NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Stokfiszewski: Gramatyka nieskutecznego oporu Drukuj
Igor Stokfiszewski   
29.11.2010

fot. Fundacja Galerii Foksal11 listopada, podczas stołecznego Marszu Niepodległości, który odbył się pod sztandarami Młodzieży Wszechpolskiej i Obozu Radykalno-Narodowego, doszło do wielokrotnych prób zablokowania manifestacji przez przeciwników skrajnej prawicy, wymuszenia na wspierających ją uczestnikach obchodów zmiany trasy przemarszu, incydentów między siłami porządkowymi i blokującą manifestację lewicą, wreszcie – do pobić narodowców, o które oskarża się aktywistów Antify – ukrywających swoje twarze bojówkarzy antyfaszystowskich.

 

25 września, na zaproszenie Joanny Warszy, podczas seminarium Krzysztofa Wodiczki w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie wygłosiłem tekst, poświęcony pracy Artura Żmijewskiego pt. Demokracje. Dziś cykl filmów Żmijewskiego wydaje mi się proroczy. Prezentując to wystąpienie chciałbym nie tylko oddać hołd przenikliwości sztuki politycznej, ale również – poprzez jej interpretację – zaapelować o wysiłek na rzecz zmiany struktury demokracji liberalnej w kierunku szerszego dopuszczenia obywatelskiego uczestnictwa.

 

Cykl Demokracje (2009) Artura Żmijewskiego prezentuje kilkuminutowe filmy, będące zapisem masowych akcji społecznych, obserwowanych w Europie oraz Izraelu, o charakterze silnie partycypacyjnym: pogrzebów, mszy, pielgrzymek, wydarzeń sportowych, feministycznych Manif, protestów pracowniczych, rekonstrukcji bitew oraz demonstracji anty-systemowych.

 

W odbiorze krytycznym pracy Żmijewskiego dominowała opinia, oddająca zasługę artyście w czynieniu widzialnymi oraz słyszalnymi grup społecznych, które – jakkolwiek poprzez narzędzie protestu mogą publicznie wyrazić swoje oczekiwania oraz rozczarowania w związku z jakością życia indywidualnego i zbiorowego – w istocie nie są brane pod uwagę w demokratycznym rachunku, są spychane na margines publicznej debaty i sfery politycznej realizacji masowych postulatów. Podkreślanym przez krytyków aspektem pracy Żmijewskiego było zróżnicowanie społecznych komunikatów, a zatem reprezentacja idealnej sfery publicznej, w której każdy/każda może zabrać głos; oraz wysiłek włożony przez artystę w wycofanie się z oceny przedstawianych treści na rzecz przezroczystego udostępnienia filmowego medium innym głosom. Jednocześnie podkreślano, że praca Żmijewskiego opowiada się za czynnym publicznym uczestnictwem w demokracji jako nośnikiem wiedzy o społecznych oczekiwaniach. Innymi słowy – Demokracje miałyby stanowić hymn na cześć polityki partycypacyjnej. Czy w istocie tak jest?

 

4 kwietnia 2009 roku, ulicami francuskiego Strasburga przeszła demonstracja przeciw Sojuszowi Północnoatlantyckiemu, który właśnie obchodził 60-lecie swego istnienia. Na początku krótkiego filmu, będącego rejestracją tych zdarzeń, widzimy ustawianie sceny (barier, wewnątrz których toczył się będzie performans protestu) oraz przygotowania aktorów-uczestników (władz porządkowych i protestantów). Potem następuje sam performans, który rządzi się własnym, dobrze nam znanym scenariuszem: pojawiają się rekwizyty w postaci krzykaczek, kijów, instrumentów muzycznych, transparentów, petard; kostiumy – maseczki przeciwgazowe, chusty zasłaniające twarze, kaptury, jak również kostiumy przedstawiające polityków, lub – bardziej ludycznie – zwierzęta; scenografia – prócz barierek – składa się z ulic miasta, budynków i barykad tworzonych przez demonstrantów; wreszcie – nie brakuje partytury tekstu: antykapitalistycznych haseł na transparentach, odezw wykrzykiwanych przez tłum oraz pieśni śpiewanych z towarzyszeniem prostych instrumentów. Performans trwa, pojawia się ogień, zniszczenie, płoną zdewastowane budynki. Nie widzimy jednak straży pożarnej ani interwencji służb mundurowych, które starałyby się zapobiec zamieszkom i niszczeniu mienia. Wróg, przeciw któremu występują uzbrojeni demonstranci to płynny kapitalizm „uosabiany” przez dewastowane budynki banków. Przypuszczalnie są one ubezpieczone przed tego typu sytuacjami (stąd brak interwencji odpowiednich służb), mienie komunalne zaś zostanie wyremontowane na koszt mieszkańców. Cała procedura demonstracji, towarzyszące jej rekwizytorium, scenariusz, według którego przebiega i komunikaty werbalne, jakie jej towarzyszą przewidziana została przez strukturę protestacji – swoistą gramatykę masowych wystąpień przeciw władzy. Demokratyczne uczestnictwo miało miejsce jedynie pozornie. W istocie mieliśmy do czynienia z działaniem, które u swego zarania oraz finału miało ten sam (niewielki) polityczny skutek. Jedyne, co liczyło się podczas tej demonstracji to indywidualne poczucie udziału.

 

Appendiksem do rejestracji strasburskich wydarzeń może być film Wilhelma Sasnala pt. Wiosna. Ukazuje on strajki studenckie w Paryżu i rekonstruuje tę samą gramatykę demonstracyjnych rytuałów, przy czym – zapisany na taśmie szesnaście milimetrów –  jest filmem niemym, którego bohaterowie krzyczą bezgłośnie, robią wszystko, by dokonać aktu demokratycznego uczestnictwa – lecz pozostają (podobnie jak przed strajkiem) niesłyszalni.

 

Owo niepełne (czy niespełnione) uczestnictwo dostrzegamy wyraźnie również na tle innych filmów z cyklu Demokracje. Tych, które rejestrują wydarzenia, nie mające na celu wystąpienie przeciw władzy – pielgrzymkę, mecz piłkarski czy pogrzeby. Gramatyka jest tu dokładnie ta sama: te same są rekwizyty, scenografia oraz scenariusz. Różnice istnieją oczywiście na poziomie werbalnych komunikatów, zarazem to, co łączy hasła anty-systemowych demonstracji i nie-protestacyjnych działań to ustalony, dobrze znany repertuar sentencji, który prowadzi do reprodukowania przewidywalnych podziałów społecznych, a tym samym dewaluacji języka jako narzędzia upominania się o realizację własnych oczekiwań.

 

Na drugim biegunie akcji, zarejestrowanych przez Żmijewskiego znajduje się walka między izraelskimi żołnierzami i nieliczną grupą palestyńskich protestantów, zarejestrowana 30.05.2008 r. Jest to jeden z protestów przeciwko okupacji izraelskiej, które co tydzień zbierają się w miejscowości Bil’in na Zachodnim Brzegu Jordanu. Film ją przedstawiający, jako jedyny – ukazuje odmienną gramatykę oporu. Jakkolwiek wydarzenie rejestrowane przez Żmijewskiego ma charakter demonstracji, i – początkowo – możemy rozpoznać jej syntaktykę (transparenty, okrzyki, itp.), szybko przeradza się w zdarzenie graniczne między demokratycznym uczestnictwem, a bitwą, sytuującą się w porządku wojny. W ruch idzie broń: kamienie i naboje gazowe. Wróg jest zdefiniowany osobowo. Wykrzykiwane hasła milkną na rzecz koncentracji bezpośredniego starcia. Wiemy z doniesień wolnych mediów internetowych, że krótko po tym, gdy artysta zarejestrował przedstawiane wydarzenia, w tym samym miejscu doszło do zabicia palestyńskiego demonstranta trafionego nieumiejętnie wystrzelonym nabojem gazowym przez izraelskiego żołnierza. Scenariusz demonstracji zostaje zachwiany, włączone w jego obręb ryzyko, niewiadoma i możliwość śmiertelnego błędu sprawiają, że protesty z Bil’in posiadają odmienny gatunek od pozostałych zarejestrowanych przez artystę zdarzeń. Również te działania nie są skuteczne – jak wiemy mimo licznych podobnych akcji nie udaje się osiągnąć porozumienia na Bliskim Wschodzie. Ale sytuacja w Izraelu pokazuje granicę wyporności rytuałów demokratycznych, które – po jej przekroczeniu – przechodzą w autorytarny konflikt zbrojny. 

 

Scenariusz graniczny demokratycznych rytuałów charakteryzuje się zatem osobowym zdefiniowaniem wroga, odrzuceniem wyznaczonych ram sceny, rekwizytów i kostiumów oraz zarzuceniem partytury werbalnych haseł reprodukujących znane strony konfliktu.

 

Okazuje się więc, że Demokracje nie są hymnem na cześć uczestniczącej polityki, lecz stanowią analizę gramatyki nieskutecznego oporu politycznego. Zarazem, w sposób dojmujący pozwalają przewidzieć, w jakim kierunku podążyć może rozwój demokracji, która neutralizuje (zamiast realizować) społeczne postulaty. W kierunku uczestnictwa polegającego na złamaniu znanego rytuału i wejścia na drogę nielegalnej publicznej, masowej działalności – jak ma to miejsce  na terytoriach okupowanych przez Izrael, na francuskich przedmieściach, lub w Berlinie, gdzie niezidentyfikowana grupa ludzi dokonuje podpaleń i innych aktów dewastacji na tle klasowym i światopoglądowym. Demokracje ukazują nam zarazem pewien wybór. Możemy przyglądać się procesowi eskalacji przemocy politycznej, która wobec braku woli ze strony demokratycznych elit do zwiększenia społecznego uczestnictwa w decyzyjnych procedurach – wydaje się logicznym scenariuszem wydarzeń; lub – możemy poddać pod wątpliwość dostępną nam gramatykę oporu i poszukiwać innych rozwiązań – np. działać na rzecz bezpośredniego udziału w życiu politycznym poprzez przeformułowanie instytucjonalnego kształtu demokracji parlamentarnej – zwiększenie (nie zaś zmniejszenie) liczby instytucji oraz kadr pośredniczących między obywatelami i władzą polityczną oraz włączenie w proces zarządzania organów społeczeństwa obywatelskiego.

Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 29.11.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.81684 Seconds