NOWOŚĆ W SKLEPIE KP
>>Już jest: KP30!
Komentarze
CYTAT DNIA
Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Leszczyński: RPA - biali, czarni i stalowe płoty |
|
|
Adam Leszczyński* w rozmowie z Szymonem Grelą
|
|
15.06.2010 |
Szymon Grela, Krytyka Polityczna: Jakim krajem jest teraz RPA, blisko 20 lat po upadku apartheidu?Adam Leszczyński: To przede wszystkim kraj ogromnych nierówności społecznych. Są w znacznej mierze odziedziczone po przeszłości, ale rządy demokratyczne pogodziły się z nimi. Nierówności są ogromne właściwie w każdej sferze życia - od edukacji przez służbę zdrowia po warunki mieszkaniowe. RPA ma też gigantyczne bezrobocie - mówi się o około 30 procentach, ale tak naprawdę nikt nie wie, ilu jest bezrobotnych. Co więcej, większość bezrobotnych to osoby, które nigdy nie pracowały i są bardzo źle wykształcone, co sprawia, że są właściwie niezatrudnialne. Jednym z najbardziej widocznych efektów tych nierówności jest ogromna przestępczość, niebywale brutalna, bardziej niż w wielu ludniejszych (i biedniejszych) krajach Afryki. Dla przeciętnego Polaka skala tej brutalności jest niewyobrażalna - podobnie jak jej surrealistyczna przypadkowość. Wystarczy otworzyć jakąkolwiek gazetę, by znaleźć mnóstwo wzmianek na ten temat. Jest to dla tego kraju ogromny problem, którego konsekwencjami są między innymi podwyższone koszty prowadzenia biznesu i ucieczka zamożniejszych ludzi do zamkniętych gett albo za granicę.
RPA jest krajem o jednym z najwyższych na świecie współczynniku zarażonych wirusem HIV w populacji. Jak sobie radzi z tym problemem?Za skalę epidemii - blisko 5 mln mieszkańców kraju żyje z HIV - odpowiedzialne są demokratyczne elity polityczne, które bardzo długo nie chciały dostrzec jego wagi. W czasie długich rządów prezydenta Mbekiego [1999-2008] rząd praktycznie nic nie robił, żeby zwalczać sytuację, a sam prezydent zachowywał się tak, jakby nie wierzył w istnienie wirusa. Przez te zaniechania setki tysięcy ludzi zmarło, chociaż można było temu zapobiec.
Prezydent Jacob Zuma rozpoczął swoje rządy od zwolnienia urzędującej minister zdrowia. Wielu komentatorów skrytykowało tę decyzję. Jak Zuma sprawdza się w walce z rozprzestrzenianiem się wirusa HIV?Nowy prezydent - ku ogólnemu zaskoczeniu, bo sam ma bogate pozamałżeńskie życie seksualne i zasłynął kiedyś poglądem, że prysznic po seksie zabezpiecza przed HIV - rozpoczął szeroko zakrojony program walki z AIDS. Wiele hoteli, do których przyjeżdżają zagraniczni turyści, zostawia przy łóżkach prezerwatywy dla gości. Widać, że politycy zaczynają rozumieć powagę sytuacji. Szkoda, że tak późno.
Po upadku apartheidu w RPA nieprzerwanie rządzi centrolewicowy Afrykański Kongres Narodowy (ANC). Jak po prawie 20 latach można zbilansować ich rządy?ANC zaczął rządy w bardzo trudnych warunkach. Odziedziczył kraj podzielony wieloma dziesięcioleciami władzy, która opierała się na podsycaniu nienawiści i strachu czarnych i białych Afrykanów. ANC ma na koncie oczywiste zaniedbania, chociażby w wyrównywaniu nierówności społecznych czy naprawie służby zdrowia, ale udało im się nie doprowadzić do eksplozji społecznej. Nie doszło do zajmowania majątków białych, żadnych krwawych zamieszek ani brutalnego odwetu za apartheid. Mimo różnych wad w RPA funkcjonuje demokracja. Z perspektywy europejskiej to może niewiele, ale patrząc na to, od czego zaczynali, jest to duże osiągnięcie.
Czy w najbliższym czasie możliwy jest jakiś zwrot polityczny?Moim zdaniem to mało prawdopodobne. ANC ma bardzo dobrze rozwiniętą infrastrukturę, jej działacze są mocno zakorzenieni w tamtejszej rzeczywistości politycznej. Trudno zbudować ponadregionalną konkurencję dla ANC. To oczywiście ma swoje wady: długie sprawowanie władzy, właściwie bez żadnej realnej konkurencji, prowadzi do degeneracji. Widać to chociażby w ukłonach w stronę populizmu i rosnącej korupcji.
ANC nie potrafił także zająć jednoznacznego stanowiska w sprawie prezydenta Mugabe w Zimbabwe, którego brutalna dyktatura i łamanie prawa doprowadziło ten kraj do ruiny. RPA milczała, chociaż ma bardzo duże możliwości nacisku na Zimbabwe - które jest uzależnione (m.in. energetycznie) od RPA. RPA mógł z łatwością zmusić Mugabe do negocjacji z opozycją. Można tylko zgadywać, dlaczego ANC tego nie zrobił. Być może kierował się źle pojętą afrykańską solidarnością albo przekonaniem, że zabieranie w Zimbabwe majątków białym farmerom jest jakimś dziwacznie rozumianym aktem dziejowej sprawiedliwości. Tymczasem Mugabe to po prostu brutalny dyktator, a jego polityka doprowadziła miliony mieszkańców Zimbabwe - w 99 proc. czarnych - do skrajnej nędzy.
Czy kibice, którzy przyjadą na Mistrzostwa Świata, natkną się na te wszystkie problemy?Nie sądzę. Turyści zobaczą podczas mundialu to, co RPA ma najlepszego, czyli wspaniałe stadiony, dobre drogi i światowej klasy lotniska, lepsze niż w niejednym europejskim kraju (np. w Polsce). RPA jest w rzeczywistości krajem o dwóch twarzach: pierwsza to twarz rozwiniętego państwa Zachodu, druga to twarz państwa Trzeciego Świata.
Widać to na każdym kroku - np. w systemie szkolnictwa. W RPA jest wiele bardzo dobrych szkół, ale w większości prywatnych. Szkoły publiczne, w których uczy się głównie czarna ludność, są źle prowadzone i niedofinansowane. Przepaść między bogatymi a biednymi w tym kraju jest naprawdę trudna do wyobrażenia. Jest tam mnóstwo wspaniałych willi, najlepsze szpitale w Afryce, kilka uniwersytetów światowej klasy, luksusowe centra handlowe i osiedla niczym z amerykańskich filmów. Z drugiej zaś strony mamy ogromne slumsy - godne Nairobi czy Kinszasy. Co ważne, podziały ludności dziś są coraz bardziej majątkowe, a nie rasowe. Większość bogactwa jest nadal w rękach białych, ale czarne polityczne elity - wybrane w sposób demokratyczny - również uczestniczą w tym dobrobycie, niekoniecznie dbając o swoich współplemieńców (którym tylko obiecują różne rzeczy przed wyborami). Te dwa kompletnie różne światy są dla siebie obce i często wrogo nastawione: oglądają się przez stalowe płoty pod napięciem.
Imprezy takie jak Mistrzostwa Świata często są reklamowane jako szansa dla gospodarzy. Co RPA może na nich zyskać?Kraj ten „od zawsze” był bardzo podzielony wewnętrzne. Grupy - biali, czarni, Azjaci - mają różne tożsamości i historię. Mimo starań rządu po 1991 roku nadal jest między nimi wiele nieufności i wrogości. Z tego punktu widzenia rozumiem pomysł na organizację Mistrzostw Świata, które mogą stać się symbolicznym zwornikiem kraju: „My, obywatele RPA, jesteśmy dumni ze swojej ojczyzny, która zorganizowała tak gigantyczny spektakl, na którym gościć będzie cały świat”. Pozostaje oczywiście pytanie, czy pieniędzy, które przeznaczono na tę imprezę, nie dało się spożytkować w sposób, który bardziej poprawił by jakość życia milionów ludzi żyjących w skrajnej nędzy. W RPA są świetne lotniska, ale na wsi często brakuje podstawowej infrastruktury - jak służba zdrowia, drogi, elektryczność i ujęcia wody. Być może zamiast stadionów można było budować wiejskie kliniki.
A czy istnieje szansa, że RPA coś na tych mistrzostwach zarobi?Być może, ale nie taki przede wszystkim jest cel tego wydarzenia. Mistrzostwa Świata mają dla RPA spełniać funkcje przede wszystkim symboliczne i reprezentacyjne. RPA ma ambicje być najważniejszym krajem w regionie, przewodnikiem i punktem odniesienia dla reszty czarnej Afryki. To największa gospodarka regionu, jego centrum biznesowe, centrala wielu z międzynarodowych korporacji, które działają na całym świecie. To jedyny kraj Afryki, który ma uniwersytety na światowym poziomie. RPA uważa się za lidera i mundial jest elementem umacniania tej pozycji.
Panuje opinia, że tamtejsza ludność jest raczej niechętna imigrantom. Czy może mieć to wpływ na przebieg mundialu, gdy przyjedzie tam tylu kibiców z całego świata?W RPA jest bardzo wielu imigrantów i niechęć miejscowej ludności jest w pewien sposób zrozumiała. Są to głównie ludzie biedni i niewykształceni, którzy konkurują z biedną ludnością RPA o najtańsze prace. Nie można tu przykładać standardów europejskich - gdzie imigranci wykonują prace, której rodowici mieszkańcy nie chcą. Nie powinno to jednak mieć żadnego wpływu na przebieg mistrzostw.
Związki zawodowe pracowników sektora publicznego zapowiedziały strajk w trakcie trwania Mistrzostw. Myślę, że to nie będzie miało żadnego znaczenia. Jestem pewien, że rząd RPA nie pozwoli, żeby cokolwiek zepsuło przebieg imprezy. Zrobi wszystko, by dogadać się ze związkowcami i do strajku nie dopuścić.
Adam Leszczyński* - historyk, reporter, publicysta, podróżnik. Autor m.in. książek Naznaczeni. Afryka i AIDS, Anatomia protestu. Strajki robotnicze w Olsztynie, Sosnowcu i Żyrardowie, sierpień-listopad 1981. Pracuje w „Gazecie Wyborczej”. Członek zespołu „Krytyki Politycznej”.
Na podobny temat
|
|
|
|
@Spokojny "Overall proponuje...
Pomysł, żeby na każdą parę przypadało...