NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Gruszczyński: Wszystko na pokaz Drukuj
Arek Gruszczyński   
21.09.2010
messager_120.jpgSzycie, bicie, picie, szydełkowanie, kochanie, gadanie, gotowanie. Do kogo pasują te zestawy słów? Oczywiście – do kobiet, które muszą szydełkować, szyć, gotować, gadać z sąsiadkami, żeby potem zostać pobite przez pijanego męża (wiem, że w miastach to coraz rzadsze przypadki, ale na wsiach – przemoc w rodzinach jest na porządku dziennym; wiem również, że zadowolona klasa średnia nie doświadcza taki przygód) i na koniec usłyszeć: kochanie, przecież wiesz jak cię kocham. Te słowa mogą stanowić również metaforę: kobiety zostały zdegradowane do wykonywania czynności/zawodów o niższym statusie społecznym. Patriarchalna kultura spycha kobiety na margines życia społecznego. „Tutaj sobie siedź, na tym marginesie” – mówią mężczyźni. Kiedy pojawia się czas na radykalną zmianę, mężczyźni są zakłopotani odważną postawą kobiet. Jednak kiedy,  i jak, zmiana ta nastąpi? Na drodze rewolucji, czy pracą u podstaw? Annette Mesagger, która w latach 70. szyła, szydełkowała i gadała, tworząc w swoim paryskim mieszkaniu swoistą pracownię artystyczną, zbuntowała się w ten sposób przeciw słabej pozycji kobiet w świecie sztuki. Siedziała w domu i kolekcjonowała rzeczy codziennego użytku. Przez takie wycofanie, kopiowanie innych, manifestowała brak chęci do ubiegania się o status równy mężczyznom, które to ubieganie się podlegało ich warunkom. Dzisiaj jej prace możemy oglądać na wystawie w warszawskiej Zachęcie.

Annette, która szydełkuje

W 2005 roku podczas weneckiego Biennale otrzymała Złotego Lwa (instalacja Kasyno: czerwony jedwab, kauczuk, tkaniny, oświetlenie, silniczki, sterowany komputerowo system wdmuchiwania powietrza). Od tamtego momentu zrobiło się o niej głośno. Wystawiała swoje prace m.in. w Nowym Jorku, Paryżu, Tokio, Londynie, Moskwie i Meksyku. W latach 60. studiowała w L’Ecole des Arts Décoratifs. Rok1968 roku miał decydujący wpływ na początki jej działalności twórczej. Wczesne prace dotyczyły miejsca kobiety w społecznej hierarchii. Sięgając do estetyki i materiałów użytku codziennego przekraczała ramy tzw. „sztuki wysokiej”. W latach 70. rozgraniczyła życie Annette-artystki i Annette-kolekcjonerki, dzieląc swoje niewielkie paryskie mieszkanie na dwie przestrzenie przeznaczone odpowiednio na działalność w obu dziedzinach. Właśnie wtedy Messager szyła, szydełkowała i gadała – weszła w rolę gospodyni domowej, żeby ostatecznie ośmieszyć codzienne prace, które są przypisane kobietom. Wówczas powstały serie Kolekcji, gromadzących zdjęcia, wycinki z gazet i pamiątki z życia codziennego. W następnych latach Messager wprowadziła do swojego artystycznego języka fotografię. Ważnym tematem jej prac było ciało. Serie Chimer i prace o estetyce wotywnej tworzyły czarno-białe zdjęcia dłoni, nóg, twarzy, na których artystka rysowała i malowała. W następnych latach jej instalacje stały się bardziej przestrzenne, teatralne, w efekcie – monumentalne.

Krytycy oraz historycy sztuki próbują udowodnić, że Annette Messager nie jest artystką feministyczną. Zofia Machnicka pisze: „Wydaje się (…), że twórczość Messager trudno jest wpisać w ruch feministyczny. Jak słusznie zauważa Robert Storr, artystki amerykańskie pierwszej fali feministycznej wykorzystywały praktyki autobiograficzne i pracowały nad problematyką osobistej mitologii po to, aby skorygować rozpowszechnione reprezentacje stworzone przez mężczyzn. Wprowadzenie wielu alter ego i gra z własną tożsamością wydaje się w tym kontekście strategią wyjątkowo prowokacyjną. Messager jest graczem – w swoich pracach, jak podkreśla, uczy się grać w grę, nie znajdziemy w jej twórczości żadnych bezpośrednich oskarżeń ani postulatów, artystka woli podziemia, ciemne zaułki i meandry, o których opowiada w sposób bezpośredni, używając tradycyjnych elementów związanych z naszym życiem, kulturą i historią.” Owszem – artystka wykorzystuje w swoich pracach motywy ludowe, marzenia z dzieciństwa, przed którymi każdy próbuje uciec i tradycyjne środki przekazu, jak haft, tkaniny… Jednak wiele z jej instalacji podejmuje bezpośrednio tematykę związaną z kobietami. Droga artystyczna Messager rozpoczęła się właśnie od buntu wobec zastanej patriarchalnej rzeczywistości. Motyw kobiety, o której prawa trzeba walczyć, jest obecny w jej pracach. Trzy z nich każdy może zobaczyć w Zachęcie.

Zbliżenia

Cztery ramy z czarno-białymi fotografiami, przedstawiające zbliżenia męskich kroczy. Każda seria rozpoczyna się od kadru, na którym widz jest w stanie określić miejsce, gdzie został uchwycony obiekt kobiecej obserwacji – ulica, park, czy restauracja. W następnych ujęciach aparat zbliża się coraz bardziej, ukazując w końcu zamazany zarys rozporka i fałd materiału spodni. Opisy pod fotografiami brzmią: „mężczyzna w wieku 45 lat”, „mężczyzna w swetrze w paski”, „mężczyzna z podwiniętymi rękawami”. Wszystkie zdjęcia są opatrzone tekstem relacjonującym rozmowę między kobietą a mężczyzną. Każdą sekwencję komentarzy rozpoczyna: „Miała już dość nieodzywania się”, a kończy „i proszę, dokładnie to by powiedziała”. Zapisane rozmowy dotyczą błahych, codziennych tematów, zdjęcia zaś obrazują to, wokół czego krążą myśli kobiety.

Zbliżenia są odwróceniem sytuacji, kiedy media i reklamy skupiają się na wzroku mężczyzny. A raczej – na „obiekcie” męskiego pożądania. Messager dokonuje uprzedmiotowienia mężczyzny i pokazuje skutki przyjęcia takiej wzrokowej perspektywy: rozmowa staje się nieważna, liczy się krocze/biust, czyli kawałek ciała. Emancypacja kobiet dokonuje się również na płaszczyźnie wzroku. Zbliżenia to policzek zadany mężczyznom i głośne powiedzenie: My też na was patrzymy!   

Dzieci

W tej instalacji Messager połączyła dwa albumy, które wykonała w latach 70.: Dzieci z zamazanymi oczami i Albumy – kolekcje. Seria zdjęć stanowi częściową reprodukcję albumu z autentycznymi fotografiami dzieci. Towarzyszą im rysunki wykonane przez artystkę kredką, przedstawiające kobiety podczas wykonywania codziennych czynności. Podpisy informują, że jest to „mama w samochodzie”, „mama tańcząca”, czy „mama z torebką”. Przedstawiają one świat kobiety z perspektywy dziecka. Natomiast zdjęcia niemowląt i kilkulatków mają jedną wspólną cechę – oczy przedstawionych postaci są zamazane okrężnymi, zdecydowanymi ruchami, w niektórych miejscach papier został wręcz rozerwany. A więc, jak czytamy w katalogu, jest to zbrodnia z premedytacją, symboliczne morderstwo, wykreślenie dziecka z życia… Fotografiom towarzyszą notatki podające wiek dziecka: miałoby pięć miesięcy.

Artystka zdaje się mówić, że macierzyństwo jest często ciężarem nie do zniesienia, a odmowa posiadania potomstwa jest traktowana przez społeczeństwo jak zbrodnia. Wpisuje się to w nasz polski spór o prawo do aborcji. Na mocy tzw. kompromisu najwięcej straciły kobiety (to oczywiste). Co roku dokonuje się ponad 80 tys. aborcji, ale nie w sterylnych i publicznych gabinetach, tylko w podziemiu, które nie jest przez nikogo kontrolowane. To dosyć dziwna i zarazem przerażająca sytuacja, kiedy w państwie liberalnej demokracji, w którym aktualnie rządzi partia liberalna (tak o sobie mówi), kobieta nie może dokonać legalnej aborcji. Podziemie jest elitarne – dostęp do niego mają wyłącznie zamożne kobiety. Natomiast rodziny z niższych klas  m –   kobiety, które szyją szydełkują i gadają – nie mogą sobie pozwolić na zabieg, nawet jeżeli realnie zagraża to ich życiu czy zdrowiu. Kobiety próbują wymazać dziecko ze swojego życia, często raniąc siebie i narażając na stres swoją rodzinę. Zauważam tutaj również poważny, do tej pory nierozwiązany, problem edukacji seksualnej, czy nawet wychowania do świadomego macierzyństwa. Bez takiej edukacji liczba dokonywanych aborcji nadal będzie tak wysoka.   

Trzy strzelby

Messager wykonała z czerwonego oraz czarnego materiału trzy poduszki w kształcie strzelb i karabinu. Miękkość materiału sprawia, że lufy wykrzywiły się w groteskowy sposób. Artystka sprowadziła śmiercionośne przedmioty do rangi nieszkodliwej dziecięcej zabawki. Ale zdobiące ją okrągłe przypinki z czarno-białymi fotografiami części ciała zdają się przypominać o potencjalnie niebezpiecznych relacjach między bronią i ciałem.

Kobieca broń – miła w dotyku, pluszowa, do której można się przytulić. To mężczyźni zabiją, co jakiś czas bawią się w wojny. My, kobiety, wolimy inną walkę – o nasze prawa, zauważenie w przestrzeni publicznej, dojście do władzy. O zaprzestanie molestowania, przemocy domowej, o wybudowanie przedszkoli, placów zabaw i świetlic. Kobiety z Polski nie wysyłają żołnierzy do Afganistanu. Nawet tam nie jeżdżą.

To ciągle za mało!

W Zachęcie brakuje innych ważnych prac Annette Massager. Nie ma Dobrowolnych tortur – serii zdjęć kobiet, które wykonują makijaż. Nie zobaczymy również instalacji Piki czy Aninimy (na metalowych pikach są nabite wypchane zwierzęta z głowami maskotek). Nie ma Penetracji – ludzkiego wnętrza, wokół którego przechadza się widz. Tak samo jak za mało jest prac artystki w Warszawie, tak nadal mało robi się w kwestii praw kobiet. Parytet – nie ma. Aborcja – nie ma. Równe (czyt.: męskie) zasady podczas rozmów kwalifikacyjnych – nie ma. Większe zarobki – nie ma. Żłobki – nie ma. Edukacja seksualna – nie ma. Dogodne urlopy macierzyńskie – nie ma. Są tylko nieustanne zapewnienia o „wyrównywaniu szans”, „wysokim wzroście gospodarczym, który wszystko naprawi”. Wszystko jest robione „Na pokaz”.


Annette Messager. Na pokaz (Faire parade), kuratorka: Anna Tomczak, Narodowa Galeria Sztuki Zachęta w  Warszawie. Wystawę można oglądać do 14 listopada.

fot. Narodowa Galeria Sztuki Zachęta



Komentarze
Dodaj nowy
cursorium  - Dorothe`a Puentes   |22.09.2010 15:08:49
Podobno kobiety garną sie do wojska i Policji. Nie będe wspominał o tej
amerykance co znęcała sie nad
więźniami i robiła sobie foto.Itd, itp

Ależ
ona ma zawężone, zwierzęce pojęcie człowieka. Duszy w nim nie dostrzega i
stworzenia Boskiego.

Dobrze że chociaż szydełkuje
Cercamon   |22.09.2010 20:56:51
Jak wiadomo dobra sztuka, czy jest to muzyka, rzeźba, malarstwo,
fotografia, instalacja czy cokolwiek innego, ma to do siebie, że nie
wymaga komentarza i dorabiania przyciężkawych ideologii, broni się
sama. A tymczasem galeria ‘Zniechęta’ po raz kolejny raczy nas kuriozalnym
‘czymś’, co nie opatrzone obszernym, ideologicznym komentarzem wręcz
traci jakąkolwiek rację bytu, jest ‘sztuką’ z cyklu ‘ani się wkurwić ani
się wzruszyć’ i oprócz paru nawiedzonych feministek i
snobów udających, że przeżywają sztukę nowoczesną do nikogo nie trafi.
Bo jak inaczej, niż obojętnością czy najwyżej uśmieszkiem politowania
zareagować na ‘dzieło sztuki’ które wygląda następująco:
Cztery ramy z czarno-białymi fotografiami, przedstawiające zbliżenia
męskich kroczy. Każda seria rozpoczyna się od kadru, na którym widz
jest w stanie określić miejsce, gdzie został uchwycony obiekt kobiecej
obserwacji; ulica, park, czy restauracja. W następnych ujęciach aparat
zbliża się coraz bardziej, ukazując w końcu zamazany zarys rozporka i
fałd materiału spodni.

Co to jest? Wielkie NIC. Bez emancypacyjnej ideologii, komentarza,
przypisów, opisów i dialogów coś takiego nie znaczy absolutnie
nic. Chyba, że ja jestem bardzo mało wrażliwy na sztukę.

Zapisane rozmowy dotyczą błahych, codziennych tematów, zdjęcia zaś obrazują
to, wokół czego krążą myśli kobiety.

Myślę, że to należałoby dedykować autorce niedawnego artykułu
opublikowanego tutaj, pani Erbel jeśli się nie mylę, który
opisywał ‘falliczność miejskiej architektury’ jako syndrom zniewolenia
kobiet.

Najbardziej zaś wzruszyły mnie zdania:
Emancypacja kobiet dokonuje się również na płaszczyźnie wzroku. Zbliżenia
to policzek zadany mężczyznom i głośne powiedzenie: My też na
was patrzymy!

Bardzo chciałbym odebrać to jako policzek ale jakoś nie mogę… No nic.

Przechodząc do sedna - rozumiem, że to dzieło to jest taki
protest przeciwko temu, że podczas rozmowy niektórzy mężczyźni patrzą
kobietom na biust, lub coś innego a nie w oczy? Taki rewanż - wy się nam
gapicie na cycki to wiedzcie, że my się wam gapimy na fallusa. To
proszę mi tylko wytłumaczyć po co kobiety zakładają bluzki z dekoltem,
spódniczki mini i generalnie ubiór odsłaniający dużo części ciała na
które te wstrętne samce które myślą tylko jednym mogą sobie swobodnie
patrzeć? Rozumiem, że po to, żebym jako zniewieściały (jak chciałby
pan Michalski) samczyk zaczerwienił się i nieśmiało odwrócił wzrok?
Ba, swobodny ubiór jest wręcz uważany za oznakę obyczajowego postępu! Tylko
jak to się ma do walki feministek np z tradycyjnymi muzułmańskimi
strojami które służą właśnie do tego, żeby zakrywać dużo i żeby mężczyźni
na ulicy nie patrzyli tam gdzie nie powinni??? Zdecydujta się, drogie
feministki (i feminiści) czy w te czy wefte!

A na koniec brawurowa
konkluzja autora który wreszcie tłumaczy nam, zbyt mało
przecież rozgarniętym żeby tak wielką sztukę odczytać po swojemu,
czemu służą te zdjęcia kroczy i pluszowe karabiny i ‘o ssso chosi’. Chodzi
o parytety, żłobki, świetlice, zarobki i urlopy macierzyńskie. Dobrze,
że nie ma nic o wygodnych ławkach w parku, wykluczonej z tkanki miejskiej
grupie ludzi z ciężkimi bagażami i podjazdach dla wózków bo na tak
wielką sztukę z całą pewnością odbiorcy nie są jeszcze wystarczająco
przygotowani.
Józef K   |23.09.2010 12:17:18
Jak się już poczuje tę wyższość nad maluczkimi

Oczywiście, ten portal z tego słynie.
Na początku mnie to
zaskakiwało, ale teraz jak czytam wyznanie w stylu: znam tylko miasto, ale na wsi, tam to się dopiero dzieje…
To dopiero mam przyjemność tekstu.
Cercamon   |22.09.2010 21:39:04
Feministki
noszą odkryte cycki bo po prostu chcą,


A nawet jak same nie noszą to chodzenie z cyckami na wierzchu uważają za
objaw postępu i swobody obyczajowej. Ale przecież zaraz się okaże, że
to i tak wina tych ohydnych samców bo dobrze wiadomo, że na rozmowie
kwalifikacyjnej o pracę największe szanse ma ta co założy
największy dekolt. Więc tak czy inaczej jesteśmy na straconej pozycji.
Muzułmanie źli bo każą swoim kobietom zasłaniać za dużo, europejczycy źli
bo swoim kobietom zaglądają w obszerne, postępowe dekolty zamiast
patrzeć w oczy. Jedyne wyjście - wykastrować się!
Józef K   |22.09.2010 21:51:10
Jedyne wyjście - wykastrować się!

A kto by je wtedy - proszę wybaczyć nieładne słówko -
pieprzył?
Człowieku, zapomniałeś o jednym: że to dla nich jest najbardziej
rajcowne z tego wszystkiego: tutaj, teraz, tak, teraz tak, a teraz
tak, źle, bądź delikatny, nie, teraz bądź zwierzęciem, wytrzymaj jeszcze z
godzinę, albo i półtorej, zanim w myślach przezwyciężę
komplekst tatusia kozła i mamusi kury domowej, pryszcze, o tak, tak,
tak, o my fucking god*, jes, jes, taaaaaaaaaak!!!……….

A teraz
zapalmy sobie szluga.
- Dobrze Ci było, Kotku?
- Mów do mnie
po ludzku, ty impotencie.

Jak wchodzisz w dyskusję nt feminizmu, od
razu masz założonego podwójnego nelsona. Bo ani w te ani wewte. Dlatego
jedyne co to obojętność. Działa, wbrew opiniom, zaiste nieźle.

* Nie
wolno, broń panie Boże, zapomnieć, że feministki w większości znają
angielski.
Batistuta  - ja tam się zgadzam z   |22.09.2010 21:59:30
feministkami; ta bezczelna zuchwałość męskich świń przekracza wszelke granice,
staje się nieznośna, także jeśli chodzi o sztukę; ostatnio sobie gadam z takim
moim znajomy o literaturze, i ten mój znajomy, męska szowinistyczna świnia,
bezczelna, podła, do mnie, że pierwsza 10 najwybitniejszych pisarzy XX wieku to
sami faceci, a pierwsza dwudziestka najpewnie też, chyba, że się na siłę Wolf
wciśnie…sami widzicie…
Józef K   |22.09.2010 23:49:22
Eeee, nie zna się.
Przecież Homer był na wpół kobietą, jeszcze wczoraj czytałem
w nowo wydanej książce.
A Szekspir? Jak byk kobieta, tylko że historia i teoria
literatury zakłamują, bo to wszystko męskie świnie i szowinistyczni dranie. Jak
zwykle, zwycięża fallocentryzm. A tak w ogóle to Bóg w Biblii też była
dżenderowa. Zapytaj Piątka, on się na Biblii zna jak mało kto, tak, że jak go
zapytasz, to… ho hoooo…
Inż.Karwowski   |22.09.2010 22:01:27
@Cercamon
bo na tak
wielką sztukę z całą pewnością odbiorcy nie są jeszcze
wystarczająco
przygotowani.

Boś pan znów lekcji nie odrobił. A przecież Polki wyprzedzają Zachód o
lata świetlne i było kupę czasu na analizę, dyskusję i przygotowanie
się.
Za mojej młodości jedna pani wkładała sobie lalkę do… a potem
w radykalności swej się wysforowawszy defekowała na zdjęcie matki. Za
pana młodości inna pani ukrzyżowała męskie genitalia. A Pan dalej
"nieprzygotowany". Ile jeszcze można Pana edukować? Groch o ścianę
i perły przed wieprze…
Józef K   |22.09.2010 22:37:38
a potem
w radykalności swej się wysforowawszy defekowała na zdjęcie matki.
Za
pana młodości inna pani ukrzyżowała męskie genitalia.


- A jedna artystka to konia zabiła dla potrzeb sztuki.
- Hę? Kunia?
-
Konia. Konia! Ach, wy, mężczyźni, wam tylko jedno w głowie…
-
Poczemu zabiła kunia?
- Konia zabiła! Konia, prawdziwego, żeby sztukę
prawdziwie wielką zrobić!
- Aaa…
- Taki happening! Sztukę.
- Aaa…
hape… hape… nik… A po co?
- Co po co?
- Po co
kunia zaślachtowała?
- No jak po co?! Ech, wy… po to, żeby ludziom
sztukę pokazać.
- Aaa… A z tego kunia to choć jaką kiełbaskę zrobili na
kuniec?
- Jaką znowu kiełbaskę?
- No, wyndzunkę, żeby i prosty lud
móg na tej sztuce co skorzystać…
- Eeee nieee, a gdzie tam. Nie. Bo
artystka była feministką. A my nie jemy mięsa zwierząt.
- Aha… Nie
jecie miensa? A poczemu?
- Bo jesteśmy wrażliwe, wszystkie w zasadzie
jesteśmy wrażliwe, na krzywdę tych wszystkich bezbronnych
istnień podporządkowanych samcom w szczególności, i nie zabijamy
zwierząt. Nie jemy ich. To jest nasz bunt przeciw kulturze
fallocentrycznej… Dlatego bronimy praw…
- No to tego kunia ta artystka
to zabiła ino na niby?…
- … Niiiieee, nie na niby, naprawdę, ale
to na potrzeby sztuki. Prawdziwej sztuki… Ale właśnie dlatego
bronimy praw bezdomnych psów w Chinach…
- Aaa… Na poczeby śtuki.
Aaa.
- Tak.
- Piesów?
- Jakich znowu piesów?
- No, bezdomnych, w
Chinach…
- A, tak. Tak. Bo to wszystko, co napisano w Biblii, to ma
służyć podporządkowaniu samcom. Oni podporządkowali sobie Ewę a później
też zwierzęta.
- Aaa… Moja kobita ta lubi by ją podporzadkować.
-
Co lubi? Jak lubi?
- No. Mojego kunia lubi.
- Hodujecie konie?
- Nie. Ale
ona czasem hoduje kunia.
- Dla potrzeb… dla jakich potrzeb?
- No, po
Bożymu, żeby dzieci były…
- A nie, fe, my nie tworzymy sztuki, żeby
dzieci były. Jakieś dzieci? A fe! Liczy się sztuka dla sztuki!
Cercamon   |23.09.2010 01:14:53
Za pana młodości inna pani ukrzyżowała męskie genitalia.

Pani Nieznalska bodajże? Widzi pan, panie Inżynierze, no ja jakoś tak
mało wrażliwy na prawdziwą sztukę jestem… To ukrzyżowanie genitaliów
to na pewno najwyższych lotów dzieło, poruszające bardziej niż Pasja wg Św
Mateusza Bacha i Kaplica Sykstyńska razem wzięte tylko ja jestem tłuk
i ignorant ze wsi.
tommek   |22.09.2010 22:16:49
Problem jest taki, że wprowadza się do obiegu twierdzenia bezzasadne i
generalizujące zupełnie bezkrytycznie. ‘mężczyźni’ zniewalają, a ‘kobiety’ są
zniewalane. Dokładnie wszystkie, czy są jakieś wyjątki?

W tym samym świetle
przedstawia się rodziców jako największych wrogów i ciemiężycieli swoich dzieci,
na siłę skłócając tych, którzy najbardziej się kochają. Usiłuje się z kobiet
robić bezbronne ofiary, a z mężczyzn nieprzystępnych tyranów i tak się to
przedstawia, jakby dotyczyło dokładnie WSZYSTKICH. ‘Samiec-twój wróg!’. Teraz
kolej na dzieci. Dokładnie się przyglądnij czy aby twoi rodzice nie wykorzystują
cie seksualnie, albo, co niedopuszczalne, nie stosują żadnych kar cielesnych,
najlepiej żadnych kar jak nie stosują…i najgorzej jest na wsi, no bo w mieście
to żuli nie ma i przemocy też jakoś mniej…co za kompletny absurd. Może na
wycieczkę na wieś trzeba pojechać i zobaczyć na własne oczy te biedne pobite i
zniewolone kobiety i tych tyranów wiecznie pijanych. Co za bezkrytyczne bzdety.
AndrzejRoztocki   |23.09.2010 00:03:23
Moze ta kobitka jest dzialaczka spoleczna. Moze zwraca uwage na wazne rzeczy.
Moze… Moze…

Ale dlaczego to nazywac sztuka? Nikt takich ‘instalacji’ nie
zainstalowalby sobie w domu. Nie trzeba tego nawet ogladac - wystarczy o tym
opowiedziec.
Józef K   |23.09.2010 00:18:37
Co Ty, Andrzeju, obudziłeś się?
Trzeba pokazać. I jeszcze na tym zarobić. Nie
obrażaj artystów.
Cercamon   |23.09.2010 01:30:11
Nie trzeba tego nawet ogladac - wystarczy o tym
opowiedziec.


Tak, to jest ciekawe zjawisko. Bo w sztuce, przynajmniej takiej która
mnie interesuje, najważniejsze są te subtelności których słowami oddać
nie sposób, i dlatego artysta takie dzieło tworzy, z potrzeby powiedzenia
czegoś niewerbalnego. A tutaj? Panie, ile to się przy takiej wystawie
jak opisywana w artykule trzeba napisać - komentarze, przypisy,
dialogi, tłumaczenia i uzasadnienia. Roboty dla ideologa w bród! A weź
pan np taki Krzyk Muncha (pierwsze co mi do głowy przyszło) - wiele się o
tym napisać nie da - stoi facet na moście i krzyczy, wielkie mi
mecyje. Ale na odbiorcę działa dopiero to, co ukryte jest tam między
wierszami i czego opisać się nie da. I ideologii nie trzeba
dorabiać (chociaż może on krzyczy za emancypacją kobiet)…
Józef K   |23.09.2010 00:17:41
Autor: wiem, że w miastach to coraz rzadsze przypadki, ale na wsiach przemoc w
rodzinach jest na porządku dziennym


Ciekawe skąd autor to wie?
I kto bije kogo? Bo z tym biciem na wsi to
bywa różnie, panie autorze, i nie raz ‘chłop’ weźmie tęgie baty od
swojej ‘baby’. Poza tym coraz częściej przyjeżdża policja i delikwenta
zabiera i zamyka. A baba sobie siedzi na kominku i popija winko, które
małżonek pędził dla siebie w piwniczce.
Cercamon   |23.09.2010 01:18:04
Autor to chyba na wsi nigdy nie był. Na prawdziwej, zdrowej, Polskiej wsi to
baby są dużo żwawsze niż te miastowe wymoczki! Taka zdrowa baba to jak się
chłopu wałkiem od ciasta odwinie to potem chodzi taki jak szwajcar! Ale skąd
bidny autor ma to widzieć jak on tylko z Nowego Światu do Zachęty i z powrotem.
Józef K   |23.09.2010 02:17:26
No dobrze, o to mi właśnie chodzi, Cercamonie. No więc dlaczego pisze, że znając
życie w mieście na wsi jest jeszcze gorzej…
Skąd to wie?
Ja bym mu wieś
spokojną/wieś wesołą radził w spokoju zostawić. Fakt, czasem sie tam ludziska
zdrowo spiorą i sztachety polecą, ale zaraz później się przy kielichu pogodzą i
znów mamy zabawę a la Kargul i Pawlak.
O kobietach nie będę mówił, bo one tam
swoje wiedzą najlepiej a nie chciałbym oberwać pięścią w podbrzusze za
wtrynianie nosa w nie swoje sprawy.
Inż.Karwowski   |23.09.2010 09:10:41
@Józef
Co się Pan dziwi, kiedy w tym artykule co rusz to jakaś prawda
objawiona a nie mająca się nijak do rzeczywistości:

Kobiety z Polski nie wysyłają żołnierzy do Afganistanu. Nawet tam nie
jeżdżą.


Ale to częste zjawisko, że się czytelników za durniów ma. Znam jednego
redaktorka co mi zawsze powtarza: muszę pisać na takim poziomie na
jakim są moi odbiorcy. I co tu takiemu tłumaczyć, że oni wcale nie
głupsi? Jak się już poczuje tę wyższość nad maluczkimi…
cursorium  - kiedy i jak to sie stało ?   |24.09.2010 18:50:43
Ale jak to sie stało że oni byle g. nazywają sztuką ? To się musi z czegoś brać
bo każdy głuchy i ślepy widzi że to g. a oni że papu. Kłamiom czy pogłupieli w
tej swojej służbie ideologii ?
Inż.Karwowski   |24.09.2010 20:34:34
To się musi z czegoś brać:

…środowisko fryzjerów wydaje się na pierwszy rzut oka bardziej podatne
głupocie niż środowisko szewców.
Ale to, co się dzieje w
środowisku artystycznym świata, bije wszystkie rekordy głupoty i hańby
- i do tego stopnia, że człowiek jako tako przyzwoity i zrównoważony nie
może nie pochylić czoła objętego pożarem wstydu wobec tej dziecinnej i
pretensjonalnej orgii. O, te śpiewy natchnione, których nikt nie słucha! O,
te mądrzenia się znawców i zapał na koncertach i wieczorach
poetyckich, i owe inicjacje, waloryzacje, dyskusje i twarze tych osób,
gdy deklamują lub słuchają celebrując wspólnie misterium piękna! Na
mocy jakiejź bolesnej antynomii wszystko, co robicie lub mówicie, na
tym właśnie terenie przemienia się w śmieszność? Gdy w ciągu wieków
jakieś środowisko popada w takie konwulsje głupoty, można z całą pewnością
dojść do wniosku, że jego koncepcje nie odpowiadają rzeczywistości, że
po prostu faszeruje się ono fałszywymi koncepcjami

Trzeba przeczytać cały rozdział 3 Ferdydurke. Tu się nie zmieści :)
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 22.09.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 1.17417 Seconds