NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Zygmunt: Niemiecki łącznik Drukuj
Michał Zygmunt   
15.06.2010
Czasy, w których Niemcy kojarzyli się piłkarsko z drogowym walcem, piłkę kopali z gracją dorodnego hipopotama, a ich gra była piękna jak Jarosław Kaczyński odeszły bezpowrotnie. Z przerażeniem stwierdzam mój wzrost sympatii do tej drużyny. Także z powodów politycznych. Za lifting niemieckiej jedenastki odpowiadają bowiem tabuny imigrantów ze wszystkich stron świata, dla których piłka stała się – jak w kultowej powieści Adama Bahdaja - drogą do lepszej przyszłości. Tunezyjczyk Khedira, polski tercet Podolski-Klose-Trochowski, Brazylijczyk Cacau, Hiszpan Gomez, Serb Marin, a wcześniej Panamowęgrobrazylijczyk Kuranyi w niczym nie przypominają dawnych drwali w typie Hrubescha i Kohlera. Jeśli ktoś wątpi w efektywność polityki asymilacji imigrantów, po meczu z Australią powinien czym prędzej zmienić poglądy. Niemcy grają jak orkiestra Polskiego Radia i Telewizji, bez zgrzytów i najmniejszego fałszu. Porywają jak Holandia w roku 1988, jak Francja cztery lata wcześniej. Tak, chyba można im już kibicować. Ja tego jeszcze nie robię, czekam jeszcze na ustąpienie wieloletniej traumy, ale im więcej meczów takich jak niedzielny, tym bliżej do ostatecznego pokoju polsko-niemieckiego. Może już za cztery lata naszych kibiców pogodzi jakiś nowy układ zgorzelecki.

Cóż to za dziwny Mundial, w którym najwięcej goli strzelają Niemcy? Już słychać narzekania na niską liczbę bramek, już czytam porównania z niesławnym mundialem roku 1990, kiedy bramki były tak częste, jak deszcze w północnym Czadzie. Mnie to nie przeszkadza. Ja lubię, gdy drużyny formują na wzór średniowiecznych armii stalowe zasieki nie do przejścia. Dlatego rozemocjonowany oglądałem bezbramkowy mecz Francji z Urugwajem, nie przeszkadzał mi także pojedynek słabeuszy, w którym Słowenia jedną bramką ograła Algierię. Lubię, kiedy słabi nie zważają na własne braki, gryzą trawę jakby pełna była świeżych truskawek, a w końcu cieszą się pięknym golem, nawet jeśli w jego zdobyciu pomaga zwariowana piłka, skacząca jak chce i gdzie chce.
Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.72082 Seconds