NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Pancewicz: Nowa Anglia? Drukuj
Mikołaj Pancewicz   
16.06.2010
Miałem napisać o triumfie Amerykanów nad Anglikami, o symbolicznej „Nowej Anglii”, ale wydaje się, że amerykański sen o soccerowej potędze ma mały poślizg.

Sądzić drużynę po pierwszym meczu w turnieju byłoby niemądre, ale wydaje się że deadline 2010 w tym projekcie raczej nie będzie dotrzymany. Należałoby się cieszyć, że technokratyczne, metodyczne zarządzanie nie zdominowało jeszcze spontanicznego piękna futbolu, gdyby była to prawda. Laboratoria produkujące genialnych i wytrzymałych piłkarzy pracują pełną parą, ich głównym odbiorcą są jednak kluby, a nie reprezentacje. Te żywią się resztkami z pańskiego stołu.

Kilka meczów poprzedniego mundialu oglądałem będąc w USA. Jednym z nich był mecz Polska-Niemcy. W amerykańskiej telewizji (ESPN bodajże) komentowała go para – kobieta i mężczyzna. Byłoby to pozytywnym zaskoczeniem, gdyby nie to, że każde z nich komentowało inną zupełnie dyscyplinę. I tak dowiedziałem się, że po przebiegnięciu kilkudziesięciu jardów z piłką zawodnik „zdobywa pole”. Na szczęście komentatorzy orientowali się, że trafić trzeba pod poprzeczkę, a nie nad. I to by było w temacie futbolu w Ameryce tyle, gdyby nie fakt, że dwa dni wcześniej był mecz USA-Czechy. Ku mojemu zaskoczeniu ulice stolicy Connecticut opustoszały, a bary zapełniły się. W samo w południe. Nie było w tym czasie finału NFL, MLB, NBA czy NHL. Oni naprawdę oglądali soccer! Tyle że to było w Nowej Anglii – tym kawałku europejskiego lądu, który oderwał się gdzieś z okolic Wielkiej Brytanii i Francji i podryfował na zachód, przyklejając się do kontynentu amerykańskiego. Reszta kraju raczej nie zauważyła, nie tylko tego meczu, ale całego mundialu. Być może większe zainteresowanie soccerem w Stanach Zjednoczonych wpłynęłoby na bardziej multilateralne postępowanie tego kraju? Może piłkarze USA realizują misję pokazania swoim rodakom, że sportowy świat nie kończy się na najbliższym stadionie Colts, Raiders czy 49ers, a świat w ogóle nie mieści się „from coast to coast”?Żeby ten cel osiągnąć, USA musiałyby znaleźć się w finale, ale w nim przegrać. Tylko błagam – nie z Niemcami albo Włochami.
Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 16.06.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.69671 Seconds