NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Majmurek: Krzysztof Kolumb i woda w kranie Drukuj
Jakub Majmurek   
04.09.2011

Krzysztof Kolumb co prawda nigdy nie dotarł do Boliwii, ale ponieważ Boliwia jest znacznie tańszym miejscem do kręcenia filmu niż miejsca, gdzie Krzysztof Kolumb naprawdę wylądował (a europejscy widzowie i tak się nie poznają, że Indianie z Boliwii wyglądają trochę inaczej, niż ci z Karaibów), właśnie tam europejska ekipa filmowa decyduje się kręcić film o podboju Nowego Świata. A właściwie nie tylko o podboju, ale także pierwszych próbach ochrony jego rdzennych mieszkańców podejmowanych przez Bartolomea de las Casas i Antonia de Montesinosa. Taki jest punkt wyjścia filmu Nawet deszcz hiszpańskiej reżyserki Icíar Bollaíny. Filmowa ekipa przybywa do boliwijskiego miasta Cochabamba, gdzie wśród miejscowej ludności przeprowadza casting na tubylców do filmu.


W 2000 roku Cochabamba pojawiła się w światowych serwisach informacyjnych, ponieważ jej władze sprywatyzowały wodociągi, co doprowadziło do kilkakrotnego (!) podwyższenia ceny dostępu do bieżącej wody. Wywołało to gwałtowne protesty, które przekształciły się w regularne rozruchy. Władza, choć na początku próbowała opanować sytuację przy pomocy policji i wojska, musiała w końcu ustąpić. Film Bollaíny dedykowany jest pamięci Howarda Zinna, lewicowego historyka Ameryki, scenariusz do niego napisał Paul Laverty – stały współpracownik Kena Loacha. Więc gdy tylko na ekranie po raz pierwszy pada nazwa Cochabamba, jako widzowie od razu wiemy, że motyw protestów będzie musiał pojawić się w filmie.


I rzeczywiście pojawia się. W protesty aktywnie włącza się jeden z naturszczyków wyszukanych na castingu wśród miejscowej ludności, mający zagrać indiańskiego buntownika przeciwstawiającego się przemocy konkwistadorów. Ekipa filmowa, przerażona, że jego polityczna aktywność skończy się za kratkami, zanim zdołają nakręcić z nim wszystkie potrzebne sceny, usiłuje przekupić go, by siedział cicho i zamiast skandować gniewne slogany na ulicach posłusznie grał w filmie o opresji, jakiej pięćset lat temu doświadczali jego przodkowie.
Nawet deszcz to solidnie zrobione kino społeczne, dobrze pokazujące mechanizmy rządzącej współczesnymi ruchami protestu – spontanicznymi, oddolnymi, niezorganizowanymi w partie polityczne, formułującymi wobec władz pewne konkretne żądania – ale na razie nie szukającymi przejęcia władzy. Dobrze, że protest mieszkańców Cochabamby obserwujemy z punktu widzenia Europejczyków, z zewnątrz. Gdybyśmy jako widzowie nie mieli na ekranie „swoich” przedstawicieli w postaci ekipy filmowej z Hiszpanii, o wiele trudniej byłoby nam wczuć się w to wszystko, co pokazuje film, przejąć się walką, jaką toczy „rdzenna” biedota Cochabamby.


A jednak motyw „filmu w filmie” pozostawia pewien niedosyt. Na najprostszym poziomie historia podboju Nowego Świata, jaką kręci ekipa z Hiszpanii, tworzy pewną analogię ze współczesną historią z Cochabamby: ofiarą wyzysku, przemocy, dominacji ciągle padają te same ofiary, przez wieki zmieniają się tylko mechanizmy dominacji. Trudno też nie dostrzec analogii między postaciami pełnych dobrych intencji i szacunku dla Indian filmowców, a postaciami de las Casasa i Montesinosa. Tak jak XVI-wieczni zakonnicy, tak i współcześni filmowcy tak naprawdę w ogóle nie potrafią Indianom pomóc, ich dobre intencje podszyte są potworną hipokryzją. Świetnie pokazuje to scena, w której reżyser „filmu w filmie”, grany przez Gaela Garcie Bernala, na wykwintnym przyjęciu u burmistrza Cochabamby wygłasza tyradę jak wielką niesprawiedliwością jest to, że większość mieszkańców miasta pracuje za mniej niż dwa dolary dziennie. Na co burmistrz trzeźwo odpowiada mu, że przecież dokładnie tyle płaci on statystom.


Czy w momencie, gdy obok ekipy kręcącej film o podboju Ameryki wybuchają istotne protesty społeczne, nie należałoby zadać sobie pytania: po co w takiej sytuacji kręcić film kostiumowy? Czy można na poważnie przebierać aktorów w XV-wieczne zbroje i kazać wygłaszać im długie monologi archaiczną hiszpańszczyzną, gdy obok dzieje się prawdziwa, żywa historia? Czy w takiej sytuacji ekipa  nie powinna wziąć do ręki kamer, wyjść na ulice i kręcić to, co się tam dzieje? Czy nie na tym polegałby w takiej sytuacji obowiązek filmowca? Jednak taka wątpliwość nie nawiedza ani bohaterów Nawet deszcz, ani autorów filmu. Gdy widzimy, jak ekipa filmowa rozpacza nad tym, że precyzyjnie ułożony harmonogram zdjęć diabli biorą przez rozruchy, to nie tyle im współczujemy, ile dochodzimy do wniosku, że wobec dziejącej się na naszych oczach historii film, kino tak naprawdę tak naprawdę wcale nie są ważne – a być może porządek fikcji w ogóle nie jest w stanie zdać sprawy z dziejącej się tu i teraz historii.

  

  

Zapraszamy na projekcję filmu Nawet deszcz 5 września o godz. 19.00 do Centrum Kultury Nowy Wspaniały Świat. Do pokazie dyskusja z udziałem: Jakuba Majmurka i Radosława Powęski (wykładowcy Centrum Studiów Latynoamerykańskich), prowadzenie: Agnieszka Wiśniewska.
Wstęp wolny! 

  

  

  

Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 07.09.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.98124 Seconds