|
Michał Syska pokusił się o subiektywny przegląd komentatorów. Ja pozwolę sobie na subiektywny przegląd ekspertów, czyli gości pojawiających się w studio TVP. Generalnie zgadzam się z Michałem, który twierdzi, że Polsat ma lepszych komentatorów od telewizji publicznej. Zestaw polsatowych ekspertów woła jednak o pomstę do nieba. Miarą ich poziomu jest to, że w mojej opinii najbardziej kompetentnym ekspertem Polsatu jest Wojciech Kowalczyk, który nie skończył podstawówki. O piłce potrafi jednak powiedzieć wiele ciekawych rzeczy, czego nie można powiedzieć np. o Tomaszu Iwanie. Pomiędzy Kowalczykiem a Iwanem plasują się Świerczewski (ksywa Świr) i Hajto (ksywa …), którzy rewelacji nie robią. Te ma zapewniać Zbigniew Boniek. I ten – przyznajmy – na piłce się zna, chociaż irytuje momentami jego ego, przebijające wysokość wieży turyńskiej katedry.
Ale miało być o ekspertach teraźniejszych, czyli mundialowych. Skupmy się na osobowościach bardziej przyciągających uwagę kibiców.
Andrzej Dawidziuk – na piłce się zna, po polsku mówi w miarę poprawnie. Emocji żadnych nie budzi. Może poza fryzurą a la Italia 90.
Jerzy Dudek – nasz człowiek w Realu. Poza tym patrz wyżej (z wyjątkiem fryzury – wiadomo „życie jak w Madrycie”).
Jerzy Engel – selekcjoner, którego występ w Korei większość kibiców uznała za kompromitację. W TVP robi za eksperta „przez duże E”. Niesłusznie, jego analizy są przewidywalne jak śmiech kolejnego eksperta.
Jacek „hehe” Gmoch - kolejny selekcjoner obdarzony irytującym śmiechem, ale również nieszablonowym futbolowym umysłem, z którego da się wykrzesać analizy rzeczywiście ciekawe i oryginalne.
Tomasz Frankowski – „Franek, łowca bramek”, polszczyzna poprawna, fizjonomia i zachowanie sympatyczne.
Michał Listkiewicz – były prezes PZPN, posiadacz etnicznych koszul z czarnego lądu, obrońca sędziów - często w tej roli jest głosem rozsądku.
Stefan Szczepłek – guru, jeden z najwybitniejszych dziennikarzy sportowych w Polsce, który każdego dnia potwierdza swoją opinię. Młody duet pewnego popularnego dziennika wysłany do RPA powinien jeszcze długo terminować u starego wygi z „Rzepy”.
Jarosław Szostek – były sędzia, kontrowersje tłumaczy w sposób prosty i kompetentny, chociaż nie tak barwnie jak b. ekspert Canal Wit Ż.
Maciej Szczęsny – bramkarz, a jak wiadomo „każdy bramkarz i lewoskrzydłowy…”, w przeciwieństwie do innych golkiperów dodatkowo bardzo inteligentny, chociaż momentami irytujący uporem.
Mirosław Trzeciak – były dyrektor sportowy Legii, który dysponując największym budżetem w Polsce, nie doprowadził jej do sukcesów na miarę oczekiwań kibiców i władz klubu. W roli eksperta sprawdza się zdecydowanie lepiej. Kompromitacja w Legii powoli zaciera się w mojej pamięci.
Zestaw nierówny, ale zdecydowanie lepszy niż u polsatowskiej konkurencji. Na koniec wielki nieobecny, którego nieobecność w roli eksperta podczas ostatnich turniejów należy zapisać jako wielki plus dla TVP i Polsatu: Jan „Wielbłąd” Tomaszewski. Niech za charakterystykę posłuży jego ksywka, będąca wynikiem autorskiego słowotwórstwa - wielbłąd, czyt. wielki błąd.
Na podobny temat
|
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...