|
Machalica: Ulubiona Sportowa Awersja |
|
|
Bartosz Machalica
|
|
24.06.2010 |
|
Od kiedy pamiętam, piłkę na mundialach kopie drużyna, której nigdy nie kibicowałem. Co gorsza, piłkę kopie coraz bardziej fachowo. Amerykanie – bo o nich mowa – prezentują się na mundialu bardzo solidnie. Niezależnie od tego cały czas pozostają jedną z dwóch reprezentacji, których potknięcia budzą u mnie uczucie Schadenfreude.
Nie chodzi tu krytycyzm wobec amerykańskiego modelu społecznego, niechęć do amerykańskiej popkultury czy marines propagujących amerykański styl życia. Wychodzę z założenia, że piłka nożna powinna dawać ludziom radość. Problem z amerykańskimi piłkarzami polega na tym, że ich sukcesy radość dają najwyżej ich rodzinom oraz bohaterom tekstu o Nowej Anglii.
Zasadniczo znikomy procent amerykańskiego społeczeństwa wie w ogóle, o co w tym soccerze chodzi. Sprawa ma się mniej więcej tak jak w Polsce z rugby. Świadomość zasad kończy się na wiedzy, że piłka jest jajowata. A zwycięstwa naszych rugbystów budzą radość analogicznych grup społecznych – z wyłączeniem mieszkańców Nowej Anglii.
Dlatego podczas każdego mundialu życzę Amerykanom, aby jak najszybciej wrócili do krainy NFL, MLB, NBA czy NHL. Cynicznie mogę dodać, że nie tylko ja podzielam na tym mundialu to życzenie. Zachowanie sędziów pokazuje, że USA to w piłce Uniwersalna Sportowa Awersja.
I tak miałem zakończyć ten felieton. Układałem go sobie w głowie, oglądając mecz Algieria - USA. Stanowił już zamkniętą kompozycyjną całość, zwieńczoną niezbyt szlachetną pointą, kiedy Amerykanie strzelili gola na wagę awansu.
Oddajmy więc Amerykanom, co amerykańskie. W sporcie potrafią walczyć o zwycięstwo do ostatniej sekundy. Efekty bywają irytujące.
Zapraszamy do oglądania meczów w Nowym Wspaniałym Świecie.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 24.06.2010 )
|
@Spokojny "Overall proponuje...
Pomysł, żeby na każdą parę przypadało...