|
Mikołaj Pancewicz
|
|
16.06.2010 |
Miałem napisać o triumfie Amerykanów nad Anglikami, o symbolicznej „Nowej Anglii”, ale wydaje się, że amerykański sen o soccerowej potędze ma mały poślizg.
Sądzić drużynę po pierwszym meczu w turnieju byłoby niemądre, ale wydaje się że deadline 2010 w tym projekcie raczej nie będzie dotrzymany. Należałoby się cieszyć, że technokratyczne, metodyczne zarządzanie nie zdominowało jeszcze spontanicznego piękna futbolu, gdyby była to prawda. Laboratoria produkujące genialnych i wytrzymałych piłkarzy pracują pełną parą, ich głównym odbiorcą są jednak kluby, a nie reprezentacje. Te żywią się resztkami z pańskiego stołu.
Kilka meczów poprzedniego mundialu oglądałem będąc w USA. Jednym z nich był mecz Polska-Niemcy. W amerykańskiej telewizji (ESPN bodajże) komentowała go para – kobieta i mężczyzna. Byłoby to pozytywnym zaskoczeniem, gdyby nie to, że każde z nich komentowało inną zupełnie dyscyplinę. I tak dowiedziałem się, że po przebiegnięciu kilkudziesięciu jardów z piłką zawodnik „zdobywa pole”. Na szczęście komentatorzy orientowali się, że trafić trzeba pod poprzeczkę, a nie nad. I to by było w temacie futbolu w Ameryce tyle, gdyby nie fakt, że dwa dni wcześniej był mecz USA-Czechy. Ku mojemu zaskoczeniu ulice stolicy Connecticut opustoszały, a bary zapełniły się. W samo w południe. Nie było w tym czasie finału NFL, MLB, NBA czy NHL. Oni naprawdę oglądali soccer! Tyle że to było w Nowej Anglii – tym kawałku europejskiego lądu, który oderwał się gdzieś z okolic Wielkiej Brytanii i Francji i podryfował na zachód, przyklejając się do kontynentu amerykańskiego. Reszta kraju raczej nie zauważyła, nie tylko tego meczu, ale całego mundialu. Być może większe zainteresowanie soccerem w Stanach Zjednoczonych wpłynęłoby na bardziej multilateralne postępowanie tego kraju? Może piłkarze USA realizują misję pokazania swoim rodakom, że sportowy świat nie kończy się na najbliższym stadionie Colts, Raiders czy 49ers, a świat w ogóle nie mieści się „from coast to coast”?Żeby ten cel osiągnąć, USA musiałyby znaleźć się w finale, ale w nim przegrać. Tylko błagam – nie z Niemcami albo Włochami.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 16.06.2010 )
|
@Spokojny "Overall proponuje...
Pomysł, żeby na każdą parę przypadało...