|
Ukraina (1)
Na skraju mapy.
Obok obłok. Małpa.
Ukraina (2)
Ziemia nie rodzi góry, ziemia rodzi rzekę.
Myślę o ryżu i nie mogę zasnąć.
Niepotrzebne mi są wymyślne dania.
Kradzież to zakrycie. Liściem, czy owocem?
Palę skręty. Za zakrętem dym. I ja pootwierałem te okna.
Ukraina (3)
Obudziłem się chory, nie jadłem śniadania,
piłem herbatę, później zjadłem śniadanie,
po przebudzeniu czytałem Rozmowę w „Katedrze”,
pojechałem na Piłsudskiego na wykład z geografii,
dowiedziałem się co nieco o ukraińskich wyżynach.
W dniu moich pierwszych urodzin Jacek Podsiadło
napisał wiersz pod tytułem „Nie wiem”, nie wiedząc,
że go przeczytam po tych dziewiętnastu latach.
Ukraina (4)
Jutro: wstać i wybrać. Paski,
kradzież.
Już myślałem, że leci, że pozdrawia z pokładu,
że nie ma twarzy konia; pracuje w kopalni.
Ukraina (5)
Przed snem czytam gazetę i śpiąc pracuję w gazecie,
rano się budzę pod drzwiami. Podnoszony, rozkładany.
Ukraina (6)
Wiersze z jednej nocy jak mycie sobie pleców,
dokładnie i powoli, z uwagą skupioną przez wodę.
Przystanek tramwajowy i piosenka w bucie:
chciałbym kropić i święcić, ale nie mam narzędzi.
Wiersze z jednej nocy jak mycie cudzych stóp,
dokładnie i powoli, z uwagą skupioną na misce.
Wsiadam w czternastkę i wyjmuję kamyk:
narzędzia są z drewna, drogie jak pieniądze.
Ukraina (7)
Tarankowi
O, tyle miałem pomysłów na pierwsze słowo,
jednakże wszystkie mi się potopiły.
O,
opowiadaniu: „skruszyć oko”, pozbierać.
Święto wobec siebie -
święto wobec siebie.
Lśnią dachy i zęby. Gdzie siedzi to wzgórze?
Ukraina (8)
Piersi zatrzymały powóz. Pełno wody. „Jak
wyjdę na papierosa to obudzę matkę”.
Za dużo wierszy piszę, za mało siebie słyszę.
Ukraina (9)
Na święta przyjechałem do domu rodzinnego.
Pomagałem w sprzątaniu i przygotowywaniu
potraw. Żeby zapalić wychodziłem na zewnątrz.
Wiele się dzieje dookoła rzeczy. I mnóstwo
jeszcze miejsca mamy w myśleniu.
Wiele myślałem o początku rzeczy. I mnóstwo
jeszcze czasu wobec umierania (jest, będzie,
zostało?),
lecz przed chwilą słyszałem jak za grubą ścianą
moi rodzice próbują się kochać, nieporadnie
zachowując ciszę.
Ukraina (10)
Ewa mówi o kochance ojca, że jest głupią
suką i, że wygląda jak deska, bo nosi
chyba 60A.
Ojciec Ewy, stolarz, przed dotknięciem
drewna zdejmuje swoją ślubną obrączkę.
Widać po tym dobrze, jak szanuje swoją
żonę.
Ukraina (11)
„(…) - intuicyjnie: jest to rozbicie zbioru na niepuste i
rozłączne części, które w sumie dają cały zbiór”
Tu się kończy. Taniec, remonty. Podkład
pod myślenie,
bo we wtorek widziałem jak strzelają sokiści: ktoś
wszedł na tory. Czego się boisz? Frakcji.
Plamki nie „przed”, ale „pod” oczami. Mówić?
Śnieg trzyma. Za dużo tajemnic. Byłam
wierna i cicha. Można
inaczej. Idea na partycje i wszystkie niskie
dziewczęta. Kiedy czytam lubię sobie palić,
więc uzgodnij wiersz z tym, co za oknem. Umyj
szklanki. Poczekaj, aż wyschną.
______________
*Tomasz Pułka (ur. 1988) – poeta, autor tomów: Rewers (2006), Paralaksa w weekend (2007), Mixtape (2009), Zespół szkół (2010).
Na podobny temat
|
@ Skrzypek Zauważ, że nawet w ...
@"Według badań zleconych prze...