NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Erbel: W stronę zbiorowego flaneuryzmu Drukuj
Joanna Erbel   
08.07.2010

Ktokolwiek znajdzie się w nowym mieście i chce poczuć jego specyfikę musi udać się na spacer. Od czasów Waltera Benjamina spacer jest powszechnie uznawany za najlepszą metodę poznawania tkanki miejskiej, dystansującą poruszanie się metrem, wycieczki łódkami, przejażdżki rowerem, obwoźne wycieczki autobusem czy rikszą. Miasto można poznać tylko stając się flaneurem, który przemierza wąskie uliczki i szerokie bulwary, zagląda do sklepów przez witryny, napawa się zapachami, zespala się z tłumem, ale tylko przez chwilę bowiem tłum pośpiesznie go mija goniąc za sprawami życia codziennego. Flaneur się nie śpieszy, tempo jego kroku nie zmienia się od XIX wieku. Porusza się wolno, kontemplując każdy kawałek tkanki miejskiej. Uwrażliwia zmysł i chłonie miasto całym ciałem. Zwykle wykształcony napawa się miastem jako palimpsestem wyczytując z niego ukryte znaczenia i czerpiąc przyjemność  z intertekstualnych nawiązań, wyszukując ślady życia, które niegdyś istniało. Daje prowadzić się miastu i własnej intuicji, gardzi przewodnikiem Lonely Planet i cudzymi radami. Woli dać się uwieść  materialności miasta i zgubić niż dać się prowadzić za rękę.

Jeśli chcielibyśmy odnaleźć alternatywę dla Benjaminowskiego flaneura samotnie przemierzającego miasta, byłaby nim znacznie bardziej towarzyska flaneurka ceniąca sobie dobre towarzystwo i ciekawa cudzych perspektyw. Nie snułaby się  samotnie  po ulicach, ale spacerowałby z grupą bliższych lub dalszych znajomych. Unikałaby centrum miasta i głównych ulic i penetrował podwórka kamienic, pozornie mało atrakcyjne tereny zielone, zajrzałaby również na przedmieścia. Nie pogardziłby rowerem, autobusem ani kolejką podmiejską. Jej wyprawa nie byłby indywidualnym spotkaniem z miastem, ale poszukiwaniem tego, co nowe, odmienne i rozbijające odczuwanie miasta jako całości, nie tylko przez poznawanie coraz nowych jego zakamarków, ale również przez kontakt z cudzymi wątpliwościami i zachwytami przerywającymi spójność spaceru i uniemożliwiającymi mistyczne doświadczenie bycia sam na sam z duchem miasta. Wspólny spacer lepiej niż samotna wyprawa flaneura pozwala zrozumieć dynamikę przestrzeni miejskiej, która nie jest materializacją tożsamości miasta czy archetypicznej formy organizacji przestrzeni, ale dynamiczną strukturą tworzącą się na styku materialnej tkanki, działań mieszkanek i mieszkańców oraz rzeszy bywalców i bywalczyń którzy współtworzą miasto poprzez codzienne praktyki i kolektywnie powoływanie do życia swoich miast subiektywnych.

Zbiorowy spacer, który jest alternatywą dla samotnego przemierzania miasta popularyzuje się i radykalizuje. Interesują nas już nie tylko inne miasta, ale przede wszystkie nasze własne. Spacerownik Warszawski, wydany i rozpowszechniony przez „Gazetę Wyborczą” kupują nie tylko turyści, ale również – jeśli nie przede wszystkim – warszawianki i warszawiacy. Tak samo jak kolejną edycję Zrób to w Warszawie Agnieszki Kowalskiej i Łukasza Kamińskiego. Chętnie też chodzą na spacery po różnych częściach miast, zarówno tych nieznanych, jak i tych znanych, ale zapomnianych. Obok tradycyjnych tras prowadzących od zabytku do zabytku pojawiają się alternatywne: feministyczne, lesbijskie, gejowskie, wielokulturowe, muzyczne czy dźwiękowe, nastawione na słuchanie poszczególnych fragmentów miasta. Obok przewodników powstają również przewodniczki (zeszłoroczna Przewodniczka po Krakowie. Krakowski Szlak Kobiet będzie miała wkrótce drugą edycję, feministyczny przewodnik po Krakowie, Kraków Kobiet, wydaje również Korporacja Ha!art). Chodzimy już nie tylko śladami wielkich bohaterów narodowej historii, ale również bohaterek czy tropem prywatnych historii umieszczonych na kolorowych tabliczkach podczas akcji BYOStory. Spacer staje się nowym sposobem nie tylko na poznawanie miasta, ale także odzyskiwanie historii przez grupy nie do niedawna marginalizowane w narracjach o mieście. Wiedza zdobyta na spacerze jest przekazywana dalej i ma kolejne odsłony. Para znajomych odwiedzi nieczynny tor kolarski na Pradze Południe, kto inny podejrzy zdjęcia na Facebooku i zapragnie zrobić tam piknik czy swój własny projekt.

Wspólne przemierzanie miasta staje się też coraz popularniejszym formatem dla działań artystycznych. Podróż do Azji - akustyczny spacer po sektorze organizowany w 2006 roku w ramach projektu Joanny Warszy, Stadion X, był jednym z pierwszych spacerowych wydarzeń których mogliśmy osobiście doświadczyć, a nie tylko o nich czytać czy słuchać- obecnie doczekał się wielu kontynuacji. W ciągu ostatnich kilku miesięcy w Warszawie można było przejść przez miasto śladami napraw miejskich szwajcarskiego artysty Ronalda Roosa, w ramach projektu a-i-r laboratory CSW,  oraz pobłądzić, dzieląc się własnymi opowieściami z austriackim artystą Heimo Lattnerem, który nie znając dobrze miasta prowadził na azymut współtowarzyszy i współtowarzyszki spaceru do bazy, którą był stacjonujący na Kopie Cwila projekt w przestrzenie publicznej KNOT. Z kolei, podczas X-Apartments organizowanych przez Joannę Warszę, Stefanie Peter oraz Anne Schulz, zwiedzić serię mieszkań na warszawskim Mirowie, Mokotowie oraz Bródnie, gdzie  odbywały się 10-minutowe przedstawienia, które widzowie oglądali w parze ze znajomą lub nieznajomą osobą. Zwiedzając kamienice, wolno stojące domy, bloki, hale, hotele, widzowie poznawali miasto od podszewki okiem zarówno zaproszonych artystek i artystów, oraz właścicieli i właścicielek mieszkań, którzy na krótką chwilę zapraszali ich do siebie. Mogli poczuć zapach cudzego mieszkania, spojrzeć na miasto z niedostępnej perspektywy cudzego okna.

Po Warszawie coraz częściej przemieszczają się nie tylko spacerowicze, spacerowiczki i publiczność akcji zakorzenionych w polu sztuki, ale również całe projekty. KNOT, mobilna platforma do prezentacji sztuki oraz innych projektów w przestrzeni publicznej po odwiedzeniu trzech miejsc w Berlinie, przemieszczała się po Warszawie, odwiedzając po kolei Pola Mokotowskie, Kopę Cwila na Ursynowskiej oraz ogród przed Pałacykiem Konopackiego na Pradze Północ. Mobilny będzie również festiwal Warszawa w Budowie, organizowany po raz kolejny w październiku 2010 przez Muzeum Sztuki Nowoczesnej, który zgodnie za zapowiedzią kuratorów, opuści w tym roku mury muzeum i będzie przemieszczał się po różnych miejscach stolicy.

Zbiorowe wyprawy, kolektywne przemieszczenia prowadzące nas ku nieznanym terenom miasta nie tylko pozwalają odwiedzić miejsca, do których wiedzeni własną intuicją, wiedzą i gustem, byśmy nie dotarli, ale również uczą nas, że miasto jest przestrzenią z której powinniśmy korzystać, poznawać ją i zmieniać na rzecz wspólnoty. Prawdziwie miejskim przeżyciem bowiem, nie jest  indywidualne zetknięcie z bogatą w znaczenia przestrzenią i mistyczne spotkanie z duchem miasta, ale zbiorowe doświadczenie, które kształtuje się na styku ciał użytkowniczek i użytkowników miasta, miejskiej flory i fauny oraz zróżnicowanej tkanki miejskiej pełnej zaskakujących, nowych doznań smakowych, dźwiękowych, intelektualnych i wizualnych.

 

 

Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 09.07.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.88810 Seconds