|
Sławomir Sierakowski
|
|
13.02.2006 |
Jak w Polsce rządzący robili co innego, niż mówili, że robią, to zarzucało się im hipokryzję. I tak było przez lata. Dziennikarze i publicyści biegali za politykami i bili po łapach, gdy ci z hasłami odpartyjnienia państwa wsadzali następnie swoich ludzi na rozmaite urzędy i urzędziki. Aż nadszedł Jarosław Kaczyński i z tym wreszcie skończył. Jak pytają o media i KRRiT, mówi, że desygnowani będą „apolityczni fachowcy”, a kilka linijek dalej na pytanie, kto będzie szefem telewizji, odpowiada, nie pozostawiając wątpliwości, kto będzie go wybierał: „Jeszcze nie wiem” („Newsweek” z 8 stycznia 2006 r.). I nawet nie wzbudza to zdziwienia u pytających. Prawo i Sprawiedliwość kończy więc w Polsce epokę hipokryzji i rozpoczyna epokę dwójmyślenia. Różnica polega na tym, że słowa tracą ustalone znaczenie. „Apolityczny fachowiec”, poza swoim słownikowym znaczeniem, oznacza dziś także na przykład szefową KRRiT Elżbietę Kruk, posłankę PiS i członka zarządu partii. Uczciwość, moralność i przywrócenie wartości w polityce, poza klasycznym swoim znaczeniem, nabierają nowego, równoległego, i sprowadzają się do kiwania, upartyjniania i cynizmu. Polacy nie lubili hipokryzji polityków? No to się skończyła. Tekst ukazał się w „Życiu Warszawy” z 13 lutego 2006.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 13.02.2006 )
|
Drogi Cezary, chyba nikt cie nie czyt...
W ostatnich dniach minister Zdrojewsk...