|
Sensacja! Prokuratura wszczęła sprawę przeciwko byłemu prezydentowi
Ukrainy Leonidowi Kuczmie. Równie sensacyjny jest zarzut – oskarżenie o
powiązanie z zabójstwem i bezprawnymi działaniami w stosunku do
założyciela niezależnego portalu „Ukraińska Prawda” Georgija
Gongadzego. Kuczma wydawał się mentorem obecnego prezydenta Wiktora
Janukowycza, kandydatem na gadającą głowę i żywy podręcznik – co prawda,
ocenzurowany – do najnowszej historii Ukrainy. Czemu więc eksprezydent
musiał udać się na wizytę do prokuratury? Wszystkie motywy nie są (i
prawdopodobnie nie będą) znane, przybliżę więc trzy najważniejsze.
Pierwszy
powód, dla którego Kuczma musi stawić się w prokuraturze, jest
powszechny na całym świecie: skoncentrowanie
uwagi mediów i opinii publicznej na wydarzeniu, które odwróci uwagę od
niewygodnych spraw. W Polsce byliśmy tego świadkami na
przykład podczas walki o krzyż postawiony przed Pałacem Prezydenckim:
wszyscy deliberowali (przekrzykiwali się?), gdzie powinien się on
znajdować, a w tym czasie rząd podniósł VAT.
Teraz na Ukrainie
wszyscy się zastanawiają, dlaczego Kuczmę spotkała taka nieprzyjemność – wszak już nikt nie wierzył, że sprawa Gongadzego zostanie wyjaśniona,
a już na pewno nie za życia czołowych polityków, którzy mogliby zostać
oskarżeni (zresztą chyba dalej nikt w to nie wierzy…). Gdy obywatele łamią sobie głowę nad losem Kuczmy, Janukowycz informuje o
prawdopodobnej sprzedaży części przedsiębiorstwa naftowego Naftohaz.
„Jeśli dla tego [zabezpieczenia stabilności finansowej – przyp. autora]
konieczne jest odstąpienie części firmy i sprzedanie na międzynarodowych
giełdach pewnej liczby akcji, to tak trzeba zrobić” – powiedział
Janukowycz podczas konferencji posiedzenia Komitetu do spraw Reform
Ekonomicznych.
Podobnych intencji w działaniach prokuratury doszukuje się analityk polityczny Pawło Bułhak w tekście
dla „Ukraińskiej Prawdy”: „Powód – jaki prawdopodobnie zmusił do
wszczęcia sprawy przeciwko Kuczmie właśnie teraz, a nie rok temu,
chociaż i wtedy było to możliwe – to odwrócenie uwagi społeczeństwa od
poważnych problemów społecznych i buntu górników, nauczycieli,
pracowników zakładów, fala, która już zaczęła chwiać Ukrainą”.
Drugi
powód to chęć pokazania, kto tu rządzi, bo dopóki Janukowycz „ganiał”
za opozycją, to w jego obozie i wśród najbliższych sojuszników panowało
poczucie, że wszystko wolno. Sprawa Kuczmy może być ostrzeżeniem dla
niepokornych, którzy pozwolili sobie na przesadną albo jakąkolwiek
krytykę. Szczególnie napiętnowany wydaje się tu jeden z ludzi
zamieszanych w zabójstwo Gongadzego, spiker i lider Partii Ludowej
wchodzącej w skład rządzącej koalicji. Mowa oczywiście o Wołodymyrze
Łytwynie, który ponad miesiąc temu mówił, że są „ludzie [w otoczeniu
prezydenta – przyp. autora], którzy szkodzą, dzielą państwo i (…) patrzą
na ludzi jak na chłopów pańszczyźnianych”.
Kolejnym powodem jest
poprawienie wizerunku na arenie międzynarodowej. Coraz częściej
podnosiły się głosy, że Janukowycz to drugi Łukaszenka (co
niewykluczone). Ostatnio najwięcej kontrowersji wzbudziła nagonka na
opozycję – wytoczono sprawy wielu członkom poprzedniego rządu, w tym
samej ekspremier Julii Tymoszenko. Jednak tydzień przed wszczęciem
śledztwa przeciwko Kuczmie pozwolono jej – pierwszy raz od kilku
miesięcy, dzięki wstawiennictwu ważnych polityków z różnych zakątków świata – wyjechać do Brukseli.
Prezydent Janukowycz na następnej
konferencji prasowej może zatem tak odpowiedzieć na pytanie o tłamszenie
opozycji: „Jakie represje polityczne? Zawiniła Tymoszenko, to ma
sprawę, zawinił Kuczma, to też ma sprawę, więc o co wam chodzi?”. Zachód
spragniony takich wyznań szybko połknie haczyk i będzie miał powód,
żeby bardziej pobłażliwe patrzeć na to, co się dzieje na Ukrainie. I
może ponownie podniesie jej pozycję w ratingach, tak na zachętę…
Zapewne
świat zachodni – dla swojej wygody i interesów – po raz kolejny
nie zauważy, że niezależnie od decyzji sądu nic się nie zmieniło.
Tekst ukazał się na portalu Nowej Europy Wschodniej.
Na podobny temat
|
@Spokojny "Overall proponuje...
Pomysł, żeby na każdą parę przypadało...