NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Erbel: Kooperatywy mieszkaniowe zamiast kontenerów Drukuj
Joanna Erbel   
27.08.2011

Przez ostatnie kilka miesięcy kwestia mieszkaniowa stała jednym z tematów regularnie powracających do debaty publicznej. O ile wcześniej prawem do mieszkania zajmowały się głównie grupy lokatorskie i anarchiści, o tyle teraz powoli zaczyna ono interesować mainstreamowe media i klasę średnią. Temat ten będzie jednym w wątków festiwalu Warszawa w Budowie 3 organizowanego w październiku przez Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Można też przeczytać o nim w ogólnopolskim wydaniu „Gazety Wyborczej”, gdzie znajdziemy coś zarówno o eksmisjach (najpierw do hoteli robotniczych, a potem na bruk), jak i o niskim standardzie osiedli kontenerowych.


Kwestia mieszkaniowa to nie tylko teksty, ale również protesty społeczne. W niedzielę 28 sierpnia o godzinie 12.00 spod Złotem Bramy w Gdańsku ruszy czwarty Marsz Pustych Garnków przeciwko podwyżkom czynszów i antyspołecznej polityce władz Gdańska. Z kolei we wtorek, 30 sierpnia, równolegle z posiedzeniem Rady Miasta Poznania odbędzie protest zorganizowany przez poznańską sekcję Federacji Anarchistycznej oraz Poznańską Komisję Międzyzakładową OZZ „Inicjatywa Pracownicza” przeciwko budowie osiedli kontenerowych w Poznaniu, zaprzestania eksmisji do hoteli robotniczych (będących w praktyce eksmisją na bruk), oraz odwołania ze stanowiska dyrektora Zarządu Komunalnych Zasobów Lokalowych, Jarosława Pucka, ze względu na jego antyspołeczną politykę. 


Władze miast nie szukają rozwiązań mogących rozwiązać kwestię mieszkaniową, ale skupiają się na polityce zastraszania dłużników eksmisjami na bruk albo do kontenerów. Nie tylko z Poznaniu, ale również i w Łodzi mają powstać osiedla kontenerowe, których głównym celem jest odseparowanie kłopotliwych lokatorów, a nie ich resocjalizacja. Co więcej, w Poznaniu dyrekcja ZKZL najwyraźniej traktuje akcję eksmisyjną pokazowo i nie tylko nie interesuje się, kogo eksmituje (okazało się, że również rodziny z dziećmi, niepełnosprawnych, obłożnie chorych i… nieżyjących), ale również wrogo patrzy na jakiekolwiek próby pomocy lokatorom.   Dyrektor ZKZL Jarosław Pucek potępił akcję Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie, którego pracownicy postanowili rozdać skazanym na eksmisję lokatorom ulotki z informacjami o prawach, jakie im przysługują. Zdaniem Pucka taka akcja to tylko odraczanie, a nie rozwiązywanie problemu. Co ciekawe, takim rozwiązaniem mają być osiedla kontenerowe i eksmisje, a nie na przykład zachęcanie mieszkańców do zamiany mieszkań na mniejsze przez Biuro Zamiany Mieszkań, które może pomóc wielodzietnej rodzinie zamienić się na większe mieszkanie z samotną osobą, której nie stać na opłacenie czynszu w dużym mieszkaniu. Nie myśli się również o szerokim programie budownictwa komunalnego, gdzie mieszkania będzie można wynajmować, a niekoniecznie trzeba będzie je kupić.

  


Jeśli pojawiają się jakieś pomysły na rozwiązanie problemu niepłacących lokatorów, to zwykle wbrew polityce władz miasta. Jednym z takich rozwiązań jest grupa anonimowych dłużników założona w Poznaniu przez Romana Pomianowskiego. Ma pomagać dłużników wychodzić ze spirali zadłużenia, która w wielu przypadkach kończy się właśnie eksmisjami. Pomianowski podkreśla, że większość osób zagrożonych eksmisją za długi wobec miasta nie płaci nie dlatego, że nie chce, ale znajduje się w sytuacji, kiedy trudno zdobyć pieniądze na podstawowe produkty żywnościowe, wówczas opłata za mieszkanie naprawdę przestaje być priorytetem. Co więcej, straszenie zadłużonych osób eksmisjami do kontenerów nie ma większego sensu, bo często są one w tak złej formie psychicznej, że już nie mają siły się bać. Nie mają również siły walczyć o swoje prawa.


Kwestia mieszkaniowa, zarówno w przypadku osób zagrożonych eksmisją, jak i tych, których wciąż stać na kredyt mieszkaniowy, jest ściśle związana z tym, w jaki sposób rozumie się prawa mieszkanek i mieszkańców miasta. Czy przysługuje im również prawo do mieszkania? Aby mieszkanie było prawem, a nie towarem, potrzebna jest radykalna zmiana podejścia do własności – nie tylko samego mieszkania, ale w ogóle gruntu. Jak zauważa Tom Wetzel, jeden z autorów książki Real Utopia*, „W kapitalizmie status gruntu i budynków mieszkalnych jako towaru wraz z cyklem inwestycyjnym budownictwa generują raz na jakiś czas upadek i obniżenie wartości osiedli robotniczych, a także migracje, kiedy to przedstawiciele wolnych zawodów i ludzie biznesu korzystają ze swoich wyższych dochodów, aby wypchnąć biedniejsze warstwy społeczne z ich mieszkań” (s. 84). Cytując planistę Petera Marcuse’a, Wetzel stwierdza, że przeciwieństwem rewitalizacji (kończącej się zazwyczaj gentryfikacją, czyli właśnie wypchnięciem biedniejszych z ich mieszkań), nie powinien być powolny rozpad i porzucenie nieruchomości, ale demokratyzacja mieszkalnictwa.

  

Zamiast własności prywatnej i strategii deweloperskich nastawionych na zysk Wetzel proponuje wspólnotowe fundusze gruntowe (community land trusts) i kooperatywy gruntowe, czyli zbiorowe formy własności ziemi, działające jak niekomercyjny deweloper budownictwa mieszkalnego, które byłoby zarządzane przez wspólnoty mieszkaniowe. Do takich funduszy czy kooperatyw należeliby mieszkańcy i mieszkanki danego osiedla. Wspólnotowy fundusz gruntowy może upoważnić swoich członków do kontrolowania przemian przestrzeni, rodzaju usług, jakie się tam pojawiają, oraz zapewnić odpowiednią liczbę mieszkań w cenach, które są dostępne nie tylko dla najbogatszych. Tego typu rozwiązanie pozwala uchronić dane osiedle przed negatywnymi skutkami spekulacji gruntowych. Zgodnie z propozycją Wetzela: „Mieszkania byłyby zazwyczaj sprzedawane w jakiejś formie ograniczonego prawa własności. Finansowa dostępność mieszkań byłaby na dłuższą metę generowane przez dzierżawę wieczystą. Dodatkowo osoba opuszczająca wspólnotę mieszkaniową byłaby zobligowana do odsprzedania mieszkania wspólnotowemu funduszowi gruntowemu po ustalonej cenie, co ma zapobiec wzrostowi cen nieruchomości. Idea funduszu sprzyjałaby uspołecznieniu gruntu i budynków” (s. 85).


Takie alternatywne podejście do własności gruntu i mieszkań nie tylko ucina spekulacje nieruchomościami, ale poprzez spadek cen mieszkań sprawia również, że obniżają się wydatki mieszkanek i mieszkańców miasta. Zwiększa się dzięki temu ilość wolnego czasu, który jest koniecznym warunkiem społecznego zaangażowania. Nawet najlepsze systemy konsultacji społecznych nie sprawdzą się, jeśli duża część zainteresowanych będzie zmuszona do pracy na dwóch etatach, żeby utrzymać siebie i swoje rodziny. Tańsze mieszkania nie powinny być traktowane jako nierealne żądanie grupki lewicowych radykałów, ale jako podstawa miejskiej demokracji. Czas wolny jest zasobem, który może zostać wykorzystany w budowaniu więzi społecznych istotnych do budowania miejskiej wspólnoty. Można go spożytkować na działania na rzecz okolicy: dbanie o budynki, ich otoczenie oraz pozostałe działania, które w innym wypadku trzeba zlecać odpłatnie zewnętrznym firmom. Czynsz za mieszkanie niekoniecznie trzeba płacić w całości w gotówce, może on być obniżany, jeśli ktoś będzie pełnił funkcję dozorcy, dokonywał małych napraw, czy w inny sposób działał na rzecz poprawy jakości przestrzeni publicznej lub półprywatnej, takiej jak kamienica czy blok.


Praca społeczna jako forma radzenia sobie z długami mieszkanek i mieszkańców lokali komunalnych byłaby znacznie lepszym rozwiązaniem niż eksmisje do kontenerów. Zwłaszcza, że głównym argumentem stojących za eksmisjami jest konieczność zdobycia środków na remont kamienic. Jednak, aby możliwe były takie rozwiązania, należy ostro protestować przeciwko obecnej polityce mieszkaniowej miasta.

  

*Real Utopia. Participatory Society for the 21th Century, red. Ch. Spannos, AK Press, Oakland | Edinburgh | West Virginia 2008

  

  

  

Komentarze
Dodaj nowy
jp0  - To opis PRL-owskich Spółdzielni mieszkaniowych   |28.08.2011 20:16:05
Niesamowite, wymyślono na nowo kołochoz (mieszkaniowy)!
Przypominam, że w
kołochozach (ograniczone prawo własności, he he he) nie rządzą "mieszkańcy i
mieszkanki" tylko biurokracja czyli partyjny
aparat!
 —  —  —  —  —  —  —  —  — -
Jedyną sensowną formą pomocy jest rozdanie (tania
sprzedaż) ziemi podzielonej na działki. Podaż ze strony poństwa ukróci
spekulację dziłakami, domami i mieszkaniami.
Marian  - jazgot bezmózgowców.   |29.08.2011 01:05:27
na przykładzie wszelkiej maści pseudo-redakcyjnych komentarzy, pojawia się obraz
poziomu znajomości przedmiotu o którym piszą dziennikarze.A znajomość przdemiotu
można porównać do komentarzy "babć klozetowych". Podaje do przemyślenia;
w nomenklaturze pomocowej rozróżniamy kwalifikację zjawisk zagrożeń
"wykluczeniem społecznym"; a/ bezdomność b/bezdomność zawodowa
c/bezdomność pokoleniowa d/ bezdomność w wyniku zdarzeń życiowych, każde z tych
zjawisk potrzebuje odrębnych metodycznie działań pomocowych. Tylko zjawisko
"d" nie należy do kategorii patologia. Zeby wiedzieć kogo się broni!
należy najpierw zdiagnozować poszczególne indywidualne przypadki, a Pani
redaktor wie? czy aby nie staje w obronie degeneratów terroryzyjących
współlokatorów?
Spokojny   |29.08.2011 09:31:17
Wycofanie się państwa z budownictwa mieszkaniowego to w praktyce zaprzedanie
wszystkich uczestników rynku w dożywotnią niewolę banków. Pozostawienie rynkowi
całego budownictwa jest jedynie w ich interesie. Łatwo to można zrozumieć kiedy
się przeanalizuje takie na przykład pomysły państwa jak Rodzina na swoim. Można
przeznaczyć państwowe pieniądze na to, by spłacać oprocentowane kredyty
zaciągnięte w banku na zakup mieszkań zbudowanych w celu zysku po komercyjnych
cenach, ale już wydać tych samych pieniędzy na to, żeby po prostu zbudować
mieszkania to nie można. Ciekawe, że ta sama wolnorynkowa logika która podobno
świetnie sprawdza się na rynku mieszkaniowym jakoś zupełnie nie działa w
przypadku stadionów. Tu jak się okazuje wolny rynek nie wystarcza i spragnieni
piłki nożnej ludzie stadionu sobie sami na kredyt sfinansować nie zdołają. Za to
mieszkanie bez problemu.
franiszyn  - @jp0   |29.08.2011 09:42:21
tak! to zdecydowanie ciekawszy pomysł.
Wydzielić areał, uprościć warunki
zabudowy, podrzucić ludziom proste projekty "zbuduj to sam" i ew.
koordynatora.
NOWA HUTA
marian  - zaproszenie   |29.08.2011 13:07:01
zapraszam na facebook; marian szydlowski - komentarze; eksmisje, kontenery,
problematyka społeczna….
Spokojny   |29.08.2011 14:08:06
Po przemyśleniu uważam, że problem jest głębszy. Mieszkam na Pradze. Część w
której ja żyję jest własnościowa, naprzeciw mnie jest część komunalna. Wiek
budynków ten sam i to samo podwórko. Różnica jest widoczna na pierwszy rzut oka
i łatwo domyśleć się jak się ona przedstawia. Coś, co nie jest własnością
traktujemy tak samo, jak w czasach socjalizmu traktowaliśmy fabryki, środki
komunikacji, ziemię i dosłownie wszystko. Kończę palić papierosa więc rzucam
niedopałek na tory. Do dziś pamiętam widok torów tramwajowych w tamtych czasach.
Pomiędzy jedną a drugą szyną ocean tych niedopałków. Kiedy wszyscy już dość
napatrzyliśmy się na nie, wreszcie głośno przyznaliśmy się do egoizmu i wtedy
pojawił się inny ocean - ludzkich łbów na festynach z papieżem który miał nam
opowiedzieć, że jednak jesteśmy istotami na wskroś etycznymi. No i to działa.
Jak się patrzy w górę na papieża to tych niedopałków na szynach nie widać. Dziś
ta kamienica naprzeciw mnie wygląda jak ta przestrzeń pomiędzy torami. Tak
będzie, jeśli nie będzie własności, ponieważ jesteśmy egoistami. I chyba wszyscy
mamy dość rozumu by to bardziej lub mniej ale jednak wiedzieć i chyba to nas tak
frustruje. Przerzucamy tę frustrację na różnych Tusków, ale to co nas tak
naprawdę dołuje (przynajmniej mnie) to ludzie. Fakt, że nie można im (pewnie
także mnie) powierzyć niczego jeśli nie da się im tego jednocześnie na własność
by tego zazdrośnie strzegli płotami, kamerami i ochroniarzami za 3,50 na
godzinę. Co by tak naprawdę było potrzebne żeby socjalizm mógł działać? Jakiś
rodzaj socjalistycznej religii. Etyki kolektywistycznej. Dbaj o wspólne. Nie
masz prawa narzekać jeśli się nie przykładasz do pracy. Wspólne zadba o ciebie
jeśli ty włożysz we wspólne swoją energię. Nie rywalizuj, tylko wnoś. Nie jest
ważne ile masz, ważne jak wartościowe jest to co tworzysz. Bez takiej etycznej
podstawy całe gadanie o wspólnej własności czegokolwiek jest jedynie wylewaniem
frustracji wywołanej własną jałowością. Póki co wszyscy jesteśmy egoistami. Ale
chcemy żeby było inaczej i dlatego kościół ma taki poklask. Bo opowiada nam
bajeczke o czymś mniej więcej podobnym. Znieczula nas na konfrontację z tym
egoizmem, na którym stoi ten system.
Lord Shuvax  - @Spokojny   |03.09.2011 10:16:54
"Tak będzie, jeśli nie będzie własności, ponieważ jesteśmy
egoistami"


Małe 15 tysięczne miasteczko w województwie zachodniopomorskim. Pod
koniec lat 90-tych i na początku następnej dekady samorząd
zachłyśnięty 
wiarą w dobrodziejstwa płynące z własności wyprzedaje
mieszkania komunalne ich dotychczasowym mieszkańcom dosłownie za grosze.

W sąsiedztwie leży kilkanaście podobnej wielkości miasteczek
o samorządach podobnie zachłyśniętych własnością. Niektóre samorządy
uchwalają wykup za 1% wartości, w jednym z samorządów opozycyjni radni
uważają, że to i tak za dużo i chcą sprzedawać 1 m kw. mieszkania za
symboliczną złotówkę. Wszyscy wykrzykują slogany, że jak ludzie będa
mieli własne, to zadbają jak o swoje itd. No więc ludzie (powodowani -
a jakże - egoizmem, bo przeca lepiej mieć niż nie mieć) wykupują. Większość
tych mieszkań występuje w przedwojennych, obśrumpanych kamieniczkach
wymagających kapitalnego remontu. Nabywcy, jak to lokatorzy lokali
komunalnych na ogół nie należą do majętnych i szybko okazuje się, że
wykupić za kilkaset zł było łatwo, ale już dołożyć się do remontu dachu,
który kosztuje 40 tys. dużo trudniej (jeśli w kamienicy jest
6 mieszkań więc czeba wysupłać 1/6 tych 40 tys. - dla wielu to za
wiele).
Możnaby tą opowieść snuć jeszcze długo (i napisać o tym, jak
upadające PGR-y "uszczęśliwiły" swoich pracowników pozwalając
im wykupić za grosze mieszkania w zapuszczonych poniemieckich dworach,
które teraz walą się tym ludziom na głowę), ale chyba nie warto, bo i
tak już widać morał, który brzmi: własność to nie żadne uniwersalne
remedium na wszystkie mieszkaniowe bolączki, czasami to wręcz ślepa
uliczka.
Anonimowy  - re: zaproszenie   |07.09.2011 01:56:42
marian napisa?:
zapraszam na facebook; marian szydlowski - komentarze; eksmisje, kontenery,
problematyka społeczna….


http://www.gloswielkopolski.pl/stronaglowna/2954 47,jak-latwo-wyprowadzic
-w-pole-z-bezdomnosci,id,t .html

to jest akurat o tobie- zamiast zając
się sobą- żerujesz na innych
kot  - Polemika   |07.09.2011 11:24:57
Spokojny,
Opisałeś jedną stronę naszej natury.
Jest druga, i wcale nie trzeba
tworzyć jakiejś przyszłościowej
socjalistycznej moralności, której nie udało się

i nie uda stworzyć,
bez okupienia tego zabiegu jeszcze czymś
gorszym.
Podążając Twoim realistycznym tropem opiszę tę drugą stronę naszej
natury,
a może raczej inne jej strony.
Później na blogu! bo jest kilka innych
tematów
oczekujących.
Może mnie ktoś w międzyczasie wyręczy.
kot   |07.09.2011 11:34:39
Już we fragmencie wyręczył mnie Lord S.
Gdy uściślił: własność osiągnięta na
drodze darowizny nie działa.
Tu mamy do czynienia z efektem obrazowania.
Człowiek nie widzi rzeczywistości (chyba,że jest Spokojnym)
nosi ją w głowie. I
ta fizyczna upodabnia się do tej, którą ma w głowie.
Zobacz jak pogorzelcy
domów zadbanych wracają do swoich poprzednich stanów posiadania.
-Zobacz jak
Niemcy szybko odtworzyli z nawiązka swój stan posiadania.
A więc najpierw
"obrazowanie" musi powstać w głowie, a rzeczywistość się do niej
dostosuje.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 28.08.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Powered By PageCache
Generated in 0.49140 Seconds

Warning: fsockopen() [function.fsockopen]: php_network_getaddresses: getaddrinfo failed: Name or service not known in /media/data/www/krytykapolityczna.pl/public_html/components/com_pagecache/pagecache.class.php on line 273

Warning: fsockopen() [function.fsockopen]: unable to connect to :80 (php_network_getaddresses: getaddrinfo failed: Name or service not known) in /media/data/www/krytykapolityczna.pl/public_html/components/com_pagecache/pagecache.class.php on line 273