NOWOŚĆ W SKLEPIE KP
>>Już jest: KP30!
Komentarze
CYTAT DNIA
Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Gruszczyński: Wszystko na pokaz |
|
|
Arek Gruszczyński
|
|
21.09.2010 |
Szycie, bicie, picie, szydełkowanie, kochanie, gadanie, gotowanie. Do kogo pasują te zestawy słów? Oczywiście – do kobiet, które muszą szydełkować, szyć, gotować, gadać z sąsiadkami, żeby potem zostać pobite przez pijanego męża (wiem, że w miastach to coraz rzadsze przypadki, ale na wsiach – przemoc w rodzinach jest na porządku dziennym; wiem również, że zadowolona klasa średnia nie doświadcza taki przygód) i na koniec usłyszeć: kochanie, przecież wiesz jak cię kocham. Te słowa mogą stanowić również metaforę: kobiety zostały zdegradowane do wykonywania czynności/zawodów o niższym statusie społecznym. Patriarchalna kultura spycha kobiety na margines życia społecznego. „Tutaj sobie siedź, na tym marginesie” – mówią mężczyźni. Kiedy pojawia się czas na radykalną zmianę, mężczyźni są zakłopotani odważną postawą kobiet. Jednak kiedy, i jak, zmiana ta nastąpi? Na drodze rewolucji, czy pracą u podstaw? Annette Mesagger, która w latach 70. szyła, szydełkowała i gadała, tworząc w swoim paryskim mieszkaniu swoistą pracownię artystyczną, zbuntowała się w ten sposób przeciw słabej pozycji kobiet w świecie sztuki. Siedziała w domu i kolekcjonowała rzeczy codziennego użytku. Przez takie wycofanie, kopiowanie innych, manifestowała brak chęci do ubiegania się o status równy mężczyznom, które to ubieganie się podlegało ich warunkom. Dzisiaj jej prace możemy oglądać na wystawie w warszawskiej Zachęcie.
Annette, która szydełkuje
W 2005 roku podczas weneckiego Biennale otrzymała Złotego Lwa (instalacja Kasyno: czerwony jedwab, kauczuk, tkaniny, oświetlenie, silniczki, sterowany komputerowo system wdmuchiwania powietrza). Od tamtego momentu zrobiło się o niej głośno. Wystawiała swoje prace m.in. w Nowym Jorku, Paryżu, Tokio, Londynie, Moskwie i Meksyku. W latach 60. studiowała w L’Ecole des Arts Décoratifs. Rok1968 roku miał decydujący wpływ na początki jej działalności twórczej. Wczesne prace dotyczyły miejsca kobiety w społecznej hierarchii. Sięgając do estetyki i materiałów użytku codziennego przekraczała ramy tzw. „sztuki wysokiej”. W latach 70. rozgraniczyła życie Annette-artystki i Annette-kolekcjonerki, dzieląc swoje niewielkie paryskie mieszkanie na dwie przestrzenie przeznaczone odpowiednio na działalność w obu dziedzinach. Właśnie wtedy Messager szyła, szydełkowała i gadała – weszła w rolę gospodyni domowej, żeby ostatecznie ośmieszyć codzienne prace, które są przypisane kobietom. Wówczas powstały serie Kolekcji, gromadzących zdjęcia, wycinki z gazet i pamiątki z życia codziennego. W następnych latach Messager wprowadziła do swojego artystycznego języka fotografię. Ważnym tematem jej prac było ciało. Serie Chimer i prace o estetyce wotywnej tworzyły czarno-białe zdjęcia dłoni, nóg, twarzy, na których artystka rysowała i malowała. W następnych latach jej instalacje stały się bardziej przestrzenne, teatralne, w efekcie – monumentalne.
Krytycy oraz historycy sztuki próbują udowodnić, że Annette Messager nie jest artystką feministyczną. Zofia Machnicka pisze: „Wydaje się (…), że twórczość Messager trudno jest wpisać w ruch feministyczny. Jak słusznie zauważa Robert Storr, artystki amerykańskie pierwszej fali feministycznej wykorzystywały praktyki autobiograficzne i pracowały nad problematyką osobistej mitologii po to, aby skorygować rozpowszechnione reprezentacje stworzone przez mężczyzn. Wprowadzenie wielu alter ego i gra z własną tożsamością wydaje się w tym kontekście strategią wyjątkowo prowokacyjną. Messager jest graczem – w swoich pracach, jak podkreśla, uczy się grać w grę, nie znajdziemy w jej twórczości żadnych bezpośrednich oskarżeń ani postulatów, artystka woli podziemia, ciemne zaułki i meandry, o których opowiada w sposób bezpośredni, używając tradycyjnych elementów związanych z naszym życiem, kulturą i historią.” Owszem – artystka wykorzystuje w swoich pracach motywy ludowe, marzenia z dzieciństwa, przed którymi każdy próbuje uciec i tradycyjne środki przekazu, jak haft, tkaniny… Jednak wiele z jej instalacji podejmuje bezpośrednio tematykę związaną z kobietami. Droga artystyczna Messager rozpoczęła się właśnie od buntu wobec zastanej patriarchalnej rzeczywistości. Motyw kobiety, o której prawa trzeba walczyć, jest obecny w jej pracach. Trzy z nich każdy może zobaczyć w Zachęcie.
Zbliżenia
Cztery ramy z czarno-białymi fotografiami, przedstawiające zbliżenia męskich kroczy. Każda seria rozpoczyna się od kadru, na którym widz jest w stanie określić miejsce, gdzie został uchwycony obiekt kobiecej obserwacji – ulica, park, czy restauracja. W następnych ujęciach aparat zbliża się coraz bardziej, ukazując w końcu zamazany zarys rozporka i fałd materiału spodni. Opisy pod fotografiami brzmią: „mężczyzna w wieku 45 lat”, „mężczyzna w swetrze w paski”, „mężczyzna z podwiniętymi rękawami”. Wszystkie zdjęcia są opatrzone tekstem relacjonującym rozmowę między kobietą a mężczyzną. Każdą sekwencję komentarzy rozpoczyna: „Miała już dość nieodzywania się”, a kończy „i proszę, dokładnie to by powiedziała”. Zapisane rozmowy dotyczą błahych, codziennych tematów, zdjęcia zaś obrazują to, wokół czego krążą myśli kobiety.
Zbliżenia są odwróceniem sytuacji, kiedy media i reklamy skupiają się na wzroku mężczyzny. A raczej – na „obiekcie” męskiego pożądania. Messager dokonuje uprzedmiotowienia mężczyzny i pokazuje skutki przyjęcia takiej wzrokowej perspektywy: rozmowa staje się nieważna, liczy się krocze/biust, czyli kawałek ciała. Emancypacja kobiet dokonuje się również na płaszczyźnie wzroku. Zbliżenia to policzek zadany mężczyznom i głośne powiedzenie: My też na was patrzymy!
Dzieci
W tej instalacji Messager połączyła dwa albumy, które wykonała w latach 70.: Dzieci z zamazanymi oczami i Albumy – kolekcje. Seria zdjęć stanowi częściową reprodukcję albumu z autentycznymi fotografiami dzieci. Towarzyszą im rysunki wykonane przez artystkę kredką, przedstawiające kobiety podczas wykonywania codziennych czynności. Podpisy informują, że jest to „mama w samochodzie”, „mama tańcząca”, czy „mama z torebką”. Przedstawiają one świat kobiety z perspektywy dziecka. Natomiast zdjęcia niemowląt i kilkulatków mają jedną wspólną cechę – oczy przedstawionych postaci są zamazane okrężnymi, zdecydowanymi ruchami, w niektórych miejscach papier został wręcz rozerwany. A więc, jak czytamy w katalogu, jest to zbrodnia z premedytacją, symboliczne morderstwo, wykreślenie dziecka z życia… Fotografiom towarzyszą notatki podające wiek dziecka: miałoby pięć miesięcy.
Artystka zdaje się mówić, że macierzyństwo jest często ciężarem nie do zniesienia, a odmowa posiadania potomstwa jest traktowana przez społeczeństwo jak zbrodnia. Wpisuje się to w nasz polski spór o prawo do aborcji. Na mocy tzw. kompromisu najwięcej straciły kobiety (to oczywiste). Co roku dokonuje się ponad 80 tys. aborcji, ale nie w sterylnych i publicznych gabinetach, tylko w podziemiu, które nie jest przez nikogo kontrolowane. To dosyć dziwna i zarazem przerażająca sytuacja, kiedy w państwie liberalnej demokracji, w którym aktualnie rządzi partia liberalna (tak o sobie mówi), kobieta nie może dokonać legalnej aborcji. Podziemie jest elitarne – dostęp do niego mają wyłącznie zamożne kobiety. Natomiast rodziny z niższych klas m – kobiety, które szyją szydełkują i gadają – nie mogą sobie pozwolić na zabieg, nawet jeżeli realnie zagraża to ich życiu czy zdrowiu. Kobiety próbują wymazać dziecko ze swojego życia, często raniąc siebie i narażając na stres swoją rodzinę. Zauważam tutaj również poważny, do tej pory nierozwiązany, problem edukacji seksualnej, czy nawet wychowania do świadomego macierzyństwa. Bez takiej edukacji liczba dokonywanych aborcji nadal będzie tak wysoka.
Trzy strzelby
Messager wykonała z czerwonego oraz czarnego materiału trzy poduszki w kształcie strzelb i karabinu. Miękkość materiału sprawia, że lufy wykrzywiły się w groteskowy sposób. Artystka sprowadziła śmiercionośne przedmioty do rangi nieszkodliwej dziecięcej zabawki. Ale zdobiące ją okrągłe przypinki z czarno-białymi fotografiami części ciała zdają się przypominać o potencjalnie niebezpiecznych relacjach między bronią i ciałem.
Kobieca broń – miła w dotyku, pluszowa, do której można się przytulić. To mężczyźni zabiją, co jakiś czas bawią się w wojny. My, kobiety, wolimy inną walkę – o nasze prawa, zauważenie w przestrzeni publicznej, dojście do władzy. O zaprzestanie molestowania, przemocy domowej, o wybudowanie przedszkoli, placów zabaw i świetlic. Kobiety z Polski nie wysyłają żołnierzy do Afganistanu. Nawet tam nie jeżdżą.
To ciągle za mało!
W Zachęcie brakuje innych ważnych prac Annette Massager. Nie ma Dobrowolnych tortur – serii zdjęć kobiet, które wykonują makijaż. Nie zobaczymy również instalacji Piki czy Aninimy (na metalowych pikach są nabite wypchane zwierzęta z głowami maskotek). Nie ma Penetracji – ludzkiego wnętrza, wokół którego przechadza się widz. Tak samo jak za mało jest prac artystki w Warszawie, tak nadal mało robi się w kwestii praw kobiet. Parytet – nie ma. Aborcja – nie ma. Równe (czyt.: męskie) zasady podczas rozmów kwalifikacyjnych – nie ma. Większe zarobki – nie ma. Żłobki – nie ma. Edukacja seksualna – nie ma. Dogodne urlopy macierzyńskie – nie ma. Są tylko nieustanne zapewnienia o „wyrównywaniu szans”, „wysokim wzroście gospodarczym, który wszystko naprawi”. Wszystko jest robione „Na pokaz”.
Annette Messager. Na pokaz (Faire parade), kuratorka: Anna Tomczak, Narodowa Galeria Sztuki Zachęta w Warszawie. Wystawę można oglądać do 14 listopada.
fot. Narodowa Galeria Sztuki Zachęta
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 22.09.2010 )
|
|
|
|
@Spokojny "Overall proponuje...
Pomysł, żeby na każdą parę przypadało...