NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Mrozek: Paralityk nie chce cudu Drukuj
Witold Mrozek   
25.11.2011

„Billy Elliot-paralita” – powiedział o sobie drwiąco w jednym z wywiadów Rafał Urbacki, tancerz i choreograf, student krakowskiej reżyserii. Jeszcze sześć lat temu poruszał się wyłącznie na wózku – dziś tańczy na scenie, choć nie ma czucia w nogach, którymi rusza. Wzruszająca historia. Nic dziwnego, że po warszawskich pokazach jego solowego spektaklu Mt 9,7 obiegła telewizje i radiowe rozgłośnie.

urbacki_mt97_jakub_wittchen.jpgRafał Urbacki jest gejem i osobą niepełnosprawną. W swoim półgodzinnym, przetykanym tańcem i projekcjami monologu opowiada o tym, jak szukał swojego miejsca w kościelnej Oazie, jak marzył o zostaniu księdzem. Jak spotykał się z litością i fałszywym współczuciem, w końcu – z odrzuceniem. Wreszcie o tym, jak zgodnie z ewangelicznym „wstań, weź swoje łoże i chodź”, po intensywnej pracy ze swoim ciałem wstał z wózka i zaczął zawodowo tańczyć.

  

Przekroczenie goni przekroczenie. Urbacki wykonuje na mszalną melodię Ewangelię, śpiewa z publicznością oazowe piosenki, szuka wśród niej nowego kochanka, który zechciałby „spełnić z nim uczynek miłosierdzia”. Wreszcie wykonuje radykalny, wręcz akcjonistyczny gest z repertuaru „sztuki ciała”. By nie było wątpliwości, że historia tancerza o nogach pozbawionych czucia, jest prawdziwa, przypala swoje stopy i przyszywa do nich różaniec.

Przedstawienie Urbackiego robi wrażenie tym większe, że w polskim tańcu współczesnym niewiele jest politycznych deklaracji. Artysta nawiązuje do coraz popularniejszego gatunku autobiograficznego lecture performance, którego najbardziej chyba znanym polskim przykładem była dotąd Mała narracja Wojtka Ziemilskiego – spektakl o konfrontacji z rodzinną przeszłością i praktykami IPN, przeplatany współczesną choreografią. U Rafała Urbackiego na ekranie widzimy zdjęcia z dzieciństwa – roześmiany i pucułowaty chłopiec na wózku inwalidzkim w katechetycznej salce. Słyszymy opowieść o Pierwszej Komunii i o bzdurach, czy zgoła herezjach, nawet z katolickiego punktu widzenia, sprzedawanych przez księży na rekolekcyjnych pogadankach. I branych za dobrą monetę.

Wystawiona niedawno w warszawskim Teatrze Dramatycznym Msza Artura Żmijewskiego i Igora Stokfiszewskiego była wiernym odtworzeniem w przestrzeni teatralnej liturgii – jako aktu, który odpowiada pewnej przepisowej formule, a zarazem wytwarza wspólnotę wiernych. Rafał Urbacki także sięga po temat katolickiej wspólnoty. Również odwołuje się w ten sposób do doświadczenia sporej grupy widzów, zwłaszcza tych, którzy, wychowani w III RP, doświadczyli szkolnej katechezy. Nie inscenizuje jednak kościelnej normy – Mszału Rzymskiego – a wyciąga na wierzch katolicyzm codzienny: wstydliwe aspekty religijnej socjalizacji, infantylne, kiczowate, czasem po prostu głupie. Tak więc nie tyle liturgia – ile rekolekcyjne piosenki dla młodzieży. Nie tyle teologia katolicka – ile wyrwane z kontekstu szlagworty ze św. Augustyna.

Mt 9,7 to spektakl o katolicyzmie ludowym. Czy może o polskim katolicyzmie „postludowym”, postmodernistycznej religii małego miasteczka czy wielkomiejskiego blokowiska. Obrzędy i zwyczaje z czasów kontrreformacji łączą się tu z elementami poppsychologii i polityką w wydaniu „Gościa Niedzielnego”. A wszystko w cieniu betonowego kościoła z czasów generała Jaruzelskiego. W tym świecie parafia bywa jedynym ośrodkiem życia społecznego, jedynym miejscem pozaszkolnej aktywności dzieci. Solo Urbackiego mówi pośrednio także o tym, jak wielka jest w Polsce potęga Kościoła katolickiego jako instytucji wychowawczej. Nieraz bezalternatywnej i potrafiącej z tej ideologicznej dominacji korzystać.

Równie ważnym co katolicyzm tematem Mt 9,7 jest sztuka niepełnosprawnych i o niepełnosprawnych. Wiele jest przedstawień tanecznych czy teatralnych, w których ciało niepełnosprawne albo poddaje się estetyzacji, albo każe się je traktować „ulgowo”. Wpisuje się je w logikę wykonawczego popisu bądź protekcjonalną charytatywną imprezę. Urbacki krytykuje etykę współczucia, ale pokazuje też, że porządek estetyczny ciągle słabo znosi konfrontację z przyjętym porządkiem etyki. Choreograf gra skrajnościami – od początku epatuje nas okropnym kiczem. Straszne częstochowskie rymy rozpoczynające spektakl, przy których trudno zachować powagę, okazują się autentycznym wierszem niepełnosprawnej dziewczynki. I co, śmiejemy się dalej? Czy teraz z przejęciem kiwamy głową: tak, poważna sprawa, trzeba zrozumieć i wysłuchać… Samą historię „uzdrowienia” czy „wyzwolenia przez taniec” trudno oderwać od sentymentalnego schematu z hollywoodzkim happy endem. Nawet jeśli, jak podkreśla Urbacki, wynika ono z ciężkiej pracy, a nie jest efektem cudu.

„Billy Elliot-paralita”, dźwięczy wciąż w uszach autoironia tancerza. Ten kicz potrafi przejąć i niejeden cynik z niejednym ironistą wyszli z przedstawienia Urbackiego ze ściśniętym gardłem. A przecież ten tańczący kaleka robi sobie z nas najzwyczajniej w świecie jaja. Kpi z naszego współczucia – którego wcale nie chce.

  

Tekst ukazał się na portalu e-teatr.

  

  

Komentarze
Dodaj nowy
kot   |26.11.2011 08:58:46
Poza innymi ciekawościami Krytyka ma świetnych recenzentów sztuki: Majmurka i
Mrozka! Przez wiele lat była w Polsce na tym polu posucha.
wuz  - hm   |07.12.2011 12:57:33
Nie zgadzam się, że Urbacki nie chce naszego współczucia.
On ma z nim
problem.
On nie może go chcieć, nie powinien go chcieć, nie chce go chcieć. Więc
się z niego śmieje, drwi z niego. Ale go nie odrzuca. Również dlatego, że jest
świadomy, że jego stopniowe uzdrawianie jest też związane ze współ-czuciem,
czasem skuteczniejszym, czasem mniej, jednak bez którego nie byłoby mowy o
wsparciu.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 25.11.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.83500 Seconds