Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Leszkowicz: Co oznacza ta cisza? Drukuj
Paweł Leszkowicz w rozmowie z Arkiem Gruszczyńskim   
08.07.2010

Arek Gruszczyński, Krytyka Polityczna: Czy wystawa Ars Homo Erotica była spontanicznym pomysłem, czy wręcz przeciwnie – koncepcja pokazania wątków homoerotycznych w sztuce na przestrzeni dziejów – od sztuki antycznej aż po współczesne instalacje - pojawiła się już jakiś czas temu?

Paweł Leszkowicz*: Tym tematem zajmuję się od 15 lat, w postaci publikacji, wykładów i wystaw. Tak więc jest to temat, który mnie od dawna nurtuje z powodów prywatnych, akademickich oraz artystycznych. Wielokrotnie robiłem wystawy sztuki współczesnej, które skupiały się na wątkach homoerotycznych. Jestem kuratorem dwóch edycji wystawy Miłość i demokracja, która miała miejsce w Poznaniu oraz w Centrum Sztuki Współczesnej Łaźnia w Gdańsku. A propos – w Poznaniu wystawa odbyła w Starym Browarze, czyli w przestrzeni „kapitalistycznej” i było to w tamtym momencie wyzwalające, gdyż było to w latach 2005-2006, czyli w okresie rządów PiS-u i LPR, gdy sfera publiczna sparaliżowana została ideologią skrajnej prawicy. Wtedy dla instytucji publicznej duże ryzyko stanowiła wystawy prezentującej miłość i erotyzm z pluralistycznej perspektywy: gejowskiej, lesbijskiej i heteroseksualnej. Taka panowała atmosfera represji w Polsce. Instytucje publiczne były wtedy „przestraszone” – to efekt strasznego procesu przeciwko Dorocie Nieznalskiej, która zresztą brała udział w Miłości i demokracji. Wystawa ta mogła zaistnieć dzięki połączeniu przestrzeni prywatnej galerii Starego Browaru i akademickiej wolności, gdyż powstała na biennale organizowane przez Akademię Sztuk Pięknych w Poznaniu. Po tym wstępnym dobrym przyjęciu, wystawę przejęło odważnie CSW Łaźnia w Gdańsku.

Zwracałeś się do innych państwowych galerii?

Tak

I wszyscy odmawiali?

W Warszawie proponowałem tę wystawę Centrum Sztuki Współczesnej. Otrzymałem odpowiedź, że „jesteśmy zbyt blisko budynku Sejmu”. Po pozytywnym przyjęciu Miłości i demokracji, następowały jednak stopniowe zmiany. Zachęta zrobiła podobną wystawę Letnia miłość, na której pojawiły się silne wątki gejowskie. Potem była indywidualna wystawa Karola Radziszewskiego w CSW. Nie można jednak zapomnieć, że jeszcze przed okresem kaczyzmu, Milady Slizińska zorganizowała niezwykle ważną dla omawianej tematyki ekspozycję amerykańskiej artystki fotografii Nan Goldin w warszawskim CSW. Jest to wiec cały strumień, który zamienia się w rzekę, która mogła doprowadzić do Ars Homo Erotica.

A teraz mamy 2010 rok i Twoją wystawę. Czy można powiedzieć: Proszę Państwa, w tym roku skończyła się w Polsce homofobia?

To jest niepokojące stwierdzenie. Dlatego, że my nie wiemy, czy w Polsce tak naprawdę ona się skończyła, jesteśmy na dziwnym rozdrożu. Przede wszystkim lokalna kultura popularna ma wciąż zbyt heteronormatywny charakter, nie jest obyczajowo różnorodna i otwarta. Teraz ją przede wszystkim trzeba „queerować”, a uczyć się tego można właśnie od sztuki czyli bardziej eksperymentalnej i oryginalnej sfery kultury wizualnej. Kwestie prawne są nierozwiązane. Wiadomo, że jeżeli chodzi o rejestrację związków partnerskich – to jest to ciągle niemożliwe i na pewno za rządów PO nie dojdzie to do skutku. Pamiętajmy, że brak ustawy o związkach partnerskich jest aktem dyskryminacji ludzi. Również władza platformiana w Warszawie i pani Hanna Gronkiewicz-Waltz nie dała na wystawę żadnych środków finansowych, mimo że Warszawa ma, jak wiele miast w Polsce, program starania się o miano stolicy kultury w 2016 roku. W ramach tych funduszy moja wystawa, która dotyczy mniejszości w demokracji, zasługuje na to, żeby wpisać ją w program „Warszawa - europejską stolicą kultury”. W podobnej sytuacji znajduje się Fundacja Równości, która organizuje EuroPride. Hanna Gronkiewicz-Waltz nie zakaże tej parady, bo nie może jej zakazać, ponieważ byłby to zbyt duży „obciach”, ale jednocześnie w żaden sposób im nie pomaga. A przecież prezydent miasta powinien wspierać imprezę, na którą przyjedzie tysiące ludzi z całej Europy. Podkreślam, że Ars Homo Erotica jest możliwa tylko ze względu na jedną osobę, dyrektora Muzeum Narodowego – Piotra Piotrowskiego, który mnie zaprosił do jej zrobienia. Jest on Zapatero polskiego świata sztuki, my jednak tak naprawdę potrzebujemy Zapatero w polskiej polityce, ale wiadomo, że kultura i sztuka są zawsze najbardziej progresywne i one wytyczają drogę. Więc nic dziwnego, że Zapatero pojawił się najpierw w sferze kultury.

No właśnie, czy skończyła się homofobia… Raczej znacząco nasiliły się indywidualne i zbiorowe akty oporu wobec niej, dzięki czemu powoli staje się ona nieakceptowana, tak jak rasizm lub antysemityzm. To jednak wciąż dopiero początki.

Ale ta droga już dawno została wytyczona. Środowiska lewicowe od bardzo dawna o tym mówią.

Czymś innego są środowiska lewicowe – intelektualne i artystyczne, a czymś innym są instytucje typu - Muzeum Narodowe, które funkcjonują w obrębie zupełnie innego etosu kultury, którego bronią. One są ciągle bardzo tradycyjne, co nie oznacza, że złe! Mają tradycyjny paradygmat myślenia o sztuce i społeczeństwie. Nie mówię w kategoriach wystaw sztuki współczesnej, refleksji o kulturze współczesnej, która w sposób lewicowy i progresywny toczy się w Polsce od lat 90-tych. Krytyka Polityczna też bardzo dużo zrobiła, ale chodzi o takie instytucje jak Muzeum Narodowe i wiele pokrewnych „ciał władzy kulturowej”.

…które przez Twoją wystawę, a wcześniej zmianę dyrektora diametralnie się zmieniło.

Ale co się będzie dalej działo, tego nie wiemy? To co my reprezentujemy jest jednak wciąż alternatywą. I wielu uważa, że alternatywą powinno pozostać. Ja jednak sądzę, że trzeba stworzyć alternatywny kanon - aby wykreować jak najwięcej centrów – w liczbie mnogiej , a nie jedną scenę. Dlatego problematyka LGBTQ jest tak ważna, gdyż różnicuje społeczeństwo kształtowane wciąż na modelu jedności narodowej, a nie kulturowej różnorodność, która rozwija demokrację. Jeśli jednak przez chwilę udało się wprowadzić impuls seksualnego różnicowania, do instytucji patriotycznej ideologii z Bitwą pod Grunwaldem jako popisowym dziełem, to już wielki sukces. Pozwala to oczywiście patrzeć optymistycznie w przyszłość.

Jaki będzie udział Ars Homo Erotica w dyskusji o obecności społeczności LGBTQ w przestrzeni publicznej?

Ta wystawa zamyka pewien etap dyskusji.

Który etap? Oswajania?

Myślę, że ta wystawa jest zamknięciem pewnego okresu, który jest wstępnym burzliwym okresem dyskusji. Ten etap zaczął się w Polsce w połowie lat 90. Ta wystawa zamyka etap, który ja nazywam - czasem walki. Nie twierdzę, że czas walki się kończy, ponieważ sprawiedliwych rozwiązań prawnych ciągle jeszcze nie ma, ale że zmieni się na „czas pokojowej debaty”. Mam nadzieję, że po tej wystawie i Euro Pride dyskusja zostanie przeniesiona na zupełnie inny poziom kulturowy. Może myślę utopijnie, że sztuka ma taką siłę, ale wydaje mi się, że po wystawie w Muzeum Narodowym problematyka homoseksualności w polskim społeczeństwie i polityce trafi na wyższy poziom dyskusji niż ten, który dotychczas nam towarzyszył. Wystawa zdecydowanie zamyka ten okres, w którym była to tematyka kontrowersyjna, okryta tabu, należąca do sfery zdegradowanej i do obszaru ostrej walki politycznej. Nie użyłbym jednak słowa „oswajania”, gdyż pewnych kwestii związanych z seksualnością, nigdy nie można oswoić, ale raczej większego obyczajowego „wyluzowania”, a nawet obojętności, która zawsze jest lepsza od homofobii. Tak abyśmy mogli mówić o tych sprawach z większą lekkością, ale i emancypacyjną skutecznością.

Mamy w głowie pewną utopijną wizję naszego państwa, w którym wszystkie dotychczasowe mniejszości uzyskują prawa. Ale chcę podkreślić, że nasze społeczeństwo jest bardziej liberalne, niż 20 lat temu i niejako oswoiło się z gejami i lesbijkami. Mentalność się zmienia.

Trudno, żeby przez 20 lat nic się nie zmieniło, szczególnie po wejściu w obszar unijnych standardów kulturowych. Ja jednak uważam, że pod względem mentalności nadal jesteśmy w polskiej tradycyjnej specyfice i wciąż tutaj poruszamy się w obrębie pewnej opozycji. Mój znajomy z Hiszpanii, w oparciu o przykład swojego kraju, zauważył jednak, że jeśli proces zmian obyczajowych rozpoczął się, to jest już nie do zatrzymania i pójdzie dalej bardzo szybko. Mam nadzieję, że ma racje, chociaż, gdy patrzę na nasz system edukacji szkolnej to mam wątpliwości. Szkoły nadal bywają miejscem transmisji homofobicznych ideologii, a więc uczą języka nienawiści. Obok pop kultury zatem edukację, widzę jako ważny obszar działań.

Kilka tygodni temu „Życie Warszawy” zaalarmowało, że do końca trwania wystawy Muzeum Narodowe odwiedzi 90 zorganizowanych wycieczek szkolnych. Redaktorzy byli zaniepokojeni, że dzieci, aby dojść do Bitwy pod Grunwaldem, będą musieli przejść przez hall główny, w którym jest główna część wystawy. Oczywiście nie ma obscenicznych instalacji, ale istnieje zagrożenie, że młodzież zetknie się z homoseksualizmem.

Do mnie podchodziła młodzież licealna z Warszawy, której oficjalnie powiedziano na lekcjach, że mają zakaz wchodzenia na tę wystawę. Bardzo mnie to rozśmieszyło, bo wiadomo, że owoc zakazany smakuje najlepiej. Nie ma lepszej reklamy, niż zakazanie czegoś… Ale z drugiej strony byłem w szoku. Relacjonuję Ci tylko opowieści tych uczniów. Czy nie jest to fascynujące?

Raczej przerażające.

Nam się wydaje, że wszystko jest już załatwione, ale tak naprawdę nic nie jest załatwione. Ta wystawa jest pierwiosnkiem, obok innych pierwiosnków. Tak samo środowiska lewicowe, Krytyka Polityczna, ruchy emancypacyjne to jest ciągle alternatywa w naszym społeczeństwie.

Problem nie tkwi w społeczeństwie, które, jak sam stwierdziłeś, błyskawicznie się zmienia, ale przede wszystkim w polskich politykach prawicy i co za tym idzie – w oporze wobec szybkiego rozwiązania kwestii prawnych.

Kwestia prawna zostanie rozwiązana najpóźniej, najpierw kultura jest tą progresywną stroną. Ale mówiąc o politykach… To też jest jakiś paradoks. Kiedy ogłosiliśmy, że wystawa się odbędzie, wywołało to protesty niektórych polityków PiSu.., teraz panuje jednak cisza.

M.in. posła Pięty, który domagał się zamknięcia wystawy.

Nie chcę wymieniać nazwisk tych polityków, bo oni są najczęściej nieznani i reklamują się przez takie protesty. Niech sobie płacą za PR, albo coś konstruktywnego robią, a nie wykorzystują nas! Oni domagali się, aby minister kultury zabronił tej wystawy. I tutaj nastąpił przełom. Minister Zdrojewski powiedział, że on nie będzie interweniował w program wystaw i nie będzie mówił dyrektorowi jakie wystawy ma robić. Mało tego – jeżeli oni chcą zakazać wystawy takiej sztuki, to trzeba zamknąć Muzea Watykańskie. Mamy tutaj polityka z prawicowej partii, który mówi coś takiego i nie robi nic, żeby powstrzymać tę wystawę. Bądź, co bądź na środku holu głównego jest praca Davida Cerny’ego z księżmi wznoszącymi lub obalającymi flagę tęczową i jest to prowokacyjny początek. Przecież na tej ekspozycji pojawia się tematyka, która kilka lat temu wywołałaby ogromne protesty i akty cenzury. A teraz nie dzieje się nic wrogiego wobec wystawy, oczywiście poza niechęcią pracowników merytorycznych Muzeum Narodowego.

Również dlatego ta wystawa jest autentycznie eksperymentalna i zadaje pytania, co się dzieje w naszym języku publicznym i politycznym. Czy w końcu może odchodzimy od tej archaicznej epoki brutalnego cenzurowania sztuki? Ale to myśl raczej utopijna, bo cenzura istnieje w każdej kulturze, chodzi jedynie o jej poziom.

Autocenzury również.

Ja sam ocenzurowałem siebie, bo nie zrobiłem sali o Chrystusie.

Dlaczego?

Ponieważ nie było tak dużo odpowiednich dzieł w kolekcji Muzeum Narodowego. Ale wydaje mi się, że św. Sebastian wystarczy. Muszę sobie również coś zostawić na przyszłość. Pojawia się także inny problem. Dlaczego wystawa, kiedy już ją otwarto, jest otoczona polityczną ciszą, w okresie wyborczym. Nie wiem czy to zaważyłeś. Wiadomo, że gdyby to się odbywało kilka lat temu w okresie wyborów, to byłaby burza. Nie chodzi tu wcale o jakość tej wystawy, każdy ma bowiem prawo oceniać krytycznie jej charakter używając merytorycznych argumentów, ale o sam temat homoerotyki na centralnej scenie narodowej jaką jest Muzeum Narodowe w Warszawie.  

A wokół tego jest polityczna cisza, która jest jednak niepokojąca. Bo co ona oznacza?

Tak, protesty pojawiły się wyłącznie przed otwarciem.

W dniu otwarcia nie było żadnych protestów – dziennikarze są z tego powodu rozczarowani, bo nie było „mięcha”. Tymczasem ta cisza może oznaczać dwie rzeczy - negatywną: cisza jako wyciszenie – zastosowano metodę ciszy: nie mówimy, żeby nie podkreślać. Takie ignorowanie. Ale z drugiej strony może oznaczać coś bardzo pozytywnego. Pozytywna interpretacja politycznej ciszy wokół Ars Homo Erotica oznacz, iż otwarta homofobia znika z języka polskiej prawicy, ponieważ uznano, że jest ona już bezużyteczna. Podejrzewam, że nie wynika to z sympatii do gejów, ale zapewne zostały przeprowadzone badania socjologiczne przez polityków prawicy, które mogły pokazać, że homofobia nie jest użyteczna politycznie. Tzn. że oni nie dostaną więcej głosów tylko dlatego, że wygłaszają hasła homofobiczne. Wręcz przeciwnie, może im zaszkodzić takie wejście w konflikt z kulturą równości i różnorodności tworzoną przez UE. W podobny sposób mogło dojść do momentu, że cenzurowanie sztuki, ataki na sztukę zaczynają być bezużyteczne politycznie. To by było niezwykle pozytywne. Dlatego mnie ta cisza cieszy, w takiej jej pozytywnej interpretacji, nawet jeśli nie popularyzuje wystawy. Obawiam się jednak, że negatywna wersja – wyciszania, jest równie prawdopodobna.  

Podobnie stowarzyszenia rodziców protestują przeciwko Euro Pride, ale żaden z głównych polityków na razie nie przyłącza się do tego protestu. Mamy tutaj do czynienia z nową strategią polityczną. Pod tym względem Ars Homo Erotica może diagnozuje nową tendencję w podejściu prawicowej władzy do sztuki i obyczajowości. Znikanie języka represji i wyłanianie się strategii akceptacji lub zwykłej obojętności. To jest właśnie ten nowy poziom cywilizacyjny, o którym mówiłem, nowy etap już rozkwitu, a nie kiełkowania demokracji obyczajowej. Do kwiatowej pełni praw gejów i lesbijek, ale i praw kobiet, jest jeszcze daleko. Aby ją zrealizować musimy poczekać na nasz rząd i naszą władzę i „queerować” parlament.  


_________________
*Paweł Leszkowicz - historyk sztuki, kurator i wykładowca, zajmujący się współczesną sztuką i kulturą wizualną oraz studiami nad seksualnością. Studiował historię sztuki, gender studies i dziennikarstwo na UAM w Poznaniu, Courtauld Institute of Art w Londynie i jako stypendysta Fulbrighta na New School University w Nowym Jorku. Kurator wystawy Ars Homo Erotica, która do września jest pokazywana w Muzeum Narodowym w Warszawie.

 

 

Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 16.07.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Powered By PageCache
Generated in 0.53022 Seconds

Warning: fsockopen() [function.fsockopen]: php_network_getaddresses: getaddrinfo failed: Name or service not known in /media/data/www/krytykapolityczna.pl/public_html/components/com_pagecache/pagecache.class.php on line 273

Warning: fsockopen() [function.fsockopen]: unable to connect to :80 (php_network_getaddresses: getaddrinfo failed: Name or service not known) in /media/data/www/krytykapolityczna.pl/public_html/components/com_pagecache/pagecache.class.php on line 273