|
W mijającym roku więcej ciekawego w polskim filmie wydarzyło się poza salami kinowymi niż na nich. Siedząc wygodnie w kinie, obejrzeliśmy kilka filmów interesujących, inspirujących, mądrych, ładnych, siedząc czasem mniej wygodnie na spotkaniach środowisk filmowych z literackimi, filmowych z artystycznymi czy jakimikolwiek innymi albo na pokazach w salach niekinowych - rozmawialiśmy o kinie i oglądaliśmy filmy, które zaskoczyły bardziej niż to, co oferowało kino z wygodnymi fotelami z dziurką na colę.
Literatura i Restart
W maju Jaś Kapela i Tomek Piątek pojechali na Festiwal Polskich Filmów Fabularnych do Gdyni – zaproszono ich jako pisarzy, żeby poznali się z filmowcami. Uznano, że współpraca pisarzy z filmowcami zaowocuje powstawaniem lepszych filmów. Kiedyś przedstawiciele i przedstawicielki środowisk filmowych i literackich znali się, wymieniali doświadczeniem – reżyserzy czytali książki, pisarze oglądali filmy. Dziś współpraca ta nie zawiązuje się sama z siebie, może więc warto jakoś pomóc losowi.
To jak z randką ustawianą przez przyjaciół: „Chodź z nami na imprezę, poznasz kogoś”. Czasem z takich randek coś wychodzi. Pisarze poszli na randkę – lody zostały przełamane. Po kilku miesiącach zorganizowano kolejne spotkanie, nad Zegrzem – w większym gronie, służyło już tylko poznaniu się i wymienieniu doświadczeniami, pomysłami. W międzyczasie w Warszawie odbyło się zapoznawcze spotkanie młodych filmowców z Restartowcami – nieformalną grupą krytyków filmowych, naukowców, filozofów, pisarzy, redaktorów, którzy chcą współpracować z filmowcami (nazwa odnosi się do działającej w Międzywojniu Spółdzielni START) Po co? Oczywiście po to, żeby powstawały lepsze filmy.
Spotkań podobnych do tych w Gdańsku, Warszawie czy na Zegrzem było kilka. Wszystkie organizowały osoby zmartwione tym, że polskie filmy nie są najlepsze. Na wszystkich zastanawiano się, co z tym fantem zrobić. Pomysłów jest kilka – od pisania o kinie polskim (w książkach takich jak Kino polskie 1989-2010. Historia krytyczna, Dzieje grzechu. Surrealizm w kinie polskim czy przewodnikach po twórczości Barańskiego, Żuławskiego, Skolimowskiego, Królikiewicza) i zapraszania przez filmowców pisarzy do współpracy, po stworzenie przez Restartowców zespołów, które będą wspólnie pracować nad scenariuszami i potem nad kręceniem filmów. Po etapie „ustawianych randek” wymieniono się telefonami i mejlami i zaczęto umawiać na randki w podgrupach. Pierwsze projekty scenariuszowe są już omawiane.
Pamiętam jedno ze spotkań na temat Restartu. Z sali padło pytanie, skąd pomysł na „naprawianie polskiego kina”. Odpowiedź brzmiała mniej więcej tak: „Stąd, że chcemy oglądać ciekawe filmy i pisać, bo zajmujemy się pisaniem, o ciekawych filmach. Polskie kino nas nie satysfakcjonuje, nie inspiruje, nie ma o czym gadać, a my chcemy gadać o kinie”.
Komitet Obrony Dokumentu
Dyskusję na temat polskiego kina fabularnego podjęły osoby, ktore je oglądają i o nim piszą. Kilka miesięcy później dyskusję na temat dokumentu zainicjowali sami twórcy. Dokumentaliści opublikowali na łamach „Gazety Wyborczej” apel, w którym domagają się m.in. miejsca dla dokumentu w telewizji publicznej i przeznaczenia większej ilości pieniędzy na produkcję filmów dokumentalnych. Lista postulatów wyklarowała się podczas spotkania, które odbyło się w grudniu w Nowym Wspaniałym Świecie. Filmowcy – występujący pod szyldem Komitet Obrony Dokumentu – chcą nie tylko pasma dla regularnej emisji dokumentu w TVP, ale również oddzielenia działu dokumentu od działu reportażu, przejrzystej informacji na temat tego, na jakie dokumenty wydawane są pieniądze w TVP i dlaczego akurat na te. (szczegółowa lista postulatów jest dostępna na Facebooku)
Twórcy skupieni wokół Komitetu Obrony Dokumentu uszczegóławiają teraz, w jaki sposób dokumentu bronić – jakie działania podjąć, co i jak zmienić w telewizji. I KOD, i Restart powstały jako grupy niesformalizowane, skupiające osoby od pewnego czasu zajmujące się kinem (Restartowcy krócej niż KOD-owcy, ale tylko dlatego, że są młodsi). Jedni filmy robią, drudzy je dotychczas opisywali, ale wkrótce może też zaczną je współtworzyć. Obie grupy podkreślają, że chcą działać dla dobra polskiego kina, wybrały jednak różne drogi.
Działania Restartu, a wcześniej osób lobbujących na rzecz zorganizowania spotkania filmowców z pisarzami, bliskie są zasadzie: nie mówcie, że coś jest złe, pomyślcie, jak to zmienić i zmieniajcie. Jeśli uważacie, że polskie kino za mało wie o polskiej literaturze, to stwórzcie okazję do poznania się. I stworzono. Jeśli polskie scenariusze są niedopracowane (opowieści o tym, że źródłem kryzysu polskiego kina są słabe, niedopracowane scenariusze słyszę od lat), to powiedzcie, jak je dopracować. A w zasadzie nie tylko powiedzcie, bo dobrymi radami… itd. tylko spróbujcie sami zmierzyć się ze scenariuszem. No więc Restartowcy zaczęli się z tą trudną materią mierzyć: pisać, wydawać książki (na jednym ze spotkań pewna pani zapytała, kto nam to wydaje, sami wydajemy – odpowiedzieliśmy), omawiać poszczególne projekty filmowe. Są pomysły i propozycje „uzawodowienia” działalności osób współtworzących ze scenarzystą i reżyserem film, czyli kogoś na wzór kierownika literackiego czy postaci podobnej do teatralnego dramaturga. Restartowcy nie ukrywają, że przy okazji będą się uczyć tworzenia filmu. Na razie jednak najważniejsze jest zrobienie pierwszych filmów, przy których będą współpracować, a więc wypracowanie modelu, który później będzie można zaszczepić do systemu – czyli np. zaproponować PISF-owi jako rozwiązanie warte upowszechnienia.
Komitet Obrony Dokumentu wypracowuje model w dyskusji, a nie w czasie pracy (prawdą jest, że niełatwo w praktyce opracować sposób wejścia w struktury TVP, przynajmniej taki sposób, którego filmowcy nie musieli by się wstydzić). Dokumentaliści stworzyli listę bardzo konkretnych postulatów i nadal ją dopracowują. Lista ta będzie punktem wyjścia do kolejnych działań, które będą miały na celu doprowadzenie do realizacji postulatów. KOD ambitnie tworzy projekt nowych rozwiązać systemowych w TVP. Nie ma tu więc wypracowywania modelu, który można by upowszechnić – jest od razu propozycja zmiany całego systemu. Restartowcy „robią” zmianę, dokumentaliści ją proponują.
Rok w kulturze
Ostatnio dużo się mówi o potrzebach zmian w kulturze – Obywatele Kultury walczą o 1% z budżetu państwa na kulturę, różne grupy twórców spotykają się, zrzeszają po to, by bronić swoich interesów. Słowa „walka” i „obrona” pojawiają się w kontekście kultury dość często (Restartowcy używają ich raczej skąpo, może dlatego, że w dużej części wywodzą się ze środowiska, w którym mówi się raczej o budowaniu niż przejmowaniu, ze środowiska, któremu bliskie są słowa Jacka Kuronia: „Nie palcie komitetów, zakładajcie własne”). Dyskusja o zmianach w polskim kinie to w ostatnim roku dyskusja o odnowieniu relacji filmu z literaturą, to pojawienie się Restartu i Komitetu Obrony Dokumentu. Jest nadzieja, że te dyskusje i wspólna praca sprawią, że za rok, dwa więcej będę pisać o filmach niż o budowaniu bazy do ich robienia.
Warto wspomnieć, że poza salami kinowymi nie tylko więcej ciekawego powiedziano, ale też pokazano. W dniu, kiedy dokumentaliści zastanawiali się, jak zmienić telewizją publiczną, żeby finansowała dokument współczesny i żeby powstawały filmy na temat tego, co właśnie dzieje się za oknem, w galerii Zachęta Artur Żmijewski pokazał film Katastrofa. Dokument, współczesny. Zrealizowany poza strukturami filmowymi, bez wsparcia PISF-u, bez oceniania scenariusza przez ekspertów, bez obietnicy puszczenia w paśmie o dobrej oglądalności, bez jakiejkolwiek obietnicy puszczenia w jakiejkolwiek telewizji czy kinie. Film o katastrofie smoleńskiej i reakcji na nią społeczeństwa nakręcił najpierw publicysta – Jan Pospieszalski (wspólnie z Ewa Stankiewicz zrobił „Solidarnych 2010”), a teraz artysta Artur Żmijewski. W czasie, kiedy dokumentaliści zastanawiają się, jak stworzyć warunki do robienia filmów, filmy robią niefilmowcy. (Co oczywiście nie ma znaczenia – bo nie jest istotne, kto staje za kamerą, istotne jest, co ma do powiedzenia). Wspominam o tym dlatego, że Komitet Obrony Dokumentu zastanawiając się nad swoimi postulatami, mówi m.in. o stworzeniu zespołu dokumentalistów, który pełniłby rolę rady artystycznej decydującej, jakie projekty dokumentalne będą kierowane do produkcji w telewizji publicznej. Może warto zaprosić do takiej rady także publicystów, socjologów, a do oceniania projektów dokumentów historycznych i biograficznych - także historyków.
Jutro drugie filmowe podsumowanie - autorstwa Jakuba Majmurka.
Na podobny temat
|
@Spokojny "Overall proponuje...
Pomysł, żeby na każdą parę przypadało...