NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Erbel: Zima dobra Drukuj
Joanna Erbel   
02.12.2010

Jak co roku, spadł się śnieg i wraz ze śniegiem posypały się zwyczajowe komentarze, że „zima znów zaskoczyła drogowców”, i nie tylko drogowców, również kolejarzy. Że ulice zasypane i nie można po mieście poruszać się równie sprawnie, co latem. Większość towarzyskich rozmów, jak i programów publicystycznych zaczyna się od rozmowy o śniegu i problemów z przemieszczaniem się po mieście. Wydłużające się przejazdy i towarzyszące im ciągłe spotkania irytują mieszkańców i mieszkanki miast. Radni PiS zażądali od prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz, żeby przeprosiła warszawiaków za poniedziałkowy paraliż miasta spowodowany opadami śniegu i obiecała, że to się nie powtórzy. Proponowali również zawieszenie pobierania opłat za parkowanie w centrum i zezwolenie kierowcom na korzystanie z buspasów. Na szczęście Ratusz odrzucił te pomysły jako niedorzeczne. Priorytet został przyznany komunikacji publicznej. I całe szczęście. 

 

fot. Maciej Landsberg

Zdjęcie pochodzi z książki Aleksandry Wasilkowskiej „Warszawa jako struktura emergentna”,

Fundacja Bęc Zmiana, Warszawa 2009. Fot. Maciej Landsberg.


Po poniedziałkowym ataku zimy duża część kierowców zostawiła samochody w domach. We wtorek i środę na ulicach Warszawy był wyraźnie mniejszy ruch. Perspektywa stania po kilka godzin w korkach sprawiła, że wiele osób pokonało swoją niechęć do komunikacji publicznej. Zmienił się ton głosów – przedmiotem zainteresowania przestały być znikające pod górami śniegu miejsca parkingowe, a  stały się przystanki i śliskie kafelki w wejściach do metra i przejściach podziemnych. W tym roku, mimo niskich temperatur, na ulicach jest więcej rowerów niż poprzedniej zimy. I coraz częściej są odśnieżone nie tylko chodniki, ale również ścieżki rowerowe. Sroga zima pokazuje, że transport publiczny i rowery są najpewniejszym środkiem transportu. Można mieć nadzieje, że zimowe doświadczenie wejdzie w zwyczaj i chętniej będziemy zostawiać samochody w domu również kiedy śnieg stopnieje. 

 

Kiedy już oswoimy się ze śniegiem zasypane miasto zamiast być przedmiotem złości może stać się ciekawym obszarem obserwacji. Śnieżna zima, jak żadna inna pora roku, pozwala obserwować jak poruszają się ludzie, którędy powinny zostać wytyczone ścieżki. Zasypanie znaków poziomych na ulicach i chodników zawiesza wcześniej wyznaczone reguły i zachęca do wytyczenia swojej własnej drogi. W śniegu, jak często w mieście, pierwszy ruch wyznacza regułę – pojedyncze ślady, o ile odpowiadają potrzebom innych użytkowników, z czasem zmieniają się w szerszy korytarz. Jeśli pierwsza trasa wytyczona przez przypadkowego przechodnia nie odpowiada innym, pojawiają się kolejne, alternatywne. Mimo zasp, ludzie znajdują optymalną drogą. Gdy napotykają lodową barierę zadeptują ją albo rozkuwają szuflami. Na ruchy przechodniów odpowiadają służby porządkowe, które mogą poszerzać wydeptane ścieżki albo proponować własne trasy. Miejskie zmagania ze śniegiem są ćwiczeniami z emergencji – wspólnym wyznaczaniem nowych zasad poruszania się po mieście. Można mieć tylko nadzieje, że cześć z kryzysowych rozwiązań – jak przerzucenie się na transport publiczny i rezygnacja ze ścieżek pod kątem prostym, stanie się nową zasadą funkcjonującą nie tylko zimą.

Komentarze
Dodaj nowy
Emu   |03.12.2010 00:01:55
Bardzo lubię zimy i zimska (dwa lata temu była zima, teraz jest zimsko!), ale
przypominanie o rowerach w tej sytuacji to już doktrynerstwo. Nie umiem
przejechać nawet 10 m po śniegu ani piasku i śmiem sądzić, że nie jestem jedyna.
Slawczan  - prózne nadzieje   |03.12.2010 10:31:27
Taki komentarz napisałem do artykułu Jasia K. ale pasuje jak ulał i
tutaj.
Konkluzje artykułu to zbiór pobożnych życzeń bo Polacy nie bardzo
podchodzą logicznie do zagadnienia.
Ale nie ma co mieć pretensji
do
ludzisk.Cywilizacja samochodowa na tzw. Zachodzie ma już ponad 100 lat.
samochód
się im obył i stał się artukułem użytkowym jak np. sedes.Czymś z czego
się po
prostu korzysta gdy trzeba. Nas kilkadziesiąt lat tegoż rozwoju
zwyczajnie
ominęło.Polacy siedzieli przed telewizorami,oglądali amereykanskie
(bo te w
ogóle najbardziej naj są) krązowniki szos zalewane zawsze pod korek i
mknące po
highwayu.I tak narodził się FETYSZ.Po
Tato  - Rowerem zimą   |03.12.2010 12:18:53
jeździ się dobrze- gdyby tylko zawsze udawało się omijać korki tworzone przez
samochody… Kwestia wprawy, dobrego ubioru i chęci :-) A- najważniejsze- na
rowerze się nie marznie!!!
goro   |03.12.2010 13:55:47
właśnie, miasto powinno mieć obowiązek odśnieżania ścieżek rowerowych.
Anonimowy   |03.12.2010 15:42:14
Tak, miasto powinno miec obowiazek odsniezania sciezek rowerowych, a takze
chodnikow i jezdni, bo ta slawiona komunikacja miejska tez gdzies sie musi
podziac… poza tym czy ktos moze widzial c sie dzialo z komunikacja miejska w
czwartek na przyklad? nie dalo sie wejsc do autobusow a tramwaje sie bez przerwy
psuly, sama grzecznie zostawilam samochod i musialam sie przedzierac 35 min.
przez nieodsniezone chodniki, potem widzialam jak ktos zemdlal stojac zgnieciony
w autobusie (linia171). Moze wspanialy ratusz mogl rzucic wiecej pojazdow, albo
tak jak w Krakowie zwolnic z oplat jak nawoluja do zostawiania samochodow.
Hubert I   |03.12.2010 17:03:33
Kilka lat temu spędziłem kilka jesiennych dni w Munster - uniwersyteckim mieście
w zachodnich Niemczech. Nie dość, że cały czas padał deszcz, to jeszcze
ostatniego spadł spory śnieg. I co symptomatyczne dla wielu rowerowych miast w
zachodniej Europie, najpierw odśnieżono ścieżki rowerowe (i to do czysta, a nie
jak u nas, pług zgarnia to co jest 5 cm nad powierzchnią) a dopiero potem
drogi.
Wiem, że nie jest łatwo przekonać rodaków do rowerów, a tym bardziej
przekonać służby miejskie i firmy odśnieżające, że powinny w pierwszej
kolejności zająć się ścieżkami rowerowymi. Dlatego warto ich choć przekonać, że
skoro nie dla rowerów, to dla transportu publicznego powinien być priorytet w
odśnieżaniu tras i przystanków!
gge   |05.12.2010 16:30:38
Nie rozumiem skąd ta niechęć do samochodów. Samochody są fe, więc przesiadajcie
się do jakiejś alternatywy. Ale one przecież też są pełne wad.
Jeśli chciałabyś
zmieniać podejście ludzi do przemieszczania się po mieście, proponuję inną
drogę: promować wśród kierowców dobre nawyki. Gdyby ludzie prowadzili auta z
głową, korki byłyby znacznie mniejsze, a radość z jazdy proporcjonalnie większa.
Płynność ruchu to oczywiście także ekologia.
Wystarczy chwilę pojeździć, żeby
zobaczyć, że wadą polskich kierowców nie jest agresja, jak się powszechnie
uważa, ale brak świadomości, że na drodze znajdują się także inni użytkownicy
ruchu, którym możemy swoimi drobnymi zachowaniami znacznie ułatwić bądź utrudnić
życie.
Spokojny   |07.12.2010 18:16:30
Samochód ucieleśnia kilka tendencji sprzecznych z lewicowym myśleniem. Po
pierwsze dążenie do oddzielenia się od innych na czysto fizycznym poziomie.
Chcemy mieć dla siebie duże pudło, które będzie tylko nasze. Im większy kokon
tym lepszy i nikt nam nie znany nie ma prawa w nim przebywać. Ten kokon kosztuje
krocie i większość ludzi musi na niego zadłużyć się w banku na procent, czym
przyczynia się do rozwoju spekulacyjnej bańki. Środowiskowy dług w postaci
zużytych do produkcji materiałów i energii to sprawa kolejna. Następna -
samochód ucieleśnia agresywną część człowieka. Wielka para oczu jak u wielkiego
zwierzaka, ryczący motor w którym co chwila następuje wybuch i potężna moc -
samochód to przedłużenie świadomości myśliwego. No i wreszcie przeżycie
kierowania samochodem to przeżycie (dosłownie) sytuacji całkowitej własnej
odpowiedzialności za własne przeżycie. Nie ma niczego większego od nas czemu się
powierzamy jak pasażerowie komunikacji. Tu samemu się decyduje w kazdej
sekundzie a każda z takich decyzji może kosztować życie. Taka jest przyroda bez
udziału kultury, taki jest kapitalizm i taka jest rzeczywistość kierowcy. Lewica
tego nie lubi. Chce szyny budować, regulować, zabezpieczać, opiekować się i być
zaopiekowanym. Samochodowa mentalność jest inna. Jak kazali zapiąć pasy, to i
mocy trzeba było od razu odpowiednio dołożyć i ciężaru dać więcej i napęd na 4
koła jakby na dwa nie starczał. Bo inaczej to by już nie miało jaj. A chodzi o
te jaja.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 04.12.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 1.09951 Seconds