NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Syska: Szwajcaria - reprezentacja multi-kulti Drukuj
Michał Syska   
18.06.2010
Gelson Fernandes, Eren Derdiyok, Hakan Yakin i spółka przypomnieli nam w środę, dlaczego piłka nożna jest sportem tak wyjątkowym. Tylko w futbolu możliwa jest sytuacja, gdy zespół teoretycznie słabszy, z góry skazywany na porażkę, może zaszokować świat i pokonać murowanego faworyta. Jedynie w tej dyscyplinie można ograniczyć się do heroicznej obrony, raz wypuścić się w okolice bramki rywala i zadać ostateczny cios pewnym siebie wirtuozom kopania piłki. Dokonali tego Szwajcarzy, pokonując Hiszpanię 1:0.

Tak, tak – Szwajcarzy. To nazwiska piłkarzy tej reprezentacji wymieniłem na początku. Że nie brzmią zbyt szwajcarsko? W ogóle nie brzmią szwajcarsko! Strzelec złotego gola, Gelson Fernandes, urodził się na Wyspach Zielonego Przylądka, a do swej obecnej ojczyzny przyjechał, gdy miał pięć lat. Jego kuzyn, Manuel Fernandes, ma swoim koncie występy w reprezentacji Portugalii.

Reprezentacja Szwajcarii należy do najbardziej „międzynarodowych” ekip na afrykańskim mundialu. To trochę paradoksalne, zważywszy na sytuację polityczną w tym kraju. Warto przypomnieć, że najpopularniejszym ugrupowaniem krainy banków i sera jest Schweizerische Volkspartei założona w 1971 roku. Jej najbardziej znany polityk to Christoph Blocher, który znacząco wpłynął na kurs tej partii w latach 80. ubiegłego wieku. Gdy na jaw zaczęły wychodzić niechlubne epizody z historii Szwajcarii okresu II wojny światowej, Blocher zaczął się jawić jako obrońca narodowej dumy. Atakował organizacje żydowskie, ma też na koncie wspieranie negacjonistów zaprzeczających Holocaustowi.

SVP to partia łącząca nacjonalistyczny konserwatyzm z gospodarczym liberalizmem. Swój polityczny kapitał zbija przede wszystkim na antyimigranckiej retoryce, nie unikając rasistowskiego języka i chwytów propagandowych rodem z III Rzeszy.

0102097443000.jpg


W ostatnich wyborach parlamentarnych, które odbyły się w 2007 roku, SVP osiągnęła najlepszy rezultat (29%) spośród wszystkich sił politycznych Szwajcarii. Czy znakomita postawa narodowej reprezentacji, o sile której stanowią imigranci, spowoduje reorientację polityczną części szwajcarskiego społeczeństwa? Nie wiadomo. Ja sam w to wątpię.

Nie wątpię za to, że Szwajcaria będzie coraz jaśniejszym punktem na piłkarskiej mapie kontynentu i świata. Jej młodzieżowe reprezentacje zdobywają najwyższe laury na prestiżowych turniejach, a rodzima federacja zdaje się mieć pomysł na rozwój tej dyscypliny w swoim kraju. Warto tu przypomnieć, że jeszcze dwie dekady temu to polscy piłkarze byli gwiazdami szwajcarskiej ligi, a ich gole zachwycały nie tylko kibiców, ale także telewizyjnych komentatorów.
Komentarze
Dodaj nowy
kot_w_golebniku   |19.06.2010 11:16:11
Nie sądzę żeby to był dobry kierunek zmian. Choć też niestety jestem przekonany,
że futbol będzie szedł w tym kierunku czego dowodem są kluby z Ligi
Mistrzów.
Popatrzmy co się stało z reprezentacjami Francji czy Niemiec? U
Niemców czasem ledwo połowa graczy na boisku jest pochodzenia niemieckiego, u
Francuzów czasem… 1 czy 2. W takiej sytuacji coraz trudniej o identyfikację z
zespołem. Fani z danego kraju z przyzwyczajenia jeszcze kibicują, ale ja zawsze
kibicuję jednolitym reprezentacjom, których jest coraz mniej.
kot_w_golebniku   |19.06.2010 11:19:18
Rozwijając moją wypowiedź dalej - jeśli reprezentacje będą stawać się coraz
bardziej wielokulturowe, to rozgrywki narodowe stracą zupełnie sens. Może komuś
ten kierunek się podoba, mnie nie, bo rozgrywki narodowe to obok rodzimej ligi
jedyne co mnie trzyma przy oglądaniu piłki nożnej. Ligi Mistrzów już dawno nie
oglądam, bo co mnie obchodzi czy wygra ten zlepek 11 gwiazdek, czy tamten zlepek
11 ludzi z różnych stron świata. Manchester U. Bayern, Real - te kluby nie
różnią się kompletnie niczym. Style gry też zlewają się coraz bardziej. Niby
czemu miałbym kibicować X jak jest identyczne z Y. Szkoda by było gdyby
rozgrywki narodowe zniżyły się do tego poziomu.
kot_w_golebniku   |19.06.2010 11:21:56
Chyba, że pójdziemy w kierunku takiego cyrku gladiatorów, gdzie kompletnie nie
ma znaczenia kto wygra, bo patrzy się na to czy gra jest efektowna. Taki obraz
sportu foruje wiele mediów (w Polsce np. GW), ale piłka nożna przegra wtedy np.
z NBA. Tam też kibicowanie nie ma sensu, bo drużyny to przypadkowy miks
zmieniający się co sezon, ale sport ten jest chociaż atrakcyjny wizualnie. Gdyby
piłka miała pójść w tym kierunku, to musiałoby padać więcej bramek niż… 1.5 na
mecz. Myślę że coś bliżej… 15 na mecz. Ale FIFA nigdy nie zlikwiduje spalonych
czy nie powiększy bramek, będzie się bać zepsuć czegoś co przynosi kasę. Aż może
być za późno.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.68036 Seconds