NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Kapela: Niespełniona miłość do rewolucji Drukuj
Jaś Kapela   
16.09.2010

fot. Wydawnictwo W.A.B.Czytanie biografii największego poety rewolucyjnego, który – jak się okazuje – był „politycznie naiwny” jest dwuznacznym zajęciem. Co prawda Bengt Jangfeldt dopiero na trzysta siedemdziesiątej stronie pisze o tym wprost, ale już wcześniej można się było domyślić. „Majakowski nie był cynikiem, ani oportunistą, tylko osobą politycznie naiwną. Chciał budować nowe i lepsze społeczeństwo, ale pozostawał ślepy na wydarzenia, które w rzeczywistości przeszkadzały temu procesowi”. Czy można mi się dziwić, że jestem oburzony? Naiwny politycznie rewolucjonista to powinien być jakiś oksymoron. Ale niestety nie jest.

 

Rewolucjonista powinien wierzyć w niemożliwe, ale nie może być naiwny. Co zrobić, kiedy jest? Wiadomo, co zrobił Majakowski. Ale przecież nie on jeden. Rewolucjoniści zresztą w czasach Majakowskiego w ogóle nie mieli szczęścia. Choć z początku mogło się wydawać inaczej. Jednak, gdy rewolucja zwyciężyła okazało się, że w nowym wspaniałym świecie nie ma miejsca dla rewolucjonistów. To znaczy jest dla nich parę miejsc. W łagrach lub Meksyku. Z kulą w tyle głowy albo czekanem. Tępe narzędzia również są dobre, żeby odbierać życie rewolucjonistom, którzy już wypełnili swoją misję i mogą odejść. Martwy rewolucjonista to dobry rewolucjonista. Majakowski jest martwy już od dłuższego czasu, ale dopiero teraz wyszła jego obszerna i solidna biografia.

 

Wydaje się, że książkę Majakowski. Stawką było życie Bengta Jangfeldta można uznać za dzieło życia autora, który zgłębianiu losów poety poświęcił sporą część naukowej kariery. To niewątpliwie czyni z niej lekturę imponującą. Napisana przejrzyście i bogata w szczegóły stanowi pozycję obowiązkową dla osoby szerzej zainteresowanej postacią autora Człowieka. Pozycję obowiązkową, choć rozczarowującą. Nie dlatego, żeby była to książka nieciekawa, lecz raczej z tego powodu, że sam Majakowski okazuje się nie być specjalnie interesującą postacią. Znacznie mniej interesującą, niż inni bohaterowie. A jest ich wielu. Poza Lilą i Osipem Brikami – z którymi tworzył autor Obłoku w spodniach coś na kształt miłosnego trójkąta – m  są to np. Wiktor Szkłowski i Roman Jakobson, twórcy teorii formalizmu, czy poeci tacy jak Jesienin albo Pasternak. Każda z tych osób wydaje się postacią ciekawszą i podczas lektury właściwie żałowałem, gdy autor po długich dygresjach znowu wracał do Majakowskiego. Ale wracał. Pewnie dlatego, że jest to biografia Majakowskiego. Ale na szczęście nie tylko. Jest też ciekawą panoramą środowiska rosyjskich intelektualistów w okresie tryumfującej rewolucji komunistycznej, która okazała się czymś zupełnie innym, niż się powszechnie spodziewano. Choć trochę też tym właśnie. Bunt Majakowskiego przeciwko burżujom i reprezentowanym przez nich wartościom był szczery. A stosunki społeczne i ekonomiczne panujące w ówczesnej Rosji były oczywiście okropne. Wydawało się, że można to wszystko zmienić. I wydawało się dobrze. Ale nie do końca. Historia Majakowskiego jest historią katastrofy.

 

Choć Bengt Jangfeldt robi z niej romans. Momentami wydaje się, że – jak mnie – bardziej niż sam Majakowski interesują autora inne rzeczy, a szczególnie Lili Brik. Co akurat nie bardzo potrafię zrozumieć. Lili była muzą poety i kobietą, od której był zależny przez większość życia. Mnie osobiście wydaję się postacią dosyć toksyczną. Może zresztą dlatego do siebie pasowali. Zaborcza  wampirzyca  i egotyczny geniusz. W swoich wczesnych utworach lubił porównywać się do Chrystusa, w późniejszych już mu nie wypadało. Zawsze nosił ze sobą naładowany pistolet, a na pytanie, czemu się nie bije, odpowiadała: „Jeśli zacznę, to zabiję”. Może to i romantyczne, ale jakoś nie wzbudza mojej sympatii. Z kolej Lili lubiła obracać sobie mężczyzn wokół palca, a oni podejrzanie łatwo się na to zgadzali. Majakowski był tylko jedną z jej licznych zdobyczy wśród których chyba nie było mężczyzn o niskim statusie społecznym. Sami prezesi i hrabiowie. Nie umiem powiedzieć, co ich w niej pociągało. Zdjęcia również tego nie mówią. Najwyraźniej było to coś, czego nie da się opisać słowami. Ani zdjęciami. Z jednym się jednak z Jangdfeltem nie zgadzam. Choć pewnie to kwestia wrażliwości. Niewątpliwie miłość była dla Majakowskiego bardzo ważną wartością, ale argument, że wiersze jej poświęcone są lepsze, bo bardziej szczere, wydaje mi się nietrafiony. Majakowski był świetnym rzemieślnikiem. I nawet, jeśli nie wierzył we wszystko, co pisał w swoich poematach na cześć partii i rewolucji, są one przeważnie bardzo dobrze napisane. Mnie przynajmniej bardziej poruszają strofy tyczące się rewolucji, niż miłości. Może dlatego, że wolę tę pierwszą.

 

Mimo swojej politycznej naiwności miał Majakowski jednak instynkt i talent. Choć nie dostrzegał wszystkich wypaczeń sowieckiego komunizmu, to trudno mu było nie odczuć śmierci kolegów po piórze, za którą, nawet przy maksymalnie dobrej woli, nie można było nie obwiniać partii. Z czasem Majakowski przestawał czuć się piewcą, a zaczynał – instrumentem. Często potrzebnym, ale nawet i to nie zawsze. Politycznej naiwności zdaje się również przeczyć dramat Pluskwy. Opowiada  on historię obywatela radzieckiego Prisypkina, który zamrożony w tafli lodu zostaje po pięćdziesięciu latach wskrzeszony. „Zaczyna roznosić zarazki, które 1979 roku należą już do przeszłości i przetrwały jedynie jako hasła w encyklopedii, mianowicie: miłość, romans samobójstwo, taniec, tytoń, wódka”. Majakowski dość bezlitośnie rozprawia się z otaczającym go ustrojem. „Przedstawiona w sztuce komunistyczna przyszłość to bezdusznie zmechanizowane społeczeństwo”. Jednocześnie sztuka została bardzo dobrze przyjęta. Czyżby partia nie zauważyła, że to z niej się tu kpi? Wydaje się, że dramat został odebrany nie jako całościowa krytyka systemu, a jedynie pewnych jego szkodliwych elementów i to pozwoliło go chwalić. Radziecki komunizm zawsze potrzebował wroga. Być może to właśnie komunizm, a nie Majakowski, jest najciekawszym bohaterem tej książki. Ciekawszym, bo to on narzucał reguły, w których przyszło się poecie odnajdywać. Z różnym zresztą skutkiem. Wbrew temu, co pisał w swoich wczesnych wierszach, nie był mesjaszem ani prorokiem, a jedynie piewcą emocji i idei. Wiele więcej nie można zresztą od poety wymagać. Nie można do czasu, gdy okazuje się to koniecznie. Sowiecki komunizm widziany jako dziejowa konieczność wymagał od poety więcej. Wymagał bardzo wiele, stawiał przed wyborami, którym nie umiał sprostać. Więc poległ. Jeśli główną przyczyną była miłość, jak sugeruje Jangfeldt, to sądzę, że była to jednak niespełniona miłość do rewolucji.

_________

Bengt Jangfeldt, Majakowski. Stawką było życie, przeł. Wojciech Łygaś, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2010.

Komentarze
Dodaj nowy
mrufcyn  - piłka nożna.   |20.09.2010 08:36:18
Jaka pasjonująca recenzja, ile niezwykłych w niej zwrotów akcji, saspensów,
przemyślnie zsubiektywizowanych po kres wszystkiego emocji, normalnie kisiel w
majtkach i szał cycek.
Jasiu, słabemu poecie nie wypada pisać o dobrym
rzemieślniku. W ogóle nie wiem, czy mu wypada pisać o czymkolwiek. I stąd moje
pytanie do Ciebie:
Wypada?
Idź pograć w piłkę.
Swojski  - Nawini idioci lewicowych wladcow   |20.09.2010 15:40:45
Lewicowi wladcy unikali tworcow niezaleznych i inteligentnych, badz ich
represjonowali, badz wydalali z kraju, ewentualnie nowo rodzacych sie
upokarzali zarokami ponizej zarobkow rzemieslnikow.

Czy tylko naiwnosc
zamykala gebe… who knows.

Ale przejmujace jest to, jak w obecnej Europe
lewicowym wladcom pali sie kolo dupy ( we Francji - centro-prawica rzadzi, w
Niemczech chadecja - i w obu krajach calkiem sensownie sobie radza w dobie
kryzysu).

Lewicowi wladcy wciaz dzierza poludnie europy w swoich lapkach,
ale coz to za pociecha, gdy Grecja to bankrut, w Hiszpani 18% bezrobocie, a we
Wloszech caly narod czeka ma tradycyjnie w pipie lewicowego pajaca.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 16.09.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 1.03277 Seconds