NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Dyskusja o „Rodowodach niepokornych” Drukuj
Michał Sutowski   
25.01.2011

Gdy kilka lat temu pierwszy raz sięgnąłem po Rodowody niepokornych Bohdana Cywińskiego, zrobiłem to po to, żeby zrozumieć, dlaczego „Gazeta Wyborcza” i „Tygodnik Powszechny” są ze sobą tak blisko. Przyznaję, że była to inspiracja dość płytka i chyba nie to jest w tej książce najważniejsze. Moja lektura była więc powierzchowna, ale wyciągnąłem z niej kilka ważnych wniosków.

rodowody-niepokornych.jpgPierwszy jest taki, że Bohdan Cywiński pisze o inteligencji, którą cechuje przede wszystkim etos zobowiązania, a nie duma z faktu, że jest inteligencją. Inteligenckość nie jest więc instrumentem pozytywnego wyróżnienia się od społeczeństwa, nie jest zatem impulsem postaw paternalistycznych, choć i takie postawy są w książce Cywińskiego opisane. Drugi wniosek, na który zwrócił już uwagę Dariusz Gawin, to kwestia podziału na lewicę i prawicę. To prawda – kiedy czytamy Rodowody…, napotykamy całą panoramę postaw, etosów, ideologii, rozmaitych koncepcji politycznych z obu stron tego grubego, ale jednak wciąż istotnego podziału na lewicę i prawicę. Odnoszę jednak wrażenie, że największą sympatią autor darzył te postaci, które dążyły do zbliżenia dwóch podstawowych kwestii istotnych dla XIX wieku – kwestii społecznej i kwestii narodowej. Charakterystyczny jest tu fragment poświęcony Marianowi Bohuszowi i jego ogromnej rozpaczy związanej z obserwowanym przez niego rozejściem się tych dwóch nurtów.

Dlaczego ta kwestia wydaje mi się istotna? Ponieważ, o ile zgadzam się z tym, że sojusz myśli lewicowej z myślą chrześcijańską udał się w sensie historycznym, przynosząc plon w postaci „Solidarności”, o tyle mój sprzeciw budzi ocena tego, co sojusz ten przyniósł po 1989 roku Odnoszę wrażenie, że sojusz lewicowo-chrześcijański, który został zapoczątkowany w Polsce w latach 70. i który jest w jakimś sensie analogiczny do niektórych dróg opisanych w „Rodowodach Niepokornych”, wynikał z tego, że obie strony gotowe były zrezygnować z dość istotnych elementów swoich tradycji, swoich korpusów ideowych. W przypadku lewicy tym, co umożliwiło otwarcie się na chrześcijaństwo, ale także na tematykę narodową, była przede wszystkim rezygnacja z determinizmu historycznego i ze scjentyzmu – dwóch trendów, które były bardzo charakterystyczne dla lat 80. i 90. XIX wieku. Najlepszym przykładem jest tu Stanisław Brzozowski i jego krytyka determinizmu.

Z drugiej strony, otwarcie strony chrześcijańskiej na lewicę, to przede wszystkim kwestie społeczne – nie tylko pewna wrażliwość na problemy socjalne, charakterystyczne dla kapitalizmu na ówczesnym etapie rozwoju, ale również niedopuszczenie do egoizmu w jakiejkolwiek formie. Dzieło ojca Honorata Koźmińskiego i późniejsza postać Władysława Korniłowicza są chyba najbardziej charakterystycznym przykładem tego otwarcia.

Wracając teraz do lat 90. XX wieku – problem tego okresu nie polegał na tym, że trwał sojusz lewicy z chrześcijaństwem, tylko że obie strony, na swój paradoksalny sposób, powróciły do tych elementów swoich ideologii, których przekroczenie umożliwiło ich sojusz. Środowiska lewicowe, które przeszły na stronę liberalizmu – bo silna formacja lewicowa w zasadzie nie utrzymała się w Polsce po obaleniu komunizmu – zaczęły znowu myśleć w kategoriach konieczności historycznej i pewnych obiektywnych uwarunkowań, których przekroczyć nie można. Myślę tutaj oczywiście o stosunku do wolnego rynku. Po stronie Kościoła zaś okazało się, że ten katolicyzm, który wszedł w sojusz z lewicą, albo raczej to skrzydło – tak zwany „kościół otwarty” – w dużej mierze straciło na znaczeniu. I również dlatego, nad czym trochę ubolewam, straciło na znaczeniu moje pierwsze zaciekawienie tym, dlaczego „Tygodnik Powszechny” pisze prawie to samo co „Gazeta Wyborcza”.

Podsumowując, dla mnie najbardziej pozytywni bohaterowi książki Bohdana Cywińskiego to lewica antydeterministyczna oraz właśnie ten katolicyzm, który jest najbliższy spraw społecznych i nie dopuszcza etyki egoizmu narodowego. To są ci najwspanialsi „niepokorni”.

 
 — 

Czytaj: pełen zapis dyskusji, która odbyła się w grudniu 2010 r. w ramach projektu „Miasto Społeczne Warszawa”, realizowanego przez Pracownię Badań i Innowacji Społecznych „Stocznia”. W dyskusji udział wzięli Dariusz Gawin (Teologia Polityczna), Michał Sutowski (Krytyka Polityczna), Karolina Wigura (Kultura Liberalna) i Marek Zając (Klub Inteligencji Katolickiej). Gościem specjalnym był autor książki Bohdan Cywiński. [relacja

  

  

Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 26.01.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.96293 Seconds