|
Sławomir Sierakowski
|
|
30.11.2005 |
|
Co skłoniło policję zarządzaną przez Ludwika Dorna do tego, aby ochraniać – zamiast brutalnie rozganiać – demonstrantów, jak przed tygodniem w Poznaniu?
Obawiam się, że nie jest to, niestety, żadna rewolucja mentalna u rządzących ani lepsze spełnienie wymogów administracyjnych przez organizatorów manifestacji. W niedzielę świat miał zobaczyć, że Polska pod rządami PiS, Samoobrony i LPR ciągle jest demokracją. Gdy premier Marcinkiewicz negocjuje wysokość funduszy, które mają napłynąć do Polski z unijnego budżetu, musi się liczyć z europejską opinią publiczną. Narzuca się skojarzenie ze staraniami Gierka o kredyty, dzięki którym Zachód mógł naciskać na panujący w Polsce reżim w obronie szykanowanych opozycjonistów. Marks miał rację, historia powtarza się jako farsa, tym razem cenę wolności z Zachodem negocjują antykomuniści. Tekst ukazał się w ”Życiu Warszawy” z 28 listopada 2005.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 02.12.2005 )
|
@ Skrzypek Zauważ, że nawet w ...
@"Według badań zleconych prze...