NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Mrozek: Karol, mężczyzna, który został monogamistą Drukuj
Witold Mrozek   
29.01.2011

Te wszystkie kobiety musiały gdzieś się pomieścić. To dlatego kiedyś – w czasach meblościanek i blokowych M2 – zajmował obszerne, dwupoziomowe i dobrze urządzone mieszkanie. Dziś – w czasach niebotycznych kredytów na „apartamenty” o powierzchni M2 – ma luksusową podmiejską willę. Nie na darmo wyszedł spod pióra Ilony Łepkowskiej, późniejszej głównej scenarzystki serialowej III RP. Karol Górski to protoplasta tych wszystkich bohaterów polskiego kina ostatnich lat, którzy żyją w fantazji o stylowym – „dobrze urządzonym” właśnie – świecie polskiej klasy średniej. Był już tam w samym środku epoki Jaruzelskiego. Dlaczego wraca na ekrany w erze późnego Tuska?


fot. Studio InterfilmBohater pierwszego Och, Karol z 1985 roku był w jakimś sensie wyjątkowy. Wszystko mu się udawało, od wspomnianego mieszkania, przez czerwonego volkswagena, po udane i intensywne życie seksualne z żoną i trzema kochankami. A przecież polskie kino w swych najbardziej znanych i powszechnie cenionych produkcjach karmiło nas głównie portretami mężczyzn „nieudanych” – od Piszczyków szkoły polskiej, przez Leszczyców Skolimowskiego, hamletycznych inteligentów kina moralnego niepokoju, po kilka wcieleń Miauczyńskiego z filmów Marka Koterskiego. Szczególne miejsce zajmują tu filmy o niespełnionym pożądaniu – od Dzięcioła Jerzego Gruzy (1970), przez Życie wewnętrzne Koterskiego (1985) po Spis cudzołożnic Jerzego Stuhra (1995). Jeśli jednak nawet polski mężczyzna spełniał swoje erotyczne pragnienia i dokonywał kolejnych podbojów, kończyło się to i tak głęboką neurozą – jak w Porno (1989), pełnym „momentów” i najmniej chyba znanym filmie o Miauczyńskim. Wszystkie te niespełnienia, kompleksy, kastracyjne lęki – znajdują swoją kulminację w Seksmisji Juliusza Machulskiego (1984). Ta wizja „feministycznej” antyutopii była już opisywana jako wyraz głęboko konserwatywnego strachu, cechującego wychowanego w tradycyjnie patriarchalnej kulturze mężczyznę, który styka się z dyskursami modernizacyjnymi czy emancypacyjnymi – obecnymi przecież, czasem mniej, czasem bardziej, w ideowych założeniach PRL. Dziś Seksmisja się skończyła, patriarchalny konserwatyzm tryumfuje (nie tylko) na ekranach, a wraz z nim – powrócili prawdziwi mężczyźni, wymarzeni przystojni i szarmanccy prezesi z polskich komedii romantycznych . 

 

Karol z 1985 roku – podobnie jak ten z 2011 – na pierwszy rzut oka jest wolny od opisanych wyżej lęków czy kompleksów. Pierwotnie – w wersji Romana Załuskiego – robiący karierę projektant, obecnie – u Piotra Wereśniaka – wzięty specjalista od szkoleń. Jest dokładną antytezą bohatera powstałego w tym samym 1985 roku Życia wewnętrznego, które Cezary Michalski opisał kiedyś jako katalog kompleksów polskich mężczyzn lat osiemdziesiątych (10 kompleksów, z którymi boryka się mężczyzna, „Dziennik” z 29 grudnia 2007). Bohater Och, Karol jest tym, czym chciałby być mieszkający ze znienawidzoną żoną w blokowej klitce Miauczyński z Życia…, uciekający w nierealizowalne fantazje erotyczne. Karolowi mniej przebojowi koledzy zazdroszczą powodzenia u kobiet, przez które bohater grany niegdyś przez Piechocińskiego, a dziś przez Adamczyka jest rozrywany. Gdy na skutek ciągu farsowych zbiegów okoliczności wszystkie jego partnerki dowiadują się o swoim istnieniu, zamiast zerwać z nim relacje, postanawiają założyć poligamiczną rodzinę. Koledzy, rzecz jasna, zazdroszczą mu wtedy jeszcze bardziej.

 

Dlaczego zatem Karol ucieka z krzykiem? Właśnie z obawy przed kameralnym wariantem Seksmisji, feministyczną antyutopią urzeczywistnioną w małej skali. Skonfederowane kobiety  tworzą zorganizowaną komunę, w której decyzje zapadają na drodze demokratycznych ustaleń. To nie jest harem. Karol traci swoją uprzywilejowaną pozycję; żali się koledze, że w istocie stracił dowolność manipulowania obiektami swojego pożądania (w pierwszej wersji kobiety same decydują o porządku stosunków seksualnych; w remake’u – słabsze rozwiązanie – zastępuje to teledyskowa fantazja o seksie zbiorowym). Jeśli, jak chce Slavoj Žižek, by naprawdę stać się członkiem danej wspólnoty, należy nie tylko znać prawa stanowiące rządzący nią porządek, ale przede wszystkim wiedzieć, kiedy je łamać – to trudno o lepszą ilustrację tego mechanizmu, niż scena rodzinnej uroczystości z Och, Karol. Wziąwszy dzieci na stronę, starsze pokolenie – teść zięciowi, matka córce – tłumaczy, kiedy można odejść od publicznie deklarowanych zasad regulujących życie seksualne. Zdrada jest tu rzecz jasna dopuszczalna, zwłaszcza w wypadku tak „idealnego męża”, jakim jest Karol. Prawdziwy problem zaczyna się wówczas, gdy przekroczy się ten niespisany katalog dopuszczalnych wykroczeń, uprzywilejowujący zresztą jedną ze stron. Wtedy dopiero trzeba uciekać.

 

Och, Karol 2 sprawia – do czasu – wrażenie remake’u wiernego pierwowzorowi w warstwie fabularnej, „uwspółcześnionego” jedynie pod względem wyznaczających status społeczny rekwizytów. Twórcy dostosowują jednak film do wyobrażonego przez siebie współczesnego „masowego widza”, dużo więcej tu zatem przaśnych dowcipów, czy „zabawnych” pomysłów w rodzaju  umieszczania głowy bohatera pomiędzy dwoma obfitymi dekoltami. Z drugiej strony, gdyby komuś do głowy przyszedł szaleńczy pomysł brania tego filmu za obraz naszej rzeczywistości, trzeba byłoby przyjąć, że polskie kobiety przez ostatnie ćwierć wieku straszliwie zgłupiały. W odróżnieniu od swych poprzedniczek, wszystkie bez wyjątku partnerki współczesnego Karola są przerażająco infantylne, rozszczebiotane, niemądre. Najmniej irytującą aktorką jest tu… Anna Mucha. A i to chyba tylko dzięki temu, że gra lesbijkę. Lesbijkę, więc – jak w stereotypowy sposób pokazują Wereśniak i Łepkowska – w istocie faceta w atrakcyjnym kobiecym ciele; kumpla, którego można wziąć na wieczór kawalerski, bo myśli, rzecz jasna, „po męsku” – i wódki się napije, i o laskach pogada. 

 

Jednak największe przesunięcie względem oryginału – to zmiana zakończenia. W wersji z lat osiemdziesiątych, Karol po swojej ucieczce wracał w końcu do domu i zastawał żonę w sytuacji analogicznej do własnego wcześniejszego położenia – żyjącą w poliandrycznym związku. Na ten obrazek reagował szaleńczym śmiechem. Co mógł on oznaczać? Schadenfreude z faktu, że żona również zazna negatywnych konsekwencji wyjścia poza układ monogamiczny? Szaleństwo, pomieszanie zmysłów i oderwanie od rzeczywistości? Ten śmiech kończył film, w sposób – jak na komedię – dość niepokojący. Remake również pokazuje przez chwilę obraz poliandrycznego związku narzeczonej (bo tu – jeszcze nie żony) Karola. Jest to teraz tylko jedna z wielu migawek ukazujących dalsze losy bohaterów i bohaterek. Wszyscy odnaleźli się w monogamicznych związkach; wreszcie – w finale   – na monogamię nawraca się sam Karol. Ba, nie tylko na monogamię, ale i na zakorzeniony w naszej kulturze romantyczny model miłości – zakochuje się od pierwszego wejrzenia w nowo poznanej kobiecie. Co więcej, dzieje się to w kościele i podczas ślubnej ceremonii. Zachwiany seksualnymi ekscesami ład zostaje przywrócony, wszystko kończy się szczęśliwie. Zatem – komedia pełną gębą; szkoda, że niezbyt śmieszna…

 

Och, Karol 2, reż. Piotr Wereśniak, Polska 2011.

 

Komentarze
Dodaj nowy
viking   |30.01.2011 16:55:16
,,Dziś Seksmisja się skończyła, patriarchalny konserwatyzm tryumfuje (nie tylko)
na ekranach, a wraz z nim
Thome  - Gdyby jednak prościej…   |31.01.2011 20:40:50
…interpretować ucieczkę Karola. Mogłoby się okazać, że uciekł z jedynego
powodu ograniczającego poligamię. Z powodu KOSZTÓW, wywołanych roszczeniami
finansowo-bytowymi samic.
g  - Oto jest pytanie   |15.02.2011 12:15:05
Jak skłonić panią Łepkowską do zakończenia błyskotliwej kariery scenarzysty ?
Oto jest pytanie.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 30.01.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Powered By PageCache
Generated in 0.43235 Seconds

Warning: fsockopen() [function.fsockopen]: php_network_getaddresses: getaddrinfo failed: Name or service not known in /media/data/www/krytykapolityczna.pl/public_html/components/com_pagecache/pagecache.class.php on line 273

Warning: fsockopen() [function.fsockopen]: unable to connect to :80 (php_network_getaddresses: getaddrinfo failed: Name or service not known) in /media/data/www/krytykapolityczna.pl/public_html/components/com_pagecache/pagecache.class.php on line 273