Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Gruszczyński: Niech politycy zobaczą Drukuj
Arek Gruszczyński   
29.06.2010

Muzeum Narodowe w Warszawie - do tej pory uważane za konserwatywną instytucję, która nie zajmuje się niczym, prócz konserwacji dzieł Matejki i Malczewskiego oraz edukacji historycznej rozbieganych wycieczek - pod wodzą Pawła Leszkowicza i obecnego dyrektora Piotra Piotrowskiego dokonało przeglądu europejskiej sztuki pod kątem wątków homoerotycznych. Z ich obserwacji powstała pasjonująca wystawa, która odciśnie ogromne piętno na dyskusji o problemach polskich homoseksualistów oraz ich pozycji w społeczeństwie. Ars homo erotica pokazuje, że mogą ze sobą współistnieć osoby o przeciwległych poglądach, czy reprezentujące inne style życia: Bitwa pod Grunwaldem przyjęła pod swój dach Autoportret z puttem Zbysława Marka Maciejewskiego czy For Such Thing As Love Adama Adacha. I nie zanosi się na to, żeby jej to specjalnie przeszkadzało. Co prawda, homoseksualiści z krwi i kości wcale nie musieli być przez nikogo zapraszani do polskiego społeczeństwa (w końcu są Polakami mimo swojej orientacji seksualnej), ale pojawili się w jego mentalności i w większości przypadków zostali zaakceptowani.


Jeżeli społeczeństwo jest za, to co stoi na przeszkodzie, żeby podobny krok wykonali politycy, którzy mogliby stworzyć warunki do normalnego życia dla osób o orientacji homoseksualnej? Czy parlamentarzyści (o rządzie i pani Radziszewskiej nie wspominając) odwiedzą w najbliższych miesiącach Muzeum Narodowe i przekonają się, że nie taki diabeł straszny, jak go prawicowe media malują?


Ars homo erotica jest podzielona na dziewięć działów tematycznych. W pierwszej części, która wita odwiedzających (jest umieszczona w głównym holu muzeum) zaprezentowane są ekspozycje nawiązujące do społecznych konfliktów wokół praw mniejszości seksualnych w krajach naszego regionu. W drugiej - Homoerotyczny klasycyzm możemy zobaczyć rzeźby klasycystyczne. Trzecia prezentuje akt męski, który powstał w XIX wieku. W kolejnych działach, zatytułowanych: Pary męskie i Ganimedes, ujrzeć można rzeźby, obrazy i rysunki przedstawiające bohaterów mitologicznych. Szósta część została poświęcona (dosłownie!) świętemu Sebastianowi, który jest uważany przez wielu homoseksualistów za ich patrona. W Imaginarium lesbijskim zauważymy tematy związane z motywami lesbijskimi, natomiast w Transgender/androgynia obejrzymy współczesny performance płci. W ostatniej części zostały zaprezentowane plakaty reklamujące filmy i sztuki teatralne twórców homoseksualnych.


„Wystawa jest propozycją innego spojrzenia na historię kultury, kolekcję muzeum i sztukę Europy Środkowo-Wschodniej. Dzieła wybrane ze zbiorów Muzeum Narodowego w Warszawie oraz prace specjalnie zaproszonych artystek i artystów współczesnych ukazują przekrój przez historię kultury - od antyku do współczesności - z punktu widzenia homoerotycznej wyobraźni. Jest to zwrócenie uwagi na odmienny dla cywilizacji zachodniej kanon sztuki i miłości oraz wydobycie go spod heteronormatywnego filtra i tabu. »Homoerotyka« traktowana jest jako jakość estetyczna i erotyczna obecna w przedstawieniu wizualnym. Kryterium selekcji nie jest więc orientacja artysty lub artystki, ale temat lub kontekst dzieła” (Paweł Leszkowicz - kurator). Wystawa pokazuje, że wątki homoseksualne pojawiały się w sztuce już w starożytności i, wbrew temu, co mówią niektórzy, są obecne w kulturze europejskiej od zawsze. Zestawienie w jednym miejscu podnosi ich rangę i niejako gloryfikuje. Heteroseksualiści zauważają inne (tęczowe) barwy człowieka, przekonują się do pozornej inności. Dlaczego pozornej? Bo w końcu orientacja seksualna nie jest czymś ważnym i nie zmienia konkretnego człowieka. Może to zabrzmi naiwnie, ale inne spojrzenie, o którym pisze Leszkowicz, niewątpliwie ubogaca.


Mariusz Kurc w rozmowie z Agatą Szczerbiak powiedział, że „z raportu, który przygotował prof. Krzemiński (raport o mniejszościach seksualnych Naznaczeni), wynika – i to jest dla mnie jako działacza ważna konstatacja – że silne poparcie w społeczeństwie dla jakiejś formy regulacji związków jednopłciowych utrzymuje się na poziomie ok. 30 – 40%. Natomiast jeśli zbada się osoby, które deklarują, że znają jakiegoś geja lub lesbijkę, a takich osób jest w Polsce 10%, to w grupie tej poparcie jest wysokie, bo wynosi aż 70%. Wniosek z tego jest bardzo prosty do wyartykułowania i trudny do zrealizowania: po prostu trzeba się dawać ludziom poznawać. Znów ten coming out. Muszą to zrobić sami geje i lesbijki. Wydaje mi się, że w Polsce mamy coraz więcej przykładów szczęśliwych ujawnień. Właściwie nie znam osoby, która zrobiła coming out i, mimo czasem przykrych konsekwencji, potem tego żałowała. Poza tym mamy coraz więcej coming out-ów publicznych, np. Marcin Szczygielski i Tomasz Raczek i kilka innych osób (wciąż za mało!). Coming out im nie tylko nie zaszkodził, ale stał się bardzo radosnym doświadczeniem”. Polskie społeczeństwo jest liberalne pod względem akceptacji osób o orientacji homoseksualnej – działa to na zasadzie, którą opisał Mariusz Kurc: jeżeli poznamy geja i stwierdzimy, że orientacja nie zmienia jego osobowości, natychmiast jesteśmy w stanie zaakceptować innych homoseksualistów i co za tym idzie – włączyć się w szerzenie tolerancji oraz wywieraniu nacisku na rządzących, którzy mają w tym momencie najwięcej do zaoferowania mniejszościom seksualnym. Mam przede wszystkim na myśli palący problem ustawowego rozwiązania kwestii zawierania związków jednopłciowych i „zestaw” swobód, w którego skład wchodzą ulgi podatkowe, możliwość dziedziczenia, decydowania o leczeniu partnera. Bez tych rozwiązań spora grupa ludzi nie może normalnie funkcjonować w państwie. Polska jest pod tym względem nietypowym krajem: większość społeczeństwa daje przyzwolenie na zalegalizowanie związków homoseksualnych, a rządzący ignorują ten głos, bojąc się reakcji ortodoksyjnych grup Kościoła katolickiego, prawicowej prasy, czy posła Stanisława Pięty, który nazywa homoseksualizm dewiacją.

Paweł Leszkowicz dokonał przeglądu prac, w których pojawiają się wątki homoerotyczne. Co prawda, nie wyczerpał do końca tematu, ale jak na polskie warunki wystawa robi bardzo dobre wrażenie i, co najważniejsze, przywraca w przestrzeni publicznej dyskusję o homoseksualizmie. W najbliższych miesiącach Muzeum Narodowe odwiedzi tysiące osób, wśród których, mam taką nadzieję, znajdą się przedstawiciele naszej elity politycznej. Zobaczą, zmienią zdanie i przy okazji prawo.

_____________________
Ars homo erotica, kurator – Paweł Leszkowicz, Muzeum Narodowe w Warszawie, 11 czerwca – 5 września 2010.

Komentarze
Dodaj nowy
ale_akcja   |02.07.2010 17:49:23
A co ma Bitwie pod Grunwaldem przeszkadzać? Przecież to gigantyczne malowidło z kotłującymi się
facetami. Nic bardziej gejowskiego być nie może.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 30.06.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.96408 Seconds