Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Nie oszczędzać na oświacie! Drukuj
Rafał Bakalarczyk   
11.06.2010

Edukacja to priorytet – deklarują politycy od prawa do lewa. Jednak od deklaracji ważniejsze są konkrety, czyli np. poziom finansowania. Jak jest z tym u nas, dobrze wiemy. Przyjrzyjmy się więc, jak jest w Szwecji.

Na początek zajrzyjmy do statystyk - najnowszych badań porównawczych Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) „Education at a Glance” (2009). Dotyczą one co prawda roku 2006 r., a więc okresu sprzed ostatniego kryzysu ekonomicznego, ale i tak dają pewne pojęcie o tym jak różne kraje realizują hasło „inwestowanie w edukację”.

Z publicznej kasy

Według tych danych w Szwecji, ze środków publicznych na edukację (nie licząc szkolnictwa wyższego), wydawano 6, 1 proc. PKB, a ze środków prywatnych - 0,2 proc. PKB. Udział tych wydatków w PKB krajów OECD wynosił średnio 4,9 proc. i 0,8 proc. (w Polsce - odpowiednio 5,2 proc. i 0,5 proc.). Widzimy zatem, że nie tylko łączny udział wydatków publicznych na edukację w PKB jest w Szwecji wysoki, ale także proporcje wydatków publicznych i prywatnych są przesunięte w kierunku tych pierwszych, co świadczy o poziomie odpowiedzialności państwa szwedzkiego za oświatę.

W dodatku, żaden inny kraj OECD, nie może pochwalić się równie dużym udziałem środków publicznych (97,3 proc.) w nakładach na edukację w ogóle (łącznie ze szkolnictwem wyższym). W OECD, ów wskaźnik wynosi średnio 84,7 proc., zaś w Polsce 90,5 proc. Jeśli weźmiemy po lupę szkolnictwo podstawowe, gimnazjalne, średnie i uzupełniające, to zauważymy, że udział wydatków publicznych na ten cel wynosi w Szwecji 99,9 proc. ogólniej puli edukacyjnych kosztów. Udział środków prywatnych jest nieco większy jeśli chodzi o szkolnictwo wyższe (dotyczy to zresztą wszystkich krajów OECD), ale i tak procent pieniędzy publicznych wydawanych na szwedzkie uczelnie (89,1 proc.) jest znaczny w porównaniu ze średnią OECD (72,6 proc.) i wynikiem Polski (70,4 proc.). Aczkolwiek warto dodać, że są cztery kraje które w udziale wydatków publicznych na szkolnictwo wyższe prześcigają Szwecję. Są to Dania, Belgia, Norwegia i Islandia. Potwierdza się zatem teza, że na publiczną edukację, także na wyższym poziomie, najbardziej skłonne są inwestować głównie opiekuńcze kraje skandynawskie, wśród których Szwecja jest jednym z najbardziej reprezentatywnych przedstawicieli.

Równe szanse  dla gmin

Hojny i niemal w całości publiczny system edukacyjny musi opierać się na dobrej organizacji oraz sprawnym przepływie środków finansowych. Przyjrzyjmy się temu systemowi od wewnątrz, w jaki sposób działa?

Sporo informacji na ten temat znajdziemy w opracowaniu dostępnym na stronie internetowej szwedzkiego rządu (w j. angielskim). Otóż system finansowania oświaty w Szwecji w ostatnich dekadach podlegał licznym zmianom, zanim pięć lat temu uzyskał obecny kształt. Do lat 90. gminy otrzymywały od rządu specjalne granty na poszczególne cele oświatowe. Na początku ostatniej dekady XX wieku zastąpiono to całościowym grantem dla gmin, które następnie mogły go przeznaczać na odpowiednie cele, zgodnie z własnym uznaniem i potrzebami.

Tendencja do zwiększania autonomii władz lokalnych była zgodna z popularnym wówczas duchem decentralizacji i przekonaniem, że gminy, jako jednostki najbliższe obywatelom, najlepiej wiedzą, jak rozlokować uzyskane środki. Myślenie to jest w Szwecji obecne i dziś, jednak z czasem dostrzeżono, że skutki decentralizacji trzeba korygować, gdyż może ona różnicować jakość i prowadzić do nierówności w dostępie do edukacji mieszkańców różnych części kraju. A, jak stanowi tamtejsze prawo oświatowe, wszyscy uczniowie powinni mieć równy dostęp do edukacji, niezależnie od miejsca zamieszkania, statusu społecznego i płci, etc.

Dlatego też w 2005 r. zdecydowano się na powołanie systemu grantów wyrównujących dla gmin, którego głównym założeniem jest zapewnienie wszystkim samorządom podstawowej bazy finansowej. System składa się z kilku elementów wyrównujących, przy czym dwa z nich mają największe znaczenie: wyrównanie dochodów gminy i wyrównanie kosztów.

Po pierwsze, państwo poprzez granty wyrównuje poziom dochodów, które gminy uzyskują dzięki własnym podatkom ściąganym od mieszkańców. Wpływy z lokalnych podatków są zróżnicowane, bo zależą od sytuacji demograficznej i finansowo-zawodowej obywateli. Dlatego rząd dotuje gminy uboższe, zaś od najbogatszych pobiera opłaty. W 2008 r. te ostatnie uiściło 14 gmin, a 276 pobrało dofinansowanie w formie grantu.

Po drugie, następuje wyrównanie kosztów funkcjonowania oświaty. Na ich zróżnicowanie wpływ ma znowu demografia, a także struktura socjalna gminnej społeczności. I tak np. utrzymanie szkół na rzadziej zaludnionych terenach północnych kosztuje zwykle więcej, choćby ze względu na potrzebę zapewnienia transportu dla dzieci. Mechanizm działania grantu „kosztowego” jest podobny do tego opisanego wyżej, przy czym w tym przypadku liczba gmin, które uiszczają opłatę z tytułu korzystnej struktury kosztów jest zbliżona do liczby tych, które otrzymują dotację ze względu na niekorzystną strukturę. Stosunek ten w 2008 r. wyniósł 150 do 140.

Co ważne, łączna wysokość wszystkich wpłat gmin do budżetu i dotacji ze strony rządu w ramach systemu grantowego równoważy się, jest on więc z punktu widzenia rządu finansowo neutralny i ma na celu redystrybucję środków od bogatszych do biedniejszych samorządów. Poza opisanym wyżej, głównym systemem grantowym stosuje się jeszcze inne, celowe granty kierowane przez rząd na przykład na rozwój danego obszaru.

Hojne wsparcie dla uczniów

Kiedy mówimy o finansowaniu edukacji nie sposób nie wspomnieć o bardzo ważnym ze społecznego punktu widzenia elemencie, mianowicie o finansowej pomocy dla młodzieży uczącej się. System okazuje się być bardzo hojny. Składa się z trzech grantów: uczniowskiego, specjalnego i grantu na zakwaterowanie.

Na przykład, każda osoba, która uczy się w szkole ponadgimnazjalnej, do połowy roku kalendarzowego, w którym osiągnie 20 lat, otrzymuje miesięcznie 1050 koron szwedzkich (korona to ok. 40 gr), niezależnie od indywidualnej sytuacji materialnej. Jest to więc świadczenie dość uniwersalne. Oprócz funkcji wsparcia, ma stanowić finansową zachętę dla kontynuowania nauki, przynajmniej na poziomie średnim. Jeśli zaś chodzi o dodatkowy grant, to, czy dany uczeń jest doń uprawniony, może być ocenione na podstawie sytuacji jego i rodziny. Młodzież ucząca się poza miejscem zamieszkania może starać się o grant na zakwaterowanie.

Również osoby powyżej 20 roku życia, które podejmują naukę w szkole ponadgimnazjalnej, mogą otrzymać finansowe wsparcie składające się ze stypendium i dobrowolnej pożyczki. Jeśli posiadają dzieci, otrzymują uzupełniający grant, którego wielkość jest zależna od liczby potomstwa. Wszystkie te działania mają u podstaw przekonanie, że osiągnięcie przynajmniej średniego wykształcenia przez optymalną liczbę obywateli jest istotną społeczną wartością, dlatego jest wpierane przez państwo.

O szczegółach szwedzkiego systemu finansowanego wsparcia dla osób uczących się (także na innych szczeblach edukacyjnych) można napisać książkę. Jednak ogólną zasadą, która daje się zauważyć na podstawie tych ogólnych danych jest solidarność ze słabszymi ekonomicznie (dotyczy to zarówno obywateli, jak i gmin). Nie tylko mechanizm przepływu środków w ramach systemu oświatowego, ale także ich udział w PKB, są dowodem, że edukacja może być zarówno instrumentem wyrównywania szans, jak i prorozwojową inwestycją.


Bibliografia:
“Education at a Glance”. OECD Indicators 2009
“Funding of the Swedish school system (fact sheet)”, Ministry of Education and Research, 2008


Rafał Bakalarczyk - autor obronił w 2009 r. w Szwecji pracę magisterską z europejskiej socjologii politycznej, obecnie studiuje politykę społeczną na Uniwersytecie Warszawskim.

Tekst ukazał się w “Głosie Nauczycielskim”.

Komentarze
Dodaj nowy
Rafał Chojnacki  - Edukacja   |28.02.2011 11:10:33
Panie Rafale, z prawdziwym zainteresowaniem przeczytałem informacje o źródłach i
sposobach finansowania oświaty w Szwecji. Zastanawiam się wciąż dlaczego znani
mi wykładowcy akademiccy i lektorzy tak bardzo narzekają na sytuację finansową
uczelni, która każe obcinać godziny z przedmiotów. Podobnie jak u nas, tyle że u
nas przy mniejszych nakładach nie zmalały zbytnio wymagania wobec wykładowców i
studentów. A w Szwecji? Na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat wzrósł (i stale
rośnie) poziom obywateli z wyższym wykształceniem. Celem jest (nie mam pojęcia
dlaczego) 50%. Oczywiście nie osiągnięto tego poprzez przymuszenie szwedzkiego
studenta do większej wydajności, a jedynie poprzez dostosowanie programu
nauczania do możliwości intelektualnych nieco mniej rozwiniętych obywateli.
Otworzyło to drzwi wielu studentom, doktorantom i badaczom z innych krajów,
którzy często są po prostu lepiej przygotowani do swojej pracy. Wielu Polaków
szczyci się tym, że obowiązkowy program studiów są w stanie zrealizować o wiele
szybciej, niż ich szwedzcy koledzy.
Szwedzcy studenci, nawet Ci, którzy świetnie
radzili sobie w szkole, bardzo często nie dają sobie rady za granicą, albo
przynajmniej muszą wybierać gorsze uczelnie, na których są w stanie nadrobić
zaległości.
Podsumowując: jestem pewien, że nakłady na edukację w Polsce powinny
być w jakimś stopniu wzorowane na szwedzkich. Inna sprawa, czy nas na to stać.
No i nie możemy na pewno wzorować się na systemie, którego głównym założeniem
jest, że student ma skończyć studia i nie może się po drodze zestresować. Być
może brutalny wyścig szczurów obserwowany często na polskich uczelniach nie jest
idealnym obrazem szkolnictwa, ale należy pamiętać, że nasz kraj ma do odrobienia
jeszcze trochę zaległości (zwłaszcza materialnych) w stosunku do takich krajów
jak Szwecja. I im szybciej i skuteczniej te różnice zniwelujemy, tym lepiej dla
nas. Ale na pewno wyjście proponowane przez naszych północnych sąsiadów nie jest
w naszej sytuacji rozwiązaniem. Nie stać nas na tak drastyczne obniżenie poziomu
nauczania.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.88258 Seconds