NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Liszka: Szymborska po swojemu Drukuj
Sebastian Liszka   
02.02.2012

Gdyby Marci Shore napisała kiedyś drugą część książki Kawior i popiół , akcja mogłaby się rozpocząć w Krakowie w zimne popołudnie w lutym 1945 roku. Przy małym stoliku w zatłoczonej kawiarni przy placu Szczepańskim siedzi Czesław Miłosz i je kotlet schabowy z kapustą. Do kawiarni, szukając kogoś innego, wchodzi biednie ubrana, ale wyglądająca na pewną siebie młoda dziewczyna. Dostrzega Miłosza, rozpoznaje go. Widok poety w prozaicznej sytuacji z kotletem trochę ją przeraża. Wychodzi z lokalu.


Scena ostatnia mogłaby składać się z dwóch migawek: 5 czerwca 1992 roku wiersz Nienawiść autorstwa wspomnianej młodej dziewczyny umieszczony zostaje na pierwszej stronie największego w kraju dziennika, jako komentarz nadzwyczajny do okoliczności odwołania rządu i politycznego kryzysu. Migawka druga: rok 2010. W wypełnionej sali kina Kijów odbywa się premiera telewizyjnego filmu, w którym zdziwaczała, starsza pani opowiada śmiesznostki i podróżuje po Europie. 
Przywołuję książkę Marci Shore, gdyż sądzę, że powojenna kultura polska opisana jest wciąż bardzo fragmentarycznie, zwłaszcza pod względem zaangażowania i szybkich pokoleniowych inicjacji kolejnych grup twórców, co ważniejsze – manifestacji i działań o charakterze wspólnotowym, które do pewnego stopnia powtarzały (na ile świadomie?) gesty i działanie przedwojennych awangard, środowisk, które miały z częścią z nich kontakty, o które w małym Krakowie nie było trudno. 


Nie ma opowieści o tym pokoleniu uwzględniającej różne dziedziny sztuki, choćby młodych literatów z Krupniczej i reaktywowanej Grupy Krakowskiej II, do której należeli również artyści przedwojennej awangardy – Jonasz Stern czy Maria Jarema. Twórczość Szymborskiej w takiej opowieści mogłaby być jednym z kluczowych wątków. Wbrew temu, co pisano jej twórczości w latach 90. jest ona w dużym stopniu odbiciem czasów i warunków, w jakich powstawała, a jej sukces, zbudowany na umiejętności komunikowania się przez poetkę z czytelnikiem i specyficzny rodzaj uwiązania, jakiemu Szymborska go poddaje, pozwala, jak myślę, sporo powiedzieć o charakterze ówczesnej literatury i tempa, w jakim była ona w stanie reagować i wpływać na współczesność. Kto wie, czy to właśnie nie Szymborska najpełniej zrealizowała nowoczesny postulat nadążania literatury za rzeczywistością i przekształcania jej dzięki oddziaływaniu, jakie wywierała i wciąż wywiera na odbiorcach. 


Jej dystans wynikał, jak myślę, z konieczności wytworzenia wokół siebie przestrzeni zagospodarowywanej przez mniej niż ona utalentowanych, ale bardziej ekspansywnych narcystycznych samców polskiej poezji przybierających pozy klasyków, metafizyków, rzeczników honoru, ogółu i prawdy.


Trudno dziś wskazać naczelną zasadę czy regułę twórczą jej poezji. Szkolne wyjaśnienie, że jej twórczością rządzi ironia, można by chyba zastąpić sformułowaniem „zarządzanie ironią”. U Szymborskiej dotyka ona bowiem najpierw podmiotu jej poezji i dopiero przez niego dotyka czytelnika. Taki mechanizm zarządzania ironią oznacza także wzięcie świata przedstawionego w nawias (epoché) po to, by na materiale zastanym dokonać operacji świadomościowej, spuentowanej efektowną figurą bądź paradoksem, które często rozrywają utarte związki frazeologiczne jednocześnie ustanawiając nowe relacje gramatyczno-rodzajowe, nowy idiom, nowy podmiot. Szymborska była poetką słowa wyłowionego z mowy, które, żeby być zrozumiałe, musi być uprzednio „zakotwiczone”.


Ani w okresie socrealizmu, ani w okresie po 1989 roku, gdy jej poezja w dużym stopniu sprowadzona została do wymiaru paradoksalnej facecji o zsekularyzowanym charakterze, nie była poetką polityczną. Bywała jednak politycznie wykorzystywana (patrz pierwodruk Nienawiści) i bywała też poetką społecznie zaangażowaną, choć nie na pierwszej linii frontu – śmierć Ludwiki Wawrzyńskiej, problem braku pamięci o Zagładzie, zagrożenie atomowe, wojna w Wietnamie, terroryzm. Dziś widać mocniej, że Szymborską da się czytać także jako wytrawną polemistkę wobec kompromitującej się ostatecznie dopiero teraz idei końca historii, jako rzeczniczkę humanitarnego traktowania zwierząt, a nawet roślin.Jej wyczulenie na to, co nie-ludzkie, pewnie zostanie niedługo opisane. Z kolei konsekwentne czyszczenie przez Szymborską poezji ze złogów metafizycznych można ciekawie zestawiać z tendencjami postsekularnymi. Światowy rezonans jej twórczości czyni z Szymborskiej poetkę uniwersalną i demokratyczną, co ma również swoje wady. Jej wiersze w Szwecji czytane są na pogrzebach, a z polskich nekrologów niektóre z fragmentów jej wierszy zaczynają wypierać zdania księdza Twardowskiego.


Twórczość Szymborskiej wydaje się też pomocna w opisaniu specyficznego i dziwnego dla polskiej kultury czasu przed i po 1989 roku, gdy „to, co miało nadejść, nie nadeszło”. Trzeba też, jak myślę, dokonać pewnego rodzaju krytycznego wyczyszczenia twórczości Szymborskiej przefiltrowanej w ciągu ostatnich lat przez polską wersję postmodernizmu. 


Na koniec wspomnienie, ale wymowne. Rok 2005. Siedzimy razem z Justyną Drath na wykładzie Cezarego Wodzińskiego z cyklu Wprowadzenie do ontologii negatywnej. Pojawia się cytat z wiersza Trzy słowa najdziwniejsze. Szymborska pisze tam o… niczym: „Kiedy wymawiam słowo NIC, stwarzam coś, co nie mieści się w żadnym niebycie”. Najwybitniejszy polski filozof spuentował je następująco: „Stara krakowska ciotka z parasolką dosiada się do stolika i jednym zdaniem załatwia całego Heideggera. Jak to jest, kurwa, możliwe?”.

Komentarze
Dodaj nowy
Batistuta   |03.02.2012 00:12:05
Ale który to "najwybitniejszy polski filozof" według
podstmodernistycznych lewakó, co? Bo obiektywnie to Kołakowski, ale on gardził
postmodernizmem i śmiał się z niego…więc tutaj musi chodzić, o kogś innego
Atutstitab  - Batistuta   |03.02.2012 07:32:00
Bardzo ciekawe, jakie są ‘obiektywne’ wskaźniki, które pozwalają wyznaczyć
najwybitniejszego polskiego filozofa. Jakaś punktacja? Istnieją natomiast
obiektywne wyznaczniki pozwalające zdiagnozować wtórny analfabetyzm. Spójrz dwa
zdania wyżej - a zobaczysz, kogo Liszka (jaki tam z niego postmodernista)
subiektywnie uważa za najwybitniejszego żyjącego polskiego filozofa.

Jeśli
dalej masz z tym problem, podpowiedź: CW.
ach, ta prawicowa nieumiejętno   |03.02.2012 07:55:03
Siedzimy razem z Justyną Drath na wykładzie Cezarego Wodzińskiego z cyklu Wprowadzenie do ontologii negatywnej. Pojawia się cytat z wiersza
Trzy słowa najdziwniejsze. Szymborska pisze tam o… niczym:
„Kiedy wymawiam słowo NIC, stwarzam coś, co nie mieści się w żadnym
niebycie”. Najwybitniejszy polski filozof

(i nie wchodzę w spór, czy Wodziński wybitnym filozofem jest czy
nie, pokazuję jedynie przykład analfabetyzmu funkcjonalnego,
typowego dla polskiej prawicy…)
Łysy   |03.02.2012 10:50:23
@Batistuta: obiektywnie najwybitniejszy - piękne sformułowanie:) Z
humanistyką za pan brat (szkoda, że XIX-wieczną)
viking   |03.02.2012 11:06:45
Szymborska musiała się przedzierać przez zastępy "samców"? Ciekawa ta
uwaga zoologiczna. A jeszcze ciekawsze, kto sobie na takie zwierzęce określenie
zasłużył.
Idąc tropem krakowskim: Zagajewski? Mrożek? Miłosz?
Jak widać, bez
"samców" lub też ewentualnie "fallusa", żaden tekst o kulturze,
nie mógłby na KP powstać. Majmurek wprawdzie raz spróbował taki napisać, lecz na
szczęście pewna felietonistka, szybko przypomniała mu, że o czymś zapomniał.
"Fallus" wrócił więc na należne mu miejsce (za pomocą posta-spowiedzi ze
znajomości Lyotarda)i potem wszyscy już żyli długo i szczęśliwie.

Mnie
twórczość Szymborskiej kojarzyła się bardzo z Hrabalem albo Otą Pavlem. Z takim
spojrzeniem na świat "zwykłego człowieka" i dostrzeganiem w nim tego, co
ogół (tak samców, jak i samic- całego zwierzyńca/społeczeństwa) uznaje za
nieważne, obok czego przechodzi obojętnie. Ci czescy pisarze byli oczywiście
prozaikami, Szymborska poetką, ale w spojrzeniu na świat, w udawanym
infantylizmie można by się doszukiwać pewnych podobieństw. Myślę, że w jej
twórczości było coś bardzo "środkowoeuropejskiego",
"galicyjskiego", czym tłumaczyłbym po pierwsze wspomniane przeze mnie
podobieństwa do czeskiej literatury a po drugie fakt, iż jej twórczość miała
też w naszym kraju wielu przeciwników.
Zwłaszcza wśród ludzi przyzwyczajonych
do "wzniosłej" poezji, w patosie dostrzegających conditio sine qua non
"właściwej" twórczości. Takiej, do jakiej przyzwyczaiła nas (Polaków)
choćby, cieple tu ostatnio wspominana samica- Maria Konopnicka.
Polka  - …wielkim filozofem jest…   |03.02.2012 13:24:34
Nie chcę oczywiście tutaj kompetencji C.W. podważać, ale to chyba spora
przesada. Po pierwsze chyba nie istnieje takie określenie, jak
"najwybitniejszy polski filozof". Po drugie korzystanie z tego typu
wypowiedzi jest dla mnie zupełnie niejasne, bo skoro dla autora jest to cytat
którym popiera on tezę o wybitności Szymborskiej (boję się, że za chwilę się
okaże że była ona na wskroś lewicowa) która jest jakiś dziwacznym rozumieniem
Heideggera -więc moja dobra rada, lepiej omijać tego typu wtręty. Więc rozwagi w
dobrze słów, cytatów z powodu szacunku dla czytelnika. Pozdrawiam!
szybki lopez   |03.02.2012 14:21:26
"…(i nie wchodzę w spór, czy Wodziński wybitnym filozofem jest czy
nie,
pokazuję jedynie przykład analfabetyzmu funkcjonalnego,
typowego dla polskiej
prawicy…)"
I niestety funkcjonalny on jest również tylko dla polskiej
prawicy…
Aneta Rostkowska  - hę?!   |03.02.2012 20:51:46
"Pojawia się cytat z wiersza Trzy słowa najdziwniejsze. Szymborska pisze tam
o… niczym: „Kiedy wymawiam słowo NIC, stwarzam coś, co nie mieści
się w żadnym niebycie”. Najwybitniejszy polski filozof spuentował je
następująco: „Stara krakowska ciotka z parasolką dosiada się do stolika i
jednym zdaniem załatwia całego Heideggera. Jak to jest, kurwa,
możliwe?”."

Hmm, to, o czym pisze Szymborska to tzw. ‘broda
Platona’ - pojawia się już w "Sofiście" Platona… Pisał o niej również
Quine w znanym tekście "O tym, co istnieje" z 1948 roku… No
rzeczywiście, bardzo odkrywcze… ;-)
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 02.02.2012 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.97308 Seconds