NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Piątek: Amy Winehouse - ćpuńska śmierć bez legendy Drukuj
Tomasz Piątek   
24.07.2011

„Chcieli mnie wysłać na odwyk, powiedziałam: nie, nie, nie” - śpiewała zmarła wczoraj Amy Winehouse. Na tych słowach łatwo można byłoby zbudować ćpuńską legendę o zbuntowanej uzależnionej, która nie chciała się poddać społeczeństwu. Do takiej legendy pasowałoby wiele jeszcze innych elementów z życia Amy – a przede wszystkim jej śmierć. Amy zginęła w wieku lat 27, jak ćpuńsko-legendarna Janis Joplin i nie mniej ćpuńsko-legendarni Jimi Hendrix, Brian Jones, Kurt Cobain czy Jim Morrison.

amy_winehouse.jpgByłaby to jednak legenda nieprawdziwa. Amy próbowała się poddać. A dokładnie próbowała się leczyć na różne sposoby, szła na odwyk, przerywała go, wyjeżdżała na jakieś tropikalne wyspy, gdzie nie było dilerów, ale byli barmani, niestety. Dla choroby nie ma znaczenia, czy narkotyk jest legalny, czy nie: kilka miesięcy temu lekarze ją ostrzegli, że jeśli nie zrezygnuje z alkoholu, czeka ją śmierć. Amy wybrała śmierć. Nie dziwię się jej. Sam często mam ochotę wybrać śmierć.

Ludzie nieuzależnieni nie mają pojęcia, jaką nieustającą męczarnią jest ta choroba. Nieustannie powracająca, szarpiąca mózg i żołądek pokusa, której nie można ulec, bo każda działka, każdy kieliszek zwiększa tylko nieznośne pragnienie, zamiast je zaspokoić. W mediach nie istnieje rzetelna informacja na temat uzależnienia, w związku z czym ludzie nadużywający okazjonalnie alkoholu albo palący regularnie tytoń uważają się za uzależnionych. Mylą nałóg, czyli szkodliwe przyzwyczajenie, z uzależnieniem – chorobą postępującą, nieuleczalną i śmiertelną. Powtarzam: postępującą – więc nie jest uzależniony ktoś, kto przez dwadzieścia lat pali codziennie paczkę papierosów. Same objawy głodu też nie oznaczają uzależnienia. Uzależnienie to głęboka i najprawdopodobniej wrodzona nieodporność na środki zmieniające nastrój. A dokładniej, niezdolność do akceptacji ustania przyjemności – ustanie przyjemności nie oznacza powrotu do stanu neutralnego, tylko nieznośny stres. Dlatego człowiek z tą chorobą nie tylko musi zachowywać abstynencję, ale także trzymać się z dala od hazardu, uważać na seks, pracę, zakupy, czekoladę, gry komputerowe, oglądanie filmów, sport i w ogóle wszystko, co czyni życie znośnym.

Tego wszystkie nieuzależnieni przeważnie nie wiedzą. Nic dziwnego, że laik nieraz mówi mi z uśmiechem: och, ja też jestem uzależniony od alkoholu, tytoniu i jakoś sobie radzę. Muszę się wtedy powstrzymywać, żeby nie dać takiemu człowiekowi w mordę. Jeśli sobie radzisz, to nie jesteś uzależniony – odpowiadam. Powinienem powiedzieć: z raka sobie nie żartujesz, więc nie żartuj z mojej choroby.

A jednak, mimo powszechnej ignorancji, mimo niefrasobliwości mediów, coś może się jednak zmienia.

Znakiem takiej zmiany jest to, że mimo obecności wszystkich niezbędnych mitotwórczych elementów w życiu Amy i w jej śmierci, Amy ćpuńską legendą się nie stała i pewnie już nie stanie. To już nie lata 60., kiedy ćpanie traktowano jak pasowanie na szamana i bilet do grona wtajemniczonych mistyków. To nie lata 90., kiedy śmierć Cobaina (bardzo zresztą podejrzaną) tłumaczono egzystencjalnym Weltschmerzem. Nawet większość mediów nie ekscytowała się bezmyślnie przypadkiem Amy, tylko mówiła i pisała o nim jako o chorobie. Nikt specjalnie nie podniecał się jej „życiem na krawędzi”.

I bardzo dobrze. Uzależnieniem nie ma co się podniecać, uzależnienie trzeba leczyć. Niestety, jest to bardzo trudne, o czym Amy miała okazję się przekonać. Tej choroby nie można wyleczyć, można ją tylko zaleczyć, co oznacza mniejsze lub większe cierpienia przez całe trzeźwe życie. Nie ma na to pigułki i może dobrze, bo uzależnieni pewnie by ją przedawkowywali.

Mam nadzieję, że Amy stoi teraz przed jedynym Lekarzem, który może ją od tego bólu całkowicie wyzwolić. Wierzę, że Tam – w przeciwieństwie do Tutaj – wyleczenie jest możliwe.

  

  

Komentarze
Dodaj nowy
A.   |24.07.2011 23:12:07
Panie Tomaszu, jak zazwyczaj - pokazuje Pan wiecej, niz widzialam do tej pory.
dziekuje.
Znikający punkt  - Definicja uzależnienia   |25.07.2011 00:18:35
Jeśli przyjąć definicję, jaką proponuje p. Piątek, to osoby uzależnione powinny
być z automatu ubezwłasnowolnione. Człowiek, który z definicji jest niezdolny
"do akceptacji ustania przyjemności" i absolutnie sobie z tym nie radzi,
musi być z definicji niebezpieczny dla otoczenia.
lena  - bzdura   |25.07.2011 01:00:36
uzależnienie to choroba jak każda inna; cukrzyk nie rozdziera szat z powodu
diety i nie bije po mordzie gdy ktoś zażartuje z jego choroby czy, nie daj boże,
nie wszystko o niej wie. nie podoba mi się uszlachetniający uzależnionych ton,
który wyczuwam w tym tekście… "laicy nie wiedza jakie straszliwe męki
cierpimy"; poczucie wyjątkowości jest istotnym elementem podtrzymującym
zaburzenie jakim jest uzależnienie. Autorowi polecam dobrego terapeutę - może i
nie bierze tego co brał, ale nadal myśli jak ktoś aktywnie uzależniony. Uwadze
nie tylko autora polecam raczej męki jakie cierpią bliscy osób uzależnionych;
poczucie winy, odpowiedzialności za cudze zdrowienie i obowiązku prania ich
zarzyganych gacie. Ale taki los, uzależnieni mają w końcu gorzej; mózg im
szarpie, cierpią straszliwie i w ogóle bardzo ciężko los ich doświadcza
Sozi  - NoFuckingName   |25.07.2011 02:39:20
Kurde… Prawde mowiac kompletnie nie zwracalem uwagi nad roznica miedzy
uzaleznieniem a nalogiem i w sumie wydaje mi sie ze masz troche racji. Szkoda
Amy bo naprawde niezle spiewala, ale… zycie gwiazdy nie jest latwe, ona
radzila sobie w ten gorszy sposob, miejmy nadzije ze ludzie nie zapomna.
mimou   |25.07.2011 09:22:41
Zapominasz, ze wszyscy, ktorych wymieniles w porownianiu, mieli status legendy
juz za zycia. I wszyscy mieli ogromny wplyw na ksztalt sceny muzycznej zarowno
przed i po smierci. To jest ten podstawowy mitotworczy element, ktorego nie ma w
historii Amy Winehouse.
yedno  - Dobrze prawi!   |25.07.2011 11:44:15
Fajny artykul! Ja juz 14 lat na duposcisku, zaciskajac zeby coraz mocniej, udaje
szczesliwego. Coraz czesciej zastanawiam sie czy w ogole warto bylo przestac. Z
12 krokow zrobil sie jeden wielki rozkrok. Malo kto wie tak naprawde cokolwiek o
uzaleznieniach. Swietny tekst! Pozdrowy!
Kontycypacy   |25.07.2011 23:41:41
Definicja uzależnienia podana przez autora wydaje mi się ciekawa ale jest coś
czego ona mi nie wyjaśnia i bym się chciał dopytać. Bo to, że ustanie
przyjemności wywołuje u kogoś większy dyskomfort niż u reszty jest jasne. Tylko
co to jest ta "przyjemność"? Skoro obiektem uzależnienia może być
cokolwiek (zdaje się, ze to autor sugeruje) to nie chodzi o jakiś jeden
konkretny stan, bo przecież każdy kto próbował np. różnych narkotyków i alkoholu
(ja próbowałem wszystkiego prócz heroiny) wie, że one dają zupełnie różne
doświadczenia. W takim razie co to jest to coś co je łączy i co nie może ustać?
Co łączy picie, palenie, ćpanie różnych substancji o różnym przecież działaniu,
granie w gry hazardowe, kompusywny seks i internet? Bo rozumiem, że można tu
zastosować definicję kołową - to co łączy te rzeczy to jest właśnie to coś co
nie może ustać, bo kiedy to coś ustanie to uzależniony przeżyje większy stres
niż inni. Ale właściwie co to jest? Bo "przyjemność" to bardzo szerokie
pojęcie. Na przykład mnie jest przyjemnie, kiedy się ze mną zgadzają w
internetowych dyskusjach, a jak się przestają zgadzać to mi jest nieprzyjemnie.
Czy jeśli bym był uzależniony (nawet nie od internetu ale w ogóle uzależniony,
chory na tę chorobę o której autor pisze), to ustanie tej zgody dającej mi
przyjemność spowodowałoby u mnie większy stres niż u innych?
chytrz  - @Koncypacy   |26.07.2011 01:47:43
Tak
meg  - Jaka choroba?   |27.07.2011 16:22:33
nigdy nie zgodzę sie z opinią, ze nałóg to choroba - zupełnie inne mechanizmy
żądzą organizmem chorym, a organizmem uzależnionym od używek. To tak ładnie
brzmi: on jest chory i dlatego pije, zupełnie inaczej zaś: on jest nałogowcem i
notorycznie się upija. Nie twierdzę, ze nałogowcom nie należy pomagać, ale nie
nazywajmy tego leczeniem na litość. Choroba alkoholowa? Juz sama nazwa śmieszy -
oczywiscie pijaki sie ze mną nie zgodzą, ale nic mnie to nie obchodzi.
tebebe  - biedny kotek   |28.07.2011 00:54:35
Litości! Niedługo każdą słabość nazwiemy chorobą i otrzymamy rentę. Jak ja lubię
wylegiwać się w łóżku rano, nie mogę zaakceptować ustania tej przyjemności.
Nazywanie uzależnienia chorobą to kolejny objaw wydelikacenia ludzi naszych
czasów. Rozumiem, że autor był solidnie chory (tak wynika z jego pouczeń), ale
wyzdrowiał. Sorry, jest ciągle chory, ale nie zażywa. Chorzy na raka wiele by
dali, żeby w takich męczarniach jak on żyć dalej. Po prostu żyć. Bo z reguły nie
mają żadnej możliwości.
Kontycypacy  - @chytrz   |28.07.2011 14:10:16
Jeśli tak, to czym różni się "choroba uzależnienia" od zwykłego
przyzwyczajenia do stawiania zawsze na swoim na zasadzie "muszę dostać to co
chcę i nikt mi nie może odmówić bo ktokolwiek to zrobi śmiertelnie mnie
skrzywdzi"?
Myszołów   |30.07.2011 03:11:13
Zgadzam się w zupełności. Winehouse sprowadziła na siebie ten los, wpadając w
alkohol i narkotyki - nie potrafiła docenić wartości prawdziwie wolnego życia (a
kruche to życie: formlinkus(kropka)com/news0042.php ), wpadła w uzależnienie i
skończyło się to wszystko, jak skończyło. Ale z uzależnienia da się wyjść, tylko
trzeba mieć w sobie tę wolę walki z samym sobą :).

Pozdrawiam.
Marko  - Hołdys w stacji informacyjnej   |30.07.2011 11:25:25
bardzo dokładnie opowiedział historię Amy. Polecam.
Żadne uzależnienie nie
bierze się z powietrza tak, jak żadne morderstwo nie odbywa się bez motywu.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 24.07.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.99814 Seconds