|
Michał Zygmunt
|
|
26.06.2010 |
|
Jak zasadnie donosi jeden z komentatorów mojego poprzedniego tekstu, druga połowa meczu Portugalia-Brazylia wyglądała na ustawioną. Nie tylko zresztą ona, smrodek ustawki powiewał też w spotkaniu Niemców z Ghaną. W przerwie dostałem od jednego z przyjaciół sms o treści „No to można wyłączyć telewizor - Niemcy muszą wyjść z grupy, podobnie jak przynajmniej jedna drużyna afrykańska”. Ja jestem daleki od teorii spiskowych, nie podzielam poglądu, w myśl którego prezydencki samolot zgarnęła pod Smoleńskiem brudna macka jakiegoś wschodniosłowiańskiego Cthulhu, ale świadomość wszechobecnej ustawki mundialowej niestety ma wiele wspólnego z realizmem. Za dużo już człowiek oglądał meczów. Przez mgłę pamięta skandaliczne spotkanie Austrii z RFN w roku 1982. Jakże mój wujek wtedy klął! Jak bluzgał ojciec mojego przedszkolnego kolegi Bartka, budujący w bratniej Algierii Ludowej instalacje elektryczne! Bratnia Algieria, dumny triumfator dwóch meczów grupowych, przez teutońską ustawkę wyleciała z Mundialu. Pamięta człowiek mistrzostwa sprzed lat ośmiu, kiedy sędziowie za uszy zawlekli tę śmieszną południowokoreańską zgraję do półfinału. Dlatego za chwilę, kiedy usiądę przed telewizorem, będę trzymał kciuki za Urugwaj. Ba, jestem gotów je zgnieść i nauczyć się obsługiwać konsolowego pada czterema palcami. Urugwaj to nie jest zespół z mojej bajki, ale Korea powinna co cztery lata pokutować za skandal z roku 2002. A wieczorem kibicuję Ghanie, po linii politycznej. Jak słusznie zauważył towarzysz Machalica, drużyna USA to jest jakieś grube nieporozumienie. Pamiętam, jak przed amerykańskim mundialem jakiś ich działacz (a może to był trener?) buńczucznie głosił „W 2010 roku będziemy mistrzami świata”. Chyba, kurna, w polerowaniu parapetów. Zapraszamy do oglądania meczów w Nowym Wspaniałym Świecie.
Na podobny temat
|
@Spokojny "Overall proponuje...
Pomysł, żeby na każdą parę przypadało...