to jedynie korelacje i nie muszą one się przekładać.
Dlaczego? Bo większość przestępców nie musi być narkomanami z matkami o wyższym
wykształceniu. Sama liczba przestępców w Polsce wskazuje, że nie mogli mieć
matek o wyższym wykształceniu. Tak więc cała teza upada.

Zauważmy poza tym,
że z przestępczością najsilniej koreluje niskie IQ (za: Edward Nęcka,
Inteligencja). Niskie IQ z kolei koreluje z niskim wykształceniem i trzymaniem
się wzorców społecznych, w Polsce więc z uczestnictwem w praktykach religijnych.
Nie jestem zwolennikiem tezy o tym, że IQ jest absolutną miarą inteligencji,
której charakter jest czysto wrodzony (inteligencję kształtują także silnie
czynniki środowiskowe; por. tamże), ale korelacja jest naprawdę silna i niskie
IQ jest znakomitym predyktorem przestępczości.

Co więcej, na początku lat 90.
narkomania nie była tak rozpowszechniona jak dziś, pozostawała więc dostępna dla
osób dobrze sytuowanych. Dzisiaj, gdy wdziera się do szkół podstawowych,
sytuacja jest zgoła odmienna i przypuszczam, że występują zupełnie inne
korelacje. Choć zapewne istnieje korelacja między "porządnością" czy też
"moralnym prowadzeniem się" (które wiele młodych osób może też rozumieć
jako wymagające uczestnictwa w praktykach religijnych i wspierane przez religię)
a odpornością na narkotyki. Ja jako ateista zawsze byłem przeciwny używkom, ale
dlatego, że w pewnym momencie swego żywota postanowiłem postępować porządnie
(lub, jeśli kto woli, zinternalizowałem wzorzec grzecznego chłopczyka).

3.
Pisząc o pisowni "socjalliberalizm" wspominam jedynie o kwestii
ortograficznej. Wiem, że liberalizm amerykański jest socjalliberalizmem w naszym
rozumieniu.

4. Co do preferencji wobec najmniej uprzywilejowanych, uważam, że
zostało wykazane w sposób nie budzący wątpliwości, iż są sprawiedliwe. Por. John
Rawls, Teoria sprawiedliwości. Dopóty osoby o innym kolorze skóry niż kolor osób
należących do panujących elit będą na najgorszej pozycji w społeczeństwie,
dopóty powinny liczyć na pewne preferencje, wykraczające in plus poza równe
traktowanie, choćby po to, aby mogły nadrobić dystans.
nameste  - miesiąc   |15.04.2006 08:18:01
Już miesiąc wisi ten tekst Sierakowskiego jako aktualny odcinek "Z Życia
wziętego". Czyżby była w nim zawarta Diagnoza Ostateczna, po której
sformułowaniu już nic więcej napisać nie można i nie trzeba?
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 14.03.2006 )
 
następny artykuł »
Generated in 1.33198 Seconds