Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Gruszczyński: W deszczu słodyczy prawie nic się nie dzieje Drukuj
Arek Gruszczyński   
18.07.2010

Świat w Prawie nic i Deszczu słodyczy nie jest wyidealizowany – podobne przygody można przeżyć nad polskim morzem, w Warszawie i Zielonej Górze. Dwa filmy, które pokazują subtelność zakochania, dylematy młodych ludzi, odkrywanie własnej tożsamości i wkraczanie w dorosłe życie. Dwie historie, które dają nadzieję na to, że za kilka lat dwóch chłopaków bez skrępowania będzie mogło całować się na plaży i przytulać w wesołym miasteczku. Jednak bez zmiany politycznej dalej będziemy stali w miejscu.


Prawie nic w reżyserii Sébastiena Lifshitza to historia o dorastaniu i odkrywaniu orientacji homoseksualnej osiemnastoletniego Mathieu, który spędza ostatnie wakacje przed studiami nad wybrzeżem francuskim. Pewnego dnia poznaje na plaży starszego od siebie Cedrica, który jest sprzedawcą gofrów we francuskim kurorcie. Między chłopcami wybucha romans: spędzają ze sobą całe dnie i noce. Razem pływają, chodzą na dyskoteki, do wesołego miasteczka… Mathieu niejako ucieka od swoich problemów: choroby matki, nieznośnej siostry, nieobecnego ojca i późno odkrytych preferencji seksualnych.


Mathieu ma dużo problemów. Polski homoseksualista również. Różnica polega na tym, że kłopoty tego pierwszego zamykają się w prywatnej przestrzeni, natomiast nasi chłopcy muszą borykać się z państwem i ortodoksyjnymi grupami Kościoła, którzy ostentacyjnie wyrażają wobec nich niechęć. Kształtuje to również nieprzychylny gejom nastrój w naszym społeczeństwie. Trzeba jednak zwrócić uwagę, że jest lepiej niż dwadzieścia lat temu. Na ulicach można zobaczyć pojedyncze pary, które trzymają się za ręce lub całują w kawiarniach. Nikt im nie przeszkadza. Powinien to być głos dla rządzących. Ustanawiając prawo, wychowałoby część społeczeństwa, która nie potrafi z różnych przyczyn tolerować homoseksualistów.


Deszcz słodyczy (reżyseria: Hung-I Chen) to cztery oparte na faktach opowieści, które mówią o lesbijkach we współczesnym Taipei. Po zerwaniu z chłopakiem i nieustających kłótniach z rodzicami Jessie decyduje się zacząć wszystko od początku w Taipei. Jej przyjaciółka z lat szkolnych i wielbicielka jej urody Pon deklaruje, że zajmie się nią. Opowieść druga: U jest zodiakalnym baranem i świetnie potrafi o siebie zadbać. Co prawda nie zawsze dobrze lokuje swoje uczucia, ale nie ustaje w poszukiwaniach swojego ideału. Trzecia: Spancer szaleje na punkcie Summer. Ta odwzajemnia uczucie, ale by sprostać pokładanym w niej oczekiwaniom, decyduje się wyjść za mąż, urodzić dziecko, aby następnie wrócić do kochanki za 10 lat. W praktyce układ okazuje się być znacznie trudniejszy do realizacji niż początkowo zakładała Summer. Czwarta: Wszystkie dotychczasowe związki Ricky były tak spektakularne, jak krótkie. Wszystkie także nosiły znamiona przemocy. Opamiętanie, dostrzeżenie i docenienie tej najważniejszej osoby w jej życiu przychodzi zbyt późno.


Podglądanie zakochanych kobiet jest fascynujące. To, w jaki sposób okazują sobie uczucia, to jak nie zgadzają się z zastanym światem, i to jak potrafią wrócić do ukochanej jest piękne i przede wszystkim autentyczne. O czym marzą polskie lesbijki? Czy oglądając Deszcz słodyczy zazdroszczą swoim japońskim koleżankom? Polki chciałby żyć w normalnym państwie, które respektuje prawa ponad 2 milionów obywateli. Jakie to prawa? To m.in. zgoda na zalegalizowanie związku partnerskiego, prawo do odwiedzin partnera, który znalazł się w szpitalu i decydowanie o jego ewentualnym leczeniu, prawo do spadku, ale również edukacja seksualna w szkołach. 


Dwa filmy, którym Krytyka Polityczna udzieliła patronatu medialnego, stanowią przyczynek do dyskusji. Każdy homoseksualista po obejrzeniu tych obrazów na chwilę ucieknie od polskiej rzeczywistości. Po powrocie będzie musiał się wziąć do roboty i w pierwszej kolejności zanieść te dwa filmy rodzicom, znajomym, czy nawet sąsiadce. Niech wszyscy zobaczą, że w deszczu homoseksualnej słodyczy nie dzieje się nic nadzwyczajnego. Tak samo jak w polskim prawie. Prawie: nic.

_________________
Prawie nic (Presque rien/Come Undone), reż. Sébastien Lifshitz, Belgia, Francja 2000.

Deszcz słodyczy (Hua chi liao na nu hai), reż.  Hung-I Chen, Tajwan 2008.

Komentarze
Dodaj nowy
degnovita  - ten i inne   |21.07.2010 09:34:44
Niestety pierwszego filmu nie oglądałem , ale drugi z płyty tak .Podzielam
wrażenia Arka z oglądu - jednak wydaje mi się ,że warto iść za ciosem i wokół KP
powinna się odnaleźć także forma otwartej prezentacji takich i innych pozycji
filmowych nie prowadzonych w formie szerokiej dystrybucji.Zawsze kino
wyprzedzało powierzchniowe oceny społeczne. To ważna forma edukacji , a przecież
inność to nie tylko inność odbioru płci.W naszym społeczeństwie panuje
powszechny brak tolerancji wszelkiej inności. Zachęcam do oglądnięcia
"deszczu słydyczy" , a sam chętnie obejrzę pierwszy i inne " inne
"filmy. Może korzystny byłby link do serwera amerykańskiego z polskim
tłumaczeniem , gdzie Wasze komentarze mogłyby się weryfikować w naturze.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 18.07.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.82664 Seconds